Zbigniew Jurczak
WA D O W I C E
Wadowice 2011
1
Wadowice_10.pm6 1 11-11-19, 00:55redakcja: Marian Zurzycki
rysunki autora
Wydawca ??????TMZW albo SCALbis
ISBN Jozia
Druk SCALbis itdeum laudamus
2
Wadowice_10.pm6 2 11-11-19, 00:55WSTĘP
Wybrukowane uliczkami
Placów ma kilka i kościołów.
Na tych ulicach sami święci
I ludzie lepsi od aniołów.
W żydowskich niegdyś kamienicach
Te same brudu, zła liszaje,
Zamknięte w klatkach, na osiedlach,
Bezdenne, gminne obyczaje.
A w święto dęci i nadęci,
W kostiumach niedzielnego kroju
Czyszczą przed soba zakłamanie
Ubrane w łatwy gest pokoju.
Ten wiersz, w równej mierze nostalgią i nutą sarkazmu
naznaczony, napisałem w latach stanu wojennego. Choć pew−
nie wciąż jest aktualny, to podobna – trochę prowincjonalna,
nieco siermiężna obyczajowość może czasami być motywem
twórczego odreagowania. Dowodzą tego życiorysy wielu roda−
ków, z których niewielu już pamiętamy.
Dlatego tym opracowaniem pragnę przypomnieć obecnym
mieszkańcom miasta ich poprzedników: dawnych wadowiczan.
Oczywiście nie wszystkim mieszkańcom i nie wszystkich
wadowiczan…
Urodziłem się przy ulicy Zatorskiej i ponad pół wieku do−
rosłego życia siedzę w tych prowincjonalnych Wołkowicach,
a – od 1978 roku – metropolitalnych Wadowicach.
W czasach mojego dzieciństwa mniej tu było kolorów. Ce−
mentowo−szare elewacje, resztki powojennych gruzów, czas
siermiężny i ubogi był świadkiem naszej durnej i chmurnej
(jak każda) młodości. Atrakcją był wtedy jesienny odpust z tra−
dycyjnymi flaczkami, które trzeba było parę dni czyścić i go−
tować, a odór tych flaków niósł się przez podwórka. Przez ten
odpustowy specjał nazywano wadowiczan flacorzami. Kalwa−
rianie mieli ‘ksywę’ ogórcorze, andrychowianie – plackorze,
zaś mieszkańców Choczni przezywano królicorzami. Te prze−
zwiska określały w jakiś sposób gusta kulinarne i obyczajo−
wość mieszkanców.
3
Wadowice_10.pm6 3 11-11-19, 00:55Dzieciństwo spędzaliśmy na podwórkach i ulicach a formy
zabaw dyktowała nam lektura książek przygodowych. Były
więc walki Indian z kowbojami i ciągłe gonitwy po zaułkach
i ogrodach. Każdy z nas musiał mieć koło czyli rafkę, którą
toczyło się przed sobą, komplet wytartych sztuli do grania czy
monety i suwkę do cymbergraja. Niebezpieczna była zabawa
z kluczem napełnianym siarką z zapałek czy petardy robione
z karbidu.
Inny, mniej komercyjny był również czas świąt. Wigilia była
oczekiwana bardziej z powodu jedynej w roku możliwości je−
dzenia karpia. Wręcz obżerania się karpiem. W liceum cho−
dziliśmy z dziewczynami na pasterki do klasztoru na Kopiec
a potem do rana wizytowaliśmy znajome domy. Z pierwszą,
świąteczną kolędą.
Przed Świętami Wielkanocnymi zbieraliśmy na miejskich
pastwiskach chrzan, robiliśmy palmy i tym wszystkim han−
dlowaliśmy na targu; było trochę grosza.
Oczywiście ambicją było mieć też dużą hubę, którą zapala−
ło się przy zakrystii w czasie pogańskiego święcenia ognia.
Hajcowaliśmy później te huby na całym Rynku. A sztuką było
oderwać z pnia wierzby dużą hubę, wywiercić w niej rozżarzo−
nym prętem otwór, nanizać kilka takich hub na stalowy drut
i tym pogańskim kadzidłem świętować ogień – raz w roku –
na Wielkanoc.
W środy chodziliśmy na kościelne nowenny, dopingowani
raczej wieczornym spotkaniem z dziewczynami, które się póź−
niej odprowadzało do domu – po bożemu.
W czwartki atrakcją dla wszystkich był jarmark. Ulice pe−
łne chłopów, furmanek i tego specyficznego, końskiego zapa−
chu. Szwendaliśmy się po Targowicy próbując jabłek, śliwek
i czego się za darmo dało. Oczywiście każdy z nas przewinął
się przez ministranturę (i to po łacinie), a potem większość
przez harcerstwo w krótkich spodenkach, z jego zbiórkami,
obozami i nocnymi wartami.
Koedukacja nie była moim udziałem, bo wtedy były osobne
szkoły: męska i żeńska. W podstawówce kurzyliśmy papiero−
sy zbierane na ulicy, chodziliśmy na pycawy czyli wyprawy
po owoce do cudzych ogrodów, których było jeszcze pełno
w mieście. No i piliśmy cydr, sfermentowany, sześcioprocen−
towy napój jabłkowy, sprzedawany dzieciarni jako orzeźwia−
jący. W liceum piliśmy pierwsze jabcoki czyli wina owocowe.
Największym smakoszem i znawcą owych trunków był wtedy
Adam z Gorzenia, wyjątkowy erudyta i admirator Dionizosa.
Potrafił tak sugestywnie opiewać smak polskich jabcoków, że
4
Wadowice_10.pm6 4 11-11-19, 00:55u każdego budził pragnienie. Latem okupywaliśmy Skawę
między mostami, a zimą okoliczne pagórki, później Leskowiec.
Wieczorem młodzież obowiązywał zakaz chodzenia po mieście,
więc licealny czas prywatek przy patefonie bambino miał swój
konspiracyjny urok.
Fascynował nas Zegadłowicz, którego twórczość (a raczej
jej ‘dozwoloną’ część) poznawaliśmy jeszcze poprzez jego przy−
jaciół i rodzinny dom w Gorzeniu.
Chyba ten luźny, młodzieńczy okres wymusił na mnie za−
interesowanie regionalizmem.
Wadowice dumne są ze swoich mieszkańców. Z ludzi zna−
nych, tu zamieszkałych i tych, którzy opuścili miasto by dać
sobie szansę i zaistnieć gdzie indziej.
Oczywiście przy ciągłej migracji – Wadowice przelotne –
trudno wspomnieć wszystkich w opracowaniu. Moim zamia−
rem jest przedstawienie – poprzez ludzi – fenomenu mia−
sta i środowiska w którym wychowywał się Karol Wojtyła.
Przecież swoją osobowość zawdzięczał rodzinnym Wadowicom
– co często podkreślał. Bo były tu szlachetne tradycje, dobre
gimnazjum i twórcze środowisko budowane przez konkretnych
ludzi. Te tradycje, to środowisko stanowiło grunt dla zdol−
nych i chętnych wiedzy. Bez tamtych Wadowic nie byłoby Jana
Pawła II.
W 1985 roku namawialiśmy ówczesnego proboszcza, aby
obok kościoła – pod sentencją „Czas ucieka wieczność czeka”
– postawić pomnik Karola Wojtyły. Naturalnej wielkości po−
stać dorosłego ucznia Gimnazjum, jak co dzień idącego z domu
i kościoła do szkoły, pomnik honorujący tamte Wadowice, które
współtworzyły osobowość przyszłego papieża. Zamysł, aby syl−
wetki ponadprzeciętnych pospólstwu były ilustracją dziejów
Wadowic, był podstawą scenariusza Muzeum Historycznego,
które organizowałem od 1985 roku.
Miasto nie ma znaczących zabytków, budowli historycz−
nych ani widocznej tradycji urbanistycznej – współczesność
zawdzięcza czasom galicyjskim. Dlatego chciałem zaprezen−
tować historię miasta i regionu poprzez sylwetki mieszkań−
ców zasłużonych dla rozwoju regionu.
I tak rozwój świadomości wsi i ruch ludowy miały prezen−
tować takie postacie jak: ks. Stanisław Stojałowski, ks. Fran−
ciszek Gołba czy dr Józef Putek. Dzieje sportu dokumentowali
znaczący zawodnicy i działacze TG Sokół, klubu Skawa,
Vadowia, Kolejarz, Makkabi, Gwardia, Podhalanin czy Sza−
rotka. I tak dalej, i tak dalej. Mimo, że wyremontowaliśmy
budynek na ul. Kościelnej 4, mieliśmy już zaplecze naukowo−
5
Wadowice_10.pm6 5 11-11-19, 00:55archiwalne i zbiory do ekspozycji, władze samorządowe po
1990 roku nie pozwoliły Towarzystwu Miłośników Ziemi Wa−
dowickiej na kontynuowanie działalności. Był to początek eli−
minowania z życia publicznego dotychczasowej opozycji przez
ludzi, którzy w 1989 r. opanowali Komitet Obywatelski a na−
stępnie zawłaszczyli władzę. Podobnie spacyfikowano inne,
próbujące zachować niezależność stowarzyszenia. Każda wła−
dza po cichu dąży do autokratyzmu i stosuje w zasadzie te
same metody wobec opozycji. Tak było w Wadowicach po 1945
jak i po 1990 roku.
Czasy mamy tchórzliwe. Mimo wolności słowa i myśli, pre−
sja społeczna paraliżuje nawet odwagę poglądów. Spolegli−
wość, populizm, bezkrytyczna akceptacja dyktatu monopoli−
stów, to warunki pozornego komfortu i spokoju zagrożonego
ostracyzmem przez dewocyjne społeczeństwo.
Daleki jestem od historyków, którzy prezentują – jak w ja−
dłospisie – dostępne im materiały, bez jakiejkolwiek analizy
lub ograniczają swoje publikacje do poprawnych metodologicz−
nie wywodów. A więc źródło, przypis, trochę treści obowiązko−
wo podpartej autorytetem lub promotorem. Dla mnie, amato−
ra, historia jest nauką nieustającej analizy dziejów ponad
współczesnymi uwarunkowaniami, które też doczekają się kie−
dyś krytycznej interpretacji. Książka nie jest monografią, nie
ma ambicji popularno−naukowych.
Chcąc zachować pamięć o ludziach, którzy działali na rzecz
miasta, sławili go własną osobowością, przedstawiam ich na
tle ulic i kamienic, domów i miejsc ich pracy. Kierowałem się
własnym, często mocno subiektywnym kryterium doboru pre−
zentowanych osób i zdaje sobie doskonale sprawę, że wiele
postaci pominąłem. Po 1964 roku powstały nowe osiedla. Za−
mieszkało na nich wielu znaczących, nowych wadowiczan,
których przypomnienie pozostawiam następcom. A że nie mo−
głem się przy tej mojej prezentacji powstrzymać od szeregu
dygresji, to już zapewne widać po tych kilku zdaniach. Cóż,
taka moja uroda.
Książka jest bardzo osobistym przewodnikiem po niedaw−
nej przeszłości. Niektóre jego fragmenty były publikowane
w gazecie „Nad Skawą” w latach 1995–2002. Mam nadzieję,
że da ona szerszy obraz miasta, potrzebny zwłaszcza dziś, gdy
jego charakter sprowadza się do nieszczęsnej kremówki…
Przy opracowaniu korzystałem z wielu źródeł publikowa−
nych, autorstwa Gustawa Studnickiego, Romana Gajczaka,
Honorata Gila i historyków młodszego pokolenia: Michała
Cielebona, Andrzeja Nowakowskiego, Konrada Meusa, Toma−
6
Wadowice_10.pm6 6 11-11-19, 00:55sza Graffa i innych; czasopism i wydawnictw regionalnych
zgromadzonych w bibliotece miejskiej, archiwum TMZW, zbio−
rów własnych, a przede wszystkim z relacji wielu wadowiczan,
którym dziękuję. Szczególne podziękowania kieruję do pani
Hani Cholewy, pana Edwarda Stanka i mojej mamy Karoliny.
W czasach rozwoju czytelnictwa obrazkowego z moją pracą
zapewne zapoznają się ci, którzy potrafią czytać ze zrozumie−
niem i którym nadmiar wiary nie odebrał boskich darów, ja−
kimi są rozum i wolna wola. No i tolerancja.
Numerację domów a później nazewnictwo ulic, wprowadzi−
ła administracja austriacka z końcem XIX w. Zmiany nazw
ulic i – częściej – numeracji są stałą procedurą i dlatego
wiele opisanych kamienic może mieć nieaktualne dane, jed−
nak prezentuję je tak, by były łatwe do zlokalizowania.
Jednak ulice i domy są tylko osią przewodnią przypomnie−
nia dawnych wadowiczan…
7
Wadowice_10.pm6 7 11-11-19, 00:558 Wadowice_10.pm6 8 11-11-19, 00:55
Krótki kurs historii Wadowic…
czyli co każdy gramotny flacorz wiedzieć powinien
Mimo, że historia – jako nauka, a nie bajkopisarstwo – nie
jest popularna, stanowi od XIX wieku pożywkę narodowej
świadomości. Karmimy kolejne pokolenia naszą historią opartą
głównie o martyrologię – często przez nas samych sprowoko−
waną. Wykopujemy, ekshumujemy, wiecznie truchło nosimy
– jak pisał poeta. Z czasem stworzyliśmy z pogrzebów specy−
ficzną formę wychowania patriotycznego, tylko czekać, a na−
rodowe barwy na stałe ozdobimy kirem...
Mimo tych konstatacji namawiam do poznania historii mia−
sta, z którym jest się w jakiś sposób związanym. Postaram
się ją ująć w miarę treściwie i niezbyt nudno. Będzie to więc
taki „Krótki kurs historii miasta, który każdy gramotny fla−
corz zaliczyć powinien”. A pozostali – wedle życzenia...
Dobrze jest mieć taką wiedzę – choćby po to, aby zachować
samodzielność osądu i decyzji. Oczywiście wiedzę dominu−
jącą nad wiarą, bo nie zawsze one w jednym zaprzęgu pro−
wadzą.
Wystarczy tych dywagacji. Do rzeczy, czyli – jak mówiono
w czasach, gdy jeszcze klasyczny ryt kultury cieszył się sza−
cunkiem, a łacina nie była kojarzona li tylko z dyskursami
pod budką z piwem – ad rem.
Dzieje
Wadowice powstawały w czasach burzliwych dla dziejów
Polski. Przyjmuje się za początek istnienia miasta rok 1327.
W lutym tego roku w Opawie, na dworze króla czeskiego Jana
9
Wadowice_10.pm6 9 11-11-19, 00:55Luksemburczyka, kilku książąt górnośląskich, w tym Jan
Oświęcimski, złożyło hołd lenny czyli formalnie rozstało się
z Polską i oddało w opiekę Czech. W sporządzonym w Byto−
miu na ową okoliczność dokumencie, wymienione są po raz
pierwszy Wadowice jako miasto. Jeżeli dokument nazywa
Wadowice miastem, to przecież musiała tu być wcześniej jakaś
wieś, bo prawa miejskie nadawano istniejącym osadom.
Według mnie miasto zostało założone jako osada strzegąca
sprawności brodu (przeprawy) przez rzekę Choczenkę.
Obecny potok, zwany kiedyś Kaczynią, bierze swoje początki
pod Gancarzem. Zbiera wody z Kaczyny i całej, wielkiej Chocz−
ni. Jeszcze do lat sześćdziesiątych był rzeką burzliwą, nie−
bezpieczną w czas powodzi, wiosenno−jesiennym utrapieniem
mieszkańców. Bura, niebezpieczna „kalafa” (od skalana, za−
nieczyszczona) – tak ją nazywaliśmy. Ale była to jednocze−
śnie czysta, obfita w wodę rzeka, oaza blisko murów miasta.
Owa rzeka była głównym „sprawcą” założenia osady Wadowi−
ce. Potężne powodzie tworzyły u ujścia Choczenki do Skawy
(obecny Plac Westerplatte) rozlewisko nie do przebycia. Bądź−
my świadomi tego, że w tamtych czasach (XIII w.) otaczały
nas tylko połacie lasu, kumulujące wodę. W czas pogody two−
rzyły się bagna – i tak, przez większość roku, komunikacja
z Zatora na południe do Mucharza i dalej na Orawę, była
utrudniona. Dlatego „osadzono” przy ujściu pierwszych miesz−
kańców, których celem było utrzymanie przejezdności traktu
od Zatora.
W czasie niedawnej przebudowy ulicy Zatorskiej znalazłem
częściowe potwierdzenie tej mojej hipotezy, która ukazała się
w druku w 1986 roku. Otóż w wykopach, na głębokości ponad
dwóch metrów, biegnie sprasowana, czarna, kilkunastocen−
tymetrowa warstwa wikliny. Nieprzepuszczalne podłoże (iły)
w czasie opadów było trudno przejezdne. Na nich układały się
namuły, piasek i wszelka drobnica niesiona przez Choczenkę
i Skawę. Aby przeprawa była sprawna, trzeba jej było pilno−
wać, zabezpieczać zjazdy, budować groble i umocnienia z fa−
szyny czyli wikliny. I ktoś to musiał robić. Czy zależny, znie−
wolony poddany, niewolnik będzie dobrze wykonywał polecone
zadanie utrzymania szlaku granicznego i obrony granicy?
Pierwszym osadnikiem musiał być wojownik, człowiek wierny
księciu ale nie zniewolony. Taki mógł gwarantować sensow−
ność powołania osady. Dlatego powstanie Wadowic, podykto−
wane było potrzebami militarnymi (komunikacja, łączność)
a nobilitowanie osady do rangi miasta miało wymierne uza−
sadnienie, bo jedyną formą utrzymania tej granicznej pla−
10
Wadowice_10.pm6 10 11-11-19, 00:55cówki, było prawo samorządowe, miejskie. A pozatym w do−
kumencie z 1327 roku ranga finansowa i polityczna księstwa
mającego niewiele terenu ale aż 5 miast, znacznie urosła.
Prawdopodobnie władca tych terenów, osadził tu grupę lu−
dzi (rodzinę?), dał im przywilej samorządzenia, prawa poło−
wu, wyrębu drzew – po to, aby pilnowali przeprawy. Może ten
osadnik miał na imię Wad a jego potomkowie Wadowycze?
A może założył osadę któryś z zakonów? W połowie XIII wie−
ku Zator należał do benedyktynek ze Staniątek, Woźniki do
Tyńca a Grodzisko, Roków i Mucharz do norbertanek. Zakony
jednak nie zakładały na tym terenie wsi; sprawdziłem.
Najstarsza mapa księstwa oświęcimsko−zatorskiego z 1563
roku (Porębskiego) pokazuje kościół (obecne prezbiterium) sto−
jący poza zwartą zabudową a miasto jest zaznaczone w okoli−
cach obecnego osiedla Westerplatte. Przemawia to za lokowa−
niem osady strzegącej przeprawy. Według znawców, mapa –
jak na czas powstania – jest bardzo dokładna i możliwe, że
była sporządzona dla potrzeb inkorporacji księstw w 1564 r.
Także oś komunikacyjna miasta, przebiegająca aż do czasów
austriackich z północy (od Zatora) na południe (do Mucharza)
przemawia za takim uzasadnieniem pierwotnej lokacji.
Teraz możemy się zastanowić, kiedy to było, jeśli w 1327 r.
Wadowice są wymienione jako oppidum, czyli mają co naj−
mniej kilkanaście drewnianych chałup, zagrody a przede
wszystkim jakąś formę samorządności.
W historii pogranicza śląsko−polskiego jest kilka momen−
tów, w których była potrzeba zabezpieczenia granicy na Ska−
wie. Pamiętajmy, że porządny król Bolesław Krzywousty, chciał
dobrze, a wyszło beznadziejnie. Jego testament w 1138 roku
doprowadził w kilkadziesiąt lat do rozdrobnienia i rozbicia
Polski oraz ciągłych walk o stolicę w Krakowie. A Skawa, czy−
li granica między Śląskiem a dzielnicą senioralną (krakowską)
była o rzut beretem. Synowie Krzywoustego zaraz po jego
śmierci zaczęli walczyć między sobą o tron, co jest historią
tak frapującą, jak powieści Sienkiewicza. W każdym bądź ra−
zie w 1179 roku Kazimierz Sprawiedliwy odłączył od Krakowa
kasztelanię oświęcimską i dał ją Mieszkowi Plątonogiemu,
władcy księstwa opolsko−raciborskiego. Czyli w Oświęcimiu
był już wtedy kaszteI, jakaś warowna budowla. Od tej pory
Skawa stanowiła umowną granicę między Polską a dzielnicą
śląską, składającą się wtedy z kilkunastu księstw .
Za czasów Henryka Brodatego, panującego na Śląsku
i w Krakowie (1234–1238), chłopa porządnego, zostaje zasie−
dlona dolina Wisły. Lokowano wtedy większość wsi przy szla−
11
Wadowice_10.pm6 11 11-11-19, 00:55ku z Oświęcimia do Krakowa. W 1241 roku następca księcia,
jego syn Henryk Pobożny, poległ w bitwie pod Legnicą w cza−
sie tatarskiego najazdu na Polskę. Znowu zaczęły się walki
o tron w spalonym Krakowie, gdzie Tatarzy ustrzelili tręba−
cza tak, że do dziś hejnał na pamiątkę owego wydarzenia się
zacina.
Walczył o Kraków syn Brodatego, czyli Bolesław Łysy (Ro−
gatka) przeciwko Bolesławowi Wstydliwemu z Sandomierza.
Rogatkę popierał Władysław Opolski do którego Ziemia Oświę−
cimska należała. Bolesław Wstydliwy, który okazał się w efek−
cie nieudolnym władcą, wygrał, rzeka Skawa stała się od 1243
do 1274 roku granicą wrogów. I to jest ten pierwszy czas
prawdopodobnego założenia osady Wadowice.
Wojna o dzielnicę krakowską trwała nadal. W 1274 roku
Władysław Opolski przekroczył Skawę i zbrojnie zajął tereny
do rzeki Skawinki popierając starania Wacława II o koronę.
Po śmierci Władysława Opolskiego w 1281 roku powstało
księstwo raciborsko−cieszyńskie. Synowie Władysława, Bolko
I (opolski) jak i Mieszko I (cieszyński) nadal popierali Wacła−
wa II z Czech w jego staraniach o Kraków. Wpuścili zatem do
swoich grodów m.in. Oświęcimia, załogi czeskie i pomogli
Wacławowi II w zajęciu Krakowa.
I to był, według mnie, ten drugi okres, w którym możliwe
było zasiedlenie ujścia Choczenki, zwłaszcza że przypada
w czasie drugiej kolonizacji doliny Soły i Skawy. Istniejący
już dawno Zator, otrzymał wtedy prawa miejskie.
Możliwe, że to czeska załoga oświęcimskiego kasztelu około
1290 roku dobrze spenetrowała podległy jej teren i zwróciła
uwagę na niedrożność szlaku komunikacyjnego wzdłuż Ska−
wy na Orawę. A że Czesi są racjonalnym narodem, może ka−
zali osadzić jakiegoś Wadeca? Możliwe też, że to książę Miesz−
ko I, wizytując Zator i prawdopodobnie Mucharz, lokował
osadę i nadał jej imię narodzonego syna Władysława (Włado−
wice?), który w 1316 r. odziedziczył samodzielne już księstwo
oświęcimskie.
Spis dziesięciny papieskiej z 1326 roku wymienia obok sa−
modzielnych parafii Woźniki, Witanowice, Frydrychowice, Ja−
roszowice, Radoczę i największą parafię Mucharz, do której
należały Wadowice. Musiała to być zatem mała, niewiele dla
finansów Kościoła znacząca wieś, ale widać miała znaczenie
strategiczne, skoro książę wymienił ją jako miasto w doku−
mencie z Bytomia.
Po pożarze w 1430 roku ponownie lokowano miasto na
prawie chełmińskim, nadając mu zachowany do dzisiaj śre−
12
Wadowice_10.pm6 12 11-11-19, 00:55dniowieczny układ urbanistyczny. Sugestie, jakoby Wadowi−
ce posiadały drewniany parkan obronno−terytorialny z dwo−
ma bramami, od północy i południa, wydają się mało praw−
dopodobne. Nie stać było Wadowic na ponad kilometr zbędnej
z punktu widzenia obronności, drewnianej palisady. A zresztą
– czy osada, która nie przynosiła dochodu Kościołowi warta
była złupienia? Po inkorporacji Księstwa Zatorskiego do Ko−
rony, miasto stało się Królewskim, Wolnym Miastem, z za−
szczytem obywatelstwa, przyznawanego według specjalnych
wymagań. Zatwierdzono mieszczanom dotychczasowe przy−
wileje a kolejni władcy nadawali nowe. Mimo tego, leżącą na
szlaku, na wysokim brzegu Skawy przygraniczną miejsco−
wość, niszczyły częste pożary, powodzie, epidemie i wojny.
Po każdej takiej klęsce miasto pustoszało. Dlatego Wadowi−
ce, mimo licznie nadawanych przywilejów, były w czasach
I Rzeczpospolitej małym, prowincjonalnym miasteczkiem.
Stąd uciekano.
W 1734 roku kolejny pożar strawił miasto a zniszczeń do−
pełniły kontrybucje na rzecz konfederacji barskiej. Kasa miej−
ska świeciła pustkami, mieszczanie z trudem odbudowywali
kościół. Do takich Wadowic weszli w 1772 roku Austriacy.
Dla miasta, w jego długiej historii, istotne znaczenie miało
kilka okresów i wydarzeń, które w sposób skondensowany
ujmują jego historię.
• po pożarze w 1430 r. książę oświęcimski nadał mu pra−
wa samorządowe, chełmińskie. Wtedy też zapewne,
w okresie agrarnej trójpolówki, powstał zarys zabudowy
miasta na planie owalnicy,
• w II połowie XV wieku, najpierw księstwo oświęcimskie
a później zatorskie wracają do Korony. W tym czasie
powstał murowany kościół (obecne prezbiterium). Od
1564 roku Wadowice zyskują opiekę króla,
• w XVII w., po szwedzkim potopie, Wadowice obejmują
prymat regionalny nad Zatorem,
• pożar w 1734 r. i udział w konfederacji barskiej niszczą
miasto,
• Wadowice od 1772 roku są pod panowaniem Austrii,
• budowa tzw. gościńca cesarskiego (Wiedeń–Lwów) wyty−
czyła obecny układ komunikacyjny centrum,
• w roku 1819 przeniesiono siedzibę cyrkułu z Myślenic
do Wadowic,
• początek samodzielności (autonomii) Galicji, powstaje
gimnazjum,
• od 1870 roku zaczyna się osadnictwo żydowskie w mieście,
13
Wadowice_10.pm6 13 11-11-19, 00:55• uruchomienie pod koniec XIX w. linii kolejowej,
• przełom wieku XIX/XX – rozwój społecznej, niepodległo−
ściowej aktywności,
• dwudziestolecie międzywojenne i okupacja,
• lata 1945–1965: odbudowa po wojennych zniszczeniach,
rozwój miasta w nowej rzeczywistości politycznej,
• lata 1975–1989, Wadowice w województwie bielskim,
• rok 1978, wybór Karola Wojtyły na papieża,
• okres po 1990 roku – różnorodnych transformacji
Jak widać, Wadowice swoją obecną pozycję ośrodka admi−
nistracyjnego, oświatowego i kulturalnego, zawdzięczają mo−
narchii austriackiej, czyli byłemu zaborcy.
Do przeniesienia siedziby cyrkułu (obwodu) z Myślenic do
Wadowic w 1819r., przyczynił się zapewne ożeniony
z Duninówną Austriak, baron Antoni Baum (1763−1829), je−
den z najlepszych ówczesnych urzędników i pierwszy staro−
sta cyrkułu myślenickiego. Pozycja i starania Bauma zaowo−
cowały przeniesieniem w 1819 r. siedziby cyrkułu do Wadowic.
I stąd zaczęły się współczesne (i papieskie także) Wadowice.
Jego syn Józef był właścicielem Kopytówki i inwestorem obec−
nego dworu.
Lat temu kilkanaście interweniowałem u proboszcza w Mar−
cyporębie z powodu dewastowania grobowca barona. Zapew−
ne miejscowi kojarzyli nazwisko z Niemcem albo – co gorsze
– Żydem? Dzisiaj grobowiec Baumów, odnowiony przez kon−
serwatora stoi nadal przed wejściem do drewnianego, zabyt−
kowego kościółka a parafianie może mają świadomość, kto
zacz ów Baum?
Niespodziewany awans administracyjny miasta zaowocował
jego szybkim rozwojem. Cyrkuł wadowicki obejmował obszar
od Podgórza w Krakowie przez Myślenice, Nowy Targ, Żywiec
po Białą (Bielsko−Białą) i Oświęcim. Od 1820 roku organizo−
wano instytucje służące austriackiej administracji: koszary dla
poboru rekruta, sąd i więzienie dla utrzymania porządku, izbę
skarbową dla poboru podatku itd.
Jednym z urzędów była komenda uzupełnień dla rezerwi−
stów niepodległej już Polski, gdzie do pracy został skierowany
oficer c.k. armii Karol Wojtyła, ojciec przyszłego papieża. I tak
pośrednio, decyzja z 1819 r. awansowała Wadowice do roli mia−
sta rodzinnego Jana Pawła II. A mógł być papież z Myślenic…
Okres galicyjski, czyli II połowa wieku XIX aż do I wojny
był czasem dużej aktywności społecznej i ekonomicznej miesz−
kańców. Na przestrzeni pół wieku, głównie dzięki operatywnym,
14
Wadowice_10.pm6 14 11-11-19, 00:55bogatym i mądrym wadowiczanom, miasto stało się wiodą−
cym ośrodkiem administracyjnym, oświatowym i kulturalnym
w zachodniej Galicji. Po 1880 roku środowisko prawnicze po−
trafiło zorganizować tu siedzibę Sądu Obwodowego dla czte−
rech powiatów. Wystarczy dodać, że budowę gmachu sądu
finansowali także adwokaci i sędziowie. Od powstania gma−
chu „Sokoła” w 1887 r. rozpoczęły się społeczne inwestycje,
służące mieszkańcom do dzisiaj. W 1886 roku Wadowice były
współzałożycielem – obok Jana Matejki, księcia Lubomirskiego
i miasta Krakowa – Muzeum Narodowego w Krakowie.
Budowa linii kolejowych dała miastu nowe możliwości.
Zwiększył się ruch handlowy i jednocześnie do miasta trafił
przemysł. Wadowiczanie zaczęli wyjeżdżać na urlopy do Trie−
stu, Neapolu, Wiednia, Budapesztu. Wszak byliśmy w jednej
monarchii. Paszport trzeba było mieć, jadąc do Chrzanowa albo
Słomnik, bo tam było rosyjskie Królestwo Polskie. Pociągiem
z Wadowic, przez Oświęcim, Katowice, Berlin do portu w Ham−
burgu jechali ci, co zdecydowali się emigrować za ocean.
W czerwcu w 1914 r., w austriackim Sarajewie, zabito arcy−
księcia Ferdynanda, co było bezpośrednim powodem I wojny
światowej, która rozsadziła ówczesną Europę. Ta krwawa woj−
na obaliła monarchie, stworzyła bolszewizm, wskrzesiła Pol−
skę i wiele innych państw. Odpowiedzialnym za bezpieczeń−
stwo księcia Ferdynanda był ówczesny administrator Bośni
i Hercegowiny Leon Biliński, który całkowicie zlekceważył wi−
doczne i realne zagrożenie zamachem. Można hipotetycznie
założyć, że to jego niefrasobliwość była przyczyną wojny. Po co
tak się o tym rozpisuję? Ano Leon Biliński bywał często w Wa−
dowicach i jakiś czas tu mieszkał.
Ta wojna przyszła w 1916 roku i do Wadowic. Miasto było
zapleczem frontu, bitwa o twierdzę Przemyśl trwała kilkana−
ście miesięcy i była drugą po bitwie pod Verdun kampanią
tamtej wojny. Trwały walki pod Limanową, Rosjanie dotarli
już pod Wieliczkę i Jordanów. Wadowiczanie służyli w armii
austriackiej lub w Legionach, które walczyły przy boku Au−
strii. W mieście wszystkie budynki publiczne zostały zajęte
dla potrzeb wojska. W klasztorze Karmelitów, Nazaretanek,
w szkołach – były szpitale i obozy dla uciekinierów. Szerzył
się tyfus, później hiszpanka, panował głód i drożyzna, donosi−
cielstwo i bandytyzm.
Wojskowy szpital za torami na ulicy Zatorskiej był przepe−
łniony. Przez istniejący tam od połowy XIX wieku obóz jeniec−
ki, przewinęło się około 15 000 żołnierzy, głównie Rosjan
i Ukraińców, ale i Polaków z rosyjskiego zaboru. Drugi obóz,
15
Wadowice_10.pm6 15 11-11-19, 00:55pod namiotami, dla 30 000 jeńców, urządzono za Skawą,
w Kleczy. Jeńców dziesiątkowały epidemie tyfusu i głód.
Wiosną 1918 roku wiernopoddańcza sympatia do Austrii
w jednej chwili zamieniła się w nienawiść. Zdemolowano tro−
chę ck urzędów i żydowskich sklepów. Mieszczanie odreago−
wywali na bogu ducha winnych symbolach. Podobnie, jak po
grudniu 1981 roku, kiedy „solidarne” Wadowice ukryły się
w domach, aby odreagować w 10 lat później na niszczeniu
pomnika w Rynku. Zachowanie mieszczan w 1918 roku opi−
sał E. Zegadłowicz w powieści „Martwe morze”.
Po okresie powojennej odbudowy, w II Rzeczypospolitej Wa−
dowice nie wróciły już do poprzedniej administracyjnej rangi.
Stały się powoli prowincjonalnym miasteczkiem z dominacją
wojska i kościoła. Jak dawniej nawiedzały go epidemie, poża−
ry, wielkie powodzie (1934 r.) czy mrozy (1928 r.) Coraz więcej
mieszkańców stąd emigrowało.
W maju 1926 roku wadowicki 12 pułk piechoty, wsławiony
w niedawnych walkach z bolszewikami, rusza na pomoc pra−
wowitej władzy bo Piłsudski „nowy rząd utworzył, składający
się z samych buntownika pochlebców, lewicowców, nieprzyja−
ciół Państwa i Kościoła” – jak to ujął lokalny kronikarz.
Po zajęciu Wadowic przez Niemców 4 września 1939 roku,
utrzymano początkowo dotychczasową administrację. W 1940
roku podzielono miasto granicą na Skawie. Tereny za rzeką
zostały włączone do Generalnej Guberni. Mieszkańcy korzy−
stali z przepustek, granicy pilnowała straż. Jak na każdej
granicy kwitła kontrabanda. Przemycano z Zaskawia tytoń,
spirytus, mydło, wyżywienie a z powrotem złoto i towary prze−
mysłowe, czasami uciekających do Gubernii Żydów. Wprowa−
dzono restrykcje dla tej ludności, a potem zamknięto w get−
cie. Miasto wcielono do rejencji katowickiej. Wprowadzono
administrację, prawo i język niemiecki. Publiczna rozmowa
po polsku kosztowała. Tak samo zaśmiecanie miasta, plucie,
głośne zachowanie, pijaństwo, kradzieże, przemyt i unikanie
obowiązkowej pracy. Od kilku marek mandatu aż do kary wię−
zienia, bo tu była III Rzesza i obowiązkowy, niemiecki ord−
nung. Z tej strony Skawy nie było żadnych szans na jakikol−
wiek ruch oporu Wszelkie próby okupant karał z największą
surowością. Tak było z grupą W. Bałysa jak i organizacją Orzeł
Biały, której kilkunastu członków zesłano w 1941 roku do
obozów. Za Skawą, wokół góry Chełm, a także w masywie
Laskowca, działało kilka oddziałów partyzanckich.
W 1945 roku walki na linii Skawy trwały od 23 stycznia.
Niemcy osadzili za parkiem baterię dział ostrzeliwującą doli−
16
Wadowice_10.pm6 16 11-11-19, 00:55nę Skawy. Jest tam jeszcze mały bunkier osłonowy. Druga
silna bateria była w Radoczy ponad doliną Skawy. Linii rzeki
broniły gniazda broni maszynowej, piechota i batalion straży
granicznej. Walki trwały trzy dni. Równolegle od południa (pie−
chota) i od Zatora (czołgi) weszły 26 stycznia do miasta od−
działy radzieckie. W nocy na 27.01 przybyły z Krakowa nowe
władze cywilne z Władysławem Sadowskim jako kierownikiem
grupy operacyjnej, Jerzym Olędzkim, przedwojennym pianistą
warszawskiej Adrii, jako starostą powiatowym. Mimo, radziec−
kiego komendanta miasta (płk Bałbiński) w ciągu jednego roku
magistrat kierowany przez burmistrza Sadowskiego potrafił
zdopingować mieszkańców tak, że przywrócono wszelką, przed−
wojenną działalność, łącznie ze Związkiem Restauratorów,
kuchnią dla biednych, Czytelnią Mieszczańską, orkiestrą sym−
foniczną Kazimierza Jarczyka, klubem TUR, kinem, nie mó−
wiąc o szkolnictwie, opiece zdrowotnej, przemyśle i handlu.
Do powstającej milicji i UB zgłaszali się lokalni partyzanci.
Wielu z nich w konfrontacji z nową rzeczywistością polityczną
bądź z powodów ambicjonalnych wróciło z powrotem do lasu.
W marcu 1945 r. z miasta wyruszyła ekipa administracji
polskiej dla wyzwolonej Świdnicy a za nią wielu chętnych na
poniemieckie mienie. Część z nich tam została, sprowadzając
do siebie rodziny, znajomych. To zdobywanie Zachodu zaowo−
cowało wtedy sentencją, że „Miechów i Wadowice – okradły
Świdnicę”.
We wsiach powiatu obejmującego ziemię suską i zatorską
silny ruch ludowy, mający duże tradycje i poparcie, zagrażał
nowej władzy politycznej, jaką stawała się PPR. Mimo jej
sprzeciwu wadowiccy ludowcy wprowadzili do sejmu swojego
przedwojennego posła, Józefa Putka. Ten pamiętny wiec w ki−
nie, w 1947 roku był ostatnim przejawem niezależności ludo−
wców. Czas wolności i spontaniczności skończył się w 1948
roku po powstaniu PZPR, która zawłaszczyła Polskę na co
najmniej dwa pokolenia.
Mieszkańcy
Nadgraniczne położenie powodowało, że przez miasto prze−
taczały się różnego rodzaju migracje. Pierwsze związane były
z osadnictwem doliny Skawy (XIII w.), w okresie rozdrobnie−
nia dzielnicowego i walk o tron w Krakowie, potem w czasie
kolonizacji po 1430 roku, w czasach walk husytów i tabory−
tów, później ekspansji kalwinizmu i rycerskiego zbójowania.
Osiedlali się tu Ślązacy, Czesi i Niemcy. W XV w. miasto jakiś
czas miało niemiecką nazwę. Później migracje ludności wy−
17
Wadowice_10.pm6 17 11-11-19, 00:55znaczały, jak wszędzie, wojny, epidemie i klęski żywiołowe.
Na dokumencie z 1599 r., sygnowanym przez Mikołaja Komo−
rowskiego, wymienione są nazwiska ówczesnych mieszczan:
Wiertel, Wierszczek, Rak, Wadowski, Stachura, Moskała, Ziem−
ba, Drozd, Zaręba, Lizak, Ślisz, Brania, Kumorek, Kępka.
Miasto liczy wtedy około 1500 mieszkańców, ale po potopie
szwedzkim już tylko pięciuset.
Po I rozbiorze w wyniszczonych konfederacją barską i wy−
ludnionych Wadowicach pojawiają się sezonowo pierwsi osad−
nicy zatrudnieni przy budowie cesarskiego gościńca. Po 1819
roku przybywają pierwsi wojskowi i urzędnicy cyrkularni (Lo−
zerth, Schwartz, Schwaidler). Część okolicznego ziemiaństwa,
po sprzedaniu nierentownych majątków Żydom, mogła wresz−
cie w mieście zamieszkać, bo wcześniej groziło im to utratą
szlachectwa (Raczyńscy, Wilczyńscy, Łodzińscy). W czasie
rabacji (1846) tylko zdecydowana postawa burmistrza Stan−
kiewicza uratowała okoliczne ziemiaństwo przed zbuntowa−
nych chłopstwem. W 1847 roku wielka epidemia głodu i cho−
lery kolejny raz wyludnia miasteczko. Trzy lata później liczy
ono już 4 tys. mieszkańców.
Po 1863 roku osiedlają się powstańcy styczniowi (Kurow−
ski, Marek, Sokalski) a po zrównaniu praw narodowych Żydzi,
zamieszkujący dotychczas w okolicznych wsiach i majątkach.
Początek dał w 1870 r. Baruch Tieberger, też powstaniec stycz−
niowy, którego przed oporem mieszczan musiał bronić kolega
z powstania, hr. Aleksander Gostkowski z Tomic. Żydzi wpro−
wadzili do miasta liczny handel w różnych formach, który
zmienił dotychczasowy, rzemieślniczy charakter miasteczka.
Rangę miasta podniosło uruchomienie gimnazjum, a później
przeniesienie go do nowego budynku.
W latach 1830–1918 przybyło do Wadowic wiele rodzin
związanych pracą w administracji, sądownictwie, wojsko−
wości czy szkolnictwie austriackim. Sprzyjał temu naka−
zowo−uznaniowy system zatrudniania w cesarskiej admini−
stracji. Od tamtej pory, aż do lat sześćdziesiątych XX w.,
wyrazistą grupą zawodową w mieście stali się wojskowi.
Mundur był przez długie lata najpopularniejszym uniformem
w czasie niedzielnych mszy. Dominowało wojsko udające się
marszowo do kościoła, w mundurach paradowali policjanci,
strażacy, kolejarze, strażnicy więzienni, gimnazjaliści, człon−
kowie Sokoła i Strzelca. Jeden wielki majdan zmilitaryzo−
wanej miłości bliźniego pod wodzą umundurowanych du−
chownych. Taki to urok ludu miłującego pokój. Obecność
wojska, mimo uciążliwości dla mieszkańców, zapewniała
18
Wadowice_10.pm6 18 11-11-19, 00:55miastu byt. Na rzecz koszar pracowała cała sfera usług w tym
liczne agentki najstarszego zawodu świata, kilka hotelików,
kilkanaście knajp ale i kilka gabinetów ginekologicznych.
W 1900 roku miasto liczyło około 5 tys. mieszkańców, z czego
15 % stanowili Żydzi, 10 % wojskowi, było ok. 200 Niemców
oraz po kilku reprezentantów innych narodowości. W dwu−
dziestoleciu międzywojennym obok wojska i administracji,
fabryki Romaszkana, MaFO i druciarni Góreckiego, większość
mieszkańców żyje z handlu. W mieście działa około 100 skle−
pów i hurtowni oraz prawie 25 lokali gastronomicznych. Do−
chodzi do tego liczny handel obwoźny prowadzony głównie przez
ubogich Żydów.
W 1939 roku miasto liczyło 7 tysięcy mieszkańców, z czego
ok. 20% ludności żydowskiej i ok. 10% wojska. W czasie
okupacji wymordowano prawie wszystkich wadowiczan na−
rodowości żydowskiej, innych pochłonęła wojna, wielu wy−
siedlono osadzając kolonistów niemieckich z Rumunii, Au−
strii czy Besarabii. Miasto opustoszało.
Po 1945 roku do ponad 30 % domów nie wrócili jego prawo−
wici właściciele i lokatorzy. Wielu też wyjechało szukać szczę−
ścia na Ziemiach Zachodnich. Kilku wadowiczan pochodzenia
rosyjskiego zabrało bezpowrotnie NKWD. Zaczął się kolejny czas
zasiedlania Wadowic, głównie przez ludność okolicznych wsi.
Istotnym okresem były lata 1950–1980. Powstały wtedy
osiedla mieszkaniowe przy ulicy Marcina Wadowity, XX−lecia
PRL, Obrońców Westerplatte, osiedle Mikołaja Kopernika
i wreszcie osiedle Pod Skarpą. Nowe bloki zasiedlali miesz−
kańcy starych, zniszczonych budynków, okolicznych wsi za−
trudniani w przemyśle Wadowic i Andrychowa, mieszkańcy
terenów zbiornika w Świnnej Porębie. Powstało też kilka osie−
dli domów jednorodzinnych (Jedność, Słoneczne, Spółdziel−
ców, Łąki, Sadowa, Gorzeń). Z 6 tysięcy w 1945 roku liczba
mieszkańców wzrosła do ok. 18 tysięcy w 1970 r. Był to czas
Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, państwa zaakceptowanego
przez Stany Zjednoczone już w Jałcie, państwa, którego moje
pokolenie nie wybierało. W narzuconych politycznie i militar−
nie warunkach, trzeba było odbudować kraj po wojennych
zniszczeniach i tworzyć dla siebie miejsce na ziemi, nie licząc
zbytnio na raj. Współczesne deprecjonowanie tamtych cza−
sów, lat trudnych, siermiężnych ale pracowitych – świadczy
jedynie o umyśle ludzi, którzy taki osąd wydają.
Od czasu transformacji ustrojowej w 1990 roku minęło
dwadzieścia lat: nie było zniszczeń więc można było spokoj−
nie budować przyszłość. Niestety w sferze politycznej i spo−
19
Wadowice_10.pm6 19 11-11-19, 00:55łecznej III Rzeczpospolita powiela najgorsze tradycje I i II Rzecz−
pospolitej.
Mimo, że w latach realnego socjalizmu radni byli bezwolni
i stanowili jedynie dekorację tzw. demokracji ludowej, posi−
łkowali się opinią spolegliwej inteligencji. Wszak rządy były
robotniczo−chłopskie, dominował proletariat i to partia robot−
nicza musiała decydować.
Okres tamtych rządów dał możliwość pozornego udziału
we władzy wielu ambitnym prostakom. Obok przyczyn ekono−
micznych wpłynął zapewne na to, że dziś wielu radnych jest
bezwolnym, tanim narzędziem tych, co politykę uprawiają.
Władza
Z uwagi na status Wadowic, jego rozwój zależał głównie od
mieszkańców i ich samorządu. Stąd zawarowane przez księ−
cia czy króla przywileje dla miasta lub choćby rzemieślników.
I tak na prośbę mieszczan król w 1532 roku zabronił okolicz−
nej szlachcie sprzedaży i produkcji piwa w promieniu 1 mili
od miasta. I nie chodziło absolutnie o wychowanie w trzeźwo−
ści. Właściciel posesji miał prawo pędzić bimber i warzyć piwo,
dlatego w 1602 roku rajcowie podjęli uchwałę zakazującą ro−
bienia tego w mieście obcym jak i dzierżawcom. Osobne, szcze−
gółowe prawa miały konkretne grupy zawodowe, czyli cechy
szewców, tkaczy, rzeźników, piekarzy, kuśnierzy. Oczywiście
tego rodzaju przywileje miały wspomóc rozwój miasta. Nie−
stety, zbyt często klęski żywiołowe, epidemie i wojny wszyst−
ko niszczyły i najlepsze przywileje nie pomogły.
Efekty prac samorządu widać wyraźnie dopiero w okresie
autonomii Galicji.
Od II połowy XIX w., od czasów burmistrza Ignacego Brosi−
ga, potem Jana Iwańskiego, aż do burmistrza Franciszka Opy−
dy, miasto rozwija się intensywnie, powstaje wiele obiektów
użyteczności publicznej a aktywność społeczna jest impo−
nująca. W demokratycznych wyborach, świadomi wadowicza−
nie wybierali do rady miasta ludzi światłych, wykształconych
a jednocześnie majętnych. Brosig był znaczącym kupcem,
Iwański był adwokatem a Opydo – lekarzem. W kilkunasto−
osobowej radzie miejskiej byli lekarze, prawnicy, farmaceuci,
przedsiębiorcy, kilku kupców i rzemieślników. Pośród kato−
lickiej większości radnymi byli Żydzi, grekokatolicy, prote−
stanci. Nie było za to ludzi o niskim statusie materialnym,
biednych emerytów, pracowników najemnych, urzędników czy
niewykształconych. Radny miał wspomóc miasto i jego oby−
wateli – albo swoją wiedzą, albo swoimi finansami. Taki skład
20
Wadowice_10.pm6 20 11-11-19, 00:55gwarantował niezależność rady zarówno od burmistrza, pro−
boszcza, dowódcy wojska, jak i władzy państwowej.
W 1904 roku, czyli 106 lat temu, powiat wadowicki liczył
107 tysięcy mieszkańców. Starostą powiatowym był wtedy
Zdzisław Geppert. Jego syn Eugeniusz, artysta malarz, był
założycielem ASP we Wrocławiu a drugi syn, Franciszek, dy−
plomatą.
Starosta Geppert reprezentował państwo a jego admini−
stracja liczyła... 9 osób. Do zadań w zakresie drogownictwa
miał (na trzy powiaty!) 2 inżynierów, 3 drogomistrzów i 30
dróżników. Dodatkowo inżynier Ripper był naczelnikiem straży
pożarnej! Zadania z zakresu szkolnictwa realizowała Rada
Szkolna Powiatowa, którą starosta kierował a w jej skład wcho−
dzili przedstawiciele wyznań, kilku nauczycieli, 2 radnych
powiatowych i po jednym gminnym. Tyle zadań państwowych.
Zadania wewnętrzne, czyli własne, uchwalał samorząd:
Rada Powiatowa. Do Rady należał też nadzór nad radami
gminnymi i obszarami dworskimi. 26 członków Rady wy−
bierano na 6 lat wg klucza: 6 z większych posiadłości ziem−
skich, 6 spośród najwyżej opodatkowanych przemysłowców
i kupców, pozostałych z gmin miejskich i wiejskich. Nie
trzeba dodawać, że mandat rajcy nie był opłacany. Rada
wybierała organ wykonawczy (taki zarząd powiatu) czyli
Wydział, też ciało społeczne, które wtedy tworzyli: z zie−
miaństwa – Przecław Sławiński z Kleczy jako prezes, hr.
Bobrowski z Andrychowa, Ludwik Chrząszcz z Graboszyc.
Z miast: radca Raczyński z Wadowic, notariusz Lisowski
z Kalwarii, dzierżawca dóbr Naimski z Brodów oraz wło−
ścianie Dziobek z Zygodowic i Świerguła z Zawoi. Rada za−
trudniała 3 urzędników: sekretarza, kancelistę i inż. Rip−
pera od drogownictwa i mostów.
Wadowice były siedzibą kilku urzędów obwodowych. Ob−
wód obejmował powiaty: wadowicki, myślenicki, żywiecki
i bialski. Sąd Obwodowy zatrudniał 6 sędziów i asesorów, 29
kancelistów, 8 woźnych i 9 dozorców więźniów. Był drugą in−
stancją dla sądów powiatowych w Wadowicach, Białej, Jor−
danowie, Kalwarii, Kętach, Makowie, Milówce, Myślenicach,
Oświęcimiu, Ślemieniu, Zatorze i Żywcu. Obwodowy urząd
skarbowy zatrudniał 23 kancelistów a straż (policja) skarbo−
wa liczyła 96 osób!
Urząd Poczty i Telegrafu na pl. Kościuszki zatrudniał na−
czelnika Świtalskiego i oficjałów: Waligórskiego, Storcha, Ry−
chlika i Solskiego. W szpitalu, którym kierowały siostry Na−
zaretanki, było dwóch lekarzy.
21
Wadowice_10.pm6 21 11-11-19, 00:55Burmistrzem Wadowic był adwokat Jan Iwański, zastępcą
kupiec Jan Dworak a społecznymi asesorami (członkami za−
rządu): Józef Korn, Józef Wądolny, Wojciech Śliwa, Teofil Kluk
i Edmund Krzysztoforski. Magistrat zatrudniał sekretarza,
kasjera, kontrolera, inspektora policji, weterynarza, lekarza
miejskiego, architekta, podlegało mu jeszcze 50 strażaków,
woźny, 2 sierżantów, 7 policjantów, 6 stróżów nocnych, 7 lam−
piarzy (lampy gazowe), 2 stróżów połowów, dozorca wikliny,
2 dróżników, dozorca rzeźni i oprawca – czyli miejski rzeź−
nik. Na 6500 mieszkańców magistrat zatrudniał 10 meryto−
rycznych i 30 technicznych pracowników.
Zmieniło się wszystko w okresie I wojny. Całkowita anar−
chia doprowadziła do upadku samorządu, który nie radził so−
bie z żadnym problemem. Populizm socjalistów miał coraz
więcej zwolenników i dopiero zagrożenie bolszewizmem zjed−
noczyło naród. Wymagania społeczne zaczęły się jednak zmie−
niać. Jeszcze w 1925 roku na 22 radnych było dwóch urzęd−
ników, czterech rzemieślników, sześciu kupców, czterech
przedsiębiorców i siedmiu inteligentów (adwokaci, nauczy−
ciele). Wśród nich czterech Żydów. Wszyscy byli czynni zawo−
dowo i zaliczali się do bogatych mieszczan. Rada nadal za−
chowała niezależność, powoli jednak stając się coraz częściej
celem prywatnych karier, sposobem na ustawienie się w mie−
ście a stanowisko burmistrza stawało się intratną synekurą.
Partie i ugrupowania szukały poparcia w kościele. Wykorzy−
stywano antysemityzm, odwoływano się do kościoła, fundo−
wano msze i kaplice, kupując życzliwość proboszcza – byle
zjednać elektorat. Czy ówczesna rada ubezwłasnowolniła bur−
mistrza, czy też burmistrz zdominował radę – faktem jest, że
w latach trzydziestych samorząd pracował pod nadzorem pań−
stwowego komisarza.
Po wojnie w 1945 roku rada składała się przedwojennych
reprezentantów. Było w niej kilku adwokatów, inżynierów,
rzemieślników i kupców. Burmistrzem był Władysław Sadow−
ski, jego zastępcą restaurator Henryk Jasiński a sekretarzem
dr Józef Majka. Radzie przewodniczył sędzia Józef Kassolik,
zastępcą był Eugeniusz Kajtoch. W składzie rady powiatu,
której przewodniczył Franciszek Świadek z Zygodowic, byli
m.in. ksiądz Leonard Prochownik i Edward Zacher.
Taki skład w jeden rok doprowadził do odbudowy miasta.
Szybko jednak przekonano się, że demokracja jest pojęciem
obcym systemowi sowieckiemu. Od 1947 r. do władzy dopusz−
czano już tylko ludzi zaufanych a wyborów strzegła milicja
i UB. Kandydatami do rady byli ludzie z nadania rządzącej
22
Wadowice_10.pm6 22 11-11-19, 00:55partii politycznej (PZPR). Tworzyła ona pozory demokracji ubra−
ne w tzw. Front Jedności Narodu, do którego należały też
propartyjne Stronnictwo Demokratyczne (rzemiosło) i Zjed−
noczone Stronnictwo Ludowe (rolnicy). Po wojnie powiatem
kierował Stanisław Łyczkowski, Kazimierz Kowalski a po nim
Jan Kurczych i do 1975 roku Jan Grzybczyk.
W 1989 roku powróciła demokracja. Niestety, nie ta z cza−
sów, kiedy stolicą kraju był Lwów. Powielane są złe przykłady
z okresu II Rzeczpospolitej. Pojęcie demokracji jest wypacza−
ne, niezrozumiałe nawet przez radnych a system zarządzania
niewiele ma z nią wspólnego.
Od 1990 roku ta sama grupa ludzi wykorzystując poparcie
Kościoła i postać papieża, stworzyła system pozorowanej de−
mokracji. Upadł lokalny przemysł terenowy, wzrasta bezro−
bocie, narasta emigracja młodego pokolenia, brakuje miesz−
kań. W taki sposób samorząd i podległe mu zakłady urósł do
rangi największego pracodawcy w mieście. W 2010 roku na
22 radnych tylko 15 było czynnych zawodowo, siedmiu to
emeryci. Funkcję przewodniczącego pełnił – jak w czasach
dominacji partii – operator spychacza. W składzie był tylko
jeden samodzielny finansowo przedsiębiorca, reszta to pra−
cownicy najemni, głównie samorządowi. Taka personalna za−
leżność od burmistrza na ograniczonym rynku pracy uzasad−
nia podejrzenie instrumentalnego traktowania demokracji.
Niska świadomość społeczna i obawa o własną egzystencję
skutecznie krępują jakąkolwiek aktywność obywatelską.
Blichtr konsumpcji i igrzyska to chyba wszystko, czego nie−
świadomi mieszkańcy od władzy oczekują.
Podsumowanie
Coraz trudniej we współczesnych Wadowicach odnaleźć
ślady dawnej przeszłości. Zmienia się zabudowa miasta, sta−
re obiekty często ubierane są w nowe elewacje, przebudowy−
wane tak, że tracą swój historyczny charakter. Powstałe po
1960 roku nowe ulice i nowe osiedla zmieniły kształt i cha−
rakter miasta. Obok znaczenia pielgrzymkowego, Wadowice
są regionalnym ośrodkiem handlowym, wypełnionym codzien−
nie tłumem ludzi. Lat temu kilkadziesiąt pełno ich tu było
tylko w czwartki. Dzisiaj jest tak w każdy dzień. Wzrost za−
możności społeczeństwa, łatwość podróżowania, no i stała
potrzeba konsumpcji powoduje, że okolice Rynku i ulica MB
Fatimskiej, są codziennie zatłoczone. Wieczorami centrum
zamiera, bo nocne życie toczy się raczej na osiedlach przy
dawnej ulicy Tatrzańskiej.
23
Wadowice_10.pm6 23 11-11-19, 00:55Zmieniają się wadowiczanie. Kolejne, coraz bardziej koloro−
we pokolenia mają swój własny świat, swoje obyczaje i zacho−
wania. Trudno się z nimi czasami zgodzić, ale tak jest z każ−
dym pokoleniem. O wiele większa swoboda obyczajów powoduje,
że młodzież staje się bardziej otwarta i kontaktowa. W śred−
nich szkołach nie spotkasz już dziewcząt w siermiężnych, szkol−
nych fartuchach, krygujących się przy byle okazji i dozujących
swoją kobiecość do lat staropanieństwa. Większość młodych
na każdym kroku obnosi swoją seksualność i – niestety – co−
raz bardziej ubogi pod względem zasobu słów, za to pełen wul−
garyzmów język. Z drugiej strony, ta sama młodzież uczestni−
czy w pielgrzymkach, zlotach i innych obrzędach kościelnych.
Schyłek wszelkich autorytetów, zwłaszcza szkoły i Kościoła po−
woduje wzrost powszechnego zakłamania.
Wadowice postrzegane są zapewne przez wielu pielgrzymów
jako miasto ludzi świętych, uczciwych, żyjących w zgodzie z su−
mieniem. Nic bardziej mylnego. Wszak jesteśmy cząstką Na−
rodu Emocji, pełnego wad i niespodziewanych zalet.
Sympatię Wadowicom zjednuje przede wszystkim postać
papieża, ale też atmosfera miasteczka, jego położenie i zabu−
dowa – to genius loci tego miejsca, które przyciąga wielu przy−
byszów zaś miejscowym pozwala to miasto kochać.
Od setek lat nasze specyficzne pojmowanie wiary spycha
rozum i racjonalizm na margines społecznego życia. Uczci−
wość, mądrość i pracowitość jakby nas opuściły a wszech−
obecne zakłamanie, zawiść i specyficznie pojmowany patrio−
tyzm tworzą polską egzotyczną rzeczywistość.
24
Wadowice_10.pm6 24 11-11-19, 00:55Rynek – Plac Jana Pawla II
Rynek, który pamiętam z codziennych zabaw, to ten z po−
czątku lat pięćdziesiątych. Jeszcze istniał ślad rowu burzowe−
go od ul. Mickiewicza na Lwowską. W 1945 roku rów zasypy−
wali volksdeutsche; a było ich w mieście trochę. Uchwałą
magistratu nakazano, aby każdy miał z przodu na drelichu
wymalowaną swastykę a z tyłu napis „Nur fur Deutsche”. Ta−
kie były formy odreagowania po ciężkiej wojnie.
Rynek lat pięćdziesiątych to kostka granitowa, żwirowany
środek placu oraz drzewa i pszczoły brzęczące w porze lipowe−
go miodobrania. Swój ówczesny wystrój zawdzięczał oku−
pantom. Dominowała na Rynku stacja benzynowa z dwoma
ręcznymi pompami. Zapach benzyny unosił się dookoła a tan−
kujące z pięciolitrowego dozownika samochody stanowiły prze−
gląd wojennej techniki.
Drugim elementem był pomnik postawiony w miejscu zbio−
rowej mogiły żołnierzy radzieckich – graniastosłup z gwiazdą,
jakich wiele w Polsce powstawało. Brzydki i narzucający świa−
domość sowieckiej obecności. Z początkiem lat sześćdziesią−
tych dwóch szesnastolatków ustawiło na cokole konia na bie−
gunach z napisem; „jak se wstaniecie to se pojedziecie”. Takie
proste, choć sztubackie nieco odreagowanie. UB zatrzymała
sprawców; mieli niemałe problemy. Jakoś niedługo potem ktoś
na wiosnę ściął w Rynku ze dwa ary czerwonych tulipanów.
Sprawcę złapano ale ideologii nie udało się dorobić.
25
Wadowice_10.pm6 25 11-11-19, 00:55Była wtedy w Rynku fontanna naprzeciwko oazy życia kultu−
ralnego – Kawiarni Ludowa. W fontannie pływały egzotyczne,
kolorowe ryby – bywało, że podbierane przez nas wieczorami…
Rynek był miejscem towarzyskiego i uczniowskiego życia.
Na rogu Zatorskiej było technikum, a w nim... same dziew−
czyny. Wczesnym popołudniem, kiedy szkoła pustoszała, Ry−
nek zapełniał się uczniami z ogólniaka, ekonomika i chłopa−
kami z Gorzenia.
W czasie świąt państwowych pochody i wiece. Ulicą Zatorską,
przez Rynek, po granitowej kostce tłukły się czasem czołgi a co−
dziennie rano maszerowało wojsko z pieśnią o godzinie piątej,
dziewczynie z dzieckiem na ręku i wagonie na dworcu głównym.
Szli na strzelnicę pod Kopiec albo na Błonia.
Wieczorem przytulny i zadrzewiony Rynek był miejscem
pierwszych młodzieńczych spotkań. Szło się w środy na no−
wennę, na majówkę a potem na planty – albo dalej.
Przy stacji benzynowej był postój pierwszych dwóch taksó−
wek: przedwojenny fiat Filka i garbata warszawa Piotrow−
skiego. W czwartki jednak nad zapachem benzyny zdecydo−
wanie dominował koński zapach.
Około 1968 roku zaczęto eksperymentować, przesadzać,
usprawniać, popisywać się administracyjnymi decyzjami – po−
woli Rynek oskubywano z drzew, klombów, ławeczek, a zarazem
zacisza, mimo ruchu pojazdów wciąż odczuwalnego. W latach
siedemdziesiątych wymieniono pomnik, który dał możliwość
w 1990 roku kolejnego odreagowania kilkunastu mieszkańcom
pod wodzą burmistrza. Burząc wściekle kamień, łamiąc piły,
fanatycznie równano z ziemią symbol innego fanatyzmu.
***
Owalnicowy układ ulic na osi północ południe oraz trzy
place związane z nim – R ynek Dolny (Targowica), R ynek
Główny i R ynek Górny (pl. Kosciuszki), świadczą o wcze−
snym okresie osadniczym; od brodu (przeprawy) na Choczen−
ce, w okolicach późniejszego pl. Westerplatte. Tam powstały
pierwsze domy i cała osada sukcesywnie przesuwała się w gó−
rę (ulice Krakowska i Zatorska) do Rynku. Ponownie loko−
wane po pożarze w 1430 r. miasto otrzymało już kwadratowy
Rynek o boku ok. 70 metrów na osi komunikacyjnej z po−
łudnia na północ.
Do XVIII w. jedynym murowanym obiektem był kościół, choć
Rynek był cały zabudowany. Osią komunikacyjną był nadal
trakt łączący obecną ulicę Jagiellońską z Krakowską oraz ulicę
26
Wadowice_10.pm6 26 11-11-19, 00:55Sobieskiego z Zatorską. Na tej linii, w odległości jakieś 20
metrów przed kamienicą nr 16 stał ratusz i był plac targowy.
W 1734 roku pożar zniszczył drewnianą zabudowę a konfede−
racja barska dopełniła wyludnienia i zubożenia miasta.
Dla obecnego kształtu decydujące było uporządkowanie
centrum przez Austriaków pod koniec XVIII w., kiedy budo−
wano Galicyjską Szosę Handlowo Pocztową, czyli szeroki,
utwardzony trakt wiedeńsko−lwowski, zwany gościńcem ce−
sarskim. Wyburzono wtedy zniszczoną pożarem zabudowę,
przywrócono średniowieczny kształt a trakt cesarski przebił
od zachodu przez środek pierzeję Rynku (ul. Mickiewicza) i sko−
sem został poprowadzony do narożnika południowo−zachod−
niego (ul. Lwowska). Wyrównano przy tym pochyłość placu,
poszerzono teren aż do przykościelnego cmentarza. Tym sa−
mym zmieniono kształt Rynku z kwadratowego na prostokąt−
ny o bokach mniej więcej 115 na 70 metrów. Zbudowano obec−
ny kościół a po wyprowadzeniu cmentarza (ok.1820 r.)
określono i zabudowano wschodnią pierzeję. Rynek stanowił
obszerny plac z utwardzoną nawierzchnią i główną osią ko−
munikacyjną z zachodu na wschód a nie – jak uprzednio – z
północy na południe. Znajdowało się tu kilka publicznych stud−
ni; pełnił aż do 1939 r. funkcje placu targowego.
Do początku XIX wieku zabudowany był małymi, drewnia−
nymi, parterowymi domkami szerokości najwyżej 10 m, z ob−
szerną, przejazdową bramą na osi, bowiem w podwórku mie−
ściło się przeważnie gospodarstwo a z tyłu stodoła i pola
uprawne. Ślady takiego ukształtowania zabudowy widoczne
są na pierwszej mapie katastralnej z 1845 r. oraz w kilku
budynkach.
Pierwszy okres obecnego kształtowania zabudowy Rynku
rozpoczął się po mianowaniu Wadowic miastem cyrkularnym.
Zaczęto wyburzać drewniane domki, łączyć działki i budować
duże, początkowo parterowe, murowane domy. Inwestorami
w tym pierwszym okresie byli przeważnie przybyli tu austriac−
cy urzędnicy i przemysłowcy (np. Schwartz, Eckert, Thoma,
Foltin) a także okoliczne ziemiaństwo i kupcy (Jeziorski, Za−
górski, Raczyński, Kuzia).
Drugi okres zaczął się po uchyleniu zakazu osiedlania się
Żydów w mieście. Zamieszkali dotąd pod miastem, posiada−
jący duży kapitał, w kilkanaście lat zasiedlili centrum. Nie−
ruchomości zmieniały właścicieli a Rynek był jednym wiel−
kim placem budowy. Nadbudowywano parterowe domy
i piętrowe kamieniczki, kościół otrzymał nową wieżę i elewa−
cję. Obecna zabudowa pochodzi głównie z tego okresu. To
27
Wadowice_10.pm6 27 11-11-19, 00:55pierwsze pokolenie żydowskich inwestorów, mimo różnych form
urzędowej restrykcji, już od dawna kształciło własne dzieci,
zatem pod koniec XIX w. pojawili się pierwsi żydowscy leka−
rze i adwokaci. W krótkim też czasie Żydzi stworzyli z miasta
liczący się w regionie ośrodek handlowy.
W latach dwudziestych XX w. Rynek częściowo wybruko−
wano, zamontowano dwie studnie publiczne a od 1930 r. był
tu przystanek autobusowy linii Kraków–Biała i postój dwóch
konnych dorożek. Gdzieś w 1938 roku u wylotu ulicy Lwow−
skiej, powstała pierwsza stacja benzynowa kupca Benetza.
W czasie okupacji Niemcy przebudowując Rynek w rogu przy
ulicy Sobieskiego wykonali zbiorniki i postawili stację benzy−
nową, która funkcjonowała aż do 1974 r. Wybetonowano wte−
dy także teren wokół kościoła, wykonano mury oporowe i schody
wzdłuż południowej pierzei oraz fontannę przed kamienicą nr
16, która istniała do 1960 roku. W 1945 roku bomba znisz−
czyła kamienicę nr 14. W to miejsce wstawiono bezstylowy
dom towarowy…
W latach sześćdziesiątych Rynek zadrzewiono, wykonano
klomby, alejki – stał się oazą zieleni i małym parkiem. Przy
ul. Krakowskiej zbudowano nowoczesną fontannę. Pod koniec
XX w., przebudowano dwie kamienice – nr 4 i 19 – obecnie
siedziby banków. Niestety projektanci przedobrzyli a konser−
wator zmiany zatwierdził. Kamienice otrzymały elewacje neo−
renesansowe, z reprezentacyjną attyką maskującą dach. Tym
samym w jednorodną, zwartą zabudowę wtrącono dwa obce
obiekty. Obie kamieniczki prezentują się bardzo atrakcyjnie,
wszakże nieco burzą galicyjski charakter architektury.
Gdzieś od 1975 roku Rynek jest sukcesywnie ogołacany
z zieleni – obowiązuje nieustająca maniera betonowania. Po
1990 roku nowe obwodnice odciążyły częściowo ruch samo−
chodowy, powstało kilka sezonowych ogródków piwnych zdo−
bionych sztuczną zielenią. Przy budynku magistratu posta−
wiono kamienną atrapę studni nawiązującą do architektury,
której w mieście nigdy nie było. Również obcą wydawała się
postawiona w manierze włoskiego renesansu fontanna. Jest
jednak widocznym i popularnym elementem Rzymu, miasta
od 1978 roku tak ważnego dla Wadowic. Po 2000 roku obok
kościoła odsłonięto drugi w mieście pomnik papieża Jana Pa−
wła II. Szkoda, że nie Karola Wojtyły, gimnazjalisty idącego –
jak co dzień – z domu i kościoła do szkoły na ul. Mickiewicza.
Trochę o zmieniającym się nazewnictwie obecnego Placu
Jana Pawła II. Używam świadomie w opisie nazwy Rynek,
która świadczy o średniowiecznej lokacji i prawach miasta,
28
Wadowice_10.pm6 28 11-11-19, 00:55o jego demokratycznym rodowodzie. Wszak rzymskie forum było
apolitycznym placem dysput i spotkań obywateli, mimo bli−
skiej boskości cesarza. Do takiej idei nawiązywały średnio−
wieczne lokacje miast. Rynek Główny obok innych (Dolny –
Bydlany – Targowica – pl. Westerplatte i Górny – Zbożny –
pl. Kościuszki) rynków z podporządkowaną im funkcją świad−
czył o kilkusetletniej historii miasta.
Nie miał R ynek za czasów austriackich swego patrona.
Widocznie ówcześni radni i burmistrzowie nie widzieli takiej
potrzeby. E. Zegadłowicz opisuje incydent z udziałem owych
rajców, którzy po jakimś zakrapianym przyjęciu posnęli w fon−
tannie na Rynku i w niepełnej odzieży byli rano przez ziom−
ków budzeni. Może takie bachiczne zdarzenia albo posiłkowa−
nie się przez rajców wiedzą innych, mądrzejszych mieszczan,
pozwala okres galicyjski zaliczyć do najlepszych w dziejach
miasta i obywateli.
Niestety w 1938 r. rada miejska skończyła z Rynkiem i nada−
ła mu nazwę Plac Marszałka Piłsudskiego. Tak zaczęła się pro−
paganda. W czasie wojny wrócono do tradycji (Ring platz). Od
1950 do 1989 roku Rynek nosił nazwę Plac Armii Czerwonej.
Z końcem lat siedemdziesiątych w miejsce ostrosłupa po−
stawiono pomnik Braterstwa Broni autorstwa F. Suknarow−
skiego.
Przed pomnikiem składano wiązanki kwiatów z okazji świąt
państwowych, wojskowych, wyzwolenia i napaści.
Pomnik był też tłem dla defilad pierwszomajowych czy in−
nych manifestacji – propagandowych spektakli, które nazy−
wałem „światło i jęk”. Przed nim pełniło wojsko i młodzież
wartę w czasie uroczystości, tu odznaczano, wspominano,
przemawiano, strzelano. W czas pochodów stawiano przed nim
trybunę na którą wdrapywało się kilkunastu lokalnych ma−
cherów od polityki i administracji – przed nimi maszerowały
zorganizowane grupy młodzieży i ludzi pracy. Ponieważ wów−
czas był obowiązek nauki i pracy, więc szli wszyscy. Zdecydo−
wana większość spontanicznie i emocjonalnie manifestowała
swoje poparcie dla partii i towarzyszy. Niech żyje i krzepnie
sojusz robotniczo−chłopski, granitowy fundament władzy ludo−
wej – takie to były hasła. Grały orkiestry, popisywały się
zespoły, sportowcy saltami, rolnicy krowami, gospodynie ha−
ftami. Piłkarze, maciory, traktory, maszyny, prządki z An−
drychowa i rzemiosło z Kalwarii: międzygminna licytacja to−
warzyszy z powiatu. Wszyscy uczestnicy mieli to gdzieś
a jednak... wszyscy szli. Popis narodowego zakłamania, któ−
ry ciągle trwa, tylko przed inną siłą przewodnią.
29
Wadowice_10.pm6 29 11-11-19, 00:55Rynek od początku był placem targowym. Tu odbywały się
nadane przywilejami miastu jarmarki i cotygodniowe, czwart−
kowe targi dla okolicznej ludności. Handlową przeszłość pla−
cu przypominają jeszcze coroczne odpusty parafialne. Pełnił
też Rynek – aż do końca XX wieku – funkcję lokalnego salo−
nu. Tędy, w każdą niedziele i święto wędrowały pokolenia
wadowiczan do swojego kościoła. Spacerową trasę wzdłuż po−
łudniowej pierzei nazywano, jak w Krakowie – A−B, od apteki
(Rynek 12) do bezpieki (policja na ul. Lwowskiej). Dreptali
nią zacni mieszczanie pod okiem stojących przed lokalami
fryzjerów, kupców, kelnerów. Zagadywali, plotkowali narze−
kając na upał i rzeczywistość.
I tak – jak za galicyjskich czasów – toczyło się życie pro−
wincjonalnego, grajdołowatego mieszczaństwa. Wszyscy
wszystkich znali i wszystko o sobie wiedzieli.
Czasami pytają mnie w Rynku, czy jestem stąd. Odpowia−
dam przecząco, bo przecież jestem z prowincji, która pozosta−
ła we mnie z dawnych Wadowic.
I dobrze mi z tym.
Od połowy XIX w. Rynek był także miejscem publicznych
zgromadzeń i parad wojskowych. Spotykała się tu okoliczna
szlachta, paradowały wojska cesarsko−królewskiej armii.
W dwudziestoleciu międzywojennym szyku zadawał 12 pułk
piechoty, maszerując z koszar na niedzielne msze na Karmel
oraz koncertująca czasami znakomita orkiestra pułkowa. Po
1945 roku podobnie postępował 18 pp ze swoją orkiestrą, prze−
kształcony później w powszechnie rozpoznawalnych poprzez
swe stroje „Podhalańczyków”.
W każdym bądź razie fascynacja mundurem dotykała tak−
że wadowiczan, bo największym poważaniem cieszył się w Pol−
sce mundur wojskowy. Widocznie umiłowanie pokoju wśród
bogobojnego narodu jest tak wielkie, że siła militarnej prze−
mocy uznawana jest za warunek jego bytu.
Duże manifestacje ludności odbyły się tu w czasie konfe−
deracji barskiej, przejazdu następcy tronu Ferdynanda III,
w czasie bitwy pod Austerlitz (1805 r.), w czasie rabacji w ro−
ku1846, w lipcu 1890 r. – kiedy miasto było ogólnopolską
siedzibą ludowego komitetu mickiewiczowskiego. W tym
neutralnym i niezależnym od właścicieli, ogólnie dostępnym
miejscu gromadzili się światli chłopi w początkach ruchu lu−
dowego. Wiecowano przed każdymi wyborami do sejmu, ma−
nifestowano przy pożegnaniach i powrotach żołnierzy z I woj−
ny, wojny polsko−bolszewickiej, wojny na Zaolziu czy II wojny
światowej.
30
Wadowice_10.pm6 30 11-11-19, 00:55W 1909 roku był tu etap pierwszego rajdu samochodowego
(108 automobili!) z Berlina do Lwowa a także zlot i manewry
TG „Sokół”. W 1910 roku obchodzono 600−lecie bitwy pod Grun−
waldem; no i miesiąc trwały wielkie manewry wojskowe na
linii Wadowice–Cieszyn. Rynek gościł wszelkie uroczystości
patriotyczne (a było ich w owym czasie niemało), kościelne
i państwowe m.in. coroczne imieniny cesarza.
W latach 1914–1918 przez Wadowice przetaczała się woj−
na. W 1914 r. wykonano na Rynku egzekucję dwóch czeskich
bojowników. Tyfus, hiszpanka, bandytyzm, głód i nędza zbie−
rały swoje wojenne żniwo. Miasto było wielkim szpitalem
i obozem jenieckim. W 1918 roku ogromna powódź i antyse−
mickie wystąpienia mieszczan dopełniły zniszczeń. W 1929 r.
witano w Rynku prezydenta prof. Ignacego Mościckiego wizy−
tującego Małopolskę a w 1937 r. kardynała hr. Adama Sapie−
hę. W 1938 r. żegnano w euforii i z kościelną pompą oddziały
12 pp wyruszające na Zaolzie. W rok później żegnano żołnie−
rzy idących na front.
Zniknęły pochody, defilady, wiece. W 1979 roku Rynek prze−
żył pierwsze w swojej historii tak wielkie tłumem i emocjami
zgromadzenie: spotkanie z Janem Pawłem II, papieżem z Wa−
dowic. I te spotkania, te manifestacje, którym patronowała
osoba Karola Wojtyły, były najliczniejsze. Wizyty papieża Jana
Pawła II i Benedykta XVI.
W 1995 roku rada miasta nadała Rynkowi nazwę Plac Jana
Pawła II. Szkoda, że nie nazwano imieniem papieża ulicy wio−
dącej w kierunku Krakowa, którą wyjechał w świat i którą
zawsze przejeżdżał wizytując rodzinne Wadowice. Byłby sym−
bol i główna arteria honorująca Jana Pawła II a rynek pozo−
stałby Rynkiem.
Przywrócono za to ulicy galicyjską nazwę Lwowskiej, która
już niewiele znaczy, chyba że chcieliśmy zrobić przyjemność
Ukraińcom.
Kościół parafialny
Od ponad dwustu lat ten monument z cebulastą wieżą gó−
ruje nad Rynkiem, niczym strażnik pilnujący kolejnych po−
koleń. Pierwsza wzmianka o kościele pochodzi z 1325 r., kie−
dy był filialnym parafii Woźniki. Po pożarze miasta w 1430 r.
zbudowano murowany kościół (obecne prezbiterium) wokół
którego zrobiono cmentarz. Od XVI w. był już ksiądz na stałe.
W 1726 roku kolejny pożar zniszczył miasto; odbudowa ko−
ścioła trwała kilkadziesiąt lat. Wreszcie, już za Austrii, kiedy
Wadowice zostały parafią, do istniejącego prezbiterium dobu−
31
Wadowice_10.pm6 31 11-11-19, 00:55dowano trzynawową, murowaną budowlę z centralna wieżą.
Inwestycję, z uwagi na finansowanie przejął magistrat, zmie−
nił projekt proboszcza Krassowskiego i tak prowadził budo−
wę, że dach walił się kilkakrotnie. Wreszcie sprowadzono
majstra z Prus, Franciszka Sosnę, który ok. 1790 roku dzieło
ukończył.
W połowie XIX w. ks. Bocheński powiększył kościół o dwie
kaplice wzdłuż prezbiterium i dobudował zakrystię. Prace pro−
wadził majster Wojciech Polak. Od frontu były wtedy trzy wej−
ścia. Główne, istniejące do dzisiaj pod wieżą i dwa boczne,
małe – pod obecnymi tablicami epitafijnymi.
W 1897 r. za probostwa ks. J. Zająca, wg projektu znanego
architekta, autora przebudowy krakowskich Sukiennic, To−
masza Prylińskiego wykonano obecną elewację ściany fronto−
wej oraz hełm wieży. Zrobiono wtedy wejścia boczne a przez
zamurowanie wejść z przodu stworzono późniejsze kaplice:
Świętokrzyską i Maryjną. Taka konstrukcja zachowała się do
dzisiaj. W 1945 roku bomba zniszczyła dach plebanii i lewą
nawę. Podczas remontu poszerzono zakrystię. W 1988 r. pro−
boszcz ks. Kazimierz Suder wykonał z gotyckich okien prezbi−
terium przejścia do bocznych kaplic i zlikwidował barokowe
balaski.
Kościół jest trójnawowy, z wieżą na osi, zwieńczoną cebu−
lastym hełmem. Elewacja podkreślona zwielokrotnionymi pi−
lastrami, bogatą attyką, pełna detali, z klasycystycznym por−
talem. Nad wejściem kartusz herbowy, w niszach posągi
biskupów: św. Wojciecha i św. Stanisława. Nad attyką posągi
św. Piotra i św. Pawła, centralnie posąg Matki Boskiej Niepo−
kalanego Poczęcia – autorstwa J. Żebrowskiego. Ołtarz głów−
ny z XVIII w., w kaplicy krucyfiks z XVII w. i neogotycka
chrzcielnica. Stacje drogi krzyżowej malował w stylu akade−
mizmu monachijskiego, Jan Nepomucen Bizański (1804–1879)
z Wadowic, profesor ASP w Krakowie. Na wieży znajduje się
pięć dzwonów. Jest to trzeci komplet po skonfiskowaniu po−
przednich w czasie wojen: w 1918 i 1944 roku. W 1985 roku
kościół Ofiarowania Najświętszej Marii Panny został podnie−
siony przez papieża do rangi bazyliki mniejszej.
Z kościołem i parafią związani byli ludzie wybitni, zasłuże−
ni dla miasta i parafian.
Pierwszym z nich był w XVI w. proboszcz Jan Turobiniusz,
późniejszy rektor Akademii Krakowskiej. Z Wadowic pocho−
dził Marcin Kępka Wadowita, fundator pierwszego szpitala
i przytułku. Z pocz. XVIII w. profesor UJ, ks. Mateusz Kolen−
dowicz sponsorował odbudowę kościoła po pożarze. Probosz−
32
Wadowice_10.pm6 32 11-11-19, 00:55czem wspólnej parafii woźnicko−wadowickiej był wtedy ksiądz
Paweł Zychowicz a po nim, do 1769 roku, jego siostrzeniec
Antoni Smolikowski. Twórcą samodzielnej parafii i budowni−
czym kościoła był proboszcz ks. dr Jan Kanty Krassowski
(1742–1822). W gorącym roku 1846 ks. Wacław Wąsikiewicz
założył pierwsze w Galicji stowarzyszenie antyalkoholowe i wy−
dawał razem z hr. Adamem Gorczyńskim pierwsze pismo dla
ludu. Ok. 1860 roku proboszczem był ks. Aleksy Bocheński,
katecheta i inspektor szkolny, inicjator budowy kościołów
w Ponikwi, Jaroszowicach i Tomicach.
W latach 1893–1928 parafię prowadził popularny i lubiany
ks. prałat Andrzej Zając, budowniczy obecnej fasady i wieży
kościoła. Za czasów surowego ale wybitnego dyplomaty, ks.
Leonarda Prochownika, powstaje przy parafii Katolicki Zwią−
zek Polek i Sodalicja Mariańska. Pracują tu wtedy ks. Kazi−
mierz Figlewicz, późniejszy kustosz katedry wawelskiej, ks.
Kazimierz Świżek, biograf Wincentego Kadłubka, ks. dr Kazi−
mierz Prażnowski działacz młodziezowy a po wojnie ks. Adam
Kubiś, profesor i rektor Akademii Teologicznej w Krakowie.
Miasto posiadało prawo kolatorstwa: miało prawo i chyba
nadal ma, zatwierdzać osadzanych tu księży.
W 1920 r., w kaplicy Świętej Rodziny, został ochrzczony
Karol Józef Wojtyła. Z kościołem związane jest dzieciństwo
i młodość Jana Pawła II. Tu przyjął chrzest i bierzmowanie,
przewodniczył kółku ministranckiemu i sodalicji a w 1946 r.
odprawił swoją mszę prymicyjną. W latach późniejszych każdą
wizytę w rodzinnym mieście rozpoczynał zawsze od kościoła.
Przybył tu też trzykrotnie (w 1979, 1991, 1999) jako papież
Jan Paweł II. Kościół wizytował również jego następca, papież
Benedykt XVI.
Ileż pokoleń wadowiczan modliło się w tej świątyni, dla
ilu pokoleń była to pierwsza szkoła chrześcijańskiego życia?
Wokół sympatycznych księży toczyła się nasza przygoda z mi−
nistranturą, nowennami, roratami. Nad tym wszystkim tkwił
groźny ksiądz Prochownik, którego całowało się w rękę przy
powitaniu. Zresztą wtedy każdego księdza. Gdzieś w 1962
roku wróciliśmy rano pociągiem z jakiejś muzycznej chałtu−
ry. Z organistą Kazkiem Ptakiem i gitarzystą Jerrym, poszli−
śmy na chór. Kazek grał a ksiądz proboszcz, wiekowy już
staruszek, śpiewał litanię po gamie chromatycznej. Dobre
ćwiczenie dla muzyka gdyby nie Jerry, który spał i chcąc się
podnieść z parteru, chwycił sznur od dużego dzwonu. Nim
go puścił, to zdążył obudzić plebanię i cały rynek. Msza się
skończyła awanturą.
33
Wadowice_10.pm6 33 11-11-19, 00:55W 1963 roku, po księdzu Prochowniku, proboszczem został
długoletni prefekt gimnazjalny, nauczyciel Karola Wojtyły, dr
Edward Zacher. Znany z pozornej surowości, był też i moim
katechetą. W listopadzie, 1981 roku, z nogą w gipsie, przyj−
mował u siebie Lecha Wałęsę. Jeden drugiego witał jako naj−
słynniejszego Polaka a ksiądz Zacher jak zwykle brylował
swoim specyficznym dowcipem. Jego zasługą jest utworzenie
muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II. Mimo że zmienił ca−
łkowicie oryginalny wystrój mieszkania Wojtyłów nie przyszło
mu jednak do głowy zmieniać autentycznego wyposażenia ko−
ścioła z lat przedwojennych. To surowe, ascetyczne wnętrze,
nakłaniające do refleksji, było jednym wielkim świadectwem
obecności poprzednich pokoleń, a przede wszystkim obecno−
ści w nim Karola Wojtyły. Niestety po 2000 r. – za kadencji
proboszcza Jakuba Gila – przemalowano kościół w stylu neo−
barokowym, niszcząc tym samym ślady istotnej dla papieża
epoki. Nie wiem, gdzie był wtedy konserwator zabytków lub
światli parafianie? Z dostojnego i spokojnego wnętrza zrobio−
no odpustowo−jarmarczne, chyba bliższe religijnej dewocji niż
refleksji. Nie dziwi zatem, że coraz częściej miasto odbierane
jest przez pryzmat kremówki.
Bazując prawdopodobnie na tradycji, wprowadził proboszcz
na wieżę kościelną muzykę. Przed wojną policjant Kręcichwost
grywał na trąbce z wieży pieśni maryjne. Ale tylko w majowe
niedziele. Była to naturalna muzyka mająca sens i uzasad−
nienie.
Teraz jest nagłośnienie konkurujące co godzinę z kakofo−
nią ulicy. W 2010 roku zakupiono do kościoła nowe organy.
I znowu nie liczono się z zabytkowym charakterem poprzed−
nich, z faktem iż były świadectwem epoki Karola Wojtyły, jego
rodziców i pokoleń wadowiczan. Po prostu je wyrzucono na
bruk. Czyżby jakość instrumentu nie spełniała wokalnych
ambicji parafian?
Z bazyliką związani byli długoletni kościelni: Maciej Pod−
kul z ul. Ogrodowej, Karol Leń z ul. Kościelnej i Aleksander
Spisak z ul. Barskiej.
Przed kościołem posadowiono pomnik Jana Pawła II, na
którym atrybuty władzy papieskiej całkowicie zdominowały
postać wadowiczanina, Karola Wojtyły. Monument podlewa−
ny jest wodą z miejskiej sieci wodociągowej.
Plebania i Dom Katolicki
Pierwotny, drewniany budynek plebanii z zabudowaniami
gospodarczymi z 1778 r. znajdował się z prawej strony kościo−
34
Wadowice_10.pm6 34 11-11-19, 00:55ła, w miejscu obecnych kamienic nr 2, 3, 4 i 5. Na miejscu
dzisiejszej plebanii stała wtedy drewniana wikarówka.
W latach 1820–1822 zlikwidowano stary cmentarz, który
znajdował się wokół kościoła. Rozebrano wtedy plebanię i prze−
budowano wikarówkę. Dochód ze sprzedaży terenu pocmen−
tarnego sfinansował prawdopodobnie budowę w 1872 roku
obecnego budynku.
Inwestycje prowadził ks. Aleksy Bocheński a budowę w dwa
lata zrealizowała firma Stanisława Dworaka i budowniczy
Wojciech Polak. Plebania miała do lat powojennych swoje go−
spodarstwo w podwórku.
W ramach propagowanej przez Watykan Akcji Katolickiej
powstała idea budowy Domu Katolickiego, którą zrealizował
w 1935 r. ks. Leonard Prochownik. W latach trzydziestych
prężnie działały przy parafii katolickie stowarzyszenia pań
i panów. Były organizacjami niezbyt tolerancyjnymi dla śro−
dowiska żydowskiego, mimo że ks. Prochownik pozostawał
w dyplomatycznej zażyłości z prezesową żydowskiego stowa−
rzyszenia pań, Anną Huppert z Zatorskiej. Ich codzienne spa−
cery po Rynku były ówczesną formą lokalnego ekumenizmu.
Komitet Budowy Domu Katolickiego pracował pod kierun−
kiem prezesa katolickiej Ligi Panów, notariusza Antoniego
Opidowicza. Duża kaplica, pełniąca także funkcję sali teatral−
nej, pozwoliła na rozwój działalności artystycznej i oświato−
wej parafii. Tu odbywały się przedstawienia teatralne, co−
roczne jasełka i komunijne przyjęcia. Przy Katolickim
Stowarzyszeniu Młodzieży działała w latach 1933–38 druży−
na piłki nożnej, którą tworzyli m.in. byli zawodnicy Sokoła
i Strzelca: F. Kapłon, M. Mania, J. Skowronek, R. Brańka,
J. Bielenin, S. Szeląg, Z. Janik, A. Góra i inni. Po wojnie
w kaplicy odbywały się niedzielne msze dla młodzieży a w sa−
lach katechetycznych nauka religii.
Ulica Kościelna
(Kirchenstrasse) powstała po 1822 roku w miejscu zlikwi−
dowanego, przykościelnego cmentarza. Uliczka schodzi od pre−
zbiterium w stronę ul. Tatrzańskiej (MB Fatimskiej). Prawdo−
podobnie był to pierwotny szlak grzebalny dla ekshumowanych
i transportowanych na nowy cmentarz zmarłych (1822 r.)
Z lewej strony ulicy są tylko trzy, za to najstarsze kamienice
w mieście. Zwarta zabudowa z prawej strony powstała do−
piero po1840 roku.
Dwa przykłady klasycystycznych kamienic, domy nr 4 i 6,
należały do rodziny Schwartzów a następnie rodziny Gedlów,
35
Wadowice_10.pm6 35 11-11-19, 00:55zasłużonej dla miasta familii. Władysław Gedl (1852–1901)
dr wszech nauk lekarskich był lekarzem sądowym i miejskim,
prezesem TG „Sokół” i inicjatorem budowy „sokolni” (obecnie
dom kultury).
Dom nr 6 tzw. Dom Solny powstał ok. 1800 r. na działce
będącej w XVI w. własnością wójtostwa. Mieszkała tu rodzina
właścicieli a także inżynier Rady Powiatowej, Władysław Rip−
per (1850−1916). W czasie I wojny miał tu siedzibę c.k. urząd
skarbowy a do 1938 r. mieściła się na parterze komenda po−
wiatowej policji z miejskim posterunkiem, której komendan−
tem był starszy przodownik Jan Kramer, zamordowany w Ka−
tyniu. Syna tego austriackiego oficera – Andrzeja, wcielono
do Luftwaffe i zamordowano w 1943 r. w Berlinie. Po wojnie
w budynku znajdował się Polski Związek Niewidomych oraz
Polski Komitet Pomocy Społecznej. Tu mieszkał nauczyciel
zawodu, przedwojenny pracownik Citroena we Francji, Wła−
dysław Papiernik a także mój przyjaciel lat szkolnych, Michał
Mąsior, artysta i projektant, działacz opozycji internowany
w 1981 roku i zmuszony do emigracji.
Prostopadła dobudówka od strony zakrystii pochodzi z ok.
1840 r. – to własność rodziny Leniów. Potomek Marcina Wa−
dowity – Walenty Leń był burmistrzem w połowie XVII w. Tu
mieszkał długoletni kościelny parafii Karol Leń (1904–1959).
Kościelna 4. Klasycystyczny budynek z ok. 1800 r., wła−
sność Marii ze Szwartzów Gedlowej a od 1919 r. doktora wszech
nauk medycznych, popularnego lekarza, Jana Moskały (1868–
1944), który testamentem zapisał go Collegium Medicum UJ
na działalność naukowo−oświatową.
Przed wojną, na parterze z prawej strony była mleczarnia
Alojzego i Marii Banasiów a w niej siedziba klubu piłkarskiego
„Polonia”. Syn właścicieli, Jan (zginął w czasie wojny), był
kolegą szkolnym Karola Wojtyły, który wraz z ojcem, po śmierci
swojej matki tu się stołował. Na piętrze mieszkał Słowak z Le−
woczy, sierżant 12 pp Alojzy Machej, żołnierz września i Bry−
gady Strzelców Karpackich. W 1946 roku była tu na parterze
pierwsza siedziba szkoły handlowej. W 1968 r. UJ przekazał
budynek miastu, które – realizując wolę testatora – oddało
go w 1979 r. w zarząd Towarzystwu Miłośników Ziemi Wado−
wickiej, sukcesorowi TUMWiO. TMZW załatwiło lokatorom
nowe mieszkania, wpisało obiekt w rejestr zabytków i ada−
ptowało go na cele muzealne. Przy społecznym remoncie pra−
cowała młodzież, głównie ze szkoły rolniczej i budowlanej.
W piwnicach urządzono Galerię Sztuki Współczesnej BWA,
na parterze mieściło się biuro TMZW, PTTK i archiwum miej−
36
Wadowice_10.pm6 36 11-11-19, 00:55skie czyli Dział Zbiorów Specjalnych biblioteki. Piętro zajmo−
wało Muzeum Historyczne Miasta Wadowic. Przyległy ogród
był plenerową galerią z amfiteatrem. W 1981 r. był tu z wizytą
Lech Wałęsa a od 1984 r. Członkiem Honorowym TMZW był
Jan Paweł II. Przy TMZW działała Wadowicka Oficyna Wy−
dawnicza i redakcje almanachu „Nadskawie”, czasopism „Roz−
maitości Wadowickie”, „Nad Skawą” i „Nowe Fakty Tygodnia”.
W najlepszym okresie swojej działalności Towarzystwo zrze−
szało ponad 300 członków i około 150 w kołach młodzieżo−
wych przy szkołach średnich. Miało zamiejscowe koła w Kra−
kowie, Gdyni i L yonie. Obok wymienionych w opracowaniu
działali w Towarzystwie: Andrzej Buś, Adam Grodnicki, Adam
Rudel – Zegadłowicz, Stanisław Czechowicz, Krystyna Sowiń−
ska, Józef Ogiegło, Józef Zeman, Andrzej Brańka, Tadeusz
Kurnik, Jan Bąk, Jan Fidziński, Stanisław Dulban, Kazimierz
Bogunia, Jadwiga Kasperek, Edward Młynek, Włodzimierz
Zieliński i wielu innych.
Towarzystwo powstało w 1971 roku. Artystyczne formy dzia−
łalności legły u podstaw stworzenia opozycji lat 1980–81.
TMZW było współorganizatorem przywrócenia pomnika Żołnie−
rza 12 pp, a w stanie wojennym tu gromadzili się nieliczni
wtedy opozycjoniści. Od 1989 roku działało biuro Komitetu
Obywatelskiego. Odważna i krytyczna postawa stowarzysze−
nia wobec metod nowej władzy spowodowała, że w 1994 roku
TMZW zostało usunięte z budynku przez magistrat. Obecnie
mieści się tu siedziba „Solidarności”, informacja turystyczna
i Muzeum Miejskie.
Dom o cechach klasycystycznych. Ryzalit frontowy utwo−
rzony z przedsionka, nad którym jest balkon ujęty w kolum−
ny jońskie, kanelowane, które dźwigają belkowanie i trój−
kątny fronton. Sień przelotowa na osi, na parterze sklepienia
żagielkowe. W części kamiennych piwnic podwójna kondy−
gnacja.
Najbardziej znany dom w Wadowicach – Kościelna 7 – po−
wstał około 1840 r. razem z kamienicą przy Rynku. Na parte−
rze z prawej strony mieszkała rodzina Zająców, rodzice An−
drzeja Zająca Dżerskiego, fotografika i sportowca. Z lewej
strony mieszkał szewc Israel Mehlmann. Jego syn Moniek
(1906–1939), muzyk orkiestry Markusa Goldbergera, został
stracony wraz z grupą Wincentego Bałysa. Na piętrze miesz−
kał kupiec Iser Lauber oraz fotograf Franciszek Łopatecki.
W 1918 r. do dwupokojowego mieszkania na piętrze wpro−
wadziła się rodzina Wojtyłów. 18 maja 1920 r. urodził się tu
Karol Józef Wojtyła. Tu spędził dzieciństwo i młodość.
37
Wadowice_10.pm6 37 11-11-19, 00:55Po wojnie mieszkali na górze Wołochowie, Pindlowie i Puty−
rowie: Maria, historyk i animator zespołu teatralnego w li−
ceum oraz Zbigniew (1921–1992) muzyk i profesor fizyki;
nauczyciele mojego pokolenia. W 1984 r. dzięki staraniom
proboszcza ks. Edwarda Zachera, powstało muzeum – Dom
Rodzinny Jana Pawła II.
Dom nr 9 to własność Sowińskich, potem Bursztynów.
Mieszkali tu przeważnie pracownicy apteki Sowińskiego, m.in.
jeden z pierwszych, zawodowych kierowców, Józef Ogiegło.
Do atmosfery dawnych Wadowic nawiązuje mieszcząca się
w nim obecnie stylowa kawiarnia „Galicja”.
Magistrat
Obecny budynek pochodzi z połowy XIX w. Poprzedni, drew−
niany ratusz istniał do 1790 roku pośród zabudowy Rynku,
naprzeciwko obecnej kamienicy nr 16.
Rozwój samorządu datuje się od roku 1430. Pod koniec XVI
miasto liczyło ok. 1500 mieszkańców, w tym ponad 50 rze−
mieślników. Po wojnach szwedzkich liczba zamieszkałych spa−
dła do 600.
Po pożarze w 1768 r. działalność magistratu regulowała
„Ordynacja dobrego rządu w miasteczku Jego Królewskiej
Mości Wadowicach”. W czasie konfederacji barskiej burmi−
strzem był Józef Gustkiewicz. Będący w ciągłych procesach
z miastem Biberstein−Starowieyski z Mikołaja, został mar −
szałkiem konfederacji, więc na Wadowice spadły rujnujące je
kontrybucje. Po I rozbiorze cesarz Franciszek II zatwierdził
miastu dotychczasowe przywileje. W 1800 r. było 1600 miesz−
kańców a w 1850 już 4000, w tym 150 rzemieślników. W cza−
sach rabacji (1846 r.) burmistrz Mateusz Stankiewicz sku−
tecznie ochronił Wadowice przed chłopską rebelią. Miasto było
stolicą obwodu (cyrkułu) obejmującego powiaty bialski, my−
ślenicki, żywiecki i wadowicki. W budynku magistratu mie−
ścił się sąd obwodowy i urząd podatkowy oraz szkoła powszech−
na (do 1939 r.) a w latach 1866–1874 gimnazjum.
W 1866 roku utworzono gminę miejską, istniejącą do dzisiaj.
W II połowie XIX w. zaczął się najlepszy okres w dziejach Wado−
wic. Burmistrzami byli wtedy Józef Raczyński i operatywny, za−
służony Ignacy Brosig (1816–1889), kupiec. Po nim burmistrzem
został Jan Iwański. Za jego kadencji wytyczono nowe ulice, wpro−
wadzono elektryczność i telefony. Pracę Iwańskiego kontynu−
ował od 1909 r. burmistrz Franciszek Opydo. Uruchomiono wte−
dy elektrownię miejską i wodociągi. Miasto na przełomie wieku
liczyło ponad 6000 mieszkańców, powstały liczne stowarzysze−
38
Wadowice_10.pm6 38 11-11-19, 00:55nia kulturalne i sportowe oraz organizacje patriotyczne. Magi−
strat zatrudniał około 12 pracowników, w tym burmistrza, za−
stępcę i 4 asesorów (członków zarządu); porządku pilnowała ochot−
nicza straż ogniowa i czterech policjantów miejskich.
Wadowice jako miasto obwodowe a potem powiatowe było
siedzibą instytucji rządowych czyli Cesarsko−Królewskich
(c.k.): Rady Szkolnej Okręgowej, Sądu Obwodowego, Główne−
go Urzędu Podatkowego, Prokuratorii Państwa, Sądu dla Spraw
Dochodów Skarbowych, Dyrekcji Okręgu Skarbowego, Urzę−
du Probierczego oraz Galicyjskiego Towarzystwa Kredytowego
Ziemskiego, Powiatowej Kasy Oszczędności, Okręgowego To−
warzystwa Rolniczego, Urzędu Pocztowego i Telegraficznego,
Urzędu Regulacji Rzek.
Burmistrzem w latach 1919–23 był adwokat, dr Władysław
Wodziński. To jego starania pozwoliły miastu pozbierać się po
zniszczeniach I wojny. W okresie szalejącej inflacji magistrat
emitował w 1919 roku własną walutę a do prac publicznych
zatrudniał więźniów i jeńców bolszewickich. Od 1929 roku bur−
mistrzem był Teofil Kluk – restaurator. Z początkiem lat trzy−
dziestych funkcję pełnił Władysław Bernhardt, jednak z powo−
du zaniedbań samorządowych miastem zarządzał komisarz dr
Stanisław Kossek, prawnik i historyk, kustosz biblioteki Tar−
nowskich w Suchej.
Przed wojną, za burmistrza Bernhardta a potem Kubiczka
i Machalicy, piętra budynku zajmowała szkoła powszechna
męska, lewy parter restauracja Cholerka oraz cukierenka
„Oaza” Jana Hyłko, inspektora strażaków, a z tyłu, od ul.
Krakowskiej, był sklep kolonialny Skowronka. Miasto liczyło
wtedy ok. 7 tys. obywateli w tym 20 % ludności żydowskiej
a w magistracie, który zajmował prawy parter budynku, za−
trudnionych było 18 urzędników; łącznie z burmistrzem i
strażą magistracką. Tu do szkoły podstawowej w latach 1927–
1930 uczęszczał Karol Wojtyła.
W czasie wojny szkołę usunięto, wprowadzono posterunki:
celny, policyjny z aresztem, wojskowy i osiedleńczy a restau−
racja Rasthaus służyła wyłącznie Niemcom. Po wojnie pierw−
szym burmistrzem z nadania był Władysław Sadowski. Po nim
nastał okres przewodniczących Miejskich Rad Narodowych
a potem Naczelników Miasta (do 1989 r.). W tamtych latach
powstały nowe Wadowice, czyli osiedla mieszkaniowe: Marci−
na Wadowity, XX−lecia, Mikołaja Kopernika i Pod Skarpą. Jed−
nym z ówczesnych, długoletnich Naczelników był Marian
Skrzypczak z Podstawia. Od 1994 r. burmistrzem jest Ewa
Filipiak, pierwsza kobieta na tym urzędzie.
39
Wadowice_10.pm6 39 11-11-19, 00:55Rynek 2. Kamienica połączona z domem przy ul. Kościelnej 7
posiadała do 1905 r. szeroką, przelotową bramę. Dom był wła−
snością Seweryna Kurowskiego (1840–1889) powstańca stycz−
niowego osiadłego w Wadowicach i ożenionego z Jadwigą Zapa−
łowicz. Ten zdolny magister farmacji i wynalazca założył aptekę
(Rynek 12) i dorobił się niemałego majątku. W 1905 r. dom kupił
przedsiębiorca Józef Lisko i uruchomił cukiernię, którą prowa−
dził do 1910 r. Józef Turlik. Szukając środków na nową inwesty−
cje (rozlewnia piwa na ul. Trybunalskiej), Lisko sprzedał dom
ok. 1915 r. kupcowi Chielowi Bałamuthowi (1872–1942), czym
mocno się naraził proboszczowi, bo obok kościoła Żyd otworzył
ekskluzywny dom towarowy. Przy nim był sklep cukierniczy Jana
Małseckiego, zastąpiony w 1935 r. galanteryjnym Isera Laube−
ra. Na piętrze mieszkał właściciel domu, który – mimo prowa−
dzenia kilku interesów – udzielał się społecznie. Był założycie−
lem i prezesem Stowarzyszenia Kupców Żydowskich (ok. 1900 r.),
które zrzeszło w latach trzydziestych 300 firm kupieckich, rad−
nym miejskim, prezesem gminy żydowskiej, członkiem zarządu
Banku Ludowego. Jego zięciem był Leon Wadler, adwokat, dzia−
łacz sportowy w klubie Makkabi i Żydowskim Domu Ludowym.
Po Chielu Bałamucie interes przejął syn Chaim.
Po wojnie mieścił się na parterze sklep przemysłowo−teks−
tylny, potem gospodarstwa domowego a od lat siedemdziesią−
tych sklep „Souvenir”. Piętro zajmowała rodzina Kuziów.
Rynek 3. Apteka pod Gwiazdą – budynek z roku 1840. Apte−
kę ok. 1903 r. założył Władysław Homme, brat Kazimierza –
w miejsce sklepu przemysłowego Ignacego Rosenfelda. Prze−
nosząc się do Krakowa, przyszły płk Homme sprzedał ok. roku
1912 aptekę Janowi Macudzińskiemu a ten z kolei w 1921 r.
Tadeuszowi Sowińskiemu (1888–1978), magistrowi farmacji,
synowi ck nadpoborcy podatkowego Romana Sowińskiego. Jak
i poprzedni właściciele, Sowiński mieszkał nad apteką, którą
prowadził do 1941 r. z żoną Zofią, również magistrem farma−
cji. Potem firmą zarządzała Maria Hensel.
W 1945 r. Sowiński powrócił z wysiedlenia i prowadził ap−
tekę aż do emerytury jako jej właściciel a od 1951 r. jako
kierownik. Tradycje rodzinną kontynuował syn, Tadeusz, który
tu pracował. W 1991 r. państwową aptekę odkupił od „Cefar−
mu” wnuk byłego właściciela, Krzysztof Sowiński.
Rynek 4. Siedziba banku. Przed 1939 rokiem kamienice na pra−
wo od kościoła stanowiły główne centrum handlowe. Ok. 1902 r.
był tu sklep Adolfa Keinera a w latach 1905–10 Chiela Bałamu−
40
Wadowice_10.pm6 40 11-11-19, 00:55tha. Następnie – aż do 1939 roku sklep żelazny Jakuba a potem
Karola Bendetza, który na zewnątrz miał stację z „olejem skal−
nym”. Po wojnie dom był własnością szewca Franciszka Gzeli
(1897–1952), legionisty, radnego miejskiego i nauczyciela zawo−
du, Do 1953 r. był tu jego zakład i sklep, potem do lat siedem−
dziesiątych sklep obuwniczy „Mokasyn”, wreszcie bank.
Rynek 5. Narożna kamienica Teofila Kluka (1860−1943) miała
na parterze od roku 1900 ekskluzywną restaurację. Ten popu−
larny kupiec pełnił w latach międzywojennych funkcję radne−
go, burmistrza i prezesa „Czytelni Mieszczańskiej”. Kluk nosił
w czasie uroczystości frak i wysoki cylinder; tak witał w 1929
roku prezydenta Mościckiego. W zdjętym cylindrze miał tekst
stosownego przemówienia i wszystko szło płynnie. Miał Kluk
małego psa, z którym paradował po Rynku, ubrawszy zwierzę
w stosowną odzież i obuwie. Miał też swoją, Teofila Kluka ulicę
(obecnie Poprzeczna). Co prawda burmistrzowanie skończyło
się ok. 1931 r. a konsekwencją rządów był później komisarycz−
ny zarząd miasta ale życzliwa pamięć po nim pozostała.
Po wojnie restaurację – w ramach PSS Społem – zamienio−
no w gorzałczaną knajpę „Pod Lipką”. Potem zrobiono jadłodaj−
nię. Dzisiaj jest to przyzwoity i tani bar. „Przed kamienicą, jak
dawniej można usiąść ‘Pod Lipką’ – przy stolikach otaczają−
cych lipę, pośród której w czas kwitnienia brzęczą pszczoły…”.
Po wojnie w kamienicy na piętrze mieszkali Kondratowi−
czowie i Malarzowie. Kazek Malarz był długoletnim kierowni−
kiem schroniska na Leskowcu.
Rynek 6. Dom sprzed 1840 roku. W 1880 r. własność Ferdy−
nanda Kotschirza, przedsiębiorcy i radnego miejskiego. Ok.
1887 r. kamienicę kupił Józef Dworak. Był tu wtedy sklep
Salomona Ricka i Dworaka, później Szymona Ferstera.
Kupiecka rodzina Dworaków przybyła z Czech. Senior Sta−
nisław był budowniczym, właścicielem cegielni na Łazówce.
Jego syn Jan (1858–1931) był radnym, prezesem Czytelni
Mieszczańskiej, wiceburmistrzem i burmistrzem. W 1911 r.
kamienicę od Dworaków kupił Kazimierz Homme (1867–1931),
brat Władysława, magister farmacji, długoletni prezes „Soko−
ła”. Jego żona Antonina – nauczycielka – pochodziła z zasłu−
żonej dla miasta rodziny Wądolnych. K. Homme rozbudował
kamienicę w stylu secesyjnym; dach łamany a w ściętym na−
rożniku od ul. Lwowskiej balkon z secesyjnymi wspornikami
i fronton dachu w formie wieży. W 1912 r. otworzył na parte−
rze drogerię i skład apteczny. Sprzedawał jako pierwszy w mie−
41
Wadowice_10.pm6 41 11-11-19, 00:55ście odczynniki fotograficzne. Jego syn Józef Homme(1906–
1975) – chemik był po wojnie jednym z twórców polskiego
przemysłu hutniczego i spożywczego a córka Barbara, magi−
ster farmacji, żoną Władysława Pikuły (1912–1946), porucz−
nika 12 pp, oficera sztabowego II Korpusu. Druga córka Anna
wyszła za Zbigniewa Siłkowskiego (1919–1996), ekonomistę,
żołnierza września i więźnia stalagów, instruktora ZHP, szkol−
nego przyjaciela Karola Wojtyły. To ten dom i rodzinę Siłkow−
skich odwiedzał po wojnie ksiądz a potem biskup Wojtyła przy
każdorazowym pobycie w mieście.
Miałem okazję być raz w czas takiej wizyty. W 1965 r. uczy−
liśmy się w kilkoro do matury u Tosi Siłkowskiej: Michał Mą−
sior, Jadzia Kudłacik, Zbyszek Bieniasz i chyba Kasia Bana−
chowska. W pewnym momencie pani Ania, mama Tosi,
poprosiła nas na górę, bo przyjechał „wujek”. Chyba coś je−
dliśmy i byliśmy odpytywani przez biskupa z tematu „liceum
i matura”. Później przynieśliśmy z samochodu projektor, roz−
łożyli ekran i biskup Wojtyła wyświetlał nam film ze swojej
podróży do Barcelony. Cóż to za była atrakcja w tym szarym,
gomułkowskim 1965 roku. A film był do tego kolorowy! Wróci−
liśmy jednak szybko do rzeczywistości, czyli wspólnej nauki
z dziewczynami, bo to dla siedemnastolatków była najważ−
niejsze – z wielu powodów.
Po wojnie skład apteczny Hommów przekształcono w droge−
rię, istnieje ona do dzisiaj. Obok, gdzie przed wojną był sklep
i zakład fryzjerski Goldmana, jest teraz sklep Veritasu.
Rynek 7. Budynek rodziny Schwartzów, później Thomów a na−
stępnie Julii Gebauerowej. Jan Thom (1844–1919) był kupcem
ze Śląska i prowadził tu sklep. Ok.1890 r. handel przejął Jan
Matusiński a po nim Chiel Bałamuth. Po 1918 r. był tu sklep
gospodarczy Evi Goldmana później Benetza a nastepnie Mar−
ka. Gdzie obecne podcienie, mieściła się z pocz. XX w. Apteka
Pod Orłem a później – do 1939 r. – sklep szklarski Marka. Po
wojnie długie lata funkcjonował sklep gospodarczy „1001 dro−
biazgów”. Na piętrze mieszkała rodzina Szklarzów. Ich córka,
Janina Woźniakowa, była po wojnie animatorem zespołów ar−
tystycznych spółdzielczości. Obok mieszkał Bolesław Kułak, mu−
zyk orkiestry 18 pp.
Rynek 8. Narożny budynek z ok.1830 r., pierwotnie piętrowy
z wysokim, mansardowym dachem. Od II poł. XIX w. wła−
sność Klugerów. Zachariasz Kluger, kupiec i prezes gminy
żydowskiej miał tu sklep konfekcyjny. Jego syn, dr praw Wil−
42
Wadowice_10.pm6 42 11-11-19, 00:55helm Kluger (1885–1963) był znanym i cenionym adwoka−
tem, zięciem Israela Hupperta i ostatnim przed wojną preze−
sem gminy wyznaniowej. Uczestnik I wojny i wojny bolsze−
wickiej, kapitan WP, w czasie II wojny był w Armii Andersa,
z którą przeszedł cały szlak. Jego syn Jerzy, kolega szkolny
Karola Wojtyły, mieszka w Rzymie. Organizował pierwszą wi−
zytę papieża Jana Pawła II w rzymskiej synagodze. Obok
Klugera miał tu sklep Rubner, po nim Szymon Glasner.
Ok. 1912 r. dom rozbudowano do obecnego stanu. Od ulicy
Jagiellońskiej był sklep ślusarza Ignacego Markielowskiego,
pierwszego prezesa klubu Skawa i Knapika (rowery, radia),
obok Hermana Kautheila i zakład „Fryzjerów Krakowskich”.
Na piętrze działała kancelaria adwokacka Klugerów i dr. Izy−
dora Wachsmanna. Po wojnie, do 1948 roku, zagnieździła się
tu Polska Partia Robotnicza a potem Związek Młodzieży Pol−
skiej.Na parterze długie lata był sklep chemiczny pani Buc−
kiej i największy zakład fryzjerski (Kamiński, Brańka, Od−
rowąż), siedziba fanatycznych kibiców „Skawuli”. Na piętrze
mieszkał Władysław Korzeń, długoletni opiekun schroniska
na Leskowcu, ratownik GOPR−u.
Rynek 9. Kamienica Pod Lwem – z ok.1820 r. Swój obecny
wygląd zawdzięcza nadbudowie po roku 1906. Własność Woj−
ciecha Raczyńskiego, kupca i asesora miejskiego, potem jego
syna Józefa (1816–1881) kupca i dziedzica Zawadki, burmi−
strza i dobrodzieja młodzieży. W 1905 r. nabył ją od Władysła−
wa Raczyńskiego adwokat, dr praw Władysław Wodziń−
ski(1874–1923), działacz Sokoła i burmistrz.
Dom klasycystyczny o cechach empire. Horyzontalny układ
elewacji z centralnym balkonem. Nad nim relief z leżącym
lwem (stąd nazwa kamienicy). Po obu stronach ornamenty
roślinne. Brama dwustronna, przejazdowa na Górny Rynek,
sień sklepiona.
W parterze były sklepy Raczyńskich a ok. 1900 r. także
skład win Samuela, potem Markusa Offnera. W latach 1920–
1939 istniały tu sklepy: Jana Kassolika, modystki Józefy Man−
dlowej, zakład krawiecki i cukiernia Lieberfreund, żelazny Taf−
feta, galanteria i galeria Weinfelda, potem Hildegardy Jutka
i trafika Romana Waligórskiego. Po wojnie sklep odzieżowy,
pasmanteria, galanteria, żelazny, sprzętu AGD, sportowy, kra−
wiec Choczeński i bar „Kanapka”.
W kamienicy – oprócz właścicieli – mieszkali m.in. Franci−
szek Gabriel (1792−1846) długoletni dyrektor szkoły głównej
obwodowej, Józef Loserth, ck radca dworu, pierwszy starosta
43
Wadowice_10.pm6 43 11-11-19, 00:55wadowicki, Stanisław Korczak Komorowski, c.k. drogomistrz,
dr weterynarii Antoni Goldman, rejent Gustaw Wdówka, pre−
zes „Sokoła”, adwokat i burmistrz dr Józef Kubiczek, nota−
riusz Józef Jurka (1910–1988), sekretarz „Sokoła”, radny miej−
ski i mecenas Adolf Słoboda – malarz w grupie „Beskidnicy”.
Na piętrze były kancelarie a po wojnie, do 1975 r., przychodnia
stomatologiczna.
Rynek 10. Kamienica połączona przewiązką z domem przy pl.
Kościuszki zajmuje lewą stronę ulicy Sobieskiego. Do 1927 r.
należała do Foltinów – znanych typografów. Drukarnię założył
ok.1825 roku Józef Pokorny z Czech. W okresie Wiosny Ludów
Adam hr. Gorczyński z Brzeźnicy i ksiądz Wacław Wąsikowski
drukowali tu „Tygodnik Wiejski”, pierwszą gazetę dla ludu. Od
1852 roku drukarnię przejął Jan Sabinski a w 1868 r. Franci−
szek Foltin (1831–1876), syn urzędnika, rajca miejski. Po nim
zakład prowadził jego syn – Franciszek junior, absolwent gim−
nazjum i wiedeńskiej politechniki. Poszerzył produkcję o lite−
raturę niosącą polskość na pobliski Śląsk. Rodzina Foltinów
posiadała także księgarnię, tartak, kołkarnię, liczne nierucho−
mości i partycypowała wielu społecznym poczynaniom. Foltin
był radnym, współzałożycielem straży pożarnej i TG „Sokół”,
sponsorem gimnazjum. Po jego śmierci zakład prowadziła żona
Stanisława z Solskich, kobieta energiczna, estetka i emancy−
pantka. W 1907 r. drukarnię przejął syn, trzeci Franciszek
w rodzie typografów. Sprawy księgowe prowadził jego brat Jan.
Gimnazjalna przyjaźń Franciszka z Emilem Zegadłowiczem
zaowocowała współpracą, która wprowadziła wydawnictwa ofi−
cyny Foltinów do skarbnicy narodowej kultury. Obok literatu−
ry odpustowej i jarmarcznej powstawały dzieła sztuki typogra−
ficznej lat dwudziestych, starannie opracowane tomiki poezji
Zegadłowicza czy zeszyty „Czartaka”. W czasie kryzysu lat trzy−
dziestych drukarnia upadła i nie wróciła już do dawnej świet−
ności. Po śmierci brata Franciszek odstąpił ją wspólnikowi,
Janowi Zawile. W czasie okupacji zakład był pod zarządem
niemieckim a po wojnie przejęło go państwo. Produkcję ograni−
czono już tylko do druków akcydensowych. W roku 1980 próbo−
waliśmy nawiązać do dawnej typografii Foltinów i z pomocą
ówczesnego zecera, Józefa Płonki, drukowałem tam pierwsze
almanachy „Beskidników” a później miesięcznik „Rozmaitości
Wadowickie”. Od 1990 roku drukarnia jest prywatna i konty−
nuuje, jak może, prawie 200− letnie tradycje wadowickiej typo−
grafii. Po 1918 roku mieli tu kancelarie notariusze: Władysław
Czerwinski i Antoni Opidowicz.
44
Wadowice_10.pm6 44 11-11-19, 00:55W 1927 roku kamienicę kupili Lewi Taffet i Izrael Gross,
znani kupcy i działacze żydowscy. Mieszkał tu syn Lewiego,
Jakub Taffet, absolwent gimnazjum i UJ który był lekarzem,
radnym miejskim i prezesem Związku Sportowego Makkabi.
Rodzina Grossów była właścicielami dóbr w Brzeźnicy. Bra−
tanek Izraela, Edmund Gross (1887–1951) był absolwentem
gimnazjum z 1906 r., kolegą szkolnym Zegadłowicza i Folti−
na, doktorem medycyny. W 1914 roku wyruszył do Legionów,
był lekarzem wojskowym, ordynatorem w Warszawie i Prze−
myślu; w czasie II wojny naczelnym lekarzem centrum szko−
lenia pancernego w Szkocji a w 1945 roku komendantem eki−
py medycznej w Niemczech. W stopniu pułkownika wrócił do
Polski w 1947 roku i pracował w Opolu.
Do 1939 roku mieściła się w budynku na piętrze żydowska
biblioteka, siedziba Klubu Makkabi i gabinety lekarskie. Na
parterze był sklep przemysłowy Jakuba Reifera, później Osia−
sa Cisnera a po wojnie sklep Franciszka Kawy. Obok galan−
teria Reicha i zegarmistrz Lermer. Rodzina Cisnerów posia−
dała majątek w Lgocie a senior, Salomon Cisner był m.in.
prezesem Stowarzyszenia Kupców i wiceprezesem Banku Lu−
dowego. Tu mieścił się „jedyny, chrześcijański zakład fryzjer−
ski” Stanisława Hiczkiewicza a potem popularna wypożyczal−
nia książek „Kultura”, którą prowadził na początku wojny
Józef Kawaler, filozof i matematyk.
Mieszkał tutaj znany gołębiarz, kapitan Jan Łużecki, ob−
wodowy komendant WF i PW oraz Franciszek Buszek, radca
skarbu, działacz „Jagiellonki” i „Sokoła” a także rodzina Gze−
lów, Filków a po wojnie długoletni architekt powiatowy Wale−
ria Puchałowa i familie Talarów, Tabaków, Dęboszów. Na pię−
trze prowadziła, aż do końca lat sześćdziesiątych, naukę gry
na fortepianie Janina Zagórska (1896–1973). Jej mąż, inży−
nier Stefan Zagórski był nauczycielem w gimnazjum.
Rynek 11. Narożna z ul. Żwirki i Wigury kamienica należała
do rodziny Kudasów. Nauczyciel Tomasz Kudas był w latach
1855–64 dyrektorem szkoły głównej i niższej realnej, na bazie
której powstało później Gimnazjum. Na parterze mieścił się
sklep korzenny Michała Kudasa, który ok. 1910 r. przejął zięć
właściciela, Jan Hołojewski. W 1914 r. otworzył obok sklepu
restaurację, którą później, aż do 1942 roku, prowadził jego syn
Czesław Hołojewski (1906–1991). Po powrocie w 1945 r. z obo−
zu pracy, kierował lokalem jeszcze do 1949 roku, kiedy po upań−
stwowieniu przejęła go Powszechna Spółdzielnia Spożywców.
Popularna „Jedynka” albo „U Hołojewskiego” miała wydzie−
45
Wadowice_10.pm6 45 11-11-19, 00:55loną salę konsumpcyjną z wejściem od ulicy Żwirki i Wigury.
Tu, blisko sądu i dworca autobusowego załatwiano wiele pro−
cesowych spraw, opijano decyzje, postanowienia, wyroki i kon−
trakty. Obok restauracji „Beskidzkiej”, „Podgórska” (bo taką
oficjalną nazwę nosiła) była po wojnie drugą pod względem
elegancji. W tygodniu jednak – a zwłaszcza w czwartki – prze−
walały się tu tłumy klientów na pośpieszną wódkę w drodze do
autobusu. Z nostalgią wspomina człowiek tamten lokal z po−
tężnym, kryształowym lustrem na głównej ścianie, z Cyganem
grającym w czwartki na harfie (tak, tak, na harfie!), z gwarem
biesiadników i piękną kelnerką Nelą. Jakiś czas były tu póź−
niej dancingi – aż do połowy lat osiemdziesiątych, gdy zamę−
czona przez konkurencję knajpa – padła.
Rynek 12. Kamieniczka z 1830 roku. Mieści się tu naj−
starsza wadowicka apteka, założona przez farmaceutę Se−
weryna Kurowskiego, który był przez osiem lat zastępcą
burmistrza Brosiga. W 1899 r. aptekę odkupił Jan Macu−
dziński. Jego syn Bolesław (1893–1966) – doktor praw był
działaczem turystycznym i organizatorem szkolnictwa ho−
telarskiego w Polsce.
Kolejnym właścicielem apteki był farmaceuta Natan Spie−
gel a po nim, do wojny, jego syn Mieczysław z żoną Heleną.
Aptekę przez pewien czas prowadziła Barbara Homme i Stefa−
nia Mrozińska a potem niemiecki zarządca Joseph Zwarick. Po
wojnie – państwową już apteką – kierowała długie lata miesz−
kająca na piętrze Zofia Grzesło. Jej mąż Franciszek (1905–
1980), filolog klasyczny, uczył nas w liceum łaciny.
Tu mieszkał, już na emeryturze, ojciec Zofii Grzesło, Jakub
Zachemski (1870–1958), profesor i dyrektor gimnazjum, dzia−
łacz „Sokoła”, dyrektor Gimnazjum św. Anny w Krakowie i gim−
nazjum w Nowym Targu, długoletni prezes Związku Podhalan.
Od sierpnia do grudnia 1981 r. mieściło się tu pierwsze biuro
NSZZ „Solidarność”, które osobiście organizowałem i z tego po−
wodu... mam czasami jakieś okazjonalne obstrukcje.
Rynek 13 i 14. W miejscu obecnego domu towarowego, sta−
ły do końca wojny dwie wąskie kamienice z efektownymi
mansardami na dachu. Przed wojną był w nich sklep kolo−
nialny i kawiarnia Ferdynanda Munza, skład mąki i sklep
korzenny Izraela Grossa, a obok sklep Bernarda Wolfa (1890–
1943), przewodniczącego Judenrathu w getcie. Był też skład
żelazny Erwina Scharfera z pompą paliwową przed sklepem.
Na samym rogu mieścił się sklep artykułów gospodarczych
46
Wadowice_10.pm6 46 11-11-19, 00:55Związku Inwalidów Wojennych, gdzie subiektem był Euge−
niusz Szczur, działacz „Sokoła”, żołnierz BCh, dowcipny
i życzliwy facet.
Obie kamienice zniszczyła bomba w 1945 roku. W latach
1959–62 powstał na ich miejscu dom towarowy spółdzielczo−
ści wiejskiej gdzie w latach sześćdziesiątych był sklep „pe−
wex” dla klientów z dolarami.
Rynek 15. Kamienica z ok. 1830 roku. Obecne podcienie
powstały w latach siedemdziesiątych XX w. Na początku XX
stulecia była własnością przedsiębiorcy Józefa Lisko (1870–
1929), który po sprzedaniu posesji nr 2 w Rynku w tym domu
uruchomił kawiarnię – zwaną wtedy cukiernią. Zajmujący
cały parter (podcienie, bank) lokal od samego początku tj.
od 1911 roku cieszył się dużą popularnością i był przez po−
nad pół wieku najlepszą kawiarnią w mieście! Po śmierci
J. Lisko lokal prowadził jego kuzyn Ludwik Mielnicki. W la−
tach 1936–1945 dzierżawił kawiarnię wiedeński cukiernik,
Karol Hagenhuber, główny charakteryzator zespołów teatral−
nych. To on przywiózł do Wadowic recepturę kremówek, któ−
re dzisiaj, dzięki papieżowi, stanowią znak rozpoznawczy
miasta. O ich specyficznym smaku decydował alkohol do−
brze macerowany z żółtkami jaj i masłem. Po wojnie kawiar−
nia – już spółdzielni spożywców czyli upaństwowiona – no−
siła nazwę „Ludowa” a następnie „Ania”. Przy marmurowych
stolikach, w wiedeńskim wystroju wnętrza, spotykała się
lokalna inteligencja, głównie nauczyciele pobliskiego liceum
i technikum. Z szybkością żółwia rozgrywali swoje partie
szachów w asyście kibiców i pliski z lodem. Bywałem tam
nielegalnie, bo jako uczeń miałem zakaz przebywania w lo−
kalach. Wchodziłem przez korytarz i kuchnię do tylnej salki,
gdzie siadywało się na kanapce pamiętającej jeszcze czasy
założyciela lokalu.
Na zapleczu kawiarni – od ulicy Mickiewicza, w bramie –
w czasie lata kupowaliśmy najlepsze, nieupaństwowione, pry−
watne, lody świata. Produkowali je syn i córka Józefa Liski.
I te lody były w owym czasie najlepszym świadectwem przed−
wojennej klasy wadowickiego cukiernictwa.
Rynek 16. Budynek z I połowy XIX w. z elewacją z końca
wieku XIX. Był własnością rodziny Schwarzów, potem Marii
Gebauerowej i jej spadkobierców Thomów. Tu mieszkał Jan
Thom, kupiec, członek „Sokoła” i jego sponsor. Do rodziny
należał zresztą cały kwartał między Rynkiem, ulicą Mydlarską,
47
Wadowice_10.pm6 47 11-11-19, 00:55Piaskową i Mickiewicza. Na parterze mieścił się sklep gospo−
darczy Pohlów potem spożywczy Franciszka Kassolika. Około
1938 roku kamienicę kupił Władysław Rzycki (1899–1970),
kupiec, właściciel sklepu na ul. Zatorskiej.
Dom o cechach późnego klasycyzmu. Atrakcyjna fasada
piętra dawniej nadbudowana mansardą. Lico ściany bonio−
wane a środkiem portal obejmujący dwa okna. Pod nim po−
zorna balustrada dzielona systemem trzech pilastrów. Nad
środkowym wypukłorzeźba wazy. Dwa skrajne okna ozdobio−
ne od góry kartuszami.
Władysław Rzycki prowadził tu do lat pięćdziesiątych sklep
kolonialny a potem spożywczy. Później, aż do lat osiemdzie−
siątych był tu społemowski sklep cukierniczy, który i tak na−
zywano „U Rzyckiego”.
Syn kupca Rzyckiego Emil, długoletni działacz TMZW, był
prezesem Sądu Wojewódzkiego w Bielsku Białej a jego żona
długie lata ordynatorem Oddziału Zakaźnego szpitala. Aktu−
alnie ma tu siedzibę bank a w piwnicach, staraniem syna
właścicieli, powstał stylowy klub.
Rynek 17. Kamienica była własnością Schwarzów, potem Tho−
mów, obecnie. Maciejczyków. Za Galicji była tu m.in. mydlar−
nia Jerzego Sibigiera i restauracja Jonasa Schiffera. W okre−
sie międzywojennym nadal restauracja pod patronatem
„Jagiellonki” (bilard, piwo, szachy), sklep bławatny Ciznera,
galanteria Fischera i zakład zegarmistrzowski Eliezera Bie−
nenstocka a potem, aż do lat siedemdziesiątych XX w., zakład
fryzjerski Jana Buckiego i Stanisława Oszustowicza. Brat Buc−
kiego, Rudolf, znany działacz turystyczny, za działalność w ru−
chu oporu był długo prześladowany po 1945 roku.
Kamienica związana jest z historią „Jagiellonki” czyli To−
warzystwa im. Króla Władysława Jagiełły. Założył je w 1908
roku Stefan Kolarczyk i to dzięki jego niespożytej energii „Ja−
giellonka” stała się najbardziej aktywnym stowarzyszeniem
w owym czasie. Na piętrze budynku mieściła się mała sala ze
sceną i garderobą. Opiekunami pomieszczeń byli mieszkający
tu rodzice artysty Franciszka Suknarowskiego. Szyto własne
kostiumy a kilkanaście spektakli teatralnych głównie autor−
stwa i w reżyserii S. Kotlarczyka, prezentowano w sali Sokoła
i kinie oraz na wyjazdach w Żywcu, Kętach, Andrychowie i Za−
torze. S. Kotlarczyk potrafił zainteresować teatrem nie tylko
własną, liczną rodzinę ale w latach 1908–1930 całe familie
wadowiczan. Przy Jagiellonce działał chór i orkiestra pod opieką
Józefa Borgieła i Franciszka Buszka.
48
Wadowice_10.pm6 48 11-11-19, 00:55W tym domu, po 1950 roku mieszkał jeden z przedwojen−
nych piłkarzy Skawy a potem jej największy kibic, Matyjos,
czyli Leon Matyjasik.
Jeszcze słyszę w pamięci jego ochrypły od dopingu głos:
Skawulaaa, Skawulka…
Rynek 18. Dominująca na północnej pierzei rynku kamie−
nica należała do bogatej rodziny Huppertów, potem ich zię−
cia Jerzego Klugera, który w latach osiemdziesiątych sprze−
dał ją firmie Pewex. Pierwotnie piętrowy dom został
podwyższony i odbudowany po pożarze w roku 1917. Od ryn−
ku, na parterze była restauracja Huppertów („U babki”) póź−
niej Kublina i Lipowskiego (Gasthaus) a po wojnie pierwsze
biura powiatowej spółdzielczości wiejskiej, której prezesem
do 1952 roku był Stanisław Wodyński. Do lat osiemdziesią−
tych działał sklep harcerski Alert a teraz jest siedziba ban−
ku. Na piętrze znajdowały się mieszkania, kancelaria adwo−
kacka dr. Bronisława Hupperta i gabinet dentystyczny Maksa
Goldbergera. Z tej rodziny wywodzi się kilku lekarzy oraz
znana przed wojną salonowa orkiestra Goldbergerów. Po
wojnie, od lat pięćdziesiątych budynek zajmowało techni−
kum ekonomiczne.
Rynek 19. Obecny budynek banku powstał dopiero w 1988
roku z przebudowy dawnej kamienicy Banasiów. Od 1902 roku
była w niej propinacja (restauracja) Dawida Wasserthaila i za−
kład fryzjerski Bernarda Brauera. Potem do 1950 roku sklep
korzenny Banasiowej. Po wojnie, aż do lat siedemdziesiątych
pracował tu zegarmistrz Szymon Kędzierski. Obecny budy−
nek postawiło Wadowickie Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrz−
nego i sprzedało ok. 1995 roku bankowi.
Rynek 20. Dom był kiedyś własnością Władysława Rynkala,
c.k. oficjała podatkowego a potem wdowy po nim, Anny z Cza−
pików i jej drugiego męża, masarza i zdolnego handlowca,
Andrzeja Zawiły, właściciela kilku sklepów i posesji. Obok
był sklep tekstylny Edwarda Zajączka z Kęt, którego konty−
nuacją jest istniejący do dzisiaj sklep pasmanteryjny. W tej
kamienicy mieścił się też do 1939 roku sklep z tytoniem i ga−
zetami, czyli popularna trafika Salomona i Berty Fischgrun−
dów. Na piętrze mieszkała po wojnie rodzina lekarza Zbignie−
wa Turschmida (1913–1984) oficera kampanii wrześniowej,
majora WP. Od 1947 roku pracował jako chirurg w szpitalu,
organizował i kierował od 1950 r. pogotowiem ratunkowym.
49
Wadowice_10.pm6 49 11-11-19, 00:55Jego żona była nauczycielką a córka, Antonina Kiernicka
(1944–2004), moja sąsiadka i koleżanka, popularna Tula,
lekarzem pediatrą.
Rynek 21. Kamienica rodziny Foltinów. Tu mieszkali i od koń−
ca XIX w. aż do 1946 roku prowadzili na parterze skład papie−
ru i jedyną księgarnię w mieście. Dom był potem własnością
córki Franciszka Foltina, której mąż, Władysław Radwan Łod−
ziński, był sędzią i wiceprezesem Sądu Okręgowego. Przyległy
lokal zajmował do wojny fryzjer Edward Firczyk. Po wojnie pań−
stwowa księgarnia „Dom Książki” działała do końca lat osiem−
dziesiątych. Obok było biuro kolportażu „Ruch” a potem dro−
geria. Na piętrze, w latach 1965–1986 mieściło się Polskie
Towarzystwo Turystyczno−Krajoznawcze przekształcone z od−
działu Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Wadowickie PTT
zagospodarowywało Beskid Mały i było w 1933 roku inwesto−
rem i budowniczym schroniska na Leskowcu (Władysław
Midowicz, Czesław Panczakiewicz, Stanisław Klęczar, Broni−
sław Maciołowski). W latach osiemdziesiątych miało własny
sklep i biuro podróży. Obok działaczy turystycznych wymienio−
nych już w tej książce należy przypomnieć Rudolfa Buckiego,
Stanisława Zaorskiego, Andrzeja Matuszczyka, Włodzimierza
Firka, Jerzego Trelę czy Tadeusza Mądrego. PTTK wydało w 1984
roku obszerną monografię pt. „Ziemia Wadowicka” autorstwa
Aleksego Siemionowa, którą wszystkim polecam. Kamienica
jest obecnie własnością restauratora Kazimierza Czarnego.
Rynek 22. Narożna kamienica w której był od 1894 sklep
Czecha Emila Czernego a od 1922 roku Hugona Ditte gdzie
można było kupić ekskluzywną galanterię męską i damską:
rękawiczki, kapelusze, torebki itp. Z końcem XX wieku był tu
sklep „Iłowiec” należący do PTTK. Przed nim, około 1900 roku
miał zakład zegarmistrz Jakub Łomzik potem od 1918 roku
funkcjonował sklep Laubera następnie złotnik Szymon Kę−
dzierski. Na piętrze mieszkał Franciszek Prezentkiewicz (1832–
1901) długoletni dyrektor szkoły męskiej i działacz „Sokoła”.
Do lat siedemdziesiątych żył tutaj Władysław Styła (1903–
1970), działacz ludowy i asystent dr. Józefa Putka.
50
Wadowice_10.pm6 50 11-11-19, 00:55Plac Tadeusza Kościuszki
Plac Tadeusza Kościuszki, bo taką nazwę ma od lat dwu−
dziestych, w czasie wojny nosił nazwę Hindenburg Platz. Wy−
odrębniony został z pierwotnej XIV−wiecznej osady jako Rynek
Górny i do końca XIX wieku był zabudowany w połowie. Stąd
wychodziły drogi na południe – obecną Aleją Wolności na Niwy
przez Zawadkę do Mucharza lub Karmelicką przez Łysą Górę
do Ponikwi. Później, do końca XIX wieku, stąd przez ulicę Spa−
dzistą szła droga na Gotowiznę, Groble i dalej na Mucharz.
Nazwę Rynku Górnego zawdzięczał plac położeniu powyżej
Rynku Głównego i Rynku Dolnego, inaczej Bydlęcego (Plac We−
sterplatte). Te trzy rynki pełniły głównie funkcje handlowe. Ry−
nek Górny został przeznaczony na handel zbożem i płodami rol−
nymi, stąd jego późniejsza nazwa Rynek Zbożowy, zwany
popularnie Zbożnym. Bo faktycznie zbożnie i zbożowo działo się
na rynku jeszcze przed 1950 r. W czwartki zapełniały plac fur−
manki pełne wszelkich dóbr, które łaskawa natura dała okolicz−
nym chłopom. Plac ubity żwirem (tylko część jezdna była bruko−
wana), w czasie silnych wiatrów zanurzał się w tumanach kurzu,
zapachu końskiego potu i gwarze handlujących. W zachodniej
pierzei, gdzie dzisiaj postój taksówek, stały małe, drewniane,
malowane wiosną na różne kolory domki tworzące – mimo ubó−
stwa – miejski szyk. Obecny skwer w górze placu zabudowany
był do początku XX w. kilkoma domkami z ogródkami (m.in.
garncarska rodzina Hajosów) zaś obecna ul. Karmelicka, wtedy
Zawadzka, zaczynała się od bocznego parkingu i wciskała wą−
51
Wadowice_10.pm6 51 11-11-19, 00:55sko w stronę szpitala. Na środku placu stała do 1916 roku ka−
plica prawosławna dla Rusinów służących w wadowickim gar−
nizonie. Tu składali przysięgę i chodzili na niedzielne modły.
W istniejących do dzisiaj budynkach mieściło się wiele in−
stytucji. Na rogu Spadzistej stoi okazały, kiedyś Dworaków,
potem rządowy gmach, który służył jeszcze cesarsko−królew−
skiej administracji. Były tu od II poł. XIX w. biura starostwa.
Tu urzędowali starostowie powiatowi: Julian Burzyński, Jan
Tustanowski, Franciszek Olszewski, Stanisław Dunajewski,
Karol Franz, Zdzisław Geppert, Antoni Pogłodowski, Józef Jor−
kisz, Franciszek Grzesik. Duża sala narad była salą teatralną
do czasu wybudowania gmachu „Sokoła”. Po 1945 roku nadal
mieściły się tu urzędy administracji regionalnej a na parterze,
do 1956 roku, posterunek milicji z aresztem w piwnicach. Sze−
ściu posterunkowych w wystarczający sposób dbało o bezpie−
czeństwo obywateli. Aż do 1998 roku budynek służył admini−
stracji gminnej, rejonowej, w końcu powiatowej, która w 1998
roku budynek utraciła. Wot sprawność urzędu…
Narożny dom nr 6 należał do Goldbergera. W czasie wojny
mieszkali tu wysiedleni z Mucharza, Karol i Zofia Pływaczowie.
Byli łącznikami żywieckiego obwodu Armii Krajowej. Trzy dni przed
wyzwoleniem, w styczniu 1945 roku, Karol Pływacz został za−
strzelony przed domem przez niemieckiego policjanta Fuhrman−
na. W stronę szpitala, do lat siedemdziesiątych stały ogródkowe
domki m.in. Leibnera, który miał skup skór, Michałków, inżynie−
ra Kuzi, Walusińskiego czy Anny Rick, która na rogu prowadziła
małą mleczarnię. Jej syn Józef, dentysta, oficer kampanii wrze−
śniowej i jeniec oflagu, po wojnie osiadł w Nowym Jorku.
Z tyłu, od ul. Spadzistej (która do 1900 r. nazywała się
Nowa a przez okupację Berg Strasse), był zakład ślusarski
Franciszka Rataja (1906–1978) komendanta i dobrodzieja
strażaków. Za nim stoi piętrowy dom kupca Lefflholtza, po−
tem własność Lauberów, w końcu Jakubowiczów. Mieszkały
tu rodziny Polaków, Kulów, Pławnych, Zielińskich. Franci−
szek Zieliński był chorążym 12 pp, walczył w I wojnie, w 1920
roku i w II wojnie światowej.
Po przeciwnej stronie placu Kościuszki, w domu zasłużo−
nej rodziny Zapałowiczów (nr 17), mieścił się c.k. urząd pocz−
towy, potem do lat trzydziestych gimnazjum żeńskie. Dr An−
toni Zapałowicz lekarz obwodowy i powiatowy, był dyrektorem
szpitala w latach 1854–1890 i pierwszym lekarzem miej−
skim. Jego syn Tadeusz (1859–1936), był lekarzem i genera−
łem służby zdrowia c.k. Armii. Drugi syn, Stefan (1868–1929)
– prawnik – był prezesem Sądu w Białej i Wadowicach.
52
Wadowice_10.pm6 52 11-11-19, 00:55Na Zbożnym Rynku stała waga, handlowano także mate−
riałami budowlanymi. Za wysokim murem, w miejscu obec−
nego pasażu do ulicy Trybunalskiej, znajdowała się słynna
„spolonka”. Tak nazwaliśmy obszerny teren pozostały po zbom−
bardowaniu dwóch domów w 1939 r.
Co to był za teren… Pełen zakamarków, zrujnowanych piw−
nic, rachitycznych drzewek. Buszowaliśmy pośród walących
się ruin, graliśmy w piłkę, paliliśmy pierwsze pety zbierane
pod „Jedynką”. Był to poligon dorosłości dla dzieciarni oko−
licznych rodzin: Sordylów, Jasińskich, Małuseckich, Paździo−
rów, Klinków, Przybylskich, Fortunów, Meusów, Mazanków,
Knapczyków, Kasprzyckich, Kądziołków, Gładyszów, Szata−
nów, Talarów, Dęboszów, Zembatych.
Rynek Zbożny to także maleńka cukiernia Waluszczyńskie−
go, sklep Sordyla i opierająca się przez długie lata upaństwo−
wieniu przedwojenna piekarnia Józefa Sadowskiego – obec−
nie Ficka – wtedy jedyna i najlepsza. Kto pamięta dzisiaj
smak „kajzerek” z tamtej piekarni...?
Kontynuowała wspaniałe tradycje piekarni Tybergiera i To−
masza Fiderkiewicza – społecznika i mistrza lokalnych pie−
karzy. Jego syn, Karol był kupcem a Tadeusz ck adwokatem
krajowym – obaj zapisali się w historii miasta także jako
współzałożyciele „Sokoła”!
Przed „spolonką” mieściła się jedna z podstawowych placó−
wek kulturalnych miasta, prywatna wypożyczalnia książek Sta−
nisława Pawłęgi „Kultura i Sztuka”. Ciasny, zaczarowany lokal
pełen książek, pośród których dominował tors z wytatuowanym
żaglowcem i potężna broda właściciela tego interesu. Tam –
bodaj za 20 czy 50 groszy – pożyczaliśmy opowieści z Dzikiego
Zachodu, pierwsze kryminały i romanse. Był to wtedy, istotny
dla edukacji, prywatny nurt czytelnictwa wadowiczan.
Obok był sklepik Palecznego i mieszkali Zembatowie, potem
był sklep korzenny Fabera a po wojnie kupca Franciszka Kawy.
Naprzeciwko narożny dom zasłużonej dla miasta rodziny
Foltinów – typografów. Właściciele drukarni i księgarni, wy−
dawcy literatury, wspierali finansowo fundusz stypendialny
gimnazjum i bursy. Tu mieściło się przez pewien czas gimna−
zjum żeńskie. Ostatnim z Foltinów był Leon, pionier motory−
zacji w mieście, zapalony przedwojenny motocyklista, drob−
nej postury pan karmiący stada gołębi.
Jeszcze nie tak dawno...
W narożnym lokalu budynku działał sklep monopolowy, te−
raz jest kolonialny. Tym sklepem z wódką, pełnym zawsze
ciekawych informacji, kierował – od kiedy pamiętam – wyso−
53
Wadowice_10.pm6 53 11-11-19, 00:55ki, prosty jak struna, powojenny oficer RKU, lejtnant armii
radzieckiej, Wacław Rozbicki pochodzący z Odessy.
Obok (dziś sklepy, sklepy) była pierwsza siedziba Gminnej
Spółdzielni, potem biuro Obsługi Ratalnej Sprzedaży (było coś
takiego!) a 100 lat wcześniej skład win węgierskich Markusa
Linda. Nad apteką, gdzie obecnie restauracja, mieszkał pre−
fekt gimnazjalny, ks. dr Józef Zacher (1903–1987) wychowaw−
ca Karola Wojtyły, jego duchowy opiekun, pierwszy tytularny
infułat wadowickiej parafii. Naprzeciwko żył krawiec Rudolf
Jutka (1901–1986) zapalony automobilista, zaś na parterze
rodzina handlowców – Klinków. W narożnym z ul. Jagiellońską
budynku mieścił się ok. 1906 r. zakład krawiecki Szymona
Goldberga, potem – ożydowska knajpa Laibnera albo Gluck−
smana, nazywana „moja zięć” a po wojnie, do lat sześćdziesią−
tych, piwiarnia „Fikus”; obecnie jest sklep tekstylny.
Naprzeciwko (nr 1) była kiedyś piekarnia Mullerów, a od ok.
1935 roku do lat pięćdziesiątych sklep spożywczy Kazimierza
Małuseckiego, potem pierwszy bar kawowy „Rio”. Dalej miesz−
kały rodziny Jasińskich, Grudniewiczów i Rdzanków. W Katy−
niu zginął kpt. Idzi Grudniewicz i por. Jan Rdzanek. Obok,
w domu nr 3 żył założyciel i prezes Związku Inwalidów Wojen−
nych RP, ociemniały Szymon Sauerstrom (1890–1943) oraz
Andrzej Przybylski, ułan 8 pułku i sierżant AK. Ten obszerny
żydowski dom, mieścił skład mąki i produktów rolnych Jakuba
Wasserteila. Przejazdowa sień miała wyjście na ulicę Spadzistą
a w podwórku były stajnie dla koni i wozownie.
Z początkiem lat sześćdziesiątych z placu targowego zrobiono
dworzec autobusowy a w górze wybudowano tandetny, szklany
pawilon nazwany od początku „Akwarium”. Była to jedna, wiel−
ka pijalnia piwa, której destrukcyjny wpływ na otoczenie odczu−
wali mieszkańcy codziennie. Później, przygotowując rozbudowę
szpitala, wyburzono wszystko, także małe domki wzdłuż lewej
strony placu, no i naprzeciwko starego budynku szpitala.
Komunikacyjna funkcja placu zaczęła się gdzieś pod koniec
lat pięćdziesiątych, kiedy na stojącej pośrodku latarni przywie−
szono rozkład jazdy „autobusów”. Były to przerabiane z powo−
jennych ciężarówek pierwsze samochody do przewozu pracow−
ników, bowiem przystanek publicznej komunikacji samochodowej
znajdował się od przedwojnia w Rynku. Mimo, że dworzec PKS
po ponad czterdziestoletniej obecności wyprowadził się stąd z koń−
cem lat dziewięćdziesiątych, plac nadal jest przystankiem dla
lokalnej komunikacji. Teraz Zbożny Rynek stanowi jeden wielki
parking otoczony różnorodnym handlem.
54
Wadowice_10.pm6 54 11-11-19, 00:55W stronę parku
Ulica Karmelicka
Dawna ulica Zawadzka, w czasie wojny Kloster Strasse,
nosiła od 1953 r. do końca lat osiemdziesiątych imię Obroń−
ców Stalingradu. Zaczynała się na obecnym placu Tadeusza
Kościuszki, w miejscu wjazdu na boczny parking. Ulica pro−
wadziła do Zawadki. Do czasu powstania kościoła w Ponikwi
(1864), mieszkańcy tej wsi drogą przez Łysą Górę tędy cho−
dzili na niedzielne msze do kościoła parafialnego w Rynku.
Zaczynała się zaraz za placem od ul. Trybunalskiej szpale−
rem małych drewnianych domków. Z pierwszego pochodził
ks. Stefan Kajdas (1921–1976). Kamienicę nr 2 postawił dla
rodziny ślusarz Babiński z ulicy Cichej, w 1938 roku. Z tyłu
był warsztat jego potomka, Bolesława Zielińskiego. Tu miesz−
kał także oficer powstań śląskich, Władysław Knap. W kolej−
nych domkach mieszkali kapelusznicy Obrządki, Czapkiewi−
cze i Ruszkiewiczowie. Przez kilkadziesiąt lat był tu też sklep
spożywczy Sikorów.
W 1896 r. miasto zakupiło powyżej Zbożnego Rynku teren
z budynkami, do których po adaptacji przeniesiono szpital z ul.
Zatorskiej. Ulica zaczęła się zmieniać; w miejsce drewnianych
domków budowano murowane. Naprzeciwko szpitala powstało
zaplecze gospodarcze ze stajniami. Ówczesny szpital miał kil−
kanaście łóżek, salę operacyjną, zaplecze gospodarcze, kaplicę
i naftowe lampy (do 1914 r.). Coroczne sprawozdania galicyj−
skie od samego początku krytycznie opisywały stan techniczny
i wyposażenie obiektu. W latach 1921–26 postawiono pawilon
zakaźny a dopiero w roku 1931 doprowadzono wodociąg. W cza−
sie wojny nadbudowano ostatnie piętro. Pod koniec lat sie−
55
Wadowice_10.pm6 55 11-11-19, 00:55demdziesiątych wyburzono domy naprzeciwko i postawiono no−
woczesną przychodnię zdrowia, zaś z tyłu dwa z zaplanowa−
nych pawilonów. I mimo, że teren z uwagi na niestabilność nie
nadaje się na inwestycje, uparcie kontynuowana jest tam roz−
budowa o kolejne pawilony.
Dzieje wadowickiego szpitala to świadectwo ciągnącej się
latami nieudolności i inercji władz, mimo iż pracowali tu wy−
bitni i zaangażowani lekarze. Zainteresowanym dziejami szpi−
tala polecam wnikliwą monografię pt. „Wadowiccy lekarze”,
autorstwa dr Edwarda Kotowieckiego.
Do lat siedemdziesiątych, w zwartej zabudowie z lewej stro−
ny ulicy mieszkali Kasprzyccy, Jakubowscy, była mała ksie−
garnia Błachuta, sklepik Pajdeckiej i resztówka gospodarcza
szpitala. Obok biegła ścieżka, bo tam, gdzie stoją nowe pawi−
lony szpitalne, było gospodarstwo Faronów; w sierpniu 1945 r.
UB zastrzeliło na jego terenie kapitana Adama Farona, żołnie−
rza września i AK. Naprzeciwko apteki szpitalnej i klubu „Pi−
guła” był domek księdza dr. Zygmunta Karasia herbu Dąbro−
wa (1857–1932), długoletniego prefekta gimnazjalnego, księdza
Ryby w Zmorach. Mieszkała tu później jego siostrzenica, Ire−
na Bohdanowicz z mężem, Ormianiniem, Franciszkiem Oro−
szeny Bohdanowiczem – starostą w Ostrowie Wlkp. i Oborni−
kach. Obok biegnie dawna dróżka na pagórki, które były
miejscem zimowego saneczkowania dla dzieciarni z całego
miasta. Powyżej dom Antoniego Buraka (1911–1977), oficera
WP, żołnierza września, Monte Cassino, Bolonii, długoletnie−
go pracownika PZGS.
Przełom wieków XIX i XX był decydujący dla ulicy. Na sku−
tek restrykcyjnej polityki Rosji wobec nowicjatów zakonnych,
z końcem XIX w. pojawiają się w Wadowicach alumni kar −
melitańscy z Czernej z opiekunem O. Rafałem Kalinowskim.
Od początku sąsiadują ze szpitalem, gdzie sprawują posługi
duszpasterskie. Najpierw przy ulicy Zatorskiej, w domu F. Fol−
tina, przy pierwszym budynku szpitala i naprzeciwko szpita−
la wojskowego. Równolegle z budową obecnego szpitala kar−
melici budują w stylu neogotyckim klasztor na Górce.
Projektantem, inicjatorem i długoletnim przeorem był św.
Rafał Kalinowski, postać, której życiorys wart jest filmowej
fabuły. Z klasztorem byli związani m.in. Mieczysław Kluz (o.
Władysław), pisarz i publicysta, Franciszek Ryszka (o. Wale−
rian) – przeor w Krakowie i prowincjał, Jan Józef Prus –
przeor i prowincjał czy o. Mieczysław Gil – publicysta i bio−
graf Rafała Kalinowskiego. Przy klasztorze działało niższe se−
minarium duchowne i liceum zatrudniające wielu znanych
56
Wadowice_10.pm6 56 11-11-19, 00:55nauczycieli. Prefektem seminarium w latach 1920–1930 był
bł. Alfons Maria Mazurek, późniejszy przeor klasztoru w Czer−
nej, zamordowany przez Niemców w 1944 roku.
Karmel, bo tak popularnie klasztor nazwano, poprzez swoją
działalność duszpasterską, kulturalną i gospodarczą zjednał
sobie wielką sympatię mieszkańców. Karmelici od początku
pełnili posługę duszpasterską w szpitalach i więzieniu i byli
kościołem garnizonowym dla wojska. W czasie wojny wszyst−
kie obiekty klasztorne i towarzyszące zajęte były przez bata−
lion straży granicznej (Grenschutz) i szkołę kierowców woj−
skowych. W styczniu 1945 r. udało się karmelitom uratować
zaminowany obiekt. Po zamknięciu przez władze liceum kar−
melitańskiego w 1951 r., uruchomiono w nim oddział wewnętrz−
ny szpitala i laboratorium. Prawowici właściciele odzyskali
po 1989 r. szkołę i internat w którym zorganizowano ośrodek
pielgrzymkowy. W stanie wojennym działało przy klasztorze
Duszpasterstwo Ludzi Pracy, jedyna zorganizowana forma
opozycji w Wadowicach.
Klasztorna skromność, tak odbiegająca od atmosfery ko−
ściołów parafialnych, spowodowała, że dla wielu katolików
z Wadowic i okolicy Karmel jest miejscem ich niedzielnych
praktyk religijnych.
W dzieciństwie chodziliśmy zawsze na Karmel na przedsta−
wienia jasełkowe przygotowywane przez alumnów. Tereny klasz−
toru „na Górce” to dawna Górnica – taką nazwę nosiło połu−
dniowe wzniesienie nad Wadowicami. To atrakcyjne położenie
wykorzystywaliśmy często w zimie. Spod klasztoru na sankach
(musiały być mocne), pędziliśmy w dół Karmelicką przez plac
Kościuszki na Rynek i w dół ul. 1 Maja aż pod kino. To była
jazda! Takie sanki, duże, metalowe i z kierownicą, miał tylko
syn ówczesnego dyrektora MPGK, Michał. Już jako licealista,
odprowadzając do domu mistrza Stopę „Dziubka”, nieraz lądo−
wałem z nim u życzliwego brata furtiana, który nas ratował
przed odwodnieniem. Gdzieś w 1977 roku, w laboratorium na
Karmelu, czyniliśmy w nocy z zaprzyjaźnionym lekarzem pierw−
sze próby destylacji wina. Niestety kolby były za małe i długo
to trwało. W czasach stanu wojennego, za kadencji życzliwego
przeora, brata Stefana, wiedliśmy dysputy polityczne w refek−
tarzu, a od ołtarza wygłaszałem jakieś patriotyczne oracje.
W święta grałem nieznane kolędy księdza Łosia i uczyłem śpie−
wać Marsz I Brygady.
Zaglądam czasami na Karmel z moimi wnukami, by poka−
zać im szopkę, wspomnieć ojca Stefana, Dziubka i Karola
Pustelnika, autora ascetycznej polichromii.
57
Wadowice_10.pm6 57 11-11-19, 00:55W okresie międzywojennym powyżej klasztoru powstały
obiekty opiekuńcze, jak dom sióstr czy dom Reguły III Zakonu
Karmelitańskiego (zwany też Domem Wspólnej Pracy). Po woj−
nie – do 1956 r. – były tu mieszkania oficerów 18 pp, który
stacjonował w koszarach przy ul. Lwowskiej.
Po lewej stronie, naprzeciwko klasztoru mieszkała rodzina
Horników. Franciszek Hornik (1899–1974) był popularnym
w okresie międzywojennym pisarzem (ps. Wrzos), autorem wielu
powieści. Tu żyła także rodzina Kozłowskich, z której pochodzi−
ło trzech księży. Najstarszy, Jan Kozłowski, ksiądz i karmelita
bosy, był przeorem w Lublinie i Wilnie. Jego brat Franciszek,
także był karmelitą i ratował nasz klasztor w czasie okupacji.
Najmłodszy z braci, Karol Kozłowski (1900–1966), ksiądz dok−
tor, był rektorem seminarium w Krakowie, dyrektorem archi−
wów kościelnych, cenzorem i egzaminatorem kapłańskim. Ich
siostra Emilia była nazaretanką. W kamienicy poniżej miesz−
kał działacz PPS, urzędnik magistracki i radny, Eugeniusz
Kajtoch. Jego syn, dr Jacek Kajtoch jest literaturoznawcą, pu−
blicystą i krytykiem literackim, współzałożycielem grupy lite−
rackiej „Nadskawie”. Żyła tu także rodzina Kowalówków. Stąd
pochodzi Leonard Kowalówka, ksiądz i karmelita bosy oraz jego
brat, Józef, założyciel spółdzielni transportowej „Przewóz”.
Powyżej domku Horników, w okazałej kamienicy nr 23, miesz−
kał Stanisław Maczuga, prawnik, naczelnik urzędów skarbo−
wych w Wadowicach i Suchej, więzień obozów. Jego syn, To−
mek, jest pracownikiem naukowym Politechniki Krakowskiej.
Trochę dalej ciekawy architektonicznie budynek z czerwo−
nej cegły – dom rodziny Maszlanków. Senior Józef Maszlanka
(1871–1951) był długoletnim nauczycielem szkoły męskiej i za−
wodowej. Jego syn płk dypl. Bronisław Maszlanka (1897–1972)
legionistą i długoletnim wykładowcą wojskowych akademii
(Poznań, Szkocja, Warszawa) Był jednym z najlepszych auto−
rów publicystyki wojskowej. Tu mieszkał drugi syn, Józef
(1902–1966) z rodziną, prawnik i finansista; prowadził urzę−
dy skarbowe w Mielcu i Zakopanem.
Naprzeciwko stoi parterowy dom nr 40. Kiedyś był tu duży
majątek Pawłowskich. Ich zięć, Kazimierz (Pukło) Mroziński
(1898–1940) był legionistą, porucznikiem 12 pp, uczestnikiem
wojny z bolszewikami i kampanii wrześniowej, majorem zamor−
dowanym w Katyniu. Jego żona, Stefania Mrozińska, farmaceut−
ka do 1940 roku kierowała apteką w Rynku 12. Ich córka, Maria,
stomatolog jest żoną Edwarda Stanka, chirurga dentysty.
Dalej, po lewej stronie, stoją obszerne zabudowania gospo−
darcze majątku rodziny Biernatów (nr 39). Mieszkał tu legio−
58
Wadowice_10.pm6 58 11-11-19, 00:55nista I Brygady, Piotr Mieczysław Barys, major WP, dowódca
II batalionu 12 pp w 1939 r. oraz Stefan Woszczyk (1916–
1981) oficer, żołnierz września i podziemia. Jego wnuczką jest
znana aktorka Marta Bizoń.
Naprzeciwko dom nr 46 Edwarda Wyroby, publicysty, wy−
dawcy i redaktora w latach 1998–2005 gazety „Nad Skawą”.
Obok mieszkali Śliwowie, Gołębiowscy, Kryjaki, Woźniaki. Pod
nr 58 willa „Janina” sędziego Jana Piotrowskiego. Jego syno−
wie byli kolegami szkolnymi Karola Wojtyły. Włodzimierz Pio−
trowski (1920–1994) obrońca Warszawy i Brześcia w 1939 r.,
był wybitnym lekarzem, który nigdy nie odmówił pomocy pa−
cjentom, zaś jego trafne diagnozy do dzisiaj budzą szacunek.
Był kolekcjonerem i mecenasem regionalnej twórczości. Jego
bliźniaczy brat Zdzisław, pierwszy z pierwszych wadowickich
taksówkarzy, winien być patronem bezpiecznej i spokojnej
jazdy. Kochał gołębie…
Dwaj wadowiczanie odchodzący w niepamięć...
Naprzeciwko, pod potężnymi lipami, dom Elzbiety i Ka−
mila Suknarowskich. Jest tu autorska galeria artysty Fran−
ciszka Suknarowskiego, mojego Mistrza, który tu, w domu
syna, ma swoje stałe miejsce. Za domem Suknarowskich
stoi w oddaleniu piętrowa willa z 1938 roku. Tu mieszkał
Tadeusz Szeliski, filolog, profesor gimnazjum i nauczyciel
K. Wojtyły.
W czasach mojego dzieciństwa ulica kończyła się małym
domkiem (nr 82) Jana Pałki. Nieraz pokonywaliśmy wzniesie−
nie Karmelickiej, tocząc wózek z Rynku do tego małego dom−
ku. Za to dostawaliśmy lody. I to była frajda.
Przed samym parkiem w latach siedemdziesiątych powsta−
ły dwa bloki mieszkalne dla pracowników rejonu Dróg Pu−
blicznych a za parkiem Dom Rencisty. Stanowią kontrast
z jednorodną zabudową i spokojem ulicy Karmelickiej.
Z tyłu parku odsłania się panorama masywu Leskowca. Ta
ulica prowadziła pokolenia wadowiczan i turystów w Beskid
Mały. Od 1930 roku wiedzie nią niebieski szlak na Lesko−
wiec. Dziś ulica ma nową, spacerową oprawę. Kończy swój
bieg przy stawkach, wskazując drogę do Zawadki ulicy Góral−
skiej w Choczni. Nadal starym traktem prowadzi w góry nie−
bieski szlak turystyczny im. Czesława Panczakiewicza.
Aleja Wolności
Kiedyś ulica Parkowa biegnąca na Niwy. Przy niej bowiem
powstał w latach 1909–1914 Park Miejski, budowany przez
Towarzystwo Upiększania Miasta Wadowic i Okolicy (TUMWiO).
59
Wadowice_10.pm6 59 11-11-19, 00:55Przed 1930 rokiem nadano jej nazwę Aleja Wolności. Ulica
od początku była traktem spacerowym a mieszkanie przy niej
niejako nobilitowało. Stoi tu jeszcze parę domów o ciekawej
architekturze.
W czasie wojny mieszkańców wysiedlono, zaś w budynkach,
wtedy przy Park Allee, zamieszkali urzędnicy administracji nie−
mieckiej m.in. wiedeńczyk Joseph Sela, cywilny komendant
miasta. W opinii współczesnych był uczciwy i życzliwy Pola−
kom, co było powodem jego tragicznej śmierci w 1943 roku.
Narożny od ul. Karmelickiej dom należał do sędziego Józefa
Kassolika, przed wojną prezesa Towarzystwa Bursy, przewodni−
czącego Miejskiej Rady Narodowej w latach 1945–48. Trochę
dalej stoi okazała, piętrowa kamienica Jerzego Bieleckiego, na−
uczyciela i po wojnie organizatora szkolnictwa dokształcające−
go. Jego przodek – Walenty Bielecki – był w XVIII wieku pisa−
rzem miejskim i dyrektorem szkoły. Tu mieszkała rodzina Michała
Kornelaka (1895–1972), inspektora szkolnego a także Halina
Ryntflejsz (1906–1986), długoletnia profesorka naszego gimna−
zjum. Za tą kamienicą jest domek rodziny Zolichów gdzie swoje
miejsce znalazła Stanisława Poznecka, długoletni pracownik
administracji szkolnej, pani o wyjątkowym poczuciu humoru.
Po drugiej stronie ulicy, na rogu z Karmelicką, stał domek
Osiadaczy i Kwaśniewskich, potomków burmistrza w XVIII w.,
Kazimierza Kwaśniewskiego.
Z lewej strony nr 13 to willa „Józefówka”. Należała do To−
masza Cieślaka, nauczyciela, kierownika szkół i inspektora
szkolnego, powstała za pieniądze wygrane na loterii ok. 1935 r.
Mieszkali w niej potomkowie rodziny Zachariasiewiczów. Alek−
sander Zachariasiewicz był pod koniec XIX wieku sekreta−
rzem magistrackim a Kazimierz Zachariasiewicz wadowickim
sędzią i radnym. Z tej rodziny pochodził Tadeusz Zacharia−
siewicz (1872–1934), oficer sądownictwa wojskowego, od 1923
roku generał i prezes Najwyższego Sądu Wojskowego. Jego
syn Feliks, kapitan, został zamordowany w Katyniu. Drugi
syn Kazimierz był polonistą i profesorem gimnazjalnym w Psz−
czynie. Tu mieszkali nauczyciele Aniela i Walenty Frysztako−
wie a także dyrektor elektrowni, Czylok.
Pod nr 12 mieszkał Paweł Kępka, powstaniec śląski, praw−
nik i kapitan WP z Zagłębia.
Za willą „Józefówka” jest osiedle Spółdzielców zbudowane
w latach osiemdziesiątych przez pracowników Spółdzielni Wie−
lobranżowej. Naprzeciwko parterowy domek Antoniego Gawła
(1918–1981) długoletniego notariusza w Jaworznie. Jego brat
Kazimierz był dyrektorem huty a Feliks dyrektorem kopalni.
60
Wadowice_10.pm6 60 11-11-19, 00:55Dom nr 23 pochodzi z 1936 r. Był własnością kapitana Kai−
sera a od 1938 rejenta Władysława Opidowicza (1909–1972),
porucznika 12 pp, żołnierza Września i jeńca oflagu. W czasie
wojny stacjonował tu komendant policji niemieckiej – Bor−
sutzky. Po drugiej stronie ulicy dom Papierników, w którym
mieszkał kierownik szkoły w Lanckoronie, Mikołaj Starzewski
oraz ceniony internista, ordynator i dyrektor ZOZ−u, Franci−
szek Filipek (1933–1993). Obok był letni dom profesora UJ
Kamińskiego a potem rodziny Szmelcerów.
Trochę dalej, z lewej strony willa (nr 31) Jerzego Kassoli−
ka, bankowca. Po wojnie mieszkał w tym domu dr Józef Le−
nartowicz (1912–1984) wybitny chirurg, ordynator i dyrektor
szpitala, wysoko ceniony przez współpracowników.
W oficynie następnego domu mieszkał po wojnie Józef Lem−
part, jeden z czterech uczestników najbardziej brawurowej
i skutecznej ucieczki z obozu w Oświęcimiu w 1942 roku.
Kamienicę nr 33 fundował w 1938 roku dla Józefa Dudonia,
minister Sławoj−Składkowski. W Legionach Dudoń był ordy−
nansem pułkownika i dwukrotnie wynosił go rannego z pola
walki. Podobno na którymś zjeździe legionistów minister do−
wiedział się iż jego wierny i odważny żołnierz oprócz licznej
rodziny, niczego się nie dorobił. Postarał się więc o pracę dla
Dudonia i z własnych dochodów postawił mu ten dom. Czy
tak było naprawdę – trudno dziś powiedzieć. W domu nr 37
mieszkał muzyk, sierżant 12 pp, Józef Nieciak, chorąży AK,
po wojnie radny miejski. Jego sąsiadem z poddasza był Wło−
dzimierz Stopa (1913–1967), popularny „Dziubek”, starszy
sierżant, żołnierz września i I Armii WP, tamburmajor orkie−
stry 18 pp. Ten muzyk i multiinstrumentalista był po woj−
nie, razem z żoną Heleną, organizatorem życia muzycznego
w Wadowicach. Chodziłem tu przez kilka ładnych lat na lek−
cje fortepianu. Za domem, wtedy w dużym wąwozie w stronę
cmentarza, walały się jeszcze resztki gipsowych rzeźb z pra−
cowni Wincentego Bałysa. Trochę dalej stoi parterowy dom
kiedyś Paceltów a od 1970 roku adwokata Zdzisława Anto−
szewskiego, który po wojnie wraz z Janem Kaczmarskim or−
ganizował teatr miejski. Po wojnie mieszkały tu dwie stare
Niemki, zagłodzone przez nieżyczliwe otoczenie.
Przed parkiem po prawej stronie drewniana, stylowa willa
nauczyciela Jana Skopińskiego (1882–1940), później Jana
Szlęka.
Park Miejski powstał w latach 1909–1914. Miasto wykupi−
ło tereny na tzw. Górnicy i przekazało je utworzonemu na
wzór krakowskiego, Towarzystwu Upiększania Miasta Wado−
61
Wadowice_10.pm6 61 11-11-19, 00:55wic i Okolicy (TUMWiO), które było inwestorem. Prezesem
TUMWiO został Stanisław Kuzia, sekretarzem Antoni Droz−
dowski, gospodarzem sędzia Stanisław Kuźniarowicz. Nad
zadrzewieniem czuwał inżynier leśnik, Władysław Kuzia. Prace
rozpoczęto od wytyczenia ścieżek, sadzenia żywopłotów i urzą−
dzeniu placu zabaw. Inwestycja zaangażowała prawie całe
społeczeństwo miasta. Przy budowie pracowali także włoscy
jeńcy wojenni. W 1913 r. rozpoczęto budowę schroniska mło−
dzieżowego Górnica, które ukończono w rok później. W okre−
sie międzywojennym wykonano trzecią, murowaną altanę,
muszlę koncertową, kopiec Mickiewicza, korty tenisowe, a po
wybudowaniu zbiornika wodociągów (1934 r.) urządzono sa−
dzawkę i fontannę oraz zainstalowano oświetlenie. Park był
wtedy licznie uczęszczanym miejscem rekreacji. W czasie
wojny Niemcy zbudowali szklarnie oraz mały ogród zoologicz−
ny, który dotrwał do 1960 roku. Gospodarzami parku przez
długie lata była rodzina Wyrobów. W 1977 r., po kapitalnym
remoncie, w schronisku rozpoczął działalność Dom Harcerza
ZHP Hufca Wadowice. Działał tu m.in. klub krótkofalowców
prowadzony przez Jana Szweda. W 1989 r. Wiesław Lasek
i Tomasz Mazurkiewicz z TKKF „Leskowiec”, wyremontowali
nieczynne korty tenisowe a miasto odbudowało 2 drewniane
altany. Nowe władze samorządowe po 1990 r. zlikwidowały
Dom Harcerza zaś budynek wynajęły na lokal gastronomicz−
ny. Obecnie w schronisku młodzieżowym Górnica jest klub
anonimowych alkoholików.
W domu nr 49, naprzeciwko parku, na piętrze, miał od
1938 r. pracownię Wincenty Bałys, artysta rzeźbiarz z kręgu
Zegadłowicza. Stąd zabrało go gestapo w1939 r. za próby
organizowania ruchu oporu. 22 grudnia pod Kopcem Ko−
ściuszki w Krakowie zostali rozstrzelani młodzi wadowicza−
nie: Wincenty Bałys, Stefan Boryczka, Jan Dudoń, Mojżesz
Melman, Józef Wąsik i Stefan Węgrzyn. Na budynku tablica
fundacji TMZW, upamiętniająca tą tragiczną historię. Tu po
wojnie mieszkał Franciszek Antos, organizator wadowickich
filatelistów.
Obok dom nauczycielskiej rodziny Boryczków. W następ−
nym mieszkała Maria z Grunerów Sarnicka, profesorka gim−
nazjum żeńskiego i liceum. Jej mąż Jan Sarnicki (1904–1985)
wybitny geograf, profesor gimnazjum i liceum, popularny „Cy−
rul” był w czasie wojny internowany na Węgrzech, walczył we
Francji i – ponownie internowany – był więziony w Buchen−
waldzie. Znakomity malarz, autor pionierskich, geograficz−
nych blokdiagramów był nauczycielem Karola Wojtyły i kilku
62
Wadowice_10.pm6 62 11-11-19, 00:55pokoleń gimnazjalistów. Obok przystawiony domek majstra
Stopy. Już za parkiem, przed kamienicą Sowińskich, a obec−
nie Bursztynów idzie chodnik w lewo do ulicy Podgórskiej i ko−
ścioła św. Piotra. Za parkiem, po prawej stronie, w czasie
okupacji stały baraki szkoły podoficerskiej grenschutzu. Na
tym terenie powstało w latach osiemdziesiątych osiedle dom−
ków jednorodzinnych lekarzy i nauczycieli. Trochę niżej pozo−
stałość z ostatniej wojny, zamurowany bunkier osłonowy sta−
nowiska artylerii niemieckiej.
Za parkiem mieszkali m.in. Maciej Mirosławski, porucz−
nik zamordowany w Katyniu, Julian Gajda, plutonowy, dzia−
łacz spółdzielczości wiejskiej, dr Jan Tytus Dihm (1902–
1965), filozof i historyk, członek PAN, poseł Jan Dihm,
popularyzator modelarstwa, mistrz Polski i Europy w mode−
lach wolnolatajacych a także Tadeusz Gajczak, muzyk oraz
rodziny Borgoszów, Romańczyków, Zatorskich, Gadziałów,
Twardowskich, Pasieków, Woźniczków. Dalej Aleja Wolności
zamyka od góry powstałe w latach siedemdziesiątych osie−
dle Pod Skarpą.
63
Wadowice_10.pm6 63 11-11-19, 00:5564 Wadowice_10.pm6 64 11-11-19, 00:55
Wokół Sądu
Ulica Juliusza Słowackiego
Wytyczona w czasie budowy gmachu sądu; nosiła pierwot−
nie nazwę Trybunalskiej Górnej, od 1909 roku Juliusza Sło−
wackiego a w czasie wojny nazywała się Richthofen Strasse.
Uważana przez niektórych za najdłuższą ulicę w mieście:
kto w nią wszedł, wychodził za lat parę bo... zbudowano tu
pod koniec XIX w. więzienie. Odsiadywali w nim za Austrii
wyroki głównie mieszkańcy Podhala. Dla wielu górali – od
Nowego Targu po Nowy Sącz – Wadowice kojarzyły się albo
z wojskiem, albo z więzieniem. Tu po II wojnie był osadzony
Rudolf Franz Hoess, komendant obozu Auschwitz−Birkenau.
Tu pisał swoje pamiętniki, tu toczyło się śledztwo a 16.04.1947
roku, w obecności prokuratora Mazurkiewicza, naczelnika
więzienia Wiśniewskiegto, protokolanta Gawlewicza, lekarza
Wiszniowicera i księdza Zaremby został stracony na terenie
obozu w Oświęcimiu. W latach 1945–1948 był tu obóz pracy
dla Niemców i opozycji politycznej.
W 1946 r. z więzienia uciekło 19 żołnierzy podziemia m.in.
Mściciel – Wądolny. Ucieczkę zorganizował (wspólnie z leka−
rzem Witoldem Banasiem) Józef Dębski (1906–1996), kierow−
65
Wadowice_10.pm6 65 11-11-19, 00:55nik administracyjny, żołnierz września i powojennej opozycji.
Najtragiczniejszą w skutkach próbę ucieczki podjęli więźnio−
wie w lutym 1976 roku, kiedy opanowali bramę główną i war−
townię. Zginęło wtedy kilku ludzi, w tym dwóch strażników.
W tym samym okresie ponury gmach rozbudowano, poszerzo−
no teren i przeniesiono bramę na ulicę Trybunalską. Kilka lat
temu, dzięki brawurowej ucieczce R. Niemczyka, znowu głośno
było o więzieniu. Naczelnikami byli przeważnie przybysze z ze−
wnątrz, którzy później osiedlali się w mieście a pracownikami,
czyli popularnymi klawiszami, okoliczni mieszkańcy.
Ulica Juliusza Słowackiego zaczyna się od ulicy Adama
Mickiewicza a jedna z jej przecznic to ulica Zygmunta Kra−
sińskiego. Ulice trzech wieszczów.
Na samym początku, po prawej stronie, przed szkołą bu−
dowlaną, stał duży, narożny dom. Do czasu wyburzenia domu
czyli 1958 roku, żył tu Władysław Bernhardt (1886–1958),
dyrektor i inspektor szkolny, działacz ZNP i burmistrz. Miesz−
kała tu także rodzina Maniów. Marynarz Stanisław Mania
walczył na słynnym ORP Grom, jego bracia Marian i Zyg−
munt byli znanymi przed wojną piłkarzami „Skawy”. Rosną
tu jeszcze potężne, ponad stuletnie sosny, pozostałość świet−
ności dawnego ogrodu Korna. Na terenie tego parku powstała
w latach sześćdziesiątych szkoła podstawowa z zapleczem
sportowym i – dużo później – szkoła budowlana, pierwotnie
gmach dla partii robotniczej. Ulicę Słowackiego, jak i inne
pobliskie, zamieszkiwała głównie tzw. palestra: adwokaci,
notariusze, sędziowie – wszystko z racji sąsiedztwa sądu.
Narożny budynek po lewej, przy ul. Mickiewicza, to dom
adwokata i postępowego prezesa gminy żydowskiej, dr. Izydo−
ra Daniela. Tu mieszkała rodzina wybitnego adwokata i posła
dra Stanisława Łazarskiego, obrońcy w słynnym procesie Wan−
dy Krahelskiej. Jego synami byli Otomar (1884–1970) i Ro−
man(1887–1969) – przedwojenni dyplomaci oraz Edgar (1888–
1940), major kawalerii poległy we Francji.
Po prawej, za szkołą budowlaną i podstawową, w cieniu
ogrodu, ciekawy, secesyjny budynek (nr 6), kiedyś kancelarii
adwokackiej Franciszka Góry, później dr. Alfreda Kamieńskiego
(1887–1958) działacza skautingu i prezesa „Sokoła”, wice−
burmistrza, majora i prokuratora wojskowego, oskarżyciela
Hoessa. Tu miał kancelarię Zdzisław Banachowski dr praw,
a później jego zięć Aleksander Banachowski (1904–2000) po−
chodzący z rodziny Lewingerów. Senior, Henryk Lewinger był
właścicielem majątku Witanowice, wspomagał materialnie
gimnazjum. W tym domu mieszkał Stanisław Kuźniarowicz,
66
Wadowice_10.pm6 66 11-11-19, 00:55sędzia i adwokat, działacz TUMWiO. Tu swoją kancelarię ad−
wokacką od lat pięćdziesiątych miał mecenas Józef Zając
(1925–2009), działacz TMZW, wspominany przez nas z sym−
patią. Kancelaria notarialna jego synowej, Magdaleny Zając
kontynuuje tradycje wadowickich rejentów: Teofila Nartow−
skiego, Roberta Hana czy Antoniego Heriadina.
W następnym, parterowym domu mieszkał generał Juliusz
Bijak (1860–1943), dowódca twierdzy Przemyśl, przyjaciel E.
Zegadłowicza, pierwszy prezes wadowickiego Koła Towarzy−
stwa Tatrzańskiego.
W prawo odbiega ulica Jana Iwańskiego, adwokata i za−
służonego burmistrza (1830–1907), który poszerzył granice
miasta, wprowadził elektryczność, wodociągi, kanalizację.
Została wytyczona około 1905 roku. W czasie wojny nazywała
się Gneisenau Strasse a po wojnie nosiła krótko imię Bole−
sława Bieruta.
Na tej małej uliczce mieszkał Ignacy R ychlik, pierwszy
maturzysta z Gimnazjum (1874) historyk, profesor i dyrektor
gimnazjum w Jarosławiu, poseł. Jego bracia byli księżmi:
Karol, kanonik i proboszcz w Białej Krakowskiej oraz Włady−
sław (1869–1938) kanonik i proboszcz w Radoczy. Syn Igna−
cego, Mieczysław Rychlik był profesorem chemii na UJ.
Tu żyli między innymi: Henryk Gawor filolog i poliglota,
długoletni profesor gimnazjum i jego dyrektor w latach 1924–
1931, Kazimierz Usiekniewicz – naczelnik „Sokoła”. W jego
domu schronienie znalazła po wojnie Kazimiera Medwecka
(1899–1986), nauczycielka, przedwojenna instruktorka i dzia−
łaczka Związku Harcerstwa Polskiego. Przy tej ulicy prowa−
dził pracownię fotograf austriackich Wadowic Jakub Gach,
żyli Alojzy Małusecki kapitan 12 pp i dowódca AK na Śląsku,
a także lekarz Daniel Czyż, Marian Zieliński (1913–1990) ar−
tysta malarz, żołnierz września i I Dywizji WP, Józef Gabor,
długoletni prezes Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocz−
towych. Jego syn dr hab. Andrzej Gabor był pracownikiem
Politechniki Wrocławskiej. Tu mieszkał starosta Kazimierz
Grzesik a pod nr 17, wiceburmistrz Józef Machalica i jego
syn Henryk, znany po wojnie aktor teatralny i filmowy. Na
samym końcu w parterowym domu tworzył Karol Pustelnik
(1918–2010) artysta malarz, członek Grupy Krakowskiej. Za
nim miał dom dr Stanisław Chmura (1932–1994), wybitny
i życzliwy dla wszystkich chirurg, Honorowy Obywatel Wado−
wic. Dalej, w dolinie, żył Władysław Skawina (1906–1969)
podporucznik, muzyk, kapelmistrz, organizator szkolnictwa
muzycznego w Bielsku oraz znany kupiec z ul. Zatorskiej, Jan
67
Wadowice_10.pm6 67 11-11-19, 00:55Ochman. Jego syn Włodzimierz, był ze mną współzałożycie−
lem grupy Beskidnicy.
Z ulicą związane są losy Kleiberów, Korzeniowskich,
Kręciochów, Tatarów, Śliwów, Kamińskich, Kowalczyków,
Augustyniaków, Młyńskich, Woźniaków, Bernacików, Graców
i innych.
Ulicą Iwańskiego szło się na pagórki, teren letnich i zimo−
wych zabaw małych wadowiczan.
Tam dominowało rolnictwo zacnej i bogatej rodziny Dzie−
dziców. Senior Dziedzic, był postacią nietuzinkową. Wysoki,
wręcz potężny, przemieszczał się po ulicach wzbudzając na−
leżny mu respekt – wręcz obnosił się ze swoimi, niekonwen−
cjonalnymi obyczajami.
Kiedyś stanął mocno pochylony nad okienkiem do piwnicy
wołając: no wyłaź, no wyłaź! Kiedy zebrał się już pokaźny
tłum ciekawskich bab, dokończył – no, wylazł skunks! i opu−
ścił towarzystwo.
Dom Dziedziców przy ul. Słowackiego 18 zdobi pamiątkowa
tablica z okazji nadania imienia ulicy. Tutaj, na piętrze była
pracownia Felicji Midloch−Świtalskiej (1902–1981), artysty
malarza i nauczyciela szkół średnich. Wiele jej urokliwych
pasteli dokumentuje dawne miasto.
Sąsiadowały z nią rodziny Lewandowskich, Cholewów,
Próchnickich i Klisiów. Przed kamienicą Dziedziców miał
dom fotograf Łopatecki a narożny do ulicy Krasińskiego dom
postawili około 1938 roku Targoszowie. Mieszkał tu sędzia
Emil Kulczycki. Jego syn, Jerzy Kulczycki Stawski, praw−
nik, był aktorem teatru w Rzeszowie. Po wojnie w tej kamie−
nicy mieszkali Rodkiewiczowie. Władysław był trenerem
klubu bokserskiego, a żona Halina animatorem ruchu rze−
mieślniczego.
Odchodząca w prawo uliczka Zygmunta Krasińskiego
(Goethe Strasse) prowadzi na tzw. Czumę lub Czumówkę. Dom
Jana Czumy znajdował się na końcu ulicy. Tu spędzili mło−
dość bracia: generał Walerian Czuma, legionista i wojskowy
dowódca obrony Warszawy w 1939 roku, Władysław – pułkow−
nik i Ignacy Czuma, profesor KUL−u. W domu tym mieszkał
później Franciszek Sobczyński (1913–1969) żołnierz września,
AK, więzień Auschwitz. Jego syn Stanisław to jedyny wado−
wicki piłkarz z tzw. złotej kadry Kazimierza Górskiego. Na ul.
Krasińskiego mieszkał Bazyli Uhrynowski, inspektor policji,
działacz „Sokoła” i jego syn Stefan, który był dyrektorem „Dru−
ciarni” a po wojnie asystentem Politechniki Warszawskiej
i adiunktem na AGH.
68
Wadowice_10.pm6 68 11-11-19, 00:55Wróćmy do ul. Słowackiego. W narożnym domu (nr 22) miesz−
kał Jan Gebhardt (1881–1956) długoletni (43 lata!) profesor
gimnazjum, nauczyciel kilku pokoleń wychowanków m.in. Ka−
rola Wojtyły. Za domem Gebhardtów, stał domek Aleksandra
Sas−Żurakowskiego, radcy i rewidenta c.k. Dyrekcji Skarbu.
Jego syn, dr inż. Stanisław Żurakowski (1904–1972) był po
wojnie organizatorem polskiego przemysłu chemicznego.
Po drugiej stronie ulicy stoi dom nr 7 noszący jeszcze ślady
dawnej architektonicznej urody. Mieszkał tu jakiś czas jeden
z pierwszych wadowickich lekarzy, Antoni Zapałowicz. Z do−
mem pochodzącym z końca XIX wieku, związana jest smutna
historia. Żył w nim ordynariusz i dyrektor szpitala Stanisław
Żędzianowski (1861–1919). Podobno przyczyną jego śmierci
był konflikt z sąsiadem i wyrzuty sumienia wrażliwego leka−
rza, który „... w depresji wielkiej odszedł a duch jego umar−
twienia zaciążył na reszcie”. Na pozostałą rodzinę spadły same
nieszczęścia. Syn – legionista zaginął, córka, której uroda
była ponoć zniewalająca, nie mogła znaleźć kandydata na
męża, a wdowę po doktorze uwiódł fałszywy hrabia, który przy−
niósł jej nieuleczalną chorobę.
Dom w latach dwudziestych nabył Wojciech Młodzianowski,
radca powiatowy i społecznik. Na parterze mieszkał major Jan
Peters, obrońca Modlina i dr Adam Peters – lekarz zamordo−
wany w Mathausen a także kapitan Tomasz Jeleń i sierżant
12 pp Edward Mirowski, żołnierz września 1939 roku.
Za domem w lewo idzie ulica Szpitalna; za nią – aż do
Karmelickiej – są obiekty szpitala. Kiedyś było tu gospodar−
stwo pomocnicze a obecnie stacja dializ, warsztaty, prosekto−
rium, kaplica. Po drugiej stronie ulicy stoi piętrowy dom z 1905
roku (nr 26), własność dr. R yszarda Daniela, za nim tzw.
„ogród Daniela”, obecnie teren ogródków działkowych. W tym
domu mieszkał generał Karol Trzaska−Durski (1849–1935) c.k.
marszałek polny, austriacki komendant Legionów, dowódca
Okręgu Generalnego w Warszawie a także wybitny prawnik
cywilista, profesor Stanisław Gołąb (1878–1939). Za tą ka−
mienicą, oddalony od ulicy dom komandora marynarki, Jana
Szlachty. Ulica kończy się tzw. „Widrówką”, terenami rze−
mieślniczej rodziny Widerów, dochodząc do obszaru klasztor−
nego oo. Karmelitów.
Ulica Żwirki i Wigury
Uliczki otaczające sąd – czyli trybunał – nosiły od 1890 r.
nazwę Trybunalskiej Górnej (ul. Słowackiego) i Dolnej (obec−
na Trybunalska). Łączyła je ulica Piękna, później Studzien−
69
Wadowice_10.pm6 69 11-11-19, 00:55na, od 1932 roku imienia Żwirki i Wigury a w czasie wojny
Bismarck Strasse. Większość kamienic w okolicy Sądu zaj−
mowały kancelarie adwokackie, notarialne, radcowskie. Tak
jest i obecnie.
Potężny gmach sądu zajmuje prawie całą stronę ulicy. Miej−
sce wielu ludzkich dramatów, którym towarzyszyły pokolenia
sędziów, adwokatów, prokuratorów i pracowników administracji.
Gmach ślepej Temidy dla ślepej, ludzkiej sprawiedliwości...
W austriackich Wadowicach było bardzo mocne środowi−
sko prawnicze związane z sądem, który miał wtedy siedzibę
w magistracie. W okresie autonomii Galicji warunkiem utrzy−
mania rangi obwodowej było posiadanie odpowiedniego gma−
chu dla sądu. W jeden rok załatwiono finanse i gwarancje
ministerium. Inwestorem było miasto, ale autorami sukcesu
m.in. burmistrz Ignacy Brosig, Izydor Daniel, Szymon Korn,
Teofil Nartowski, Roman Kubiczek, Edward Scheyer, Andrzej
Marekowski, Stanisław Kuzia i inni. Gmach sądu i więzienia
rozpoczęto budować w 1879 r. na terenie zakupionym za sym−
boliczną cenę od świeckiego nadzorcy szkół, Stanisława Wa−
rzeszkiewicza i jego żony Marii z Kuziów. Starszy brat Wa−
rzeszkiewicza – Kazimierz był bowiem wtedy prezesem Sądu
Obwodowego. Sąd był, obok koszar i biura skarbowego, jedną
z podstawowych instytucji cesarsko−królewskiej monarchii.
Obok pospolitych przestępców w gmachu tym przebywali sław−
ni więźniowie, prowadzono słynne procesy.
Pod koniec XIX w. oskarżano gang Jakuba Klausnera
z Oświęcimia, w 1908 r. była osadzona za zamach na guber−
natora Skałłona w Warszawie Wanda Krahelska z bojówek PPS
Józefa Piłsudskiego. Jako poddana Rosji schroniła się w Wa−
dowicach, wyszła fikcyjnie za Adama Dobrodzickiego i już jako
poddana Austrii była sądzona i w efekcie uniewinniona.
Vis a vis sądu kamienica nr 10, jednopiętrowa, silnie ak−
centowane nadokienniki na piętrze. Na szczególną uwagę za−
sługuje neobarokowy portal w ściętym narożniku, obramowa−
ny parami kolumn podtrzymującymi wykusz na piętrze. Brama
główna, zwieńczona archiwoltą, prowadzi do szerokiej sieni
i na ciekawą klatkę schodową zdobioną rzeźbami. Dom nale−
żał do dr. Andrzeja Marekowskiego (1836–1906), powstańca
styczniowego, doktora praw i ck adwokata krajowego, który
jako ostatni w galicyjskich Wadowicach obnosił sarmacką
przeszłość chodząc w kontuszu, z karabelą i w rogatywce.
W tym domu spędził dzieciństwo wybitny pisarz i publicy−
sta, Adolf Nowaczyński (1876–1944), który tak wspominał:
Wadowice, okolice miasta bezwzglednie piekniejsze od okolic
70
Wadowice_10.pm6 70 11-11-19, 00:55Neapolu czy Stockholmu, tylko mniej reklamowane i przez to
mniej znane w Europie. Jego ojciec Antoni Nowaczyński był
radcą Sądu Obwodowego i miejskim radnym.
Na początku wieku miał tu swoją kancelarię adwokat – dr
praw Ignacy Korngut. Jego trzej synowie Józef, Alfred i Alek−
sander, absolwenci Gimnazjum, przeżyli holocaust dzięki de−
portacji na Syberię. Po wojnie byli pracownikami najwyższych
urzędów w Warszawie. To dzięki Aleksandrowi Korngutowi
uzyskano fundusze na budowę sali gimnastycznej w liceum.
W czasie nagonki antysemickiej w 1968 r. zmuszono ich do
emigracji. Po Ignacym Korngucie kancelarię przejął w 1925
roku dr praw, adwokat Bernard Schor. Był prezesem Banku
Ludowego, działaczem Żydowskiego Domu Ludowego i klubu
„Makkabi”.
Na piętrze mieszkała rodzina Opidowiczów. Miał tu kance−
larię rejent Antoni Franciszek Opidowicz (1880–1954) prezes
katolickiej Ligi Panów, Towarzystwa Bursy gimnazjalnej i ko−
mitetu budowy Domu Katolickiego. Jego trzej synowie byli
prawnikami: Marian radcą prawnym Rady Powiatowej, Win−
centy i Władysław Opidowiczowie notariuszami.
Współcześnie do kamienicy dostawiono gmach przytłacza−
jący dawną architekturę.
Dwupiętrowa kamienica nr 4 była własnością Dzikowskich.
Mieszkał tu adwokat Szlamka, familia Firczyków a po woj−
nie artysta malarz Zdzisław Wiśniewski (1914–1998). Był
żołnierzem września internowanym na Litwie, potem z armią
Andersa przeszedł całą kampanię włoską. Wysoki, spokojny,
zrównoważony, mistrz akwareli. Dużo czasu z nim spędzi−
łem. Wspólne plenery i długie rozmowy wiele mnie nauczyły.
Obok mieszkała rodzina Zaczyńskich. Roman Zaczyński
(1907–1976) – kapitan, żołnierz września organizował ruch
oporu na ziemi wadowickiej. Jego żona Maria była długolet−
nią nauczycielką w liceum, a ich syn Staszek był moim szkol−
nym kolegą. Tu mieszkał na parterze Stanisław Lubowicz
(1905–1978) nauczyciel mojego pokolenia. Na parterze do
lat osiemdziesiątych była siedziba Związku Bojowników
o Wolność i Demokrację. W suterenach, od podwórka, miesz−
kała przed wojną rodzina blacharza Glucksmana. Skoliga−
cony z nim Zygmunt Gucksmann (1883–1942), prawnik,
poseł, był wybitnym politykiem mniejszości niemieckiej na
Śląsku. W kamienicy nr 5 funkcjonowała kancelaria adwo−
kacka Józefa Kubiczka, doktora praw, burmistrza w 1939 r.
i komisarza miasta w 1945 r. oraz kancelaria Stanisława
Klęczara (1890–1973), miłośnika Leskowca i adwokata, zię−
71
Wadowice_10.pm6 71 11-11-19, 00:55cia Antoniego Szczerbowskiego, ziemianina z Frydrychowic.
Z domem związana była rodzina radcy skarbowego Fran−
ciszka Datki. Jego córka była żoną Feliksa Zachariasiewi−
cza, kapitana WP, zamordowanego w Katyniu, a syn dr praw
Tadeusz Datka, adwokatem. Na parterze była do lat powo−
jennych mleczarnia Emilii Golomb. Narożny dom nr 1 przy
Trybunalskiej, był pierwotnie parterowy. Połączony z kamie−
nicą nr 12 w Rynku, należał do masarza i handlowca, An−
drzeja Zawiły. Na parterze działała już w XIX w. piekarnia
Aleksandra Zembatego potem własność Okręglickiej. Po woj−
nie dzierżawił ją Stanisław Jurczak, kapral 12 pp, żołnierz
września, brat mojego ojca. W tej piekarni jako dzieciak spę−
dziłem wiele nocy „sztrychując” chleb czy urabiając precle
na „tabuli”. Obok był przed wojną zakład fryzjerski Stani−
sława Liszniewa. Na piętrze, u państwa Stanków, w czasie
okupacji, mieszkał profesor gimnazjalny Szczepan Grudnie−
wicz (1890–1956), wykładowca tajnego nauczania. Z tego
domu pochodzi długoletni naczelnik więzienia, działacz tu−
rystyczny i mój przyjaciel Mieczysław Fortuna. Dalej, w stro−
nę Zbożnego Rynku, była mała masarnia Cholewów a na−
przeciwko pozostałości po zniszczonym w styczniu 1945 roku
składzie handlowym Goldbergerów, którzy zajmowali się
przed wojną kramarstwem. Przy Trybunalskiej mieszkał
m.in. Aleksander Rola Borucki – nauczyciel, współzałoży−
ciel Krajowego Związku Nauczycielstwa Ludowego (1907 r.),
Józef Babiński – c.k. sędzia okręgowy, czy Karol Arct – praw−
nik – starosta powiatowy i radca ministerstwa. Z ulicą zwią−
zane są dzieje rodzin Rosnerów, Czajów, Lewandowskich,
Targoszów, Kasprzyckich, Mazanków i Paździorów, z której
pochodzi Romek Paździora były dyrektor PKS, życzliwy dla
spraw miasta facet.
Tu znajduje się od 1980 roku brama główna Zakładu Kar−
nego – więzienia. Na końcu ulicy działała pierwsza nowocze−
sna rozlewnia piwa zbudowana przez Józefa Lisko w 1928 r.
Odziedziczona potem przez Bolesława Mielnickiego (1913–
1987), porucznika 12 pp, żołnierza września i dywizji gen.
Maczka, działacza KS Skawa – pracowała jeszcze do lat sie−
demdziesiątych. W miejscu parkingu znajdował się duży ogród
Zapałowiczów a na zapleczu domu od Karmelickiej zakład ślu−
sarski Bolesława Zielińskiego.
72
Wadowice_10.pm6 72 11-11-19, 00:55Ulica Adama Mickiewicza
Jedna z głównych arterii miasta, wytyczona z końcem XVIII
wieku w czasie budowy tzw. cesarskiego gościńca, czyli drogi
łączącej Cieszyn (a dalej Wiedeń) ze Lwowem i zaanektowa−
nymi terenami Polski. Rychło ulica znacznie się ożywiła i obok
wozów handlowych, furmanek i furek jarmarcznych pędziły
nią co najmniej raz dziennie dyliżanse do Wiednia lub stolicy
Galicji – Lwowa.
Ulica stanowiąca część osi komunikacyjnej miasta, nazy−
wana okresowo Choczeńską, aż do 1898 roku nosiła nazwę
Wiedeńskiej. W 1890 roku uroczyście sprowadzano prochy Ada−
ma Mickiewicza na Wawel a w naszym mieście była siedziba
Ludowego Komitetu uroczystości. Tu przygotowywano przez kil−
ka dni udział włościaństwa z trzech zaborów w pogrzebie wiesz−
cza na Wawelu. Z tej okazji nadano ulicy imię Adama Mickie−
wicza. W czasie okupacji nazywano ją Bielitzer Strasse.
Cała zabudowa tego traktu pochodzi z czasów prosperity
miasta, okresu galicyjskiego. Od 1875 roku zapełniła ulicę
młodzież, bo tu istnieje najstarsze w regionie gimnazjum. Z te−
go powodu można ulicę Mickiewicza nazwać intelektualną
wizytówką Wadowic.
Na miejscu obecnego narożnego domu handlowego przy Ryn−
ku stały do 1939 r. dwa budynki. W tym od ul. Mickiewicza nr
1 był sklep spożywczy Leopolda Pacelta (1904–1987) działacza
kulturalnego a po wojnie bankowca. Mieszkał przy ulicy Kra−
73
Wadowice_10.pm6 73 11-11-19, 00:55sińskiego i wraz z małżonką Alicją byli animatorami życia te−
atralnego. Po przeciwnej stronie, w domu nr 2, mieściła się
przed wojną piwiarnia a po wojnie lodziarnia rodziny Lisków.
Chodziliśmy tu na najlepsze lody w mieście. W małej bramie
stała cierpliwa kolejka dzieciarni. Kilku dorosłych, przy jed−
nym stoliczku, pożerało to zmrożone cudo, podlewając je cza−
sami wódką. Gdzie dzisiejszym drinkom to tamtych smaków...
Dom nr 3 należał do rabina Frenkela. Był tu po wojnie
sklep przemysłowy „Kryształ” i zakład fotograficzny Franciszka
Łopateckiego. Z tego domu pochodzi Jan Skoczylas – sporto−
wiec, reprezentant Polski w jeździectwie na olimpiadzie w Mo−
nachium w 1976 roku.
Ze sklepem z kryształami wiąże się mała anegdota. Gdzieś w
latach siedemdziesiątych brat Skoczylasa, Jurek „Giniol”, spo−
tkał mnie na Zatorskiej i zaprosił do klubu „Pod Kryształami”.
Jakoś wtedy otwarto klub w zakładzie karnym. Idziemy w stronę
Trybunalskiej, Giniol skręca do siebie do bramy, po schodach
do piwnicy a tam pośród węglowo−ziemniaczanych realiów, na
pniakach, przy stole brać familiarna przy wódeczce. Co prawda
bez kryształowych naczyń, ale... pod „Kryształami”.
W domu nr 4, na rogu ul. Piaskowej, była przed wojną
introligatornia i aż do lat sześćdziesiątych jedyny w branży,
popularny sklep papierniczy Franciszka Cierpiałka (1909–
1966). Obok – na ul. Piaskowej – do 1965 r. stał budynek
dawnej mleczarni Leopolda Hassa a później restauracji. Wy−
szynk, jak i dom z tyłu przy Piaskowej należały do Karola
Kulca (1891–1943) restauratora, sierżanta 12 pp, żołnierza
wojny 1920 r., dziadka burmistrza Wadowic, Ewy Filipiak.
Zaraz za Kulcem był do wojny maleńki sklepik papierniczy
Tylkowej. Sklep miał koncesję na sprzedaż katolickich dewo−
cjonalii i był polecany przez parafię. Proboszcz w 1937 r. na−
wet groził, że nie będą święcone dewocjonalia sprzedawane
przez sklepy żydowskie, które handlowały w niedziele i świę−
ta! Taka to była forma walki o katolickiego klienta.
Narożny dom nr 5 – nadbudowany o piętro ok. 1910 r. – to
ostatni przykład ciekawej elewacji eklektycznej, manierystycz−
nej. Był własnością Radcy Skarbu, Stanisława Kaudelko. Jego
syn Stanisław (1903−1955), radny i dentysta, miał tu swój ga−
binet. Na parterze był sklep warzywny,pasmanteryjny Zawiły,
lodziarnia Wilhelma Gabrygiela i fryzjer Goldberger. Potem dom
należał do szewca Piotra Dzikowskiego a w podwórku był ostatni,
mechaniczny magiel. Mieszkał tu naczelnik skarbowy Nawra−
til a po wojnie lekarz Zygmunt Wiszniowicer. Do lat siedem−
dziesiątych były tu biura wydziału zdrowia i Komenda Hufca
74
Wadowice_10.pm6 74 11-11-19, 00:55Związku Harcerstwa Polskiego, którego długoletnim komen−
dantem był harcmistrz Aleksander Nidecki (1932–2003) – fi−
zyk, nauczyciel szkół średnich w Andrychowie.
Dom nr 7 posiada jedną z najładniejszych elewacji z ele−
mentami rustykalnymi, uwypukloną systemem pilastrów i bo−
niowań. Kamienica należała do rodziny Dihmów a następnie
Dziedziców, właścicieli cegielni w Andrychowie oraz posesji na
ulicy Słowackiego. Dziedzicowie prowadzili duże gospodarstwo
i zaopatrywali środowisko żydowskie w koszerne produkty rol−
ne. Tu mieszkała po wojnie rodzina Józefa Zemana, sierżanta
12 pp, legionisty, żołnierza I i II wojny. Jego syn Marian (1926–
1995), żołnierz AK, NSZ i WiN uciekł przed represjami na Za−
chód i zmarł w Londynie. Drugi syn Józef (1932–2010) nauczy−
ciel, polonista, sportowiec, zawodnik Gwardii i trener siatkarzy,
był przywódcą regionalnej „Solidarności” w 1981 roku. Był
moim wychowawcą w szkole podstawowej a później przyjacie−
lem. Jako młodemu nauczycielowi (miał Józek wtedy jakieś 27
lat) dyrektor Wójcik dał klasę piątą, gdzie na 30 uczniów z pra−
widłowego rocznika było nas tylko trzech. Reszta starsza ode
mnie, niektórzy o cztery lata. Powojenne zaniedbane roczniki.
Klasa była najgorsza, ale ratowała honor wychowawcy, bo miała
najlepsze wyniki sportowe.
Po długich latach spotkałem Józka w 1981 roku w powsta−
jącej „Solidarności”. Po jego wyjściu z internowania organi−
zowaliśmy w TMZW i na Karmelu opozycję stanu wojennego.
Był regionalistą, autorem kilku tomików esejów poetyckich
i wielu artykułów. Sport wyczynowy i przeżycia poszarpały
zdrowie Józka. Mieszkał ostatnio u syna we Francji, gdzie się
leczył i gdzie zmarł.
Naprzeciwko, w kamieniczce nr 12 mieściła się do lat sześć−
dziesiątych cukiernia rodziny Hernichów. Założył ją Franci−
szek Hernich, radny miejski a kontynuował syn Antoni (1858−
1927) działacz „Sokoła”. Z cukierni korzystała głównie młodzież
z gimnazjum, bo było tanio, dużo i na kredyt.
Rocznica bohaterskiej śmierci por. Jana Hernicha, syna
Antoniego, poległego w wojnie polsko−bolszewickiej 1 sierpnia
1920 roku była świętem 12 pp.
Tu też mieszkał po wojnie milicjant Władysław Płaszewski,
popularny Długopis, ostatni, zaangażowany dzielnicowy. W li−
ceum, w czasie długiej przerwy, urywaliśmy się na plac Getta
by w ramach „degustacji” owoców trochę pojeść. Pewnego
razu zatrzymał nas wysoki Długopis z małym milicjantem;
chodzili zawsze we dwójkę. Wprowadził gęsiego naszą czwór−
kę do szkoły pośród „śmichów−chichów” uczniów i oskarżył
75
Wadowice_10.pm6 75 11-11-19, 00:55przed dyrektorem o kradzież jabłka. W należnej władzy powa−
dze wysłuchaliśmy reprymendy dyrektora Forysia i poszliśmy
zapłacić 20 groszy za jabłko, przy okazji kosztując za darmo
przez następną godzinę co się dało. W latach ojcostwa stra−
szyłem własne dzieci surowym Długopisem.
Dom nr 14 był od 1902 roku własnością doktora Piotra Ol−
brychta (1858–1943) powiatowego lekarza weterynarii. Jego syn
Jan Olbrycht (1886–1968), profesor UJ, współtworzył polską
medycynę sądową, był wybitnym autorytetem, członkiem PAU
i PAN. Młodszy syn, Tadeusz (1891–1964) wybitny naukowiec,
był profesorem Akademii Medycyny Weterynaryjnej we Lwowie,
po wojnie wrocławskiego ośrodka uniwersyteckiego. Trzeci syn,
generał Bruno Olbrycht był wojskowym a jedna z ulic miasta
nosi jego imię. Był współorganizatorem wadowickiego skautin−
gu, legionistą, komendantem Centrum Wyszkolenia Piechoty
w Rembertowie. Ich siostra, Anna, była długoletnią nauczycielką
w szkołach średnich, uczyła też gry na fortepianie.
W tym domu mieszkał też Stanisław Machalski (1886–1963)
sekretarz TUMWiO, sędzia Naczelnego Trybunału Administra−
cyjnego i działacz Katolickiej Ligi Panów, mąż Zofii z Olbrych−
tów, nauczycielki. W oficynie kamienicy pracował od począt−
ków wieku zakład fotograficzny Józefa Miki potem Franciszka
Łopateckiego a do lat siedemdziesiątych Jana Janika. Dom
jest obecnie własnością historyka wojskowości i publicysty
Michała Cielebona, który organizuje w nim muzeum.
Obok, między ulicą Żwirki i Wigury a Mickiewicza, stoją
połączone ze sobą dwie kamienice; obie zwrócone elewacją na
sądowy ogródek. Domy te miały wspólne podwórko zabudowa−
ne szopami i stajniami. Trzymano tu konie, kury i inny inwen−
tarz. Ostatni tabor konny w latach sześćdziesiątych należał do
Dziedzica i Barcika. Od Mickiewicza, na parterze, miał swoją
masarnię Franciszek Gładysz (1855–1925), kiedyś właściciel
tych posesji, radny, asesor miejski oraz krawiec Antoni Broda.
Mieszkali tu Bielowie, Leiblerowie, Barcikowie oraz rodzina
Kotlarczyków. Stefan Kotlarczyk (1878–1931) – oficjał sądo−
wy, był założycielem i prezesem Towarzystwa „Jagiellonka”,
organizatorem ruchu teatralnego. Jego syn, Mieczysław, dr fi−
lozofii i polonista był założycielem, dyrektorem i reżyserem kra−
kowskiego Teatru Rapsodycznego z którym byli związani wado−
wiczanie: Karol Wojtyła, Józef Titz oraz córka dyrektora
gimnazjum, późniejsza aktorka i pedagog, Halina Królikiewicz−
Kwiatkowska. Brat Mieczysława – filolog Tadeusz Kotlarczyk
był wykładowcą w Collegium Marianum na Kopcu zaś jego żona
Irena nauczycielką.
76
Wadowice_10.pm6 76 11-11-19, 00:55Gmach gimnazjum i liceum (nr 16) powstał w 1875 roku.
Teren ofiarował Jan Stankiewicz, przedstawiciel jednego z naj−
bardziej zasłużonych rodów mieszczańskich Wadowic, inwe−
storem było miasto a projekt wykonał krakowski architekt
Teofil Żebrowski. W 1963 roku dobudowano salę gimnastyczną.
Z gmachu gimnazjum – oprócz najwybitniejszego, Karola
Wojtyły – wyszli absolwenci, którzy nie tylko rozsławili mia−
sto, ale swoją pracą i wiedzą budowali polskość i Polskę. Gim−
nazjum prowadzili tacy wybitni dyrektorzy jak: Antoni Kry−
gowski, Seweryn Arct, Jakub Zachemski, Henryk Gawor, Jan
Doroziński, Jan Królikiewicz, Kazimierz Foryś czy – ze wspó−
łczesnych – Tadeusz Szczepański. Wykładowcami szkoły byli
m.in.: Adolf Graczyński, Ludwik Misky, Władysław Kosiński,
Antoni Karbowiak, Walery Heck, Tadeusz Szantroch, Włady−
sław Kiliński, Józef Roman, Zbigniew Czaderski i wielu in−
nych. Uczelnia była wiodącą placówką oświatową i kulturalną
miasta prowadząc własny teatr, orkiestrę i chór. Przy szkole
powstał pierwszy klub sportowy „Skawa”. Chodziłem w la−
tach 1961–65 do tej wadowickiej alma mater albo „Kochanej,
starej budy”; taki tytuł nosi monografia klasy Karola Wojtyły
autorstwa mojego przyjaciela Zbyszka Bieniasza. Uczyli nas
jeszcze profesorzy sprzed wojny: Jan Sarnicki, Halina Rynt−
fleisz czy Franciszek Grzesło, łacinnik, który zawsze się do
nas zwracał per pan, co zobowiązywało. Dyrektorem był sym−
patyczny Kazimierz Foryś, który na emeryturze musiał dora−
biać w Radoczy, bo nie dano mu kilku godzin w szkole gdzie
mieszkał i się urodził (ojciec był tu tercjanem). Na 100−lecie
uczelni, w 1966 roku, władza odwołała zjazd absolwentów, bo
chęć udziału zadeklarował wtedy Karol Wojtyła. Zresztą wła−
dza często psuła opinię szkole swoim prostackim podejściem.
Ostatnio w 2000 roku mianując swojego dyrektora. Mieliśmy
w szkole doskonały teatr prowadzony przez Marię Putyrową,
ekipę sportową Tadeusza Jamrozika i mój zespół muzyczny.
Obowiązkowo nosiliśmy gimnazjalne uniformy w kolorze po−
wagi czyli marynara, czapka studencka i tarcza. Odpuszczo−
no nam paski na kołnierzach. Na 31 uczniów w mojej kla−
sie,10 dojeżdżało a dwóch mieszkało na stancji. Chodziliśmy
oczywiście na wagary czyli labę ale inteligentnie. Zawsze to
były uzasadnione społecznie absencje. W klasie X czy XI mia−
łem po 100 godzin opuszczonych i usprawiedliwionych. Jedną
ze stosowanych kar było zawieszanie w prawach ucznia. Do−
tknęło mnie to dwukrotnie. Miałem zakaz chodzenia przez
parę dni do szkoły a po powrocie kilkudniowe zwolnienie z od−
pytania z powodu... zawieszenia. Zresztą lata szkolne każdy
77
Wadowice_10.pm6 77 11-11-19, 00:55z nas, wspomina z nostalgią. Zainteresowanych dziejami Gim−
nazjum, odsyłam do źródłowej monografii pt. „Pierwsza wśród
równych”, autorstwa dr Gustawa Studnickiego (1935–1999),
matematyka, absolwenta i profesora liceum. Szkoła jest tak−
że tłem powieści „Zmory” Emila Zegadłowicza. Przed budyn−
kiem stoi pomnik tego wybitnego absolwenta, wykonany przez
artystę Franciszka Suknarowskiego (1914–1998), członka
i kontynuatora grupy „Czartak”, prezesa TMZW.
Naprzeciwko szkoły, w dawnym ogrodzie dr. Marekowskie−
go, czyli tzw. ogródku sądowym do czasów międzywojnia stało
popiersie Józefa barona Bauma (1821–1883), wyjątkowej oso−
bowości właściciela Kopytówki, posła na Sejm Krajowy i do
Rady Państwa, marszałka Rady Powiatu. Jego ojciec Antoni
baron Baum przyczynił się do utworzenia siedziby cyrkułu
w Wadowicach. W latach sześćdziesiątych skwer nazwano
imieniem Mikołaja Kopernika i postawiono popiersie wybit−
nego astronoma, przeniesione później na teren szkoły przy
osiedlu Kopernika.
Obok stoi narożna kamienica nr 15 dr. Izydora Daniela
(ok. 1840–1917) adwokata, radnego i społecznika, światłego
przełożonego gminy żydowskiej, który był w zarządach Towa−
rzystwa Szkoły Ludowej, TG „Sokół”, Kasyna Urzędniczego.
Jego syn Ryszard był także prawnikiem, sędzią i adwokatem,
asesorem miejskim i działaczem społecznym, sponsorem wie−
lu przedsięwzięć.
Budynek powstał na planie kwadratu, z trzema ścianami
zewnętrznymi, boniowanymi, sień o sklepieniu żagielkowym.
Mieszkał tu dentysta Ignacy Tindel, rodzina Skoniecznych
i Zająców, w latach 1980–2008 funkcjonowała siedziba ZNP.
Kamienica nr 19, kiedyś otoczona przybudówkami, do 1910 r.
piętrowa, z hektarowym ogrodem – to była posiadłość Szymo−
na Korna, radnego i asesora sądowego, przełożonego gminy
żydowskiej. Jego syn, dr praw Józef Korn (1857–1932) był wy−
bitnym adwokatem, radnym, współzałożycielem „Sokoła”. Wnuk
Tadeusz (1896–1943) prowadził do wojny kancelarię adwokacką.
Na parterze był gabinet dentystyczny dr. Ciastonia potem od
1926 roku Henryka Lustiga a następnie Ignacego Tindla. Ka−
mienica, jako jedna z niewielu, była od początku zasilana wo−
dociągiem opadowym ze studni na pagórkach pod Górnicą. Po
wojnie przez kilkanaście lat mieściła kancelarię adwokacką
Józefa Zająca i jego syna Macieja (1957–1988), jednego z nie−
wielu wadowickich żeglarzy. Obecnie swój gabinet protetyki
prowadzi tu Wojciech Zając. Po wyzwoleniu, w 1945 roku, od−
bywały sie tu pierwsze przedstawienia teatru reaktywowane−
78
Wadowice_10.pm6 78 11-11-19, 00:55go przez działaczy przedwojennego Towarzystwa Uniwersyte−
tów Robotniczych. Teatr tworzyli burmistrz Władysław Sa−
dowski, Irena Brańkówna, Franciszek Zadora, Władysław
Gołuchowski i wielu innych.
Budynek Kornów był w latach 1949–1994 siedzibą partii
i organizacji lewicowych (PZPR, ZMP, ZMS). Tu w okresie so−
cjalizmu funkcjonował miejski i powiatowy ośrodek decyzyj−
ny. W odróżnieniu od obecnej, ówczesna „przewodnia siła na−
rodu”, aby nie być posądzaną o prywatę, zatrudniała zawsze
na eksponowanych stanowiskach ludzi z zewnątrz. Tak było
i w Wadowicach. Większość sekretarzy i dyrektorów zakła−
dów pochodziła z Miechowa, Krakowa, Oświęcimia. Wielu
z nich osiadło w mieście. Tu pracowali m.in. Jan Kurczych,
Jan Twaróg, Stanisław Dula, Zbyszek Fijał, Zenon Szewczyk
czy Jan Fidziński z grupy „Beskidnicy”.
W ogrodzie z tyłu posesji stał pokryty bluszczem parterowy
domek, w którym mieszkał Michał Majewski (1802–1882)
szlachcic, radny i sekretarz, wiceburmistrz, ck adiunkt po−
wiatowy. Jego syn Władysław Majewski był sędzią i nadradcą
Sądu Okręgowego.
Teren ogrodu Kornów ciągnął się od ul. Słowackiego aż do
skrzyżowania z ul. Batorego. Na terenie po nim znajdują się
obiekty szkoły podstawowej, budowlanej, hali sportowej, daw−
nej bursy, PZU i drukarni.
Numer 23 to modernistyczny, „nowy” dom Tadeusza Korna
z 1938 roku. Po 1945 roku była tu siedziba Powiatowej Ko−
mendy Uzupełnień, czyli komisji poborowej, później założono
przedszkole.
Naprzeciwko domu Kornów stoi narożny, parterowy dom
Hassów (nr 21). Tu mieszkał lekarz Ludwik Bukowski, dyrek−
tor szpitala w latach 1890–1913. Przed wojną budynek był
własnością doktora medycyny, kapitana WP, Szymona Schon−
guta. Po wojnie dom nabyła rodzina Talagów. Za nim stoi
domek kuśnierza Stanisława Kubickiego. Jego zięciem był zna−
ny architekt powiatowy Adolf Walczak.
Dalej ulica, aż do ul. Batorego, była w czasach austriac−
kich zajęta przez wojsko. Z lewej strony stały stajnie ułań−
skie, które z końcem XIX w. przerobiono na bursę gimna−
zjalną „dla ułatwienia młodzieży polskiej, uczęszczającej do
gimnazjum wadowickiego kształcenie się na mężów uczciwych
i ojczyźnie pożytecznych”.
Bursa Towarzystwa im. Stefana Batorego (nr 27) działała
od 1891 roku aż do 1964, już jako internat. Początkowo parte−
rowy budynek z olbrzymim, mansardowym dachem został nad−
79
Wadowice_10.pm6 79 11-11-19, 00:55budowany o piętro ok. 1910 r. Elewację zdobiło popiersie króla
Batorego i duża, ozdobna lampa nad wejściem. Mieszkała tu
pozamiejscowa młodzież gimnazjalna m.in. późniejszy ludowiec
Eugeniusz Bielenin, bracia Bossowscy – wybitni prawnicy,
generał Milan Kamski, filozof Franciszek Lenczowski, historyk
Jerzy Remer, poseł Józef Roman i wielu innych. Z końcem XIX
wieku bursę wizytował sam Jan Matejko. Była w bursie okaza−
ła sala, miejsce wieczorów poezji oraz szkolnych bali gim−
nazjalistów „od Wadowity” – z pannami „od Mościckiej”.
W ogrodzie urządzano plenerowe widowiska teatralne. W latach
mojej nauki w liceum, grałem tu kilkakrotnie na klasowych
potańcówkach. Dębowy parkiet ze starości już falował a w in−
ternacie mieszkało raptem kilku uczniów.
Później bursę przekazano na Instytut Odlewnictwa, którym
kierował Czesław Niedziela a duży sad internatowy (resztki
ogrodu Kornów) zabudowano halą i biurowcem. Dzisiaj w bu−
dynku mieści się Centrum Handlowe a obok w ogrodzie tereny
handlowe, siedziba PZU i Urzędu Pracy oraz drukarnia.
Naprzeciwko, między ulicami Gimnazjalną a Batorego były
niskie parterowe budynki, pozostałości wojskowej przeszło−
ści. Z końcem XVIII w. były tu magazyny aprowizacyjne armii
austriackiej a po umieszczeniu w mieście garnizonu magazy−
ny i zaplecze. Jeszcze w latach pięćdziesiątych mieściły się
tu stajnie i wozownie. Rosły przed budynkami potężne drze−
wa morwowe, a smak ich owoców to smak dzieciństwa star−
szego pokolenia wadowiczan. Obecnie jest tu pawilon han−
dlowy i hurtownie.
W latach siedemdziesiątych na rogu ul. Batorego posta−
wiono tzw. Dom Stażysty dla pracowników PONARU, współ−
cześnie zamieniony na siedzibę Starostwa Powiatowego.
Na granicach miasta znajdowały się przeważnie zajazdy,
karczmy i kuźnie. Do końca XVIII wieku obecna ulica Batore−
go była głównym traktem przez Wieprz do Kęt i Oświęcimia.
Naprzeciwko dzisiejszego Starostwa Powiatowego stała wtedy
kuźnia i zajazd kowala Macieja Prusa, którego żoną była
Agnieszka z bogatej rodziny Stankiewiczów. Ich synem był
twórca polskiej patologii, profesor Jan Prus. Drugi syn Teo−
dor był nauczycielem i ojcem panien, także nauczycielek, które
w 1938 roku ufundowały dla sióstr albertynek dom zakonny,
założyły fundacje dla ubogich i kalek przekazując na ten cel
rodzinny majątek. Zbudowały także małe hospicjum po dru−
giej stronie ulicy. Albertynki po sprzedaży domu zakonnego
Agencji Rynku Rolnego, wybudowały przy ulicy Sadowej nowy
dom zakonny i dom dla samotnych matek.
80
Wadowice_10.pm6 80 11-11-19, 00:55Po Prusie kuźnię prowadził kowal Lenik. U niego, około
1905 roku, praktykował mój ojciec chrzestny, Walenty Drab−
czyk, kowal z Radoczy.
Za skrzyżowaniem z ul. Batorego, po prawej stronie stoi
parterowy dom zasłużonej dla miasta rodziny Pukłów. Senior,
Józef Pukło, prowadził kantynę w c.k. 56 pp. Jego żoną była
uzdolniona malarka, Marianna Mrozińska. Mieli pięciu sy−
nów: Władysław był rusznikarzem w 12 pp, Feliks działaczem
niepodległościowym, majorem WP i burmistrzem Skawiny, Jan
Pukło Mroziński (1890–1960) artystą malarzem, Kazimierz
Pukło Mroziński legionistą i majorem WP (poległ w Katyniu).
Najstarszy syn, inżynier Józef Pukło (1879–1953), wyjątkowa
osobowość, był naczelnikiem „Sokoła”, uczestnikiem kampa−
nii karpackiej Legionów i aż do 1939 roku powiatowym za−
rządcą dróg. Jego synami byli Zygmunt Pukło (1916–1989)
żołnierz AK, instruktor harcerski, znany, wadowicki lekarz
oraz Józef Pukło, porucznik WP, który zginął jako lotnik RAF−
u i trzeci – kolega szkolny papieża Adam Pukło. Ich siostrą
była Danuta Pukło−Gruszczyńska.
Powyżej, gdzie obecnie osiedle Sadowa, już w XVI w. było
gospodarstwo Matysa Lizaka. Jego potomek, Julian Lizak był
pod koniec XIX w. profesorem gimnazjum.
Ostatnim budynkiem po lewej stronie, wtedy już poza mia−
stem, była prochownia, czyli skład amunicji dla koszar z ul.
Lwowskiej. W tym parterowym budynku fortecznym, otoczo−
nym teraz piętrowymi domami, była – a może jeszcze egzy−
stuje galicyjska w swym charakterze piwiarnia.
Od lat sześćdziesiątych zabudowywano sukcesywnie lewą
stronę ulicy, aż do granicy z Chocznią. Później, po prawej
stronie, pod drogą, powstało osiedle Łąki. Dalej bity trakt
wiódł do włościańskiej, wolnej, dumnej Choczni – rodzinnej
wsi pierwszego, chłopskiego posła Styły i adwokata Józefa
Putka. Drogi strzeże solidna kaplica przydrożna z czasów pro−
boszcza Aleksego Bocheńskiego, którą mieszkańcy os. Łąki
pięknie odrestaurowali, o czym mówi stosowna tablica – gdy−
by ktoś wątpił. Naprzeciwko stoi potężna stacja transforma−
torowa z lat pięćdziesiątych.
Kończy się ulica Mickiewicza ulicą Graniczną, przed którą
stał w dole duży budynek kiedyś parowego, później elektrycz−
nego młynaZawiłów. Była w nim drukarnia Jana Zawiły
(1905–1967) a w czasie wojny siedziba szkoły powszechnej.
Tu mieszkał (nr 56) Marian Żmuda (1891–1962), nauczyciel
K. Wojtyły, organizator i pierwszy po wojnie dyrektor Szkoły
nr 1, współtwórca szkoły zawodowej w Gorzeniu.
81
Wadowice_10.pm6 81 11-11-19, 00:5582 Wadowice_10.pm6 82 11-11-19, 00:55
Plac Bohaterów Getta
Jedno z najbardziej tragicznych miejsc w Wadowicach. Tu
przebywało ponad 2 000 mieszkańców żydowskiego pochodze−
nia przed drogą do obozów zagłady.
Na obecnym terenie placu istniały do 1942 roku zabudo−
wania dwóch ulic: Piaskowej (od Mickiewicza po Marcina
Wadowity) i ulicy Krętej (lub Psiej ulicy), która była przedłu−
żeniem Mydlarskiej i szła lewą stroną placu. Na końcu był
ogród i gospodarstwo Stowarzyszenia św. Zyty. Obie te małe
uliczki na zapleczu Rynku były gęsto zabudowane. Maleńkie
działki, domki z drewna uszczelniane mchem i ziemią, malo−
wane wapnem i kryte papą. Jeszcze w latach pięćdziesiątych
stało ich tu kilka; takimi je pamiętam. Przegniłe, drewniane
płoty odgradzały te rachityczne domostwa. Pełno w nich było
kur i kaczek, kałuży błota lub kurzu spiekoty. Po lewej stro−
nie ulicy Krętej został jeszcze ciąg trzech domków przypomi−
nających dawne czasy: krawca Adamczyka, kapitana Mucho−
wicza, czy murarza Bogunię. Za nimi, na miejscu domu
Mieczysława Putka, byłego dyrektora „gorzeńskiej politechni−
ki”, stały dwa rachityczne, ni to domy ni to dworki, otoczone
bluszczem i winoroślą, jakby prosto z Nowaczyńskiego.
Obie ulice zamieszkiwali drobni rzemieślnicyi drobni han−
dlowcy, kramarze: Zembaci, Grzesiewicze, Góralczycy, Fija−
łkowscy. Na Piaskowej był zakład szewski Jana Białka (1888–
1959), sportowca i naczelnika Sokoła a także warsztat ślusarski
życzliwego wszystkim Stanisława Anteckiego, który skonstru−
ował dla mnie pierwszy wózek. Żyły tu praczki, niańki, sprzą−
taczki, służące, czyli całe zaplecze obsługi bogatych domów
83
Wadowice_10.pm6 83 11-11-19, 00:55mieszczańskich, urzędniczych i wojskowych. Przypomina o tym
nazwa ulicy Mydlarskiej.
O dawnej funkcji terenu mówią też nazwy ulic Piaskowej
i Głębokiej. Prawdopodobnie teren ten, zabezpieczający ulice
Zatorską, czyli główny, średniowieczny trakt, był miejscem,
gdzie pobierano nanoszony przez zalewy Choczenki piasek.
Teren pogłębiony przez wyrobiska nazwano później ulicą Głę−
boką. Możliwe, że wcześniej wadowiccy tkacze preparowali
i bielili tu swoje płótna. O takim miejskim placu mówi doku−
ment z 1775 roku. Widocznie z początkiem wieku XIX zaczęto
pobierać tu piasek dla rozbudowującego się miasta a następ−
nie podzielono plac na tanie małe działki i zasiedlono.
Układ katastralny świadczy jednocześnie, iż teren zamiesz−
kiwała biedota. Dlaczego miasto pozwoliło, aby pośród miesz−
czańskiego, willowego rozpasania znalazły się ulice ubóstwa?
Ano, widocznie było to potrzebne.
Tak więc blisko Rynku – na tyłach ulic Zatorskiej i Mic−
kiewicza – powstało po 1860 roku zaplecze obsługi gospodar−
czej miasta. Przez te kilkadziesiąt domków ulic Mydlarskiej,
Krętej zwanej Psią ulicą i Piaskowej, toczyło się brudne życie
Wadowic. Tu prano, naprawiano, gotowano, bielono, szyto –
jedna wielka kuchnia i zaplecze domów panów oficerów, rad−
ców, profesorów, acanów itp. Tu skupiała się informacja i plot−
ka o prywatnym życiu Wołkowic. Na terenie wielkości boiska
piłkarskiego zamieszkiwało do 1942 roku w około czterdzie−
stu domkach prawie 200 osób. Owa kumulacja spowodowała,
że właśnie tutaj okupant zorganizował obóz dla ludności
żydowskiej. W ciasnotę i ubóstwo wtłoczona została tragiczna
historia wadowickich Żydów.
W połowie XIX w. dekret cesarski zrównał w prawach oby−
watelskich wszystkich poddanych monarchii. Tym samym
został zlikwidowany zakaz osiedlania się Żydów w mieście.
Pełnię praw otrzymali jednak dopiero w 1868 r. W tym czasie
powstał kahał, czyli gmina wyznaniowa. W początkowym okre−
sie istnienia gminy żydowskiej w Wadowicach, czyli w latach
1881–1890, przyrost ludności żydowskiej wynosił aż 78,7 %,
natomiast w tym samym czasie ludności wyznania rzymsko−
katolickiego przybyło zaledwie 0,9 %. W roku 1890 w Wadowi−
cach mieszkało 722 Żydów. Pochodzili oni w większości z sil−
nie zgermanizowanego Śląska Cieszyńskiego. Naśladując życie
Żydów śląskich prawie wszyscy pierwsi Żydzi wadowiccy no−
sili ubiory europejskie a nie tradycyjnie żydowskie. Od same−
go początku światli i bogaci Żydzi angażowali się w sprawy
społeczne miasta. Tak było przy zakładaniu stowarzyszeń pa−
84
Wadowice_10.pm6 84 11-11-19, 00:55triotycznych, budowie sądu czy sokolni. Po dojściu Hitlera do
władzy (1933 r.) zaczęli osiedlać się w Polsce, także w Wado−
wicach, tzw. „Żydzi niemieccy”. W odróżnieniu od ortodoksyj−
nych współbraci byli postępowi, zaś wyglądem i elegancją zde−
cydowanie różnili się od chasydzkiej tradycji.
Na ulicy Gimnazjalnej głównym obiektem była synagoga, je−
den z najładniejszych obiektów galicyjskich Wadowic. Zbudo−
wana została w latach 1885–1889 według projektu architekta
Karola Korna w stylu nowoczesnych synagog zachodnich. Słu−
żyła także licznej grupie żołnierzy wyznania mojżeszowego, od−
bywających służbę w 12 pp. W 1940 r. została zburzona przez
Niemców, a na jej terenie stoi obecnie przedszkole.
Przed wojną mieszkało w Wadowicach około 2000 Żydów.
Wielu z nich zajmowało poczesne miejsce w społeczeństwie
i cieszyło się dużym autorytetem. Żydzi prowadzili ożywione
życie kulturalne, oświatowe, polityczne i sportowe. Pierwsi
prezesi gminy: Herman Reich, dr Izydor Daniel, Izrael Hup−
pert, Zachariasz Kluger i dr Apolinary Zimmerspitz pochodzi−
li ze sfer postępowych. Natomiast Maciej Jakubowicz, Chiel
Bałamuth i Abraham Jakub Renifer reprezentowali Żydów
ortodoksyjnych. Ostatnim prezesem gminy był znany adwo−
kat dr Wilhelm Kluger.
Z początkiem okupacji ludność żydowską poddano wynisz−
czającym restrykcjom. Zabrano im sklepy, mieszkania przy
głównych ulicach i oznakowano opaskami z napisem Jude.
Żydom nie wolno było posyłać dzieci do szkół, chodzić do re−
stauracji, kina czy parku. Otrzymali kartki na żywność, któ−
re mogli realizować tylko w wyznaczonym sklepie. Mogli po−
ruszać się po mieście w wyznaczonych godzinach i po
wyznaczonych ulicach. Mieli zakaz wstępu na Rynek, ulicę
Mickiewicza, 3 Maja czy Słowackiego. Wszyscy mieli obowią−
zek pracy: mężczyźni przy regulacji Skawy i Choczenki, ko−
biety jako sprzątaczki w budynkach administracji.
W czerwcu 1942 r. lewą stronę ulicy Zatorskiej, całą ulicę
Krętą (Drehgasse), Piaskową (Sand Strasse), Mydlarską (Se−
ifengasse) i Głęboką (Scharnhorst Strasse) wysiedlono. Ulice
ogrodzono drutem kolczastym – tak powstało getto, w którym
2 lipca 1942 roku – po selekcji w koszarach Chocimskich na
Zatorskiej – umieszczano rodziny żydowskie z Kęt, Zatora,
Suchej i Wadowic. Obok piekarni na ul. Zatorskiej była bra−
ma wjazdowa do getta, posterunek i biuro Judenratu czyli
Rady Żydowskiej. Przez tą bramę, począwszy od pierwszego
transportu do Bełżca w lipcu 1942 r., poszli wadowiccy Żydzi
w swoją ostatnią drogę.
85
Wadowice_10.pm6 85 11-11-19, 00:55Była też druga, mała brama przy ul. Piaskowej od ul. Mic−
kiewicza. Zatorska była przedzielona wysokim parkanem, zaś
przejście, którego pilnował strażnik, było prawym chodnikiem.
Okna domów od ulicy zabezpieczono deskami w których wy−
cięto otwory naświetlające. Tak samo były zabezpieczone domy
między ul. Mickiewicza a ul. Piaskową. Mydlarska, Piaskowa
i Kręta były wewnętrznymi ulicami getta. W restauracji „Ebla”
(róg Zatorskiej i Mydlarskiej) mieściła się stołówka. Judenrat
próbował organizować życie swojej społeczności w nowych
warunkach. Otworzył na terenie dawnej stolarni 12 pp na
ulicy Młyńskiej warsztat krawiecki, tzw. szop, gdzie szyto dla
okupanta mundury i odzież. Żydzi, maszerując codziennie pod
eskortą do pracy, łudzili się nadzieją, że ta przydatność Niem−
com wybawi ich z zagłady. Jakie warunki życia panowały
w getcie – nie trzeba chyba nikomu, kto ma odrobinę wiedzy
i wyobraźni wyjaśniać. Stąd ożywiony, nielegalny handel żyw−
nością, by przetrwać i handel wolnością, by żyć. Faktem jest,
że jeszcze wiele lat po wojnie, odnajdywano w domach okala−
jących getto ukryte precjoza o dużej wartości rynkowej. I fak−
tem jest także, że na całe Wadowice znalazło się tylko parę
osób ratujących bezinteresownie żydowskie życie. Za to wielu
dziękowało Bogu w kościele za dobry interes handlowy.
Po ostatnim transporcie, formowanym na Targowicy (10
sierpnia 1943 r.), do Oświęcimia, okupant zezwolił na powol−
ne zasiedlanie domów przez prawowitych właścicieli. Remon−
towano drewniane domki kosztem innych, resztę wyburzano
i tak powoli znikała zabudowa między dwiema ulicami. Jesz−
cze w latach pięćdziesiątych stało tu parę lepianek.
Ruiny rozebranych po likwidacji getta domów były dla mo−
jego pokolenia doskonałym miejscem zabaw. Na gruzach prze−
szłości rodziło się nowe życie. Mieliśmy nawet solidną zie−
miankę, pozostałość po getcie. Zrobiliśmy boisko, a zniszczone
domy i zagruzowany teren był naszym dziecięcym poligonem.
Pustoszejący z roku na rok plac był miejscem zabaw, boiskiem
piłkarskim, bazą dla drogowców, postojem koni i furmanek.
Pośród tego egzotycznego krajobrazu szalały grupy wyrostków
konkurujących między sobą o dominację na terytorium po−
dwórek, placów czy dzielnic. Trwały wieczne „wojny” między
poszczególnymi klanami. Z tamtym okresem związane jest
dzieciństwo i młodość Skoczylasów, Szydłowskich, Zembatych,
Kudelów, Drabczyków, Gałuszków, Śmieszków, Hucisków,
Wawrów, Lasków, Suskich, Bukowskich, Sarneckich, Pawłow−
skich, Palichlebów i wielu innych. Dudek, Ciapek, Pipa, Pió−
ro, umykają z życia i mojej pamięci. Tam, na „getcie”, rozpo−
86
Wadowice_10.pm6 86 11-11-19, 00:55czynali swoje sportowe kariery: Bronek Czapik, Leszek Bogu−
nia, Maciej, Władek i Piotrek Chmurowie, Maciej Gałuszka,
Jurek i Wiesiek Laskowie, Mietek i Ziutek Śmieszkowie, Wi−
tek Gotkiewicz, i inni.
Handel przywędrował tu ok. 1958 roku na wozach kon−
nych, na prowizorycznych stoiskach i ladach. Jeden wielki
sklep mięsny i rolny. Sukcesywnie nawożono ziemię i tak pod−
niesiono teren na dole o ponad metr w stosunku do dawnego
poziomu. Tam stanęły pierwsze, zadaszone stoiska handlowe.
Później zbudowano pawilon, wyburzono ostatnie trzy domki
z terenu placu i postawiono u góry miejskie szalety.
Kilkakrotnie zmieniano zabudowę handlową „getta” ale jego
podstawowy charakter placu targowego pozostał.
Bywając tam – głównie w celach komercyjnych – miejmy
świadomość, iż jest to miejsce ostatniego pobytu społeczno−
ści, która uczyła nas tak potrzebnego Polakom, pragmatycz−
nego podejścia do życia.
87
Wadowice_10.pm6 87 11-11-19, 00:5588 Wadowice_10.pm6 88 11-11-19, 00:55
Ulica Zatorska
Moja ulica –
Mieszczanski dreptak spraw drugorzędnych,
Ważnych i niewartych.
Moja ulica po sklepy pełna
O wpół do czwartej.
W mury jej domów codziennie
Problemów towar przywożą,
Poranne szepty – uliczne dzieci
Po bramach chodzą.
Zamknięte kluczem spraw miejsce
Na śmierc i na szczęście.
Najstarsza z wadowickich ulic, w czasie okupacji Zator −
strasse, po wojnie – do 1989 roku – nazwana ulicą 26 stycz−
nia, bo tędy, od Zatora, weszły w 1945 roku pierwsze oddzia−
ły armii radzieckiej wyzwalające miasto spod okupacji
niemieckiej.
Ulica powstała wcześnie, razem z ulicą Krakowską, jako
zjazd do przeprawy na Choczence. Jak wspominałem wcze−
sniej, ujście Choczenki do Skawy stanowiło podstawowe
utrudnienie komunikacyjne w XIII wieku.Dlatego dla utrzy−
mania sprawności przeprawy założono tu osadę.
89
Wadowice_10.pm6 89 11-11-19, 00:55Na Zatorskiej widać wyraźne zróżnicowanie poziomów. Jesz−
cze do lat siedemdziesiątych istniały schody dla pieszych przy
ul. Mydlarskiej.
Od Rynku na wysokim brzegu wytyczono łagodny zjazd do
przeprawy, umacniając i nadsypując go groblą – gdzieś od
ulicy Marcina Wadowity w stronę mostu. Umacniana ziemią
i faszyną grobla była już po 1430 roku ulicą, która podnosiła
swój poziom w stosunku do okolicznych terenów. W ten spo−
sób połączono dwa wysokie brzegi Choczenki: Rynek i okolice
dzisiejszego hotelu Podhalanin.
Nazywana od początku Drogą Zatorską, oficjalną nazwę
ulica otrzymała po 1840 roku. Wtedy też powstał pierwszy,
solidny most drewniany. Mostów było w historii kilka, albo−
wiem każdy niszczyła kolejna powódź; ostatnia w 1964 roku –
obecny powstał w 1966.
Miasto kilkakrotnie trawiły pożary, praktycznie po każdej
pożodze było od nowa budowane. Do przełomu XVIII/XIX wie−
ku dominowały domy parterowe, drewniane – o charakterze
gospodarczym, z szeroką bramą i przejazdem na podwórko.
Ślady takiej funkcji znajdziemy pod nr 3, 7, 23. Hodowano
kaczki, gęsi i świnie, które wypasano nad Choczenką. Muro−
wane, parterowe budynki zaczęły powstawać dopiero w XIX w.
Ulica z racji położenia od początku była traktem handlowym.
Przed 1939 rokiem miała największą ilość sklepów i knajp.
Kiedyś nieoceniony Franciszek Zadora, gdyśmy wędrowali od
restauracji „Granicznej”, naliczył ich dwanaście. Bywałem
jeszcze „U Janika”, w jedynym wtedy budynku przedaustriac−
kich Wadowic. Za Choczenką był wyszynk „U Kuci”, od 1938
roku zwany „Zaolzie”. Nazwa anegdotyczna i gorzka – w 1938
roku Hitler zajmował Czechosłowację. Na rynku żegnano 12
pp, który jechał zabierać Czechom Zaolzie. Któryś z wadowi−
czan rzucił hasło: A my teraz na Zaolzie, do Kuci.
Trochę dalej, obok Zakładu Energetycznego, w domu po−
licjanta Kręcichwosta, była knajpa Kublina czynna w dni
targowe; no i na końcu, na granicy Tomic, karczma Jakuba
Szancera.
Od rynku ulica zaczyna się potężnym narożnym gmachem
kamienicy Huppertów (Zatorska 2), jednej z najstarszych,
bogatych i światłych rodzin w mieście. Skoligacona z Kluge−
rami familia przewodziła nieformalnie całemu środowisku
żydowskiemu. Israel Huppert (1853–1917) był właścicielem
największej propinacji (alkohole), radnym, prezesem gminy
żydowskiej. Jego żona Anna prezesowała stowarzyszeniu pań
i była głównym pośrednikiem między gminą żydowska a pa−
90
Wadowice_10.pm6 90 11-11-19, 00:55rafią; takim ambasadorem ekumenizmu w przedwojennych
Wadowicach. Ich syn, Ignacy, dr praw, był adwokatem a Wik−
tor, także dr praw i adwokat, pracował w Ministerstwie Skar−
bu w Wiedniu a po 1918 r. w Warszawie. Tu miał też kance−
larię adwokat dr Bronisław Huppert oraz dr Apolinary
Zimmerspitz, adwokat, prezes gminy żydowskiej i dobroczyń−
ca sierot.
Zięciem Hupperta był Wilhelm Klugier, adwokat, ojciec Je−
rzego, kolegi z klasy Karola Wojtyły. Klugierowie mieszkali tu
aż do 1939 roku. Mecenas Klugier, intelektualny przywódca
środowiska żydowskiego, był również muzykiem. Pod jego ba−
tutą działał kwartet smyczkowy w którym grali: inżynier Gó−
recki, właściciel „Druciarni”, adwokat Kamiński z ulicy Sło−
wackiego, Mikołaj Kuczkowski z Targowicy, dentysta
Goldberger i inżynier Zagórski z Rynku. Tu działało także
biuro gminy żydowskiej
Po 1918 r. była w tej kamienicy prywatna szkoła żydowska
a od 1948 r. do 1975 r. technikum ekonomiczne. Jakież tam
dziewczyny chodziły!! Mekka lat sześćdziesiątych dla chłopa−
ków z Gorzenia i z liceum...
Długoletnim dyrektorem tej uczelni był Maksymilian Ka−
mieński, który przeniósł potem szkołę do nowego gmachu przy
ul. Wojska Polskiego. Z wielu nauczycieli wspomnę lubianego
przez młodzież profesora Lewandowskiego, ekonomistę, uczest−
nika powstania warszawskiego.
Później była tu szkoła budowlana i internat. Na parterze
w latach 1957–70 prężnie działała świetlica Spółdzielni Wie−
lobranżowej, tu grała pierwsza bitowa kapela Sartores. W piw−
nicach kamienicy miała po wojnie siedzibę Liga Przyjaciół
Żołnierza, ktorej honorowym prezesem był Jan Foltin.
Naprzeciwko – narożny z ul. Mydlarską – nr 1. Od 1900 r.
do 1957 r. działała w nim restauracja (w czasie okupacji sto−
łówka getta) rodziny Eblów zajmującej się głównie propinacją.
Mieli też fabrykę wyrobów papierowych w domu Hupperta na
Legionów. Adolf Ebel (1890–1961) w 1939 r. z rodziną uciekł
na wschód, walczył potem w szeregach I Armii Wojska Pol−
skiego, wrócił bodaj w 1947 roku i prowadził nadal swoją
mizerną restaurację. Zmuszony przez Polaków do emigracji,
wyjechał z żoną i córką w 1954 r. do Maroka, ale po śmierci
żony powrócił do Wadowic, tu też zmarł w 1961 r. Dręczony
nostalgią za Ziemią przesiąkniętą krwią męczeńską rodziny,
wrócił z dalekiej Casablanki (Marokko), by spocząć w umiłowa−
nej Ziemi Wadowickiej – tak brzmi jego epitafium na cmenta−
rzu. Dobrze pamiętam tego małego, życzliwego pana sierżan−
91
Wadowice_10.pm6 91 11-11-19, 00:55ta. Chodziłem do tej jego biedniutkiej knajpy po papierosy dla
ojca. W latach sześćdziesiątych w lokalu zrobiono sklep z me−
blami, którym kierowała pani Dobrowolska. Nad sklepem
umieszczono bodaj pierwszy podświetlany szyld MEBLE. Prze−
ważnie gasła litera M, ale pan sierżant nie doczekał czasów,
gdy jego dom był reklamowany neonem EBLE.
W tym domu mieszkał ok.1900 roku c.k. poborca podatko−
wy Pomezański a w latach pięćdziesiątych artysta rzeźbiarz,
Marian Bucała. Tu były pierwsze biura PSS „Społem”.
Następny dom, powstał dopiero z początkiem XX wieku
w miejscu drewnianego, parterowego, należał do rzeźnika Sta−
nisława Czapika, a potem jego syna Romana; mieli tu masar−
nię. Wnuk Stanisława, dr Bronisław Czapik (1939–1996) był
nauczycielem, zawodnikiem Startu i Skawy, trenerem, dzia−
łaczem i historykiem wadowickiego sportu. Po 1990 r. reakty−
wował TG Sokół. Tradycje masarni Czapika, którzy mieli też
sklep w rynku, kontynuuje Galeria Smaku. Obok, od 1950 r.
był zakład fryzjerski, teraz sklepik. W tym domu mieszkał
mój licealny profesor Józef Kawaler „Ziutek” (1899–1988),
wybitny matematyk, członek PTM.
Kamienica nr 5 należała do kupieckiej rodziny Bronerów.
Po wojnie na piętrze mieszkała rodzina Chmurów i Zemba−
tych. Na parterze był sklep gospodarczy Firczyków a od 1974 r.
aż do dzisiaj najlepszy sklep nabiałowy, kontynuujący trady−
cje licznych przed wojną mleczarni.
Dwupiętrowa, narożna kamienica nr 4, własność Dattne−
rów a potem Huppertów ma oryginalną, ceramiczną elewa−
cje. Ok. 1918 r. mieściła się w nim żydowska szkoła dla
dziewcząt. Mieszkał tu Kazimierz Sokalski, powstaniec stycz−
niowy, współzałożyciel w 1913 roku Związku Strzeleckiego,
organizacji przyszłej kadry Legionów. Jego zięć, Jan Heczko
– profesor Gimnazjum, matematyk i fizyk, był od 1923 roku
dyrektorem gimnazjum niemieckiego w Bielsku. Tu osiedliła
się też rodzina Hojdysów. Ksiądz Jan Hojdys (1912–1991)
był długoletnim proboszczem w Międzybrodziu, a jego brat
Tadeusz z żoną Ireną stomatologami. Z domem związani byli
również sierżant sanitarny 12 pp Jakub Wiśniewski, znany
w mieście pokerzysta oraz Jan Kaczyński (1916–1988), lut−
nik, skrzypek i dentysta. Na parterze był jeden ze sklepów
tekstylnych Salomona Ciznera, prezesa Stowarzyszenia Kup−
ców. Po wojnie działał lombard Romana Adamczyka, kraw−
ca; później sklep branżowy Spółdzielni Wikliniarskiej z Za−
tora. Od końca lat sześćdziesiątych funkcjonował pierwszy
salon radiowo−telewizyjny.
92
Wadowice_10.pm6 92 11-11-19, 00:55Dom nr 6 należał do Szymona Borgenichta, producenta
likierów. Od jego rodziny po wojnie nieruchomość nabył i prze−
budował Józef Czuba (1915–2007) – krawiec, założyciel i dłu−
goletni prezes Spółdzielni Wielobranżowej, działacz spółdziel−
czy i kulturalny, podpora słynnego w całym kraju chóru
spółdzielni, człowiek pogodny, dowcipny tolerancyjny. Na par−
terze była kwiaciarnia Rokowskich i pierwszy zakład krawiecki
i rymarski spółdzielni.
Kamienica nr 8 należała do rodziny Reichów. Tu miał swój
sklep rzeźnik Reich Leopold; potem do lat powojennych ma−
sarz Mieczysław Śmieszek, a od wielu lat jest tu sklep rybny.
Na górze mieszkali Śmieszkowie i Gotkiewiczowie, a w oficy−
nie rodzina Wawrów. Witek Gotkiewicz, siatkarz, nauczyciel
i zdolny konstruktor, był jednym z dyrektorów fabryki Fiata
w Bielsku−Białej.
W domu nr 7 mieszkał przed wojną długoletni katecheta
szkolny, ks. Kazimierz Rospond (1883–1961). Na parterze była
od połowy XIX w. mydlarnia – własność Ludwikowskich, a po
wojnie sklep Wiercimaków i – później – znana długie lata
„Makatka”. Obok zapraszał mały sklepik kolonialny moich
rodziców; potem pani Garowej i Szelągowej z ul. Krakowskiej.
W tym domu się urodziłem, tu też na świat przyszedł mój brat
Adam, dziennikarz, redaktor naczelny TeMI w Tarnowie, in−
ternowany w 1981 roku i zmuszony do emigracji.
Budynek związany jest z działalnością Towarzystwa Miło−
śników Ziemi Wadowickiej. Tu były pierwsze spotkania orga−
nizacyjne KPT Beskidnicy (1969) a później Towarzystwa, tu
była w latach 1971–77 (i jest aktualnie) siedziba TMZW.
To najstarszy dom na ulicy. Pierwotnie parterowy z XVIII w.
– na nim ok. 1840 r. postawiono budynek wsparty na dwóch
nośnych wieżach kominowych mieszczących klatki schodo−
we. Z tego okresu są sklepienia żagielkowe przejezdnej sieni.
W następnym domu nr 9 mieszkał Samuel Broner – pre−
zes Stowarzyszenia Kupców i Banku Ludowego. Od przed−
wojnia aż do lat osiemdziesiątych, był tu sklep tekstylny –
obecnie apteka, obok był sklep Czesława Janickiego, potem
sklep mięsny.
Domy nr 12, 14 oraz 13 przy Krakowskiej należały do ro−
dziny Prażmowskich. W domu nr 12 była do 1965 r. cukier−
nia i piekarnia Wincentego Prażmowskiego, działacza Soko−
ła, straży pożarnej, radnego. Drugi sklep z wybornym
pieczywem miał Prażmowski w Rynku. W tym domu, na pię−
trze, w latach 1936–38, była pracownia W. Bałysa i F. Suk−
narowskiego. Bywali tu często artyści Czartaka II m.in. Ka−
93
Wadowice_10.pm6 93 11-11-19, 00:55rol Malczyk (1907–1965), malarz, twórca wielu polichromii
kościelnych. Zachodził i przyjaciel Bałysa, Karol Wojtyła.
W narożnym budynku nr 14 jakiś czas po wojnie funkcjo−
nowała restauracja Henryka Lipowskiego.
Kamienica nr 13 powstała niedawno, w miejscu poprzed−
niego piętrowego domu rodziny Masnych – cukierników. Do
1988 roku były tu dwa małe sklepy prywatne, które oparły
się socjalistycznemu upaństwowieniu; jeden Józefa Adam−
czyka a drugi Jana Ochmana. Nowy dom jest własnością
Zawiłów, którzy kontynuują rodzinne, ponad stuletnie tra−
dycje wędliniarskie. Następny dom należał do rodziny rzeź−
ników, Banasiów. Mieli od poczatku XX wieku dużą gospo−
darkę i masarnię.
W narożnej kamienicy nr 16 był sklep tekstylny Ungera,
potem sklep żelazny Gurdków – po wojnie upaństwowiony. Kie−
rowali nim m.in. Franciszek Bąk i Jan Kublin – restaurator.
Obecnie tradycje handlowe Gurdków kontynuuje ich wnuk.
Dom nr 18 do 1939 r. zajmował sklep, za nim duży skład
żelaza i stali Ramskiego. Po wojnie – od kiedy pamiętam – był
tu sklep monopolowy.
Na rogu z ul. M. Wadowity działała od 1930 roku piekarnia
Schichtera, po wojnie PSS, a obecnie Lemparta. W latach 1942–
43 mieściło się tu biuro samorządu getta tzw. Judenrat.
W miejscu obecnej kamienicy nr 21 była do 1963 r. restau−
racja Jana Janika. Ponad dwustuletni, drewniany dom z cza−
sów I Rzeczypospolitej. Chodziłem tam w latach pięćdziesią−
tych na obiady. Pierwsza sala błyszczała mosiądzem szynkwasu
i napomadowanym, pokaźnym wąsem oberżysty. Szklana ga−
blota kryła wieczne, twarde obwarzanki. Podłoga konserwowa−
na olejem była czarna a przy drzwiach naczynie na stojaku
i instrukcja: „pluć tylko do spluwaczki”. W kącie stały baty
woźniców, zaś za krzyżowym stołem, w parujących końskim
potem kufajkach, siedziały chłopy przy piwie i gorzałce. Prze−
mykałem do sali na tyłach, obok kuchni, gdzie duże, austriac−
kie lustro upstrzone było przez muchy jak u Haszka.
Zapach bigosu, fasolki i innych równie wyszukanych po−
traw serwowanych na cynowych talerzach był wszechobecny,
ale jakoś nikt nie wybrzydzał.
Po drugiej stronie dom (nr 22) Stowarzyszenia Katolickiej
Służby Żeńskiej św. Zyty czyli dom Zytek, organizacji pań
przykościelnych powstałej w 1903 roku. Po 1910 roku kiero−
wała nią Helena Karasuska, nauczycielka, wdowa po dyrek−
torze żeńskiej szkoły wydziałowej. Stwowarzyszenie miało tu
tanią mleczarnię i jadłodajnię dla ubogich.
94
Wadowice_10.pm6 94 11-11-19, 00:55W kamienicy z mansardowym dachem (nr 23) był skład
wapna Samuela Reicha, który prowadził metryki izraelickie.
Synowie Ryszard – lekarz i Maks – adwokat stali się ofiarami
czasu zagłady. Przed wojną był tu magazyn materiałów bu−
dowlanych Ferdynanda Zweiga. Jego synowie byli żołnierza−
mi wojsk alianckich. Tu mieszkał Franciszek Kanik, legioni−
sta i chorąży 12 pp. Jego syn Ryszard (1927–1989), piłkarz
„Skawy”, był popularnym działaczem sportowym i trenerem
KS „Podhalanin”.
Dalej dom (25) radnego i asesora Antoniego Grzybka (1861–
1921). Tu mieszkał po wojnie mikrej postury masarz Tyrała
i rodzina Suskich.
W kamienicy nr 27 była masarnia Andrzeja Zawiły obecnie
Fijałkowskiego.
W następnym domu mieszkał sędzia Aleksander Szybalski.
Jego siostrzenica Zofia Szybalska (1886–1945) dr filozofii była
dyrektorką prywatnego gimnazjum żeńskiego. Tu działała do
wojny piekarnia Tatara a potem Łopaty. Po 1945 roku miesz−
kał Kazimierz Poraj Porawski (1910–1982), reżyser teatralny.
Prowadził teatr w domu kultury a do 1967 reżyserował w te−
atrze licealnym.
Żona Porawskiego – Irena z Krzysztoporskich (1917–1986)
była nauczycielem historii szkół średnich. Mały, kiedyś
parterowy domek (nr 26), należał do blacharza Gluksmana.
Mieszkała tu po wojnie nauczycielka Wójcikowa, wdowa po
Rudolfie Wójciku (1891–1942), nauczycielu i działaczu ZNP,
zamordowanym w Oświęcimiu.
Pod nr 28 mieściły się warsztaty tapicera Pinkasa Gluk−
smana i szewca Feldmana Jechudy. Na końcu ulicy (nr 32)
był aż do lat siedemdziesiątych XX w. zakład szklarski Stani−
sława Zmysłowskiego a po drugiej stronie (nr 33) zapraszała
restauracja Stanisława Kantorka. Z tyłu, od ulicy M. Wado−
wity pracował zakład stelmacha Pawłowskiego, jeszcze w la−
tach pięćdziesiątych produkujący cygańskie wozy taborowe.
Spinający ulicę Krakowską i Zatorską dom handlowy po−
wstał w miejscu zniszczonego wojną parterowego, obszernego
domu.
Obecny gmach z ok.1965 roku był własnością Wojewódz−
kiego Przedsiębiorstwa Handlu Wewnętrznego; po 1995 roku
kupił go inwestor prywatny, który dokonał obecnej adaptacji.
Dzięki temu przeszklony gmach dominując nad placem otwiera
dwa najstarsze trakty handlowe do Rynku, określając jedno−
cześnie średniowieczną granicę zabudowy miasta. Pełni Za−
torska swoją dawną, handlowo−usługową funkcję. Ta najstar−
95
Wadowice_10.pm6 95 11-11-19, 00:55sza ulica otrzymała niedawno godziwą oprawę, stając się
atrakcyjnym, handlowym traktem.
Przed Choczenką rozciągał się prostokątny Rynek Bydlany
zwany oficjalnie do 1965 roku Targowicą (Markplatz), obec−
nie noszący nazwę Plac Obrońców Westerplatte.
W miejscu Osiedla Obrońców Westerplatte była prawdopo−
dobnie pierwsza, XIII−wieczna osada skupiona wokół przeprawy
przez bagnisty teren ujścia Choczenki. Do końca XVIII wieku,
z Targowicy, prawą stroną Choczenki przez Łazówkę, prowadzi−
ła droga do Kęt a przez Tomice trakt do Zatora i Krakowa.
Na terenie obecnego osiedla odbywał się handel końmi, by−
dłem i produkcją rolniczą a od 1907 r. organizowano tu co
kilka lat powiatowe wystawy rolnicze – ostatnią gdzieś w poło−
wie lat sześćdziesiątych. Było co wtedy oglądać: dorodną trzo−
dę hodowlaną i dorodnych hodowców. W grodzonej wikliną
Choczence kłębiły się karpie z Zatora i pstrągi z Zawoi a na
estradach wycinały hołupce zespoły i kapele z Targanic, Głę−
bowic czy Marcyporęby. Atrakcyjna dla mieszczan egzotyka.
W latach trzydziestych dzięki staraniom kapitana Jana
Łużeckiego, pracy żołnierzy i młodzieży, powstało tu, naprze−
ciwko gmachu „Sokoła”, boisko piłkarskie. W 1933 roku Sta−
nisław Baklarz z Zaskawia i inni założyli Klub „Obrona”.
W drużynie piłkarskiej występowali m.in.: Z. Kułaga, R. Cza−
pik, J. Kaczyński, J. Wadowski, bracia Zolikowie, bracia Kraw−
czykowie, J. Garbień, A. Weswalewicz, A. Hanusiak, J. Ten−
schert, K. Tatar, K. Stopa. W czasie wojny, na stadionie
okupant prowadził selekcje Żydów z getta przed ostatnim
transportem. Potem było to boisko Klubu Sportowego „Start−
Gwardia”, jeszcze później wojskowego „Podhalanina”. W la−
tach sześćdziesiątych wybudowano tu osiedle.
Na Targowicy – gdzie dom nr 1 – dominowało gospodar−
stwo rodziny Wądolnych. Syn Tomasza Wądolnego z Mucha−
rza (1842–1923), Kazimierz, był lekarzem weterynarii, majo−
rem WP, córka Antonina nauczycielką i żoną Kazimierza
Homme a druga córka Olimpia żoną Jana Tomickiego, oficera
wywiadu, dyplomowanego majora WP. Brat Tomasza,
Czesław Wądolny (1859–1925), był teologiem i docentem
UJ. Od 1937 roku było tu Prywatne Gimnazjum Żeńskie im.
Michaliny Mościckiej. Dom należał wtedy do Kazimierza Kucz−
kowskiego nauczyciela i dyrektora szkół, ożenionego z Włady−
sławą z Wądolnych. Ich syn Mikołaj (1910−1999), prawnik,
po tragicznym doświadczeniu, został księdzem i znany był
jako prałat kapituły i długoletni kanclerz krakowskiej kurii.
96
Wadowice_10.pm6 96 11-11-19, 00:558−letnie Gimnazjum Żeńskie zostało założone w 1928 roku
i korzystało najpierw z pomieszczeń gimnazjum im. M. Wado−
wity, potem z budynku Zapałowiczów i Foltinów przy placu
Kościuszki. Wykłady prowadzili z początku nauczyciele gim−
nazjum męskiego. W 1932 roku dyrektorką została dr Zofia
Szybalska, legionistka, kurierka J. Piłsudskiego, wysokiej klasy
pedagog. Sprowadziła nowych nauczycieli m.in. Marię Gru−
ner −Sarnicką, Annę Olbrycht, Sabinę Rottennberg, Walerię
Łuczyńską, Annę Reiter, Marię Sworzeniównę, Jasnorzewską,
Kamilę Orpiszewską, Julię Fogelmann, Irenę Bielatowicz,
Michalinę Massalską, Genowefę Górkiewiczową. Uczył tu po−
eta z grupy „Czartak” Tadeusz Szantroch, ochmistrzyni Flo−
rentyna Janiszewska, Władysław Romańczyk, Władysław Het−
per – współtwórca polskiej semantyki, Irena Drożdżówna, Filip
Szybalski, Bronisław Babiński i inni. Wyjątkowa emancypant−
ka, założyła także oddział Polskiego Stowarzyszenia Kobiet
z Wyższym Wykształceniem.
Abolwentkami Gimnazjum Żeńskiego były m.in. Halina
Królikiewicz (Kwiatkowska), Irena Krzysztoforska (Porawska),
Maria Lisko (Opidowicz), Danuta Pukło (Gruszczyńska), Gina
Beer, Anna Home (Siłkowska), Maria Weberówna, Kazimiera
Żakówna, Kazia Hojdysówna, Basia Pikułówna, Janina Szkla−
rzówna, Stanisława Bylicowna, Janina Gartnerówna.
Brat dyrektorki, sędzia Michał Szybalski był prezesem Ko−
mitetu Rodziców i zarządzał szkolnym funduszem. Przy szkole
działało koło dramatyczne (do którego należeli też uczniowie
gimnazjum męskiego) pod opieką prof. Babińskiego, chór gim−
nazjalny prowadzony przez prof. Titza a także spółdzielnia
uczniowska, koło Czerwonego Krzyża, koła naukowe. Opiekun
harcerstwa – prof. Radwan prowadził naukę tańca towarzy−
skiego. Organizowano festyny w parku, wydawano czasopismo
szkolne, organizowano kolonie szkolne i obozy harcerskie. Dy−
rektor Szybalska z rezerwą podchodziła do formalnych wyma−
gań ministerialnych, cieszyła się dużą sympatią młodzieży.
Dom nr 2 przy placu Westerplatte należał do Zygmunta Cza−
pika (1918–1993) – pułkownika, długoletniego lekarza wojsko−
wego i rejonowego. Obok stoi kamienica doktora Stanisława
Chrząszczewskiego, rodem z Sambora, oficera Batalionów Chłop−
skich, po wojnie lekarza powiatowego w Wadowicach. Tu miesz−
kał też Feliks Kasperek, działacz spółdzielczości rolniczej. Da−
lej, nad Choczenką, gdzie obecnie parking, stał do lat
sześćdziesiątych ostatni miejski dworek, przed wojną własność
Łabudzińskich. Żył w nim po 1945 roku Józef Galos, działacz
Stronnictwa Ludowego.
97
Wadowice_10.pm6 97 11-11-19, 00:55Nad Choczenką był do 1825 roku drewniany kościółek p.w.
św. Krzyża, fundowany w 1735 roku (w miejscu wcześniejsze−
go) przez księdza Pawła Zychowicza. Na tym komunalnym te−
renie powstał później murowany, parterowy dom mydlarni,
zamieniony na zaplecze gospodarcze straży pożarnej i stadio−
nu. Mieszkała w nim rodzina Matlaków, z której wywodził się
mistrz Polski juniorów w boksie z lat sześćdziesiątych. Obok
postawiono pierwszą wieżę ćwiczeń dla straży, bo plac aż po
ul. Sienkiewicza i Teatralną pełnił raz funkcje targowe, raz
rekreacyjne, raz sportowe.
Za rzeką Choczenką ulica w latach 1936–1946 nosiła imię
gen. Oswalda Franka, dowódcy 12 pp, potem wrócono do na−
zwy Zatorska a od 1960 r. nosi imię Wojska Polskiego.
Za mostem po lewej stronie zwarta zabudowa złożona
z trzech domów, wiano Stanisława Kuzi dla swoich córek
z drugiego małżeństwa. Pierwszy należał do Adeli z Kuziów
Czapikowej. Jej mąż Karol (1872–1945) – członek „Sokoła”
był c.k. ekspozytorem pocztowym. Ich synem był Zygmunt
Czapik – lekarz. W drugim mieszkała jej siostra Helena Ade−
lajda Sowińska a także Stefania Barowa z domu Kuzia. Tu
żyła Florentyna Janiszewska, nauczycielka gimnazjum żeń−
skiego i liceum. Dom nr 5 otrzymała trzecia z Kuziów, Anto−
nina Zającowa. Stąd pochodził ksiądz Tadeusz Zając – pro−
boszcz w Łękawicy.
W pierwszym domu (Wojska Polskiego 1) mieściła się do lat
siedemdziesiątych popularna restauracja „Zaolzie”. Prowa−
dził ją od 1936 r. właściciel Franciszek Kucia, wspomagający
w czasie wojny wielu wadowiczan. Restauracja „u Kuci” dzia−
łała do lat siedemdziesiątych. Potem pojawił się tu sklep cu−
kierniczy, obecnie jest sklep motoryzacyjny.
Trochę dalej funkcjonowało gospodarstwo ogrodnicze Ro−
kowskich. Helena Rokowska uczyła języka niemieckiego
i francuskiego w liceum a jej mąż Wiktor był filologiem kla−
sycznym i ogrodnikiem. U Rokowskich ukrywała się w cza−
sie okupacji rodzina aptekarzy Spieglów z Rynku których
ktoś zadenuncjował i Spieglowie zginęli jak większość wado−
wickich Żydów.
Naprzeciwko w latach sześćdziesiątych zbudowano obiekty
dla przeniesionej z ulicy Ogrodowej straży pożarnej, pogoto−
wia ratunkowego i służb komunalnych magistratu. Z tyłu po−
wstał powiatowy zakład weterynarii sąsiadujący z obecną Tar−
gowicą czyli rolniczym placem targowym. Obok w latach
sześćdziesiątych postawiono obiekty Zakładu Energetyczne−
go, przeniesionego z ulicy Legionów.
98
Wadowice_10.pm6 98 11-11-19, 00:55Na tym miejskim terenie po wielkiej powodzi w roku 1908
planowano budowę schroniska dla ubogich a kamień węgiel−
ny na ten cel poświęcił sam brat Adam Chmielowski. Dlacze−
go nie sfinalizowano zamiaru? Nie wiemy.
Przy rondzie i obwodnicy powstałej po 2000 roku stoi budy−
nek szkoły ekonomicznej z 1975 roku. W miejscu obecnego
ronda trwał do końca lat osiemdziesiątych parterowy, stylo−
wy dom, ocieniony potężnymi lipami. Dom pierwszego lekarza
miejskiego Antoniego Zapałowicza. Mieszkał tu po wojnie kra−
wiec Michna. Jego syn generał Jan Michna – był Komendan−
tem Głównym Policji.
Za rondem i torami stoi parterowy dom (nr 12), jeden
z pierwszych murowanych obiektów w mieście. Od 1825 r.
był tu szpital wojskowy; później komendantura powstałego
naprzeciwko szpitala wojskowego oraz szpital miejski czyli
tzw. chorownia. Prowadził go od połowy XIX w. zasłużony
lekarz, dr Antoni Zapałowicz (1815–1890). W latach 1900–
1910 budynek był własnością Henryka Bullmana, później−
szego, długoletniego burmistrza Suchej Beskidzkiej. Po nim
dom przejął Mateusz Drozdowski a następnie jego syn – An−
toni (1889–1942) działacz „Sokoła” i TUMWiO, sekretarz
miejski i inicjator założenia w 1927 roku szkoły handlowej.
Tu mieszkał Stanisław Petek, zięć Drozdowskiego, znany
budowniczy i powojenny organizator turystyki a także Rafał
Tatka, także zięć Drozdowskiego, długoletni dyrektor przed−
siębiorstw, działacz turystyczny, były prezes wadowickiego
zarządu PTTK oraz TMZW.
W 1830 r. wybudowano naprzeciwko szpital wojskowy (obec−
nie Hotel Podhalanin) a z tyłu w 15 barakach był od połowy
XIX w. obóz. Przebywali w nim jeńcy z wojen austriackich,
I wojny światowej, wojny polsko−bolszewickiej. Wykorzystywano
ich do obsługi szpitala oraz do prac publicznych w mieście.
Wielu po zakończeniu wojen, osiedliło się w Wadowicach. Przez
szpital wojskowy przewinęły się tysiące chorych i rannych
żołnierzy, szczególnie w latach kampanii włoskiej pod koniec
XIX wieku i w czasie I wojny światowej. Po niej szpital zamie−
niono na koszary dla 12 pp, po 1945 roku stacjonował tu
batalion Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego a potem tzw.
Podhalańczycy znani ze swoich egzotycznych mundurów.
Z tym wojskiem związani byli płk Stanisław Korcz, długolet−
ni dowódca a potem naczelnik gminy, mjr Roman Kluba, sier−
żant Bobrek i inni..
W 1968 roku wojsko z Wadowic, brało udział w interwencji
zbrojnej w Czechosłowacji.
99
Wadowice_10.pm6 99 11-11-19, 00:55Ok. 1960 roku powstał przy jednostce Wojskowy Klub Spor−
towy „Podhalanin”, mający sekcję piłki nożnej i należącą do
czołówki krajowej sekcję jeździecką. Prowadził ją ułan i tre−
ner jeździectwa, mjr Tadeusz Tetmajer. Wychowanek słynnej
szkoły kawalerii w Grudziądzu, rotmistrz w bitwie pod Kut−
nem, był synem znanego, polskiego malarza Włodzimierza
Tetmajera z Bronowic. Sekcja prowadzona przez Tetmajera
i jego rodzinę, brała udział w wielu zawodach i imprezach
krajowych i europejskich. M.in. Stanisław Kumorek uczest−
niczył w zawodach WKKW w Wiedniu, Budapeszcie i Londy−
nie a Mirosław Szefer był w czołówce Polski w potędze skoku
i w szybkości. Obaj zdobyli wiele nagród i wyróżnień krajo−
wych i zagranicznych. Do wyróżniających się wychowanków
trenera Tetmajera należeli: jego syn i asystent Włodzimierz,
Maria Banachowska, Kamil Suknarowski, Ewa Ficek, Zbi−
gniew Szaszkiewicz, Mieczysław Zawadzki czy olimpijczyk Jan
Skoczylas. Brak funduszy i odejście trenera na emeryturę,
spowodowały powolny zanik działalności. W 1984 roku, człon−
kowie klubu Anna i Wojciech Zającowie reaktywowali sekcję
jako MKS Podhalanin. Klub korzystał z pomocy TMZW a jego
wiodącym zawodnikiem był wtedy Edward Palichleb.
Ostatnim budynkiem po prawej stronie Zatorskiej (obec−
nie Wojska Polskiego 24) był kiedyś dom z ok. 1830 r., należą−
cy do rodziny Foltinów. Mieli tu skład papieru do drukarni
i letnią siedzibę. W 1892 roku dom wynajął dla swoich alum−
nów przybyły z Czernej Rafał Kalinowski. Tu mieli przez 7 lat
swój pierwszy dom wadowiccy karmelici.
Po 1910 r. dom nabyła rodzina Kuziów – właściciele więk−
szości terenów w stronę Tomic. Senior Stanisław Kuzia był
przedsiębiorcą, miejskim radnym, c.k. asesorem sądowym i...
miał trzy żony. Po ojcu odziedziczył cegielnię na Łazówce, którą
sprzedał potem Dworakom. Inwestował w nieruchomości na
terenie miasta. Jego syn Franciszek był kasjerem miejskim
i rewizorem policji a drugi syn, Stanisław Kuzia junior (1858–
1938) radcą sądowym, inicjatorem założenia parku i pierw−
szym prezesem TUMWiO. Jego syn Władysław (1891–1943),
inżynier leśnik, członek zarządu TUMWiO, zajmował się drze−
wostanem parku. Jedna córka była bibliotekarką a druga żoną
Wacława Bary (1891–1982) prawnika, majora sądownictwa
WP, więźnia oflagu. W czasie okupacji w budynku mieściła
się szkoła powszechna. Tu mieszkał też do1980 roku naczel−
nik sądu adwokat dr Lucjan Sołtysik.
Do rodziny Kuziów należało kilka innych nieruchomości
m.in. łaźnia miejska na ul. Barskiej, działająca w latach
100
Wadowice_10.pm6 100 11-11-19, 00:551930–1970. Dom nabył od spadkobierców ok. 1998 r. kolek−
cjoner Stanisław Kulig.
Po drugiej stronie ulicy jest wjazd do fabryki „Ponar”, za−
kładu który powstał w latach siedemdziesiątych i produko−
wał aparaturę hydrauliczną. Tworzyli go wadowiczanie, m.in.
Kazimierz Machander, Piotr Góra, Andrzej Dzierugo, Jerzy
Beker, Leszek Hodurek, Jerzy Kulisa. Zakład po transforma−
cji ustrojowej został sprywatyzowany, okrojony ale jeszcze
działa.
Na końcu ulicy, podobnie jak i na wszystkich rogatkach
miasta, stała karczma i to z kręgielnią. Za nią dom lekarza
weterynarii Piotra Pitułeja. Jego syn Włodzimierz – pułkow−
nik policji był od 1926 roku szefem osobistej ochrony Józefa
Piłsudskiego.
Karczma jak i pobliskie chlewnie (teraz skład budowlany)
należały od przedwojnia do Józefa a potem Jakuba Szancera.
Po wojnie restaurację dzierżawił Kucia, Dębski i bardzo dłu−
go Franciszek Woźniak (1909–1990) właściciel rozlewni wód
na Lwowskiej. Wtedy powstało powiedzonko: Usia siusia, na
Granicy u Franusia. Bo były tam biesiady, popijawy a stojące
godzinami przed knajpą furmanki czekały cierpliwie na wła−
ścicieli. Później i tak koń sam do domu prowadził. Restaura−
cja słynąca nadal z bardzo dobrej kuchni, jest własnością
Gminnej Spółdzielni a jej renomę kontynuują kolejni ajenci.
Jedyna, która się ostała z dawnych wyszynków – restauracja
„Graniczna” dzisiaj, z uwagi na bliskie sąsiedztwo miejsca
gdzie granicą jest śmierć, przyjmuje także pogrzebowych bie−
siadników.
Wszak życie i śmierć niejednej warte wódki.
Naprzeciwko, obok młyna Franciszka, a potem Jana Zawiły,
do lat siedemdziesiątych była jedna z ostatnich kuźni kowala
Szczerbowskiego.
Przy granicy z dobrami tomickimi Gostkowskich, powstał
dla potrzeb wojskowego szpitala w czasie wielkiej epidemii
tyfusu i cholery cmentarz wojskowy (ok. 1840 r.). Jest obec−
nie częścią założonego ok. 1990 r. cmentarza komunalnego.
Obok żołnierzy I i II wojny leży tu 1300 bezimiennych żołnie−
rzy radzieckich poległych nad Skawą w 1945 r. Dla potrzeb
cmentarza wybudowano w 1992 roku dom pogrzebowy. Na−
wiązujący do klasycznej stylistyki obiekt jest przykładem cie−
kawej architektury. W sąsiedztwie położony jest też cmentarz
żydowski – kirkut z 1882 r.; zachowany w bardzo dobrym
stanie i restaurowany jest świadectwem obecności w Wado−
wicach – przez ponad 100 lat – żydowskiej diaspory.
101
Wadowice_10.pm6 101 11-11-19, 00:55102 Wadowice_10.pm6 102 11-11-19, 00:55
W stronę Choczenki
Można kiedyś było wczasować nad Choczenką. Rzeką, a nie
rzeczką. Nie było tam jeszcze domów czy bloków. Powstały
w 1936 roku za mostem na ul. Batorego jaz zwany żelazkiem,
gdyż jego konstrukcja przypominała duszę tego zacnego urzą−
dzenia, był najbliższym kąpieliskiem dla dzieciarni i doro−
słych.
W rzece łapaliśmy raki i małe sumy. Oślepiało się latarką
chodzące gęsto rybki, dźgało widelcem i na ognisko. Potem
nas przy ognisku wychowywało harcerstwo...
Choczenka zasilała, jak i dzisiaj, stawy na Podstawiu; by−
wało, że zalewała małe dolinki, tam gdzie dzisiaj stacja ben−
zynowa i ogródki działkowe. Na tych małych akwenach wodo−
waliśmy robione własnoręcznie łodzie, by później pływać nimi
po Skawie.
Później zaczęło się cywilizowanie tej czystej rzeki. W 1960
roku powstały pierwsze spółdzielcze bloki PZGS, a potem osie−
dle. Równocześnie powiększało się zlokalizowane nad prawym
brzegiem wysypisko śmieci. Było ono pierwszym krokiem do
degradacji tego miejsca. Na tym dawnym wysypisku stoją bloki
os. M. Wadowity i część mleczarni, biegnie ulica Bulwarowa.
Po walce ze stonką zaczęliśmy wszystko meliorować, by do
maksimum wykorzystać ziemię, która – de facto – leży dzisiaj
odłogiem. I ta melioracja odcięła zasilanie, gospodarska ręka
103
Wadowice_10.pm6 103 11-11-19, 00:55rolnika strzygła zlewisko rzeki z drzew – powolutku ‘porządko−
waliśmy’ przyrodę. Boom budowlany podłączał osadniki do Wi−
sły za pośrednictwem Choczenki i Skawy. Wtedy też ubrano
rzekę w betonowy pancerz i stopnie wodne. Powoli Choczenka
zaczęła nabierać wyglądu godnego cywilizacji i ludzi tworzą−
cych ową rzeczywistość. Dzisiaj, w okresie posuchy, przez cen−
trum płynie strużka ścieków, niczym dawna Faburnia.
Ulica Marcina Wadowity, do 1918 roku ulica Głęboka, w cza−
sie wojny Scharnhorst Strasse. Przy wjeździe na „getto”, stoi
parterowy dom kołodzieja Lipowskiego. Przed nim dom, gdzie
mieszkała znana restauratorka, Helena Złocista. Prawą stro−
nę zajmowały ogrody. Tylko jeden parterowy dom wbijał się
dosłownie w ulicę. Mieszkała w nim rodzina krawca Drabczy−
ka i piekarza Jana Hojnego. Stefek Drabczyk, mój rówieśnik,
był zaangażowany w harcerstwo i bodaj w rok po ukończeniu
AGH zginął tragicznie. Jego mama była przed wojną gimna−
stykiem w „Sokole” i te zainteresowania, pod okiem Zenona
Keckiego, kontynuował starszy brat Stefana Staszek. Z sy−
nem Hojnego, Władkiem przeżywałem wczesne harcerstwo.
Zresztą wszyscy z tej okolicy byliśmy w mniejszym lub więk−
szym stopniu pod wpływem mieszkającej opodal druhny Dęb−
skiej, Ciotuni. Przyległe do ulicy ogrody, duże jak na miasto,
były terenem naszych zabaw i naszą jesienną spiżarnią.
Przy tej ulicy mieszkała rodzina Lasków. Zofia Fąferko−
Lasek była jedną z czołowych gimnastyczek przedwojennego
„Sokoła”. Przyjaźniłem się z jej synami: Wieśkiem, który był
znanym sportowcem, tenisistą, instruktorem harcerskim
i Bogdanem, zwanym Józkiem, kolegą szkolnym, muzykiem
i wokalistą. Obok mieszkał Józef Czaicki, który w 1945 roku
kierował wadowicką grupą przejmującą administrację
w Świdnicy. W stronę ul. Gimnazjalnej stoją dwa parterowe
domki – kiedyś był tu sklep spożywczy Plessnerów, a obec−
nie motoryzacyjny. Od początku XX wieku mieszkał w jed−
nym z nich Jan Kozak, wachmistrz żandarmerii. Naprzeciw−
ko, w narożnym domu pożydowskim a po wojnie Banasiów,
mieszkał Kazimierz Reszko (1889–1969), muzyk wojskowy
i stroiciel fortepianów. W miejscu obecnych kamienic były
dwa małe domki w których mieszkali Wabikowie i Śmieszko−
wie. Przed nimi stoi parterowy dom asesora PKP, Konstante−
go Szlachty, który po wojnie kupił Kazimierz Banaś i jego
żona Kazimiera z Janików.
Kamienice nr 18 i 20, postawili Grzesiewiczowie, rozbudo−
wali Kamińscy. Stąd pochodził ksiądz Jan Grzesiewicz. Za
104
Wadowice_10.pm6 104 11-11-19, 00:55udział w powstaniu styczniowym był więziony dożywotnio na
Jasnej Górze. Przed wojną żył tu Franciszek Zięba, dyrektor
szkoły męskiej (do 1940 roku), działacz nauczycielski, po woj−
nie dyrektor szkoły zawodowej w Nowym Targu. Tu mieszkał
Maciej Krzemień, popularny muzyk jeszcze orkiestry Gajcza−
ka. Pod numerem 18 do 1953 roku mieszkała długoletnia na−
uczycielka szkoły żeńskiej, Irena Henoch oraz rodzina Michi−
lewiczów i Dębskich. Janina Dębska (1939–1999) była
instruktorką powojennego harcerstwa, wychowawczynią paru
pokoleń wadowiczan, m.in. mojego, organizatorką wspania−
łych, wakacyjnych obozów. W domu nr 22 mieszkał Andrzej
Duszyński, sierżant 12 pp, uczestnik obu wojen i wojny pol−
sko−bolszewickiej, filatelista i numizmatyk. Osiedlił się tu
także życzliwy i dobry lekarz Stefan Górzański, pulmonolog,
ordynator oddziału chorób płuc na Kopcu. Osiedle Marcina
Wadowity powstało w 1960 roku jako pierwsze z powojennych
osiedli. Inwestorem pierwszych bloków był PZGS.
Ulica Gimnazjalna nosiła od 1936 roku imię Bronisława Pie−
rackiego, generała i ministra, zamordowanego przez nacjona−
listów ukraińskich. W czasie wojny nazwano ją Boelke Stras−
se a po wojnie, z okazji powstania PZPR, ulicą 15 grudnia.
Pierwotną nazwę ulicy przywrócono w 1990 roku. Tu, przy ul.
Gimnazjalnej, na dawnym terenie wojskowym, powstał w la−
tach sześćdziesiątych pierwszy zakład Fabryki Elementów
Hydraulicznych PONAR SA. Dzisiaj budynek zakładu służy
administracji powiatowej, a teren hurtowniom.
W parterowym domu nr 7, mieszkał notariusz Stanisław
Flis (1880–1953), oficer WP. Jego syn Marian był żołnierzem
AK, AL i LWP. Naprzeciwko mieszkał kupiec Leopold Littner,
a po wojnie rodzina lekarza Witolda Banasia z Radoczy.
Budynek przedszkola powstał około 1960 roku w miejscu
synagogi (bóżnicy) wysadzonej przez Niemców w czasie woj−
ny. Synagoga powstała w 1889 roku i była ozdobą architektu−
ry Wadowic. Naprzeciwko, w domu nr 13 żył dr Maurycy Hass,
a po wojnie rodzina Tatków i Karelusów.
Ulica Kazimierza Pułaskiego. W czasie wojny Schiller Stras−
se. Przy tej, powstałej po 1907 roku ulicy zamieszkiwali m.in.
Jan Dworak, kupiec i burmistrz Wadowic, Władysław i Maria
Hołowie – długoletni nauczyciele w Bachowicach. Ich synem
był znany wadowicki lekarz dr Stanisław Hoła (1930–1994),
regionalista i miłośnik sztuki wokalnej. Obok mieszkał pierw−
szy taksówkarz Frydek Filek a potem familie Panków, Kuwi−
105
Wadowice_10.pm6 105 11-11-19, 00:55ków, Rajdów, Suskich, Żukowskich, Widlarzów, Sieprawskich
i ppłk Eugeniusz Stojak (1923–1979), oficer szlaku bojowego
II Armii WP, sympatyczny facet i koneser dobrej kuchni. Par−
terowy dom na początku ulicy należy do Janusza Kopyto, pio−
niera wadowickiego kolarstwa szosowego. Z pięćdziesiąt lat
temu, lewą stronę ulicy zajmował duży ogród Flisów, teren
naszych wypadów na porzeczki, agrest, śliwki i jabłka. Potem
przy Batorego powstał Dom Stażysty a przed nim ośrodek opieki
dla dorosłych.
Ulica Barska. Nazwana tak około 1930 r. dla upamiętnienia
udziału Wadowic w Konfederacji Barskiej. W czasie wojny ulica
nazywała się Hermann Lons Strasse, a od lat pięćdziesiątych
do 1989 nosiła imię Karola Marksa. Powstała w latach 1900–
1907, w okresie rozwoju terytorialnego miasta. Wytyczono
wtedy boczne ulice do ulic Słowackiego i Gimnazjalnej. Daw−
ne tereny ulicy Barskiej i Pułaskiego sąsiadowały z powstałą
pod koniec XIX w. przy ul. Gimnazjalnej synagogą. Tereny te
były wtedy własnością Stanisława Kuzi i architektów Jana
i Romana Hawigerów.
Przed wojną, w narożnym domku nr 2 mieszkał szewc Suk−
narowski. Dom nr 8 należał do rabina Lowenhausa. Mieszkał tu
Mieczysław Kuzia (1887–1948), legionista i hallerczyk, a woj−
nie rodzina Józefa Zawiły, który miał zakład naprawy maszyn
przy ul. Mickiewicza. W latach1960–1980 była tu siedziba Sto−
warzyszenia PAX. Następny dom należał do rodziny Wiennerów.
Po wojnie osiadł w nim Józef Majtczak (1920–1990) działacz
polityczny i społeczny, przewodniczący Rady Narodowej, naczel−
nik OSP. Jego syn Zbigniew był komendantem Hufca ZHP.
W domu nr 12 była do II wojny żydowska łaźnia rytualna,
czyli mykwa. Potem, aż do lat siedemdziesiątych, łaźnia miej−
ska i pralnia, obecnie działa sklepy i bar. Łaźnia po wojnie
obsługiwała wojsko z niedalekich koszar, zaś – od czwartku do
soboty – mieszkańców. W jednej części natryski, a w drugiej
chyba osiem kabin z wannami; wszystko spowite gorącą parą
i zapachem dezynfekującego chloru. Ile tam było wrzaskliwej
uciechy z kąpieli w olbrzymiej, betonowej wannie. W większo−
ści domów woda była doprowadzona tylko do korytarza, gdzie
znajdował się wspólny dla wszystkich domowników kran ze
zlewem. Kanalizacja nie istniała, a każde podwórko miało swój
zbiornik fekalny, opróżniany przez beczkowóz z ręczna pompą.
Wiele domów, zwłaszcza na obrzeżach miasta, korzystało z kil−
ku publicznych studni. Dopiero pod koniec lat sześćdziesią−
tych zmodernizowano wodociągi i zbudowano kanalizację.
106
Wadowice_10.pm6 106 11-11-19, 00:55Tak więc woda była w cenie, a Łaźnia Miejska okupowana
przez cały tydzień.
W kamienicy nr 16 mieściła się stolarnia Andrzeja Grunie−
wa. W latach 1926–1933 był tu Dom Robotniczy Polskiej Partii
Socjalistycznej i siedziba koła Towarzystwa Uniwersytetu Ro−
botniczego. TUR prowadził bogatą działalność oświatową i kul−
turalną. Jej organizatorem i głównym animatorem był pracow−
nik MAFO, Czech Adolf Klaschka, uzdolniony muzyk, reżyser,
malarz i fotograf. Prowadził chór, 35−osobową orkiestrę, teatr,
uczył malarstwa i fotografii. Od kilkudziesięciu lat jest tu pie−
karnia rodziny Kruków. W następnym domu mieszkała Halina
Dworzańska−Wójcik, ceniony lekarz dentysta. Jej ojciec był sę−
dzią, m.in. w Zatorze, Jaworznie i Krakowie.
Kamienica nr 22 należała do rodziny archtektów, Hawige−
rów. Tu mieszkał Karol Poliwka (1920–1997), kolega szkolny
Karola Wojtyły, późniejszy doktor nauk medycznych, wybitny
neurolog pracujący w Krakowie i Warszawie. Po wojnie osie−
dliły się też rodziny Świtalskich i familia Filków.
Dom nr 26 należał do Ciężkowskich. Janina Ciężkowska była
nauczycielką i żoną Franciszka Haja, profesora gimnazjum.
Mieszkali w nim także dwaj nauczyciele Karola Wojtyły, profe−
sorzy gimnazjum: Józef Titz (1900–1988) germanista, muzyk
i kompozytor oraz Zbigniew Czaderski (1887–1950) filolog kla−
syczny. Jego syn, Zbigniew, znany działacz PTTK, był założy−
cielem koła TMZW w Krakowie. Tu także mieszkał Stanisław
Frasz, sierżant 12 pp, chorąży AK. Dalej, w domku którego już
nie ma, żył ceramik Jałowiecki i zapomniany artysta malarz
Antoni Motłoch (1919–1976), uczeń Wincentego Bałysa.
Po lewej stronie ulicy, w narożnym domu od ul.Gimnazjal−
nej (nr 1), był przed wojną sklep spożywczy Litnera. Następ−
ny, piętrowy dom należał do Heleny Kostyńskiej−Malinka. Za
nim był duży skład opału Sterlichta.
Ośrodek Pomocy im. Edmunda Wojtyły, powstał w wyniku
rozbudowy domu (nr 17) ofiarowanego miastu przez profesora
gimnazjum Józefa Heriadina (1885–1967). W latach siedem−
dziesiątych urządzono tu żłobek, potem szkołę specjalną, a po
1990 roku adaptowano budynek na obecny ośrodek.
Józef Heriadin, historyk i matematyk, legionista, brał udział
w wojnie 1920 roku, był nauczycielem Karola Wojtyły. Jego
brat Antoni był notariuszem a siostra Teresa, absolwentka
Sorbony i Oxfordu, wykładowcą języka angielskiego i francu−
skiego. Była żoną Aleksandra Barabasza, ziemianina, oficera
rosyjskiego, który po wojnie w 1922 r. pozostał w Wadowi−
cach. W lutym 1945 r. został aresztowany przez NKWD i stra−
107
Wadowice_10.pm6 107 11-11-19, 00:55cony. Miasto nie uhonorowało dotychczas profesora Heriadi−
na, darczyńcy obiektu, stosowną tablicą pamiątkową.
W domu Heriadina mieszkał płk Głowacki oraz gimnazjalista
Władysław Balon, późniejszy oficer lotnictwa w Dywizjonie 316.
W domku nr 19 żył krawiec Pindel. Jego syn Ludwik Pindel
(1922–2001) artysta malarz, był prezesem Towarzystwa Przy−
jaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, animatorem i nauczycie−
lem plastyki, założycielem grupy Amarant.
Dalej stoi domek niegdyś należący do Steina, budowni−
czego. Jego syn Ignacy Stein, filolog klasyczny, był profeso−
rem gimnazjum i gimnazjum św. Anny w Krakowie, a w la−
tach dwudziestych XX w. kuratorem oświaty w Poznaniu.
Po wojnie mieszkał tu Franciszek Lipowski – przedwojenny
policjant i restaurator, więzień i muzyk obozowej orkiestry
w Auschwitz. Jego syn Jerzy był dziennikarzem prasy spor−
towej.
Przy tej ulicy mieszka profesor Tadeusz Bujnicki, literatu−
roznawca, wykładowca UJ. Jego żona, dr Barbara Huczyń−
ska−Bujnicka, okulista, była ordynatorem w szpitalu i radną
kilku kadencji.
Ulica Stefana Batorego. Tak nazwano ok. 1910 roku stary
trakt w stronę Frydrychowic, Wieprza i Głębowic przez Łazów−
kę. W czasie wojny ulica nazywała się Eichendorf Strasse.
Pod nr 3 mieszkał Aleksander Wysocki (1876–1949), staro−
sta powiatowy.
Dom nr 6, przy wylocie ul. Barskiej, należał kiedyś do ro−
dziny Nieciów. Z tej familii pochodzi wybitna pianistka i pe−
dagog w Wiedniu, Halina Nieć. Dom oddziedziczyła nauczy−
cielka Maria z Nieciów Inglot. Jej mąż, Edward (1906–1971),
prawnik, był nauczycielem w Technikum Ekonomicznym.
Od kilkudziesięciu lat w tym rozległym, parterowym domu
działa ostatni zakład tradycyjnego garncarstwa, najpierw
mistrza Chmiela, a obecnie jego zięcia Miki.
Za ulicą Barską narożny dom należał do Stanclików i Dur−
dów. Za nim, podobny w charakterze domek Antoniego Ni−
kliborca z Polanki. Jego syn Jan Nikliborc, doktor medycy−
ny, był do 1939 roku lekarzem w szpitalu OO. Bonifratrów
w Zebrzydowicach, a brat Szczepan Nikliborc sędzią w Wa−
dowicach. Syn Szczepana, Władysław Nikliborc, filozof i ma−
tematyk, autor wielu podręczników był profesorem Politech−
niki Lwowskiej i Warszawskiej, członkiem PAU. Jako ostatni
żył tu jego młodszy brat, profesor Jan Nikliborc (1902–1991)
fizyk i chemik, wykładowca politechniki i uniwersytetu we
108
Wadowice_10.pm6 108 11-11-19, 00:55Wrocławiu, wybitny naukowiec o międzynarodowej randze.
Po drugiej stronie ulicy stoi dom nr 13, notariusza Jana
Sopickiego. Jego ojciec, Stanisław Sopicki (1903–1976), dzien−
nikarz i publicysta, był ministrem rządu londyńskiego.
Tu mieszkała po wojnie nauczycielka Ludwika Bucka, dzia−
łaczka Polskiego Czerwonego Krzyża. Poniżej, na ulicy
Nowobilskich, mieszkał dr Eugeniusz Błachowski, gineko−
log, ordynator w szpitalu, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowot−
nej, a w czasie wojny oficer AK. Naprzeciwko, przy ulicy
Wiśniowej, żył Stanisław Malec, żołnierz LWP, uczestnik walk
o Berlin, prezes koła Polskiego Związku Filatelistów. Obok,
na dawnym wysypisku śmieci, powstała w latach sześć−
dziesiatych XX wieku, nowoczesna mleczarnia działająca
do dzisiaj.
W małym domku, kiedyś ostatnim przed mostem na Cho−
czence, mieszkali Rozczynowie a za mostem, po lewej stronie,
stoi jeszcze dom dyplomaty Tadeusza Filipa (1910–1994) tłu−
macza lieratury włoskiej i arabskiej, wyjątkowego erudyty.
Zawsze pod muszką i z laseczką, wnosił swoje arystokratyczne
maniery i elegancję w kawiarniany nastrój „Ludowej” a po−
tem „Lotosu”. Miałem okazję go poznać u Franciszka Sukna−
rowskiego, gdzie często bywał. Tak wspominał Tadeusza Filipa
mój profesor, Józef Kawaler. „Jest w Wadowicach na Nadbrzeż−
nej (w domku po matce) człowiek tak niedoceniony przez środo−
wisko (nawet przez nielicznych przyjaciół), człowiek tak ogrom−
nej wiedzy i szerokich zainteresowań, że w promieniu jak
z Wadowic do Krakowa na pewno nie ma sobie równego. Nazy−
wa się Tadeusz Filip i jest synem lwowskiego urzędnika. Kszta−
łcił się w szkole średniej nie naszej, a potem chyba na UJ. Zna
chyba wszystkie ważniejsze języki europejskie i wiele egzotycz−
nych. Dantego, Petrarkę czyta „oczywiście” tylko w oryginale,
choć to trudne nawet dla dzisiejszego Włocha, również Szekspi−
ra, również Francuzów i Hiszpanów. Zna turecki, trochę arabski
i sanskryt oczywiście, dobrze zna nowogrecki, z którego tłuma−
czył Chadzisa (będzie drukowany, jak i przekłady z hiszpań−
skiego). Tołstoja czyta tylko po rosyjsku, „bo komuniści mogli go
zniekształcić”, więc tylko stare wydania. Bywał konsulem lub
jakimś wyższym urzędnikiem w konsulacie (nie pamiętam gdzie,
ale w czasie wojny podlegały mu sprawy wojska polskiego). In−
teresuje się też sztuką, gra świetnie na fortepianie”.
Obok jego domu w 1936 roku wybudowano na Choczence
jaz, wspomniane już żelazko, z ujęciem wody zasilającej sta−
wy na Podstawiu. Powyżej jazu zaczynało się Zawale, przysió−
łek Choczni.
109
Wadowice_10.pm6 109 11-11-19, 00:55Ulica Nadbrzeżna (Uferstrasse) biegnie wzdłuż rzeki Choczen−
ki. Mieszkał tu w małym domku (nr 9) mój przyjaciel z lat do−
rosłych, Jurek Jaglarz (1939–1988) literat, członek ZLP, zało−
życiel grupy „Nadskawie”, autor kilku tomów poezji, mądry
i dowcipny kompan. Naprzeciwko żył Mieczysław Kobos (1908–
1969), od lat przedwojennych architekt miejski i powiatowy.
Jego syn, Andrzej, jest pracownikiem naukowym AGH. Przy tej
ulicy osiadły familie Sanderów, Lelków czy moich przyjaciół
Józwy Peszla i Jasia Soboty – komendanta Hufca ZHP. Miesz−
kał tu ludowy poeta Stanisław Paleczny (1907–1969), rodzina
szlachecka Starzewskich herbu Ostoja, a także Felicja Wil−
czak – popularna Fela – woźna naszego liceum w latach 1946–
1973. Do dzisiaj żyją tu potomkowie Stankiewiczów, jednego
z najstarszych i bardzo zasłużonych rodów wadowiczan.
W księdze cechu szewskiego z 1735 roku, wymieniony jest
cechmistrz Sebastian Stankiewicz. Stankiewiczowie byli też
członkami cechu tkackiego, kupcami, rajcami, i posesorami,
czyli właścicielami nieruchomości. Maciej w 1777 roku był or−
ganistą, Józef Stankiewicz (1796–1879) przedsiębiorcą tkac−
kim, asesorem, posłem do sejmu krajowego, naczelnikiem straży
pożarnej i działaczem Towarzystwa Pszczelno−Sadowniczo−Je−
dwabniczego w Krakowie. W okresie Wiosny Ludów i buntów
chłopskich pod przywództwem Jakuba Szeli (1846 r.) Mateusz
Stankiewicz, ówczesny burmistrz, swoją zdecydowana postawą
nie pozwolił na rozruchy. Po prostu pogonił z miasta zbunto−
wanych chłopów, którym rząd austriacki obiecał wypłacić na−
grodę za każdego pojmanego szlachcica. Za obiektami straży
pożarnej, było gospodarstwo Kasprzaków i dalej mały sklepik
spożywczy Władysława Gurdka, którego syn był karmelitą.
110
Wadowice_10.pm6 110 11-11-19, 00:55Ulica Krakowska
Została wytyczona równolegle z ulicą Zatorską, w stronę
średniowiecznej przeprawy przez Choczenkę. Stanowi część
historycznej owalnicy, na której lokowano pierwotną osadę.
Jako ulica była zabudowana już w XVI wieku. Nazwa wyraź−
nie wskazuje, że główny trakt do Krakowa aż do budowy tzw.
gościńca cesarskiego (koniec XVIII w.), szedł przez Podstawie,
Witanowice, Brzeźnicę a nie w stronę Kalwarii. Zależnie od
potrzeby politycznej ulica zmieniała nazwę. W czasie wojny
na Krakauer Strasse, w 1947 roku ochrzczono ją imieniem
socjaldemokraty Ignacego Daszyńskiego, w 1952 roku komu−
nisty Mariana Buczka, a w 1989 roku przywrócono nazwę
pierwotną.
Obecna zabudowa pochodzi w większości z I połowy XX
wieku. Najstarsze budynki to narożny magistrat, gdzie przed
i w czasie wojny mieściła się restauracja, a od Krakowskiej,
tam gdzie dziś Urząd Stanu Cywilnego, był sklep spożywczy
i palarnia kawy Ludwika Skowronka z Gorzenia, głównego
zaopatrzeniowca gimnazjalnej bursy. Naprzeciwko działała
mleczarnia Bulasa. Syn właściciela, profesor Kazimierz Bu−
las (1903–1976) filolog, filozof i archeolog, przebywał od 1947
na emigracji. Był m.in. wykładowcą uniwersytetu w Berkeley
i dyrektorem Biblioteki Watykańskiej.
111
Wadowice_10.pm6 111 11-11-19, 00:55Mleczarnię przejęli potem Janoszowie, w latach pięćdzie−
siątych prowadzili domową jadłodajnię. Stołowali się w niej
urzędnicy i nauczyciele. Chodziłem tam jako małolat na obia−
dy, a z synem gospodarzy, Adamem Janoszem „Daśkiem” gra−
liśmy pierwsze standardy jazzu tradycyjnego. Senior Maksy−
milian Janosz był podoficerem w 12 pp, weterynarzem
i instruktorem jazdy.
Naprzeciwko, za magistratem, trochę później działała mle−
czarnia i sklep Kłobucha.
Następny dom (nr 6) należy do potomków rodziny Maniów.
Do wojny miało tu siedzibę Katolickie Stowarzyszenie Czelad−
ników ZGODA. Założone w 1894 roku przez rzemieślników,
prowadziło małą salę klubową z czytelnią.
Za domem trochę klimatu rodem z dawnego romantyzmu, czy−
li zaułek i schodki w stronę plant. Tędy codziennie chodziłem do
męskiej szkoły „jedynki”. W zimie była okazja do „ślajfy”, czyli
ślizgawki na butach lub tornistrze. Tu był dojazd do będącego w
zaułku do 1965 roku pogotowia ratunkowego, a później przychodni
dla dzieci, mieszczących się nad dawną remizą straży.
Budynek Czytelni (nr 8), z ciekawą elewacją, powstał w 1907
roku staraniem mieszkańców i magistratu. Stowarzyszenie
Zjednoczona Czytelnia Mieszczańska było znaczącą placówką
oświatową. Założyli go m.in. szewc Dzikowski i piekarz Her−
nich. Swoje kluby mieli w mieście urzędnicy (Kasyno Urzęd−
nicze, Jagiellonka), oficerowie (Kasyno Oficerskie na Lwow−
skiej), rzemieślnicy (Zgoda), militaryści (Strzelec nad Skawą),
sportowcy (Skawa i Sokół) no i Czytelnia. Obok czasopism na
archaicznych wieszakach (podobne wisiały do niedawna u fry−
zjerów w rynku) był bilard, bufet, kręgielnia na podwórku
(kryta) i sala balowa.
Po wojnie Czytelnia była Domem Żołnierza a od lat pięćdzie−
siątych prowadziła tu działalność kulturalną, konkurencyjną
dla silnej wtedy oferty domu kultury, Spółdzielnia Wielobran−
żowa. Odbywały się najpiękniejsze bale lat sześćdziesiątych
ćwiczył popularny chór Spółdzielni pod kierownictwem Kuź−
my, potem Mokwy i Fryca, którego resztki świetności kontynu−
uje chór parafialny. Kiedyś ten zespół był artystyczną wizy−
tówką Wadowic. Tak bogatą działalność Spółdzielnia
zawdzięczała wyjątkowej atmosferze i aktywności ludzi, czę−
sto całych rodzin: Palmirskich i Janików z Gotowizny, Jurków
z Rynku, Sołtysików z ul. Lwowskiej, Rodkiewiczów z ul. Sło−
wackiego i wielu innych.
Za Czytelnią Mieszczańską jest powstały w 1989 roku budy−
nek wadowickiego rzemiosła, siedziba Cechu Rzemiosł Różnych.
112
Wadowice_10.pm6 112 11-11-19, 00:55Po lewej stronie Krakowskiej w zasadzie same piekarnie.
W domu nr 3, kupca Johana Pohla, piekarnia należała do
Lewenberga, potem Gąsiorka, a po wojnie dzierżawił ją bie−
siadny przyjaciela mojego ojca Władysław Kot. Jego syn, dr
Edward Kotowiecki, neurolog, jest autorem monografii wado−
wickiej służby zdrowia. Piekarnia jest od kilkudziesięciu lat
własnością Stanisława Zgudy.
Na piętrze mieszkał tu Józef Gałuszka, niskiego wzrostu
starszy pan z nieodłączną fajką, marynarz śródlądowej floty
wojennej, żołnierz września i okupacji. Dom nr 5 należał do
rodziny Masnych, cukierników i piekarzy. Z tej rodziny po−
chodził generał Karol Masny (1887–1968), legionista, szef in−
tendentury sił zbrojnych II Rzeczpospolitej. Tu mieszkała ro−
dzina Mariana Krawczyka. Dalej była piekarnia Józefa Gary,
później Hanusiaków. Na piętrze mieszkał Chaim Reich, wła−
ściciel młyna na Ispie a po wojnie nauczyciele Mertowie. Stoi
jeszcze komin piekarni Prażmowskiego. Co prawda te dwie
piekarnie miały sklepy od ulicy Zatorskiej, ale tu skupiało się
całe zaopatrzenie, nocne, piekarniane życie, biel strojów jak
mąka i nęcący, niepowtarzalny zapach chleba.
Czy wiecie jak potrafi pachnieć chleb w nocy, o trzeciej
nad ranem?
Chodziliśmy zatem po tych piekarniach, coś tam pomaga−
jąc za te ciepłe, pachnące kajzerki, dwójki i czwórki.
Na placu przed kominem firmy Prażmowskiego była wo−
zownia i stajnia Mariana Fijałkowskiego, ostatniego woza−
ka w centrum. Teraz plac zabudowano nową kamienicą.
Naprzeciwko jest dom rodziny Luftglasów. Marcus Luftglas
był światłym kupcem rolnym. Jego syn Abraham, dr praw,
był adwokatem i działaczem ruchu syjonistycznego – zginął,
jak większość wadowickich Żydów, w Oświęcimiu. Ocalał
drugi syn, dentysta Emmanuel Luftglas (1911–1989). Miał
tu swój gabinet i był po wojnie bardzo popularną i towa−
rzyską postacią Wadowic, przyjacielem artysty Franciszka
Suknarowskiego.
Ich motocyklowa ucieczka we wrześniu 1939 roku to temat
osobnego opowiadania.
Poniżej (nr 14) mieścił się zakład szewski naczelnika straży
pożarnej i prezesa Klubu Obrona, Józefa Kajdasa (1881–
1950), introligatorski Mruczka i dalej krawiecki Kubarskie−
go. Za nimi dom nr 18, znanego zawodnika przedwojennej
„Skawy”, Stefana Szeląga. Obok mieszkał Jan Synowiec,
w latach 1945–1948 działacz ZMW „Wici”. Następnie do−
mek nr 22 Daniela Bandoły, urzędnika magistratu. Jego syn
113
Wadowice_10.pm6 113 11-11-19, 00:55Stanisław był instruktorem harcerskim, długoletnim nauczy−
cielem Zespołu Szkół Ekonomicznych. Naprzeciwko, od kil−
kudziesięciu lat działa zakład elektryka samochodowego
Edwarda Koniorczyka prowadzony teraz przez jego zięcia.
Trochę dalej mieszkał znany mechanik samochodowy Fran−
ciszek Kruk, popularny Niusiek, a w kolejnych domach Sto−
powie i Szlamkowie.
Na końcu ulicy, gdzie dzisiaj gmach Wadomu, stał dom
rzeźnika Śliwy, starszego cechmistrza. Pochodził stąd Wła−
dysław Śliwa (1895−1942), nauczyciel, powiatowy komendant
Strzelca, żołnierz września 1939, aresztowany na skutek
denuncjacji, zginął w Oświęcimiu. W styczniu 1945 roku
pocisk „katiuszy” zniszczył dom Śliwów, grzebiąc w ruinach
kilka osób. Jednym z przykładów galicyjskiego rodowodu, wa−
dowiczan jest familia Batków, których parterowy dom stoi
na rogu z ulicą Teatralną. W połowie XIX wieku osiedliła się
w Wadowicach przybyła z pogranicza Italii, rodzina Alber −
tich. Joseph Albertii był stolarzem. Stanisław, już absol−
went naszego gimnazjum, był inspektorem kolejowym a je−
den z jego synów, kapitan RAF−u, zginął w bitwie o Anglię.
Stolarnię po ojcu, członku „Sokoła”, prowadził do 1912 roku
Jan Alberti. Z córką Jana – Antoniną, ożenił się mistrz ślu−
sarski Ludwik Batko, wyjątkowy reprezentant rzemiosła. Był
starszym Cechu, działaczem „Sokoła”, radnym i nauczycie−
lem zawodu.
Na parterze i z tyłu tego narożnego domu, mieściły się od
1926 roku pierwsze warsztaty szkoły metalowej.
Brat Ludwika, Józef był długoletnim proboszczem we Fry−
drychowicach. Znałem, jako małolat, syna Ludwika, Jana
Batkę, wyjątkowego miłośnika motocykli. Miał po wojnie bo−
daj Nortona 600 lub Zundappa. Prowadził po ojcu zakład ślu−
sarski i był też nauczycielem zawodu.
Za ich domem do lat dwudziestych XX wieku działała
odlewnia żeliwa. Produkowano tu nawet małe maszyny rol−
nicze. Z tyłu, przy ulicy Teatralnej, zbudowano w latach
pięćdziesiątych warsztaty szkolne, obecnie to siedziba Huf−
ca ZHP.
Ostatnie lata ożywiły ulicę. Przybyło biur, sklepów, lokali.
114
Wadowice_10.pm6 114 11-11-19, 00:55Wokól plant
W XIX w. na ulicy Lwowskiej – tam, gdzie dziś bank i pocz−
ta, stał eklektyczny pałacyk, a teren za nim – pomiędzy obecną
ulicą Sienkiewicza, Wojtyłów i szkołą – zajmował jeden wielki
ogród o charakterze parkowym, własność Szwarców, później
Gedlów. Za nim, wzdłuż ul. Sienkiewicza, aż do Choczenki,
były pola.
A. Nowaczyński, wspominając swoje dzieciństwo, pisał: „...
takie partje pejzażowe za Zbożnym rynkiem, aleja do Tomic
(baronów Gostkowskich), taki park Moncenau za kościołem (dziś
mocno zaniedbany), to wszystko fragmenty świata, które się
zawsze przypomina z rozwieczorami, szły tędy rodziny ówcze−
snych wadowiczan”.
Po koniec XIX stulecia większość terenu sprzedano na in−
westycje (budynek Rady Powiatowej, szkoły, Towarzystwa Rol−
niczego, sokolnia, wozownie i miejskie stajnie).
Wzdłuż ul. Ogrodowej, pomiędzy ul. Teatralną a szkołą,
urządzono później „plantacje miejskie” czyli planty. Plac So−
lidarności jest dawnych plant pozostałością.
Ulica Sienkiewicza
Wytyczona po 1819 roku równolegle do ul. Okrężnej (Ogro−
dowej) jako droga w kierunku pól. Nosiła nazwę Długiej, a jej
zabudowa ograniczała się do kilku gospodarstw rolnych. Do−
piero z końcem XIX w. powstały po jej lewej stronie pojedyn−
cze obiekty, mające charakter willowy. Około 1920 roku otrzy−
mała ulica imię Henryka Sienkiewicza, zaś w czasie wojny
nazywano ją Immelman Strasse.
115
Wadowice_10.pm6 115 11-11-19, 00:55Od ulicy Lwowskiej, za budynkiem policji stoi moderni−
styczna willa adwokata dr Edwarda Reimanna. Dalej – aż do
szkoły – były tereny Spółki Rolnej. Powstałe pod koniec XIX
w. organizacje rolnicze prowadziły tu skład handlowy. Do lat
powojennych obie strony ulicy stanowiły wielki magazyn za−
opatrzenia rolnictwa i wsi. Skład przeniesiono w latach pięć−
dziesiątych na tereny podworskie Mikołaja a tu wybudowano
Wiejski Dom Towarowy, do 1989 roku główny market dla rol−
ników, którego kierownikiem był m.in. muzyk Jan Warmuz.
Budynek banku spółdzielczego (nr 7) postawiło w 1908 r. To−
warzystwo Rolnicze, najstarsza spółdzielnia rolnicza w zabo−
rze austriackim. Prezesował jej długie lata Józef Machalica,
viceburmistrz w 1939 roku. Tuż przed wojną w budynku była
siedziba tzw. Gminy Zbiorowej a od lat sześćdziesiątych jest
tu Bank Spółdzielczy.
Po 1945 r. spółdzielnię reaktywowano jako Spółdzielnię
Rolniczo−Handlową „Spółka Rolna”, następnie przekształconą
w gminne i powiatowe spółdzielnie „Samopomocy Chłopskiej”.
Prezesem wadowickiej GS „SCh” był wtedy Adolf Stróż a po
nim Włodzimierz Zieliński z Tomic.
Naprzeciwko dwa domy. Pierwszy należał do parafii i pełnił
funkcje organistówki. Tu wychowywał się Zdzisław Mączeń−
ski (1878–1961), syn organisty Kaspra, późniejszy profesor
politechniki, przed wojną czołowy architekt Warszawy. Póź−
niej mieszkał tu organista Antoni Kaczyński a po nim, aż do
lat siedemdziesiątych organista Józef Mokwa, długoletni dy−
rygent chóru. Tam, gdzie dzisiaj bloki, stał drewniany, otulo−
ny bluszczem dom Jana Zimmera ze zdobnym ganeczkiem –
mieszkał w nim ok. 1900 r. E. Zegadłowicz na stancji.
Obok były dwa domki. Jeden Józefa Banasia, długoletniego
administratora Sądu Okręgowego a w drugim osiadła rodzina
kuśnierzy Kołodziejczyków. Edmund Kołodziejczyk był działa−
czem niepodległościowym i profesorem gimnazjum, historykiem,
etnografem, publicystą. Jako kadet aspirant 56 pp poległ
w 1915 roku mając zaledwie 27 lat. Do organistówki przylega
piętrowy dom, licznej rodziny Tatarów, piekarzy. Stąd pocho−
dził artysta malarz, Adam Tatar. Mieszkali tu Kaczorowie a po
wojnie dom nabył Kazimierz Bogunia, działacz TMZW, filate−
lista i numizmatyk.
Oryginalna alejka do stacji kolejowej została wytyczona
z końcem XIX wieku a w latach sześćdziesiątych na polu Woź−
niczki powstało osiedle XX−lecia. Naprzeciwko alejki stoi gmach
szkoły powszechnej, powstały w 1902 r. jako dwupiętrowy
budynek Szkoły Żeńskiej.
116
Wadowice_10.pm6 116 11-11-19, 00:55Pierwsze wzmianki o szkole pochodzą z XVI w. Początkowo
była to szkoła trywialna, a od 1819 r. główna obwodowa –
koedukacyjna. Na jej bazie powstała szkoła niższa realna,
a od 1831 roku żeńska, dla której wybudowano później ten
gmach. Szkoła męska mieściła się w drewnianym budynku
obok kościoła, zaś od 1872 r. w budynku magistratu. W 1904
roku powstała druga szkoła męska w baraku na ulicy Lwow−
skiej. W 1927 r. obie połączono. Pod koniec XIX w. uczęszcza−
ło do nich około 1000 uczniów.
W czasie I i II wojny budynek pełnił funkcję obozu prze−
siedleńców i szpitala. W 1948 roku dobudowano prawe skrzy−
dło oraz ostatnie piętro i umieszczono tu szkołę podstawową
męską (nr 1) i żeńską (nr 2). W latach siedemdziesiątych,
na parterze mieścił się klub ZNP, prowadzony przez Małgo−
rzatę Królewską.
Ze szkolnictwem powszechnym byli związani tak zasłużeni
nauczyciele jak: Franciszek Dbałowski, Franciszek Prezent−
kiewicz, Franciszek Badańczyk, Kazimierz Romański, inspek−
tor ks. S. Karbowski, Józef Łaszcz, Karolina Nowak, Stani−
sław Zajski i wielu, wielu innych. W latach sześćdziesiątych,
za dyrekcji Józefa Wójcika, działał tu Międzyszkolny Klub Spor−
towy „Szarotka”, którego drużyna piłki ręcznej zwanej wtedy
szczypiorniakiem, grała w III lidze. Zespół tworzyli m.in. Sta−
szek Harmata, Jurek Śliwa, Władek Warchał, Józek Sukna−
rowski, Maciek Jura, Wiesiek Lasek, Józek Barszczewski, Gie−
nek Kamiński, Piotrek Chmura, Michał Ogiegło, Edek Bąk.
Trenerami byli Władysław Solarczyk i Tadeusz Jamrozik. W je−
dynej wtedy w mieście sali gimnastycznej trenowała III ligo−
wa drużyna siatkówki KS „Skawa”, którą prowadził Józef Ze−
man i Józef Bernaś a grali w niej m.in. Stanisław Chmura,
Maciej Jura, Jan Dziedzic, Jan Zaczyński, Mieczysław Śmie−
szek, Witek Gotkiewicz, Rysiek Koman, Jan Bernaś, Feliks
Koryga, Zbyszek Woźny, Andrzej Leń, Wiesiek Lasek, Gienek
Kozioł, Adam Barcik czy Andrzej Żytomski.
Zainteresowanym historią szkoły polecam „Zarys dziejów
oświaty” Gustawa Studnickiego, źródłową monografię wado−
wickiego szkolnictwa.
Za aleją do stacji, po prawej stronie, dawny budynek hotelu
Hassa z ok. 1900 r. Wiktor Hass był radnym miejskim, restau−
ratorem i hotelarzem. W getcie prowadził ostatnią w swym
życiu stołówkę. W tym budynku mieściła się od 1934 r. szkoła
religijna dla dziewcząt. Właściciel sympatyzował z ruchami
117
Wadowice_10.pm6 117 11-11-19, 00:55syjonistycznymi dążącymi do powstania państwa żydowskiego.
Do 1942 roku było tu biuro gminy żydowskiej.
Po wojnie w budynku pracowała wytwórnia i hurtowania
drożdży. Mieszkał tu ostatni zawodowy sierżant 12 pp, Mie−
czysław Wołczyński – żołnierz września i konspiracji. Z tyłu,
gdzie oficyna, dom rodzinny Franciszka Mączyńskiego (1874–
1947) wybitnego krakowskiego architekta I poł. XX wieku.
Za hotelem Hassa dom nr 26 kiedyś rodziny Kłapkowskich.
Bolesław Kłapkowski był prawnikiem, profesorem AGH, człon−
kiem PAN i PTE. Jego brat Tadeusz (1902–1984), profesor
SGGW i Akademii Handlowej w Krakowie, był pionierem spó−
łdzielczości a także nauki organizacji i zarządzania.
Po lewej stronie atrakcyjny architektonicznie budynek nr
15: dwukondygnacyjny, z ryzalitami eksponowanych elewa−
cji. Boniowany, flankowany rustyką. Wejściowy ryzalit przy−
kryty dachem siodłowo zgiętym i ściętym ma formę wieżyczki
a całość sprawia, że budynek ma charakter podmiejskiego
pałacyku. Dom z ok. 1890 r., własność kupca, Mojżesza Ba−
rucha Landau a od 1917 r. Heleny z Goldmanów i Stefana
Zająców. Zając był wnukiem S. Kuzi, urzędnikiem, syndy−
kiem magistratu Królewskiej Huty (obecnie Chorzów). Jego
brat, ks. Tadeusz Zając, proboszczem w Łękawicy. Do 1939
roku miał tu biura Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajem−
nych.Tu mieszkała po wojnie Halina Walkiewicz−Małofiejew,
lekarz ginekolog i położnik, do 1957 roku ordynator w szpita−
lu. Obecnie budynek jest siedzibą banku. Naprzeciwko przy−
cupnął mały domek rodziny Feldych, kiedyś zawodników klu−
bu „Skawa”.
Domy nr 17 i 19 podobne są do podmiejskich pensjonatów.
Taki miała zresztą charakter ulica, gdy powstawały. Pod nr
17 mieszkał architekt Jan Hawiger, projektant gmachu ban−
ku w Kalwarii. Tu była po I wojnie siedziba Kierownictwa
Regulacji Skawy. Dom nr 19 był własnością Józefa Gary, cu−
kiernika i piekarza. Mieściła się tu przed I wojną mydlarnia,
a przed 1939 r. Towarzystwo Asekuracyjne. Po wojnie dom
nabył kupiec Franciszek Bąk.
Po drugiej stronie ulicy, wysoki, parterowy dom (nr 36)
kapitana ck pułku obrony krajowej i działacza „Sokoła”, Ka−
rola Hyłko, a potem Stefana Cholerka – w latach 1921–28
piłkarza KS „Polonia”, przed wojną właściciela restauracji
i sponsora piłkarzy. Prowadził tu Cholerek rozlewnię kra−
chli i piwa, a w budynku miała pierwszą siedzibę Spółdziel−
nia Inwalidów „Pionier”, której Cholerek był współorganiza−
torem.
118
Wadowice_10.pm6 118 11-11-19, 00:55Dom nr 23 należał do Teofila Klimy (1876–1938), geografa
i historyka, autora wielu opracowań, profesora gimnazjum,
radnego. Po wojnie nabył go Józef Hodur, mechanik samocho−
dowy i nauczyciel zawodu. Domy nr 25 i 27 należały do rodzi−
ny Schanzerów i Schweblów. Pod 25 mieszkał Stanisław Styr−
nalski, dyrektor szkoły powszechnej. Mieściła się tu rozlewnia
piwa i wody Jakuba Schanzera, którą po wojnie prowadził
pełnomocnik właściciela, Władysław Kot. Rozlewnia w roku
1958 zasiliła GS „SCh”.
W następnym domu usadowiły się zakład dziewiarski
i siedziba Związku Inwalidów Wojennych. Właściciel domu
Władysław Warchał, był elektrykiem i pierwszym oświetle−
niowcem teatralnym. Mieści się tu obecnie przychodnia sto−
matologiczna Medicus.
Naprzeciwko (nr 40) dom Szymona Skoczylasa, legionisty,
płk. WP, żołnierza I i II wojny, zamordowanego w Katyniu.
Budynek Wadowickiego Centrum Kultury (dom kultury).
Obecny, modernistyczny obiekt powstał w latach pięćdziesią−
tych w wyniku przebudowy gmachu Towarzystwa Gimnastycz−
nego Sokół.
Siedziba Sokoła była perłą architektury Wadowic. Dwu−
piętrowy, nakryty dwuspadowym dachem, ujętym neorene−
sansowymi ścianami bocznymi, pod którymi były partero−
we dobudówki. Przednia elewacja miała pięć par dużych,
półokrągłych okien – ich ślad pozostał na parterze obecne−
go budynku. Całość zdobiona była licznymi detalami. Gmach
mieścił olbrzymią salę sportowo−imprezową służącą wado−
wickiej młodzieży do 1939 roku. Był to jeden z pierwszych
dużych obiektów TG Sokół. Stał się pierwowzorem specy−
ficznej architektury budowanych później w Galicji „sokol−
ni”. Projektantem obiektu był znany krakowski architekt
Teodor Talowski.
TG Sokół, jako oddział Sokoła lwowskiego, powołano
w kwietniu 1887 r. z inicjatywy artysty malarza Fryderyka
Lachnera i adwokata dr. Karola Młodzika. W maju wybrano
pierwszy zarząd z prezesem Janem Pawlicą, profesorem gim−
nazjum i wiceprezesem dr praw Julianem Morelowskim, któ−
ry był prokuratorem a później sędzią c.k. Sądu Najwyższego
i Kasacyjnego we Wiedniu, radcą dworu i publicystą. Jego
syn Marian (1884–1963) był wybitnym historykiem sztuki,
profesorem uniwersyteckim.
W parę miesięcy później powołano Komitet Budowy sokol−
ni, który tworzyli dr Władysław Gedl – inicjator budowy i pre−
119
Wadowice_10.pm6 119 11-11-19, 00:55zes Sokoła, dr Jan Iwański – burmistrz, Jan Pawlica i dr
Edward Szayer, adwokat, ojciec Ady Sari.
Imponujący gmach przy ówczesnej Targowicy,oddano do
użytku po kilku miesiącach. 9 listopada 1889 r. odbył się
„Pierwszy Bal we własnej sali urządzony staraniem Towarzy−
stwa Gimnastycznego Sokół w Wadowicach”. Porządek tań−
ców był następujący: polonez, walc, polka francuska, kadryl
pierwszy, walc, mazur pierwszy a po przerwie polka trotte,
kotylion, kadryl drugi, polka francuska, walc i galop. Bal
prowadził dyrektor tańców, grała orkiestra salonowa, a wszel−
kie kontakty damsko−męskie były pod stałą kuratelą nobli−
wych pań.
W 1892 r. prezesem towarzystwa został Kazimierz Wilczyń−
ski, notariusz i viceburmistrz a po nim notariusz Teofil Nar−
towski. Na Naczelnika powołano instruktora gimnastyki, jed−
nego z najlepszych działaczy – Kazimierza Usiekniewicza. Przy
Sokole działały sekcje (oddziały): gimnastyczna (Kazimierza
Usiekniewicza), łyżwiarska (Jana Macudzińskiego), cyklistów
(Franciszka Foltina), saneczkowa, szermiercza oraz chór kie−
rowany przez Eugeniusza Gluzińskiego.
W 1912 r. zaczęły powstawać Sokole Drużyny Polowe, ma−
jące paramilitarny charakter i taką strukturę. Każdy ich
członek przechodził obowiązkowe szkolenie wojskowe. Komen−
dantami wadowickich drużyn byli: Jan Foltin, Władysław
Tentschert i Franciszek Spisak. Wykłady w szkole podofi−
cerskiej prowadził Antoni Drozdowski. W połowie sierpnia
1914 r. pod komendą inż. Józefa Pukły przeprowadzono w
mieście koncentrację drużyn Sokoła z powiatów bialskiego,
żywieckiego i wadowickiego. 9 września batalion „Sokoła”
wyruszył do Bochni, gdzie został wcielony do 2 pułku Legio−
nów i brał udział w walkach II Brygady. Lata 1887–1914
były najlepszym okresem działalności Sokoła.
W czasie I wojny, budynek zajęło wojsko. Pod koniec 1919 r.
wybrano Zarząd w składzie Marian Gołąb, Władysław. Wo−
dziński, Józef Sołtysik i Kazimierz. Usiekniewicz. Od 1925 r.
stowarzyszenie działało pod kierunkiem prezesa Kazimierza
Homme, naczelnika Jana Białka i gospodarza Ludwika Bat−
ko. Powstały nowe, liczne sekcje. Instruktorem został Zenon
Kęcki, od 1927 r. naczelnik Sokoła. Wyróżniali się gimnasty−
cy m.in. Jan Białek, Władysław Korzeń, Franciszek Panek,
Stefania Drabczyk, Stanisław Rokowski, Franciszek Jarosz,
Józef Stankiewicz, siostry Babińskie, Stefania Wojewodzic,
Maria Haj, Stefania Fąferko, Genowefa Brońka, siostry Szyn−
czyszkiewicz czy siłacz Władysław Grzybek. Od 1931 r. pre−
120
Wadowice_10.pm6 120 11-11-19, 00:55zesem Sokoła był adwokat Alfred Kamieński a następnie –
do wojny – rejent Gustaw Wdówka, zaś sekretarzem Józef
Jurka.
W latach międzywojennych w gmachu Sokoła odbywały sie
lekcje gimnastyki uczniów gimnazjum oraz imprezy sportowe
i kulturalne. Tu była siedziba Hufca ZHP.
W czasie wojny boisko przed Sokołem oraz sam budynek
stały się miejscem selekcji Żydów z getta przed ostatnimi
transportami do obozów.
Po wojnie gmach całkowicie przebudowano w stylu przed−
wojennego modernizmu. Dobudowano salę teatralna ze sceną
i garderobami. Inwestycję prowadził organizator Powiatowe−
go Domu Kultury, przybyły do Wadowic oficer I Armii WP,
mjr Jan Kaczmarski (1910–1963). Był głównym animatorem
ówczesnej działalności kulturalnej w mieście i powiecie. Re−
aktywował teatr dramatyczny w którym występowali m.in.
Jan Antoszewski, Irena Kamieńska, Barbara Zielińska, Hen−
ryk Kowalski, Andrzej Święchowicz, Bożena Koczur i inni.
Działało wtedy wiele zespołów tanecznych, teatralnych, mu−
zycznych. Zaliczam się po części do wychowanków Jana Kacz−
marskiego, ponieważ nie było dnia, abym o nieodległy dom
kultury nie zahaczył. Placówka była dla mojego pokolenia
szkołą estetycznej edukacji. Tu na scenie debiutowali akto−
rzy Barbara Sołtysik i Marta Bizoń, reżyser Mikołaj Grabow−
ski i Mariusz Marczyk, muzycy Zbyszek Jutka, Zbyszek Ta−
tar, Jurek Nóżka, Andrzej Szydłowski, Jerzy Kreczmer, zespół
Jubilacze i wielu innych artystów mojego pokolenia. Później
dyrektorem był Eugeniusz Ryłko a następnie Stanisław Cze−
chowicz. Pośród instruktorów pamiętam Danutę Putek i Bo−
żenę Koczur, reżyserów Barbarę Balewiczową i Andrzeja Brze−
zińskiego – a z późniejszych plastyka Romka Kurdziela, Anię
Zając, Włodka Szypułę, Adama Fajfera, Kazia Koczura, re−
żyser Basię Rosmanit i Adama Świdzińskiego, z którym pro−
wadziłem miejski radiowęzeł. Z sympatią wspominam popu−
larnego Adama Deca, twórcę kapeli podwórkowej, w której
grali bracia Krzysiek i Renek Kurkowie, Marian Sarnecki,
Andrzej Sarapata i Marek Boroń. Długoletnimi pracownika−
mi administracyjnymi byli Antoni Żaba, Józef Gałuszka,
Jasiu Szwed, Janusz Kułaga i Andrzej Palmirski. Od kilku−
nastu lat placówkę, kontynuującą z powodzeniem tamte tra−
dycje, prowadzi Piotr Wyrobiec.
Do lat siedemdziesiątych w budynku była siedziba szkoły
muzycznej, biblioteki oraz Komendy Hufca ZHP, która ma
teraz siedzibę naprzeciwko, w parterowym pawilonie daw−
121
Wadowice_10.pm6 121 11-11-19, 00:55nych warsztatów szkoły metalowej. Wadowickie harcerstwo
powstało w 1911 roku. Tworzyli go m.in. Andrzej Pyka, Bru−
no Olbrycht, artysta malarz Alfred Beer, generał Maksymi−
lian Kamski, Ignacy Fik, Józef Gondek, Franciszek Gwiżdż,
Kazimiera Medwecka, kapitan Roman Dąbrowski a po woj−
nie Kazimierz Strzeszyński, Marian Kania, Zbigniew Siłkow−
ski, Tadeusz Kiełtaczyński, Aleksander Nidecki, Danuta Nosz−
ka, Andrzej Bliźniak, Adam Stopka i wielu wielu innych.
Przed domem kultury znajduje się granitowy blok symboli−
zujący rozdarty komin krematorium. Obelisk czci pamięć kil−
kudziesięciu nauczycieli poległych w czasie wojny – wśród
nich Władysława Wiśniowskiego, majora rezerwy, organiza−
tora tajnego nauczania, oficera podziemia, zamordowanego
przez Polaków w 1946 roku. Pomnik autorstwa Bronisława
Kurdziela z Kalwarii odsłonięto w 1974 roku.
Po prawej stronie, pod nr 46 mieścił się znany zakład
rymarski Stanisława Westwalewicza. Za nim mały domek
Marka Zająca, towarzyskiego bywalca lokali, smakosza
i znawcy epopei narodowej. Na miejscu obecnego parkingu
przed Choczenką, stała do 1968 roku Rzeźnia Miejska
z XIX w, a tuż przed nią budynek służb weterynaryjnych,
którym kierowali m.in. Antoni Goldman, Tadeusz Czarnik,
Jan Kurek czy bardzo zasłużony Jerzy Dec. Naprzeciwko
było kilka małych domków. Tu mieszkali dwaj bramkarze
„Skawy”: Adam Gawlik i Władek Zarzycki. W tym miejscu
stoi pierwsza siedziba Spółdzielni Mieszkaniowej, którą or −
ganizował w latach pięćdziesiątych m.in. Stanisław Górak
i Marian Daruk.
Za Choczenką zaczynało się Podstawie, dzielnica miasta
nazwana kiedyś Barwałdzka, bo do XVII w. należała do staro−
stwa barwałdzkiego. Nad Choczenką, na Podstawiu, mieszkał
i prowadził zakład kamieniarski Jan Ziomkowski (1924–1982),
żołnierz AK, do 1950 r. dowódca oddziału NSZ. Z Podstawia
pochodził artysta Wincenty Bałys i długoletni naczelnik mia−
sta i prezes TMZW, Marian Skrzypczak a także Stanisław Ka−
miński (1906–1966), więzień Auschwitz.
Ulica Emilii i Karola Wojtyłów
Krótka ulica biegnąca u samego podnóża dawnego brzegu
Skawy, na którym zlokalizowano miasto. Jest pozostałością
jego umocnienia i biegnie dawnym wałem nasypowym, chro−
niącym centrum przed obsunięciem. Wytyczona bardzo wcze−
122
Wadowice_10.pm6 122 11-11-19, 00:55śnie, zapewne już w średniowieczu, służyła jako droga objaz−
dowa Rynku. Pełnej zabudowy doczekała się po 1800 roku,
kiedy zbudowano mur oporowy oraz Dom Solny.
Powstała z ulicy Okrężnej i części Wesołej. Od 1900 roku no−
siła nazwę Ogrodowej a w czasie wojny Garten Strasse. Na mu−
rach ulicy, od Lwowskiej, organizowałem w latach 1972–75
pierwszą plenerową galerię malarstwa. Były tam dwa mizerne
domki, przyklejone do stojącej do dziś kamienicy. W pierwszym
żyła rodzina kościelnego Duszyńskiego a w drugim masarza
Elsnera, który miał sklep koszerny na ulicy Sobieskiego. Pokaź−
na kamienica nr 7, ma wejście od ulicy Kościelnej. Parter, to
solidne, dawne stajnie majątku Szwarców a potem generała
Gedla, nadbudowane około 1870 roku. Kolejny właściciel, ad−
wokat Klęczar, sprzedał dom Ignacemu Nęckowi. Po wojnie miesz−
kał tu z rodziną jego zięć, Maksymilian Kamieński (1922−1993),
radny, organizator i długoletni dyrektor Zespołu Szkół Ekono−
micznych, geograf i dobry akwarelista. Żył tu do 1941 roku An−
toni Szczepański, członek „Sokoła”, agent Towarzystwa Ubez−
pieczeń „Floryjanka”. Bywał tu często jego szwagier, Leon
Biliński, minister skarbu w rządzie wiedeńskim, namiestnik
Serbii i Chorwacji. Córka Antoniego, Helena Szczepańska (1890–
1985) była długoletnią nauczycielką szkół żeńskich. Po wojnie
mieszkał tu także rodzina Srebrnych i Lasków. Gdzie obecnie
zaczyna się gmach hali sportowej, w istniejącym tu kiedyś ogro−
dzie stał do roku 1926 mały domek z ganeczkiem, w którym
mieściła się ówczesna agencja towarzyska czyli trzy panienki
pod opieką magistratu i miejskiego lekarza.
Przy schodkach do kościoła stoi tzw. Dom Solny, jeden z naj−
starszych budynków miasta, który razem z murem umacniał
skarpę. Jego nazwa wiąże się z faktem magazynowania tutaj
soli i nawozów. Biegnące obok schody do kościoła powstały
z końcem XIX wieku, kiedy do miasta zawitała kolej. W 1938
roku wybudowano Dom Katolicki. Obok są pozostałości daw−
nego gospodarstwa plebanii. Naprzeciwko, gdzie dziś parking
i okrąglak „Ogrodowej”, stał dom, który należał do rodziny
Huppertów. Mieszkał tu kościelny Jan Podkul. Plantacje miej−
skie – czyli planty – powstały na początku XX wieku i zajmo−
wały teren od Lwowskiej do ulicy Teatralnej. Z biegiem czasu
planty zabudowano – tak, że pozostał tylko obszar nazwany
w latach siedemdziesiątych Placem Kombatantów. Postawio−
no wtedy pomnik utrwalaczy władzy ludowej. Po 1990 roku
planty zostały Placem Solidarności a w miejscu poprzedniego
monumentu stoi pomnik kolejnych utrwalaczy. W 2010 roku
odsłonięto obok pomnik pamięci zamordowanych w Katyniu.
123
Wadowice_10.pm6 123 11-11-19, 00:55Naprzeciwko schodków od ulicy Krakowskiej były od połowy
XIX w. stajnie i magazyny miejskie. Służyły sprawnie aż do
1960 roku. Miał tu swoją siedzibę tabor konny, hycel, dozorcy
drogowi i inne służby komunalne jak „Czyszczenie dołów klo−
acznych systemem Tallarda”. Na terenie dawnych magistrac−
kich stajni postawiono w 1970 roku przychodnię stomatolo−
giczną i biuro projektowe. Obok stoi – nieczynna od lat –
fontanna, służąca wcześniej jako zbiornik przeciwpożarowy dla
strażaków; naprzeciwko, pod koniec XIX w., zbudowano przy
schodkach murowaną remizę strażacką, czyli dwa garaże na
wozy bojowe i sprzęt. Piętro i wieża strażacka do suszenia wę−
żów (szlauchów) miały konstrukcję drewnianą. Nad strażą mie−
ściła się kręgielnia Czytelni Mieszczańskiej, adaptowana po
wojnie i służąca od 1952 do 1970 roku jako pogotowie ratunko−
we. Dawny budynek straży i pogotowia jest jedynym w mieście
przykładem galicyjskiej architektury drewnianej.
Ulica Wesoła biegła kiedyś z Rynku w dół, do obecnej Te−
atralnej i w lewo do Krakowskiej. W miejscu urzędu miasta
stała drewniana szkoła parafialna (później powszechna), którą
umieszczono po 1870 roku w gmachu wybudowanego magi−
stratu. Funkcjonowała tam do 1939 roku – stąd nazwa ulicy
Wesołej. W latach mojego dzieciństwa ulica była w czasie zimy
wybornym miejscem do saneczkowania. Z inicjatywy księdza
Stanisława Karbowskiego, inspektora szkolnego, organizato−
ra budowy wielu szkół w powiecie, powstał w latach trzydzie−
stych, na rogu z ulicą Teatralną, nowoczesny budynek miej−
skiej przychodni zdrowia. Służył nam do czasu wybudowania
nowej – obok szpitala. Przejęty przez ZUS został kilkakrotnie
rozbudowany w duchu administracyjnego monumentalizmu.
Stąd, sprzed przychodni, czy od ul. Teatralnej – jest najpięk−
niejsza panorama starówki z bryłą kościoła.
W 1970 roku powstał przy ulicy pawilon Spółdzielni Inwa−
lidów Pionier i przychodnia stomatologiczna; usunięto wie−
żę strażacką, uporządkowano podwórko plebanii i powstał
dom rzemiosła. Chociaż z zabudowy pozostało jedynie kilka
ogródków i domków familii Zembatych, ulica zachowała swój
dawny urok.
W roku 1994 ulica otrzymała imię Emilii i Karola Wojtyłów.
124
Wadowice_10.pm6 124 11-11-19, 00:55Ulica Lwowska
Od końca XVIII w. główna arteria miasta, kiedyś niedziel−
ny deptak nad Skawę.
Została wytyczona jako szeroka arteria historycznego go−
ścińca cesarskiego z Wiednia do Lwowa. Otrzymała wtedy bitą
z kamieni nawierzchnię; 100 lat później została wybrukowana.
Ulica – po stromym zjeździe z Rynku – biegnie w poprzek
doliny Skawy, dlatego często była zalewana w czasach powo−
dzi. Jej zabudowa jest mozaiką różnych form i stylów archi−
tektonicznych, od najstarszej budowli – koszar – poczynając.
Tak opisuje Lwowską swojego dzieciństwa (ok. 1885 roku) Adolf
Nowaczyński z krakowskiego Podgórza, wybitny satyryk i pu−
blicysta, wtedy uczeń wadowickiego gimnazjum.
„Ale z najładniejszych najpiękniejsze, to droga spacerowa
do rzeki Skawy, do mostu na Skawie. Pięćdziesiąt lat temu
(z przysypką) w każdy dzień pogodny rzewnieniem, o którym
się staremu śni jeszcze czasami, powoli, miarowo, w odstę−
pach, najpierw bębny, potem dzieci, potem panny z warkocza−
mi, młódź męska, wreszcie państwo starostowie, prezydento−
stwo, prezesowie, dyrektor gimnazjum, lekarz–akuszer,
lekarz–dentysta, prokuratorstwo, mecenasowa Korn, mecenas
Feuermann, w ciszy, w zgodzie, dłonią w dłoń („my bez pracy
dziś rodacy, praca dziś to nasza broń”).
Ta to allea była obsadzona pierwsza w Galicji morwami!
Morwy mają bardzo słodki owoc, mały, miękki owocek
125
Wadowice_10.pm6 125 11-11-19, 00:55o upajającym zapachu i umiłowane są przez jakieś jedwabniki
kokony, z to których kokonów wyrabia się znowu dla kokotek
koszule... O tem się, oczywiście, wtedy nie wiedziało, ale wie−
działo się o tem, że ta wadowicka alea morwowa jest w całej
Polsce jedna jedyna! (...)
I stąd duma młodzieży idącej z rodzinami jedyną morwową
aleją w stronę rzeczki Skawy. (...) Za wzbierającą raz po raz
Skawą szła dalej szosa w górę, w górę aż ku Barwałdowi,
finalnie ku Kalwarji Zebrzydowskiej”.
Nie ma dziś alei morwowej, ledwie parę rachitycznych drzew
dogorywa na ulicy Mickiewicza. Młodzież też nie ma podstaw
do dumy z rodzinnego miasta, które o niej zapomina. Pozosta−
ło jedynie zadufanie ubrane w gorset władzy.
Często zmieniano ulicy nazwę. I nosiła „aleja morwowa”
nazwę Drogi Kalwaryjskiej, ulicy Lwowskiej, od 1918 roku
ulicy 3 Maja, po 1939 roku Horst Wessel Strasse a po wojnie
znowu 3 Maja potem Józefa Stalina, 1 Maja, by wreszcie
w 1990 roku wrócić do nazwy Lwowska. Ach, gdyby nazwano
ją kiedyś Aleją Morwową – to może nazwa by pozostała i mor−
wy by się ostały...
Lewa strona ulicy
Na samym początku, na rogu rynku, była restauracja
Teofila Kluka, znana z dobrej piwnicy win węgierskich czy−
li węgrzynów.
Wylot ulicy Ogrodowej (obecnie Wojtyłów) i Kościelnej był
niegdyś węższy i zabudowany. Dom nr 5 – kamienica z XIX w.
kojarzona jest z najstarszą firmą fotograficzną (1936–1999)
mistrza Antoniego Szydłowskiego. Jego syn Andrzej jest ce−
nionym muzykiem. Archiwum fotograficzne zakładu Szydłow−
skiego to nieocenione – i niedocenione zarazem – źródło hi−
storii naszego miasta. W tym domu podobno mieszkał Edward
Szayer, adwokat, tu urodziła się Ada Sari. Na parterze był
przed wojną sklep obuwniczy Blitza i duży sklep korzenny
a na piętrze był gabinet ginekologiczny lekarzy Leserów. W la−
tach powojennych mieszkał na piętrze adiutant dowódcy 18
pp, porucznik Leopold Kozłowski, muzyk, kompozytor, popu−
larny „Poldek”, pierwszy klezmer Rzeczpospolitej.
Do budynku przylegała parterowa przybudówka gdzie był
najpierw zakład fotograficzny a po wojnie zakład fryzjerski.
Pracowali w nim m.in. Edward Koźbiał i Władysław Brańka
(1914–1989) legendarny bramkarz przedwojennej „Skawy”.
Dalej był dawny teren stajni i magazynów majątku Szwar−
ców; po wojnie baza Powiatowego Zarządu Dróg Lokalnych.
126
Wadowice_10.pm6 126 11-11-19, 00:55Wszystko to zostało zlikwidowane dla potrzeb telekomunika−
cji, której dyrektorem był długie lata Franciszek Lis, działacz
TMZW. Pierwsze telefony w mieście zainstalowano na począt−
ku XX wieku. W 1919 roku było już ponad 60 abonentów
a przed wojną około 100. Budynek banku pochodzi z 1891
roku. Projektował go krakowski architekt J. Sowiński. Gmach
był przeznaczony dla Rady Powiatowej a na parterze mieściła
się Powiatowa Kasa Oszczędności. Miało tu do 1914 r. okrę−
gową siedzibę Galicyjskie Towarzystwo Kredytowe Ziemskie,
instytucja obsługująca właścicieli ziemskich. Taka funkcja –
bankowo−samorządowa – domu utrzymała się do 1939 roku.
Po wojnie jakiś czas Rada Powiatu miała tu salę obrad. Budy−
nek zachował swoją oryginalną architekturę i mimo licznych
ingerencji posiada jeszcze wiele wartościowych elementów
sztukaterii wnętrz.
Pierwszym dyrektorem banku był Ignacy Dobrodzicki. Jego
syn Adam (1883–1960) już w Gimnazjum założył organizację
niepodległościową. Był potem artystą malarzem, majorem
Legionów i adiutantem J. Piłsudskiego. Jego brat Jerzy Kazi−
mierz (1884–1934) także działacz niepodległościowy, generał
brygady WP pełnił wysokie funkcje w wojskowości. W latach
sześćdziesiątych mieszkała tu familia Zaorskich i Żukowskich.
Jadwiga Żukowska była dobrą choć mało znaną malarką. Jej
córka Zofia jest akwarelistką. Wychowanką Żukowskich jest
także Antonina Kuśnierska – pianistka. W banku mieszkała
także rodzina Bernasiów.
Obok banku, w miejscu drewnianego dworu Schwartzów,
powstał ok. 1900 roku budynek urzędu pocztowego i telegra−
ficznego, zmodernizowany w latach trzydziestych. Narożny bu−
dynek gdzie dzisiaj policja, postawił przed wojną dentysta Maks
Goldberger. Tu mieszkał Roman Hawiger, agent ubezpiecze−
niowy. Bracia Leopold i Edward Goldbergerowie – dentyści –
przeżyli wojnę i wyemigrowali do Izraela. Dom nabył po woj−
nie Józef Sadowski, piekarz, ale został z niego szybko wywłasz−
czony, bo od 1945 roku mieścił się tu Urząd Bezpieczeństwa.
Gmach policji kojarzy się z czasami wszechwładnej milicji
i UB lat 1946–1990. W latach pięćdziesiątych często zza okien
dochodziły krzyki prześladowanych. W moich czasach szkol−
nych chodziliśmy zawsze drugą stroną ulicy, bo strach przed
tym miejscem paraliżował. Stąd wyruszano na akcje przeciw−
ko tzw. wrogom władzy ludowej, tu przywożono żywych i mar−
twych, tu Polak gnębił Polaka. Budynek przeklęty setkami ludz−
kich tragedii. Ponury, nieprzyjemny gmach państwowego
aparatu ucisku. Kierowali nim zawsze ludzie spoza Wadowic.
127
Wadowice_10.pm6 127 11-11-19, 00:55Między ul. Sienkiewicza i Legionów zwarta zabudowa z XIX
wieku. W pierwszym budynku – Rybaka a potem Kowalczew−
skich, była restauracja Walentego Rybaka a z początku wieku
hotel „Sobieski” i restauracja Wawrzyńca Siepaka. Przed wojną
prowadził ją Kalisz a po wojnie Józef Małecki. W czasie wojny
był to tzw. Gasthaus prowadzony na początku przez Lipow−
skiego. W 1950 roku na żądanie ówczesnego szefa UB dwaj
restauratorzy – Simoni i Waligóra uruchomili kasyno milicyj−
ne, dostępne jedynie dla władzy – milicja, funkcjonariusze UB
i aparat partyjny. Z tyłu była w latach sześćdziesiątych mała
salka klubowa Stronnictwa Demokratycznego. Na miejscu ka−
syna powstał ok. 1987 r. pierwszy w mieście, współczesny pub,
klub nocny „Wiraż”.
Na piętrze mieszkał kiedyś c.k. radca sądowy Józef Mio−
doński. Jego syn, profesor UJ Jan Miodoński (1902–1963),
członek PAU i PAN, był wybitnym laryngologiem. Po wojnie
żyła tu Wiktoria Sapińska, nauczycielka i działaczka Związ−
ku Nauczycielstwa Polskiego. Następny dom należał do adwo−
kata Zimmerspitza, prezesa gminy żydowskiej. Jego syn Leon,
też prawnik, był oficerem I Armii WP i pracował po wojnie
w Ministerstwie Sprawiedliwości. W tym domu mieszkali Koź−
białowie: Edward był znanym fryzjerem a jego brat, Henryk,
pułkownikiem WP. Ostatni dom przed ulicą Legionów należał
do kupieckiej rodziny Karkulewskich.
Za ul. Legionów stoi klasztor Nazaretanek. Przed nim, gdzie
dziś duże skrzyżowanie, stał do końca lat pięćdziesiątych oka−
zały, parterowy, typowo wadowicko−galicyjski dom a w nim
rezydował rzeźnik. Dom rozebrano, rzeźnik się przeprowadził
a zabytkową belkę stropową, bodaj z XVII wieku, przekazano
do Muzeum w Gorzeniu.
Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu przy−
było do Wadowic w 1894 roku. Zakon zakupił obecny teren
wraz z małym domkiem. Kilka lat później założono stowarzy−
szenie im. św. Wincentego a Paulo i uruchomiono przytułek
dla sierot. Budowę klasztoru, wg projektu inżyniera Adama
Kozłowskiego, rozpoczęto w 1905 roku, zaś w 1910 otwarto
internat dla dziewcząt. Tuż przed wojną firma Jana Petka
nadbudowała piętro. Siostry prowadziły ochronkę do której
chodził mały Karol Wojtyła i szkołę zawodową dla dziewcząt,
zamienioną po wojnie w Gimnazjum Krawieckie. W 1947 roku
gimnazjum liczyło 160 uczennic, internat 20 a dom dziecka
32 wychowanki. Po likwidacji szkół kościelnych (1951) posze−
rzono dom dziecka a w starym budynku było nadal przed−
szkole.
128
Wadowice_10.pm6 128 11-11-19, 00:55Siostry Nazaretanki w latach 1898–1951 stanowiły pod−
stawowy personel szpitala. Ich cicha i pracowita obecność
towarzyszy kolejnym pokoleniom wadowiczan już ponad 100
lat. Pielęgniarkami były m.in. siostry Aleksandra Śmigielska,
Gabriela Wincentak, Joanna Machałek, Wiktoria Stanik, Anie−
la Jasinska, Maria Zagorska, Jadwiga Antkiewicz, Janina
Szczepaniak a nauczycielkami Leonia Komar, Adolfa Pacułt,
Stefania Podgórska, Zofia Kosarz, Jadwiga Palusińska, Nata−
lia Czerska i inne. Obecnie w klasztorze znajduje się Pań−
stwowy Dom Pomocy Społecznej prowadzony przez siostry.
Za klasztorem piętrowy, wiekowy dom. Typowy przykład
galicyjskiej architektury miasta. Z sienią na osi, obszerną,
łukową bramą nad którą do 1945 roku biegł centralnie ryzalit
uwypuklając elewację.
Jest to kamienica Franciszka Opydo (1856–1923) lekarza,
posła i zasłużonego burmistrza Wadowic. Jego żona, Zofia
z Graffów, ofiarowała ok.1930 r. teren między koszarami a ul.
Tatrzańską na budowę boiska sportowego. Na parterze – lat
temu jeszcze kilkadziesiąt – był zakład cukierniczy i najlep−
sze po wojnie ciastka cukiernika Józefa Woźniaka. Szło się
nad Skawę i robiło familijne zakupy. Tu mieszkała rodzina
introligatora Adolfa Zadory, który miał zakład oprawy obra−
zów. Jego syn Franciszek (1912–1997), bankowiec, był rad−
nym, działaczem „Sokoła”, TMZW i prezesem Polskiego Komi−
tetu Pomocy Społecznej.
Domy nr 37–43 to dawne, powstałe w 1854 roku koszary
kawalerii pułku im. ks. Szwarcenberga a potem landwehry
czyli obrony. Tu mieszkali ułani i kadra a za budynkiem były
drewniane stajnie dla 120 koni. Budynek w latach międzywo−
jennych był zamieszkany głównie przez rodziny oficerów 12
pp. Od ok. 1900 r. na parterze był sklep kolonialny właścicie−
la połowy budynku, Józefa Hoffmana a z tyłu skład handlowy
Samuela Bronnera, prezesa Stowarzyszenia Kupców Żydow−
skich. Tradycję handlową obiektu kontynuował przez kilka−
dziesiąt lat sklep Paciorka.
Na piętrze mieściło się przed wojną przedszkole dla dzieci
żydowskich i Żydowski Dom Ludowy. Mieszkał tu major Fran−
ciszek Mucha, autor historii wojennej 12 pp a także działacz
PPS, organizator i komendant Związku Strzeleckiego Stefan
Kucharski (1876–1957). Jego syn Juliusz, był długoletnim
dyrektorem liceum dla pracujących. Stąd pochodził inżynier
Stanisław Tadeusz Nowak (1891–1945), jeden z założycieli
w 1941 r. Związku Walki Czynnej, dyrektor DOKP w Katowi−
cach; zginął w Gross−Rosen. Tu mieszkał po wojnie Leszek
129
Wadowice_10.pm6 129 11-11-19, 00:55Lorek (1922–1977) reżyser filmowy, współtwórca „Bolka i Lol−
ka”. Z budynkiem związane są dzieje rodziny Lebieckich, Ci−
borów, Klauznerów, Wiktorów czy Paschalisa Ślusarczyka
(1909–1985), działacza ruchu ludowego. W tym domu wycho−
wywał sie także Wiesław Domański, zasłużony lekarz, ordy−
nujący długie lata w Spytkowicach.
Za budynkiem płynął ciek kanalizacyjny z koszar czyli daw−
na Faburnia. Następny, oddalony od ulicy dom to dawna stacja
poczty dyliżansowej. Poczta konna na trasie Kraków–Wadowi−
ce–Wiedeń zaczęła kursować regularnie pod koniec XVIII w.,
a jej potrzebom służył drewniany zajazd i stajnie dla koni. Ok.
1850 roku powstał obecny budynek z rozległym parkiem na za−
pleczu, wozownią i stajniami. Tu mieszkał c.k. chirurg wojsko−
wy, August Wetscherka a potem jego syn kapitan Karol Wetscher−
ka. Przed wojną mieszkała tu rodzina kapitana Palusińskiego
i jakiś czas płk dypl. Władysław Rusin, od 1935 roku komen−
dant główny Związku Strzeleckiego a także popularna akuszer−
ka Maria Korzeniowska. Tu zamieszkał po wojnie Władysław
Kozieł, jeden z pierwszych kierowców pogotowia ratunkowego.
Dalej parterowy budynek Wichrów w którym mieszkał Józef
Łaszcz (1866–1922) nauczyciel i dyrektor szkoły męskiej im.
S. Jachowicza. Obok skrzyżowanie z ul. Fabryczną, którą wyty−
czono jakieś 40 lat temu trasą dawnych opłotków i ścieżki wzdłuż
Faburni. Obiekty Rejonu Dróg Publicznych powstały na miej−
scu dawnej służbówki w której żyła pod koniec XIX w. rodzina
drogomistrza Będkowskiego. Stąd pochodził Jacenty Bętkowski
(1904–1980), oficer II Korpusu, który walczył pod Monte Cassi−
no, był cichociemnym i dowódcą w powstaniu warszawskim.
Ulicę Jana Kochanowskiego wytyczono dopiero w latach
powojennych. Za nią dom nr 57 Dionizego Erba, sędziego Sądu
Okręgowego. Od kiedy pamiętam, był tu sklepik po schod−
kach, kiedyś ostatnia możliwość zaopatrzenia na czas wypo−
czynku nad Skawą. Za nim stoi parterowy domek Krobickich
dla pracowników majątku dworskiego.
Z kolei piętrowa kamienica Fijałków. Tu mieszkała nauczy−
cielska rodzina Jachów. Ludwik Jach (1892–1952) artysta
malarz w grupie „Czartak II” był profesorem wadowickiego
gimnazjum, nauczycielem Karola Wojtyły i organizatorem po−
wojennego szkolnictwa. Jego syn, Ludwik Jach „Kotuś” to
jeden z najlepszych malarzy związanych z Wadowicami. Nie−
rozumiany przez współczesnych, chory i zagubiony, miał opar−
cie jedynie w garstce przyjaciół. Po wojnie żył tu emerytowa−
ny nauczyciel z Kresów, profesor Dudziński, znany ze swoich
oratorskich, publicznych wystąpień.
130
Wadowice_10.pm6 130 11-11-19, 00:55Następny dom nr 65 – rodziny Gajczaków. Tadeusz Gaj−
czak był cenionym i popularnym muzykiem, liderem znanej
po wojnie orkiestry. Miałem zaszczyt grać z nim kilkakrotnie.
Miał absolutny słuch i w trakcie słuchania utworu, zapisy−
wał go od strzału, we właściwej tonacji. Jego młodszy brat
Roman A. Gajczak – publicysta – jest autorem wielu książek
i opracowań o Wadowicach. Obok mieszkał wojskowy urzęd−
nik, kapitan Kazimierz Karmański. Stąd pochodzi artysta
malarz Kazimierz Rauch, wnuk Karmańskiego.
Dalej pracowało duże gospodarstwo ogrodnicze należące
dawniej do Łopatów, później własność Lichockiej. Jest to po−
zostałość gospodarstwa Józefa Krausa, ogrodnika przybyłego
ze Stryja pod koniec XIX wieku. Jego syn Jan Kraus był legio−
nistą, majorem – zginął w Katyniu. Dalej mieszkała lekarska
familia Rauchów a na osiedlu Jedność Stanisław Jankowski
(1927–1975) dentysta, malarz i koneser sztuki. Ostatni do−
mek należał do licznej rodziny Wiercimaków.
W miejscu obecnej stacji benzynowej stały małe domki m.in.
rodziny masarza Siwka. Później ulica prowadziła przez teren
Mikołaja. Właściciele wójtostwa traktowali ten stumetrowy
odcinek ulicy serio i pobierali opłatę za przejazd. Miasto dłu−
go wiodło spór z Mikołajem i dopiero z końcem XVIII w. spra−
wę załatwiono. Do niedawna stały tu budynki dróżnika i bie−
gło torowisko do Suchej. Gdy z końcem lat osiemdziesiątych
rozbierano tory, przekonywałem ówczesne władze miasta aby
czyniły starania w PKP o ich zachowanie. Później monitowa−
łem o zachowanie torowiska u nowych władz. Wszystko to
nadaremno – władzy brak wyobraźni. Dzisiaj mogłaby w se−
zonie kursować kolorowa ciuchcia do Czartaka lub w osta−
teczności funkcjonować na nasypie droga rowerowa i space−
rowa. A tak, choć mamy ambicje miasta turystycznego, to ani
ciuchci do Czartaka ani utwardzanego ponad 100 lat nasypu.
Prawą stronę ulicy rozpoczyna od Rynku kamienica nr 2 ro−
dziny Munzów, później Kurta Rosenberga. Tu ordynował pierw−
szy, żydowski lekarz, dr Samuel Taub (1869–1933). Z jego córką
ożenił się wybitny polski malarz Zbigniew Pronaszko, który tu
mieszkał przed 1939 rokiem. Syn Tauba Karol, podporucznik
12 pp., poległ w 1919 r. w walkach pułku koło Cieszyna.
Na parterze działał około 1900 r. sklep Goldmana i tekstylny
Salo Nesselrotha prezesa Sowarzyszenia Kupców. Obok zakład
szewca Franciszka Gzeli a od 1930 roku sklep obuwniczy firmy
Bata. Po 1945 r. były tu sklepy m.in. Rodkiewicza, Gzeli i Adam−
czyka. Zakwaterowano też delegaturę Państwowego Urzędu
131
Wadowice_10.pm6 131 11-11-19, 00:55Repatriacyjnego. W latach 1956–1990 istniał tutaj popularny
Sklep Wzorcowy PSS, największy spożywczy sklep w mieście.
W styczniu 1945 r. w domu zamieszkał pierwszy powojen−
ny burmistrz miasta i sekretarz PPR – Władysław Sadowski
(1908–1986): organizator i koordynator powojennej odbudo−
wy miasta, później długoletni dyrektor Przedsiębiorstwa Bu−
downictwa Rolniczego. Do kamienicy przykleił się mały sklep.
Już przed I wojną był tu skład warzyw Dawida Gelbwascha
i kantor sprzedaży losów państwowych a po 1945 roku kiosk
Klinków i do dzisiaj nadal sklep warzywny. Za nim stał par−
terowy dom z wyszynkiem i masarnią Józefa Adama Siwka,
który mieszkał na końcu Lwowskiej (gdzie obecnie stacja pa−
liw). Transportował stamtąd mięso i wędliny wózkiem cią−
gniętym przez olbrzymiego owczarka, zarazem reklamując
swoją firmę i dostarczając radości dzieciakom! W tym domu
mieszkał także masarz Marian Krawczyk.
Narożna kamienica nr 8 powstała pod koniec XIX wieku,
nadbudowano ją II piętrem po 1910 r. Była własnością
kuśnierza Edmunda Krzysztoforskiego – radnego, działacza
„Sokoła”. Jego syn Karol (1884–1958) był miejskim „leka−
rzem i akuszerem”. Tu mieszkał też Tadeusz Sokulski, ka−
pitan WP, filozof, profesor gimnazjalny oraz lekarz wetery−
narii, Jerzy Dec(1922−1972), inicjator budowy wielu lecznic
w powiecie.
Kawiarnia na parterze działała od 1908 r.; w latach 1931–
39 była tu restauracja Franciszka Brańki z Jaroszowic.
W okresie 1953–1965 lokal zajmował spółdzielczy zakład szew−
ski a na początku lat siedemdziesiątych znów otwarto kawiar−
nię – popularny „Lotos”, w której spotykali się jeszcze w la−
tach osiemdziesiątych reprezentanci wadowickiej inteligencji
na koniaczek przy szachach czy warcabach. Obecna kawiar−
nia kontynuuje więc ponad 100−letnią tradycję.
W budynku była po 1915 roku introligatornia Karola Osiow−
skiego potem Adolfa Zadory a obok duży sklep „PoCiecHa” –
Popowicz, Cieciak, Hardek. W jego miejscu po wojnie był sklep
„Konsumy”, przeznaczony tylko dla władzy mundurowej
i uprzywilejowanych.
Okazały gmach nr 16 należał do bogatej rodziny Słapów.
Senior Jacenty Słapa był ziemianinem. Jego potomek, Alek−
sander Słapa (1895–1964) filozof i polonista, redaktor wy−
dawnictw, organizował Wydawnictwo Literackie w Krakowie.
W kamienicy mieszkała też rodzina Wilczyńskich, skoligaco−
na ze Słapami. Franciszek Wilczyński był ck kontrolerem po−
datkowym a jego żona Maria (ze Słapów) fundowała kaplicę
132
Wadowice_10.pm6 132 11-11-19, 00:55na cmentarzu parafialnym w 1862 r. Ich syn, c.k. notariusz
Kazimierz Wilczyński (1843–1892) był radnym, wiceburmi−
strzem i prezesem „Sokoła”.
Mieścił się tu w XIX wieku Hotel Narodowy Zinnera a po
1918 roku obiekt nazywano „kombinatem” Teofila Wysogląda
– dzierżawcy, który prowadził tu hotel, restaurację i kino. Z ty−
łu, w ogrodzie, na werandowym piętrze mieściło się Kasyno
Urzędnicze czyli klub ze stołówką dla lokalnych urzędników.
Przed wojną na parterze był salon fryzjerski Borgera, po
okupacji sklep cukierniczy „Mariola”. W przybudówce, dzia−
łał zakład fotograficzny Zenona Janika z Gotowizny, piłkarza
i kapitana drużyny KS „Skawa” a po wojnie cukiernia Wła−
dysława Porębskiego – działacza sportowego – kwiaciarnia
Studnickich i od wielu lat sklep zegarmistrzowski.
W budynku mieścił się jedyny po roku 1945 hotel w mie−
ście i kino „Szarotka”, czynne od 1915 r. do końca lat dzie−
więćdziesiątych. Zaraz po wojnie, gdzieś do 1948 roku, sala
kina była świadkiem wielu imprez i manifestacji politycznych,
bo jeszcze pozwalano wierzyć w demokrację. Restaurację i ho−
tel prowadził wtedy popularny Henryk Jasiński (1902–1976),
radny i wiceburmistrz. U niego terminował znany mojemu
pokoleniu restaurator Kazimierz Kaliński. Brat Jasińskiego,
Bolesław, znany był z wysokiego kunsztu gwizdania, czym
zawsze wzbudzał nasz podziw.
Wejście główne prowadziło w lewo do restauracji, po scho−
dach na górę do hotelu a na wprost korytarzem do kina. W tam−
tych, powojennych latach głównymi klientami lokalu byli ofice−
rowie radzieccy a później reprezentanci nowej, ludowej władzy.
Po 1950 r. Jasiński musiał się upaństwowić. Tak poczęła się
restauracja „Beskidzka” pod zarządem PSS. Hotel przejęło w za−
rząd miasto, a kino – województwo. „Beskidzka” była od tamtej
pory, gdzieś do połowy lat osiemdziesiątych, reprezentacyjnym
lokalem. Położona w sąsiedztwie wszelkich urzędów stała się
miejscem załatwiania wielu interesów – od spraw sądowych,
policyjnych, zdrowotnych po egzaminy czeladnicze, mistrzow−
skie a nawet maturalne. Zmieniono wejście, wystrój, zaplecze
kuchenne, nadbudowano piętro. Była lokalem nobilitującym
bywalców. Byli pośród nich ludzie władzy, nauczyciele szkół śred−
nich, bogaci rzemieślnicy i przybysze na delegacji. Piło się, bie−
siadowało a dancingi w „Beskidzkiej” w latach sześćdziesiątych
były jedynymi od Krakowa do Bielska. Lokal stawiano na równi
(no, prawie) z krakowskim Feniksem czy bielskim Prezydentem.
Oczywiście były i panienki a stojący tam fortepian służył rów−
nież jako obiekt do prezentacji ich urody.
133
Wadowice_10.pm6 133 11-11-19, 00:55Potem zastąpiło go pianino, na którym już było trudniej
zasiadywać.
O dancingach w „Beskidzkiej” można by wiele mówić. Gra−
li tu popularni w tamtych latach muzycy, m.in. Zbyszek Jut−
ka, Włodek Balon, Rysiek Karton, Marian Kowalski, Heniek
Najbor i wielu, wielu innych. Ze znanych postaci wspomnę
długoletniego kelnera, pana Stefana (na pytanie o przyprawy
do tatara – zawsze odpowiadał – magi nie ma) czy na owe
czasy instytucję oświatową, jaką był mgr Jerzy Bielecki (jego
słynna mirażka) czy „Niusiek” Kruk, piekielnie zdolny me−
chanik. Obok nich wykładowcy ze szkół średnich, palestra,
lekarze, rzemieslnicy. No i panienki: Mery, Hulotka, Ala...
W szatni, za opłatą, można było wypożyczyc krawat, bo... bez
krawata na dancing nie wpuszczano!
Z chwilą otwarcia restauracji „Czartak” a później „Dwor−
ku Mikołaja”, „Beskidzka” podupadła i już nigdy nie wróciła
do dawnej klasy. Wreszcie na fali transformacji padła i knaj−
pa, i hotel. Najdłużej trzymało się kino, prowadzone kolejno
przez Jana Łysonia, Jana Zawiłę, Jerzego Brańkę i Edwarda
Ślęzaka. Długą tradycję kina kontynuuje obecnie Wadowickie
Centrum Kultury. Tu była potem jakiś czas dyskoteka a te−
raz, klub, kręgielnia, pub, panienki czyli kontynuacja dioni−
zyjskiej tradycji budynku.
Modernistyczny dom nr 18 powstał tuż przed wojną,
w 1938 r. Mieszkał w nim doktor Włodzimierz Jacyszyn (1910–
1953), lekarz, żołnierz września, jeniec oflagów, konspira−
tor, patriota, lekarz polskich obozów i sierocińców w Niem−
czech. Jego brat Jan, kapelan wojskowy zaginął w ZSRR.
Po wojnie w kamienicy zamieszkały rodziny pracowników mi−
licji m.in. Józefa Zająca – komendanta, rodzina Hendlów,
Pawłowskich.
Następny budynek klasycystyczny, z II poł. XIX w., był do
1918 roku własnością burmistrza Jana Iwańskiego a następ−
nie Julii Karkulewskiej. Do 1914 r. mieściła się tu szkoła
zawodowa (realna). W 1925 r. propinator Benycjon Ber i ku−
piec Kalman Proper przeznaczyli go na założony i prowadzo−
ny przez nich Ludowy Bank Spółdzielczy. Miał tu też siedzi−
bę Klub Rezerwistów, w którym działał chór prowadzony przez
Józefa Titza. Na piętrze były po wojnie biura Rejonowego
Przedsiębiorstwa Usług Przemysłu Terenowego czyli „rupu−
tupu”, synonimu wszechstronnej, tandetnej działalności.
Bankowy charakter kamienicy kontynuuje bank PKO.
Dom następny związany był przed wojną z wadowickim rze−
miosłem. Tu była siedziba przedwojennego PPS. Między ul.
134
Wadowice_10.pm6 134 11-11-19, 00:55Poprzeczną a Cichą stoi potężny gmach dawnej c.k. Dyrekcji
Okręgu Skarbowego.
CK Monarchia, lokując w Wadowicach siedzibę cyrkułu za−
częła administrowanie od trzech podstawowych obiektów: ko−
szar dla poboru rekruta, sądu i więzienia dla porządku oraz izby
skarbowej dla poboru podatków. W czasie I wojny był tu szpital
a w latach II Rzeczpospolitej Urząd Skarbowy Akcyz i Monopoli.
Budynek służył fiskusowi do lat sześćdziesiątych, później admi−
nistracji oświatowej. Na piętrze mieścił się po wojnie do lat sie−
demdziesiątych Wydział Oświaty. Kierował nim m.in. Stanisław
Filipek (1905–1977) nauczyciel, żołnierz AK, więzień obozów kon−
centracyjnych. Jako inspektor szkolny zainicjował budowę wie−
lu szkół w powiecie, był autorem opracowań z historii oświaty
i prezesem ZNP. Inspektorem, którego z szacunkiem wspomi−
nam, był Antoni Koczur, ojciec znanego fotografika Kazimierza
Koczura. Bodaj w sierpniu 1969 roku chciałem się przenieść z
okresowej pracy w Polsce do Wadowic. Niestety było po terminie
i pani Stasia Poznecka nie mogła mi nic pomóc. Na to zjawił się
inspektor Koczur, wziął podanie, kazał usiąść, wypytał dokład−
nie o pochodzenie i familię i zawyrokował: ma pan pracę przez
pamięć pańskiego dziadka, u którego się w czasie okupacji ukry−
wałem. I tak dziadek Franciszek, którego niewiele pamiętam,
pomógł mi w powrocie do Wadowic.
W budynku jest obecnie przedszkole i Biblioteka Pedago−
giczna, której organizatorem i długoletnim kierownikiem była
Helena Adamczakówna (1882–1972), nauczycielka i dyrektorka
szkół, działaczka Związku Nauczycieli Szkół Ludowych i ZNP.
W prawo, na ul. Poprzecznej (przed wojną Teofila Kluka), na
miejscu dzisiejszego bloku stał dom, w którym mieszkał krawiec
Tomasz Kęcki, działacz sportowy i prezes klubu Polonia. Jego
syn Zenon (1902–1984) był naczelnikiem „Sokoła”, gimnasty−
kiem w kadrze olimpijskiej 1936 r. i do emerytury nauczycielem
w ZSM w Gorzeniu. Za domem Kęckich była pierwsza baza Spó−
łdzielni „Przewóz”, którą organizował Józef Kowalówka oraz
pierwsza siedziba Krajowej Spółdzielni Kominiarzy.
Przy Lwowskiej 20 pracował aż do powojnia sklep i zakład
masarski Piotra Kasperkiewicza (1896–1990). W następnym
domu, przed wojną, był mały hotelik Hassa a na parterze
„rozlewnia wód gazowanych” i piwa Władysława Brańki.
W domu nr 30 mieszkał adwokat, dr praw, Józef Majka.
Jego syn Jerzy, działacz polityczny i dziennikarz, był naczel−
nikiem ZHP, redaktorem naczelnym „Świata Młodych” i „Try−
buny Ludu”. Mieszkał tu po wojnie Ignacy Magiera (1905–
1984), nauczyciel wf, urzędnik powiatowy, prezes PTTK
135
Wadowice_10.pm6 135 11-11-19, 00:55i powojenny instruktor harcerski. Jego żona Zofia z Krzysz−
toforskich przez 40 lat uczyła w szkole męskiej. Jeszcze do
dzisiaj wspominane są przez starsze pokolenie harcerzy ga−
wędy druha Magiery o jego nieprawdopodobnych, jak u baro−
na Munchausena, przygodach. Od kilkudziesięciu lat w bu−
dynku ma siedzibę Polski Związek Motorowy.
Za nim dom z 1936 roku dr Józefa Sołtysika (1885–1973)
długoletniego lekarza i dyrektora szpitala, ciepło wspominane−
go przez starszych wadowiczan, ojca aktorki Barbary Sołysik.
Tu mieszkał Roman Dąbrowski, instruktor harcerski, ka−
pitan 12 pp i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, po wojnie
księgowy w MPGK. Jego żoną była Julia Fogelmann, artysta
malarz, nauczycielka szkół średnich. Od lat siedemdziesią−
tych była tu siedziba wadowickiego rzemiosła. W domu nr 34
żył sierżant 12 pp Adam Krzyżecki, muzyk.
Dwa bloki przy ul. Lwowskiej, powstałe na terenie dawne−
go boiska koszar, budowane były dla tzw. aktywu młodzieżo−
wego pod patronatem Związku Młodzieży Socjalistycznej.
Olbrzymi gmach koszar wojskowych jeszcze dzisiaj imponuje
rozmachem. Jest prawie wielkości Rynku. Powstał ok. 1827 roku
dla c.k. 56 pułku piechoty. Służyli w nim – od 3 do 6 lat –
poborowi z powiatów: wadowickiego, bialskiego, żywieckiego,
myślenickiego. Stąd też wyruszali na wojny, które toczyła Au−
stria – do Italii, na Bałkany, do Mołdawii a wreszcie na fronty
I wojny światowej. W 1918 r., na bazie 56 pp powstał 12 pułk
piechoty Ziemi Wadowickiej. Organizowali go kapitan Franci−
szek Alter (1889–1945) i major Józef Śmiałowski. Pułk wyruszył
na front wojny polsko−bolszewickiej a także pod Cieszyn przeciw
Czechom. W 1938 r. ponownie ruszą dwie kompanie na Zaolzie,
wspomagając Niemcy w rozbiorze Czechosłowacji. Historia się
powtórzy w 1968 r. Stacjonujący w Wadowicach batalion KBW
poszedł „bronić” socjalizmu w Czechach. A my się dziwimy cza−
sami, dlaczego Czesi nas nie kochają. Tu mieściła się komenda
uzupełnień wojskowych, posterunek żandarmerii i wszelkie in−
stytucje z wojskiem związane i wojsku potrzebne.
Wojsko było nieodłącznym elementem dawnych Wadowic.
Działały kasyna oficerskie i podoficerskie, słynne były rauty,
bale i reduty organizowane przez kadrę 12 pp. W koszarach
stacjonował jeden batalion, drugi w tzw. koszarach chocim−
skich na ulicy Zatorskiej zaś trzeci w Krakowie. W 1939 r.
pułk walczył pod Jordanowem i Rajskiem, kończąc kampanię
pod Narolem na Lubelszczyżnie. Wielu żołnierzy walczyło póź−
niej na frontach II wojny, w czas której pułk został reaktywo−
wany jako 12 pp. Armii Krajowej.
136
Wadowice_10.pm6 136 11-11-19, 00:55Po wojnie w koszarach stacjonował 18 kołobrzeski pp. ze
znakomitą orkiestrą.
Od lat sześćdziesiątych obiekt zajmował „Herbapol”. Jed−
na z pierwszych uchwał reaktywowanej w 1998 r. Rady Po−
wiatu Wadowickiego obligowała Starostwo do zlokalizowania
tu wszelkich władz administracyjnych powiatu: od oświaty
i komunikacji po budownictwo, rolnictwo i ubezpieczenia –
aby można było załatwić wszystko w jednym miejscu. Nieste−
ty o kondycji władzy świadczy fakt, że sobie z tym nie poradzi−
ła, za to poradził... prywatny inwestor, który budynek kupił.
Władza miała za darmo. Dom jest w trakcie remontu.
Przed koszarami stoi Pomnik Żołnierzy 12 pp. odsłonięty
w 1928 r. wg projektu artysty Józefa Jury; czci pamięć pole−
głych w wojnie1918–1922. W 1939 r. Niemcy zniszczyli posąg
żołnierza, ale pomnik się zachował. Za to władza ludowa
w 1974 r. po cichutku go usunęła. Dwa lata później, robotni−
cy z MPGK poskładali na własne ryzyko pomnik na cmenta−
rzu wojskowym. Podobny los spotkał ten w Rynku. Wykonany
także przez wadowickiego artystę, przedstawiał żołnierzy –
ale radzieckich. I też władza ludowa – nie po cichu, ale z fan−
farami – pomnik w 1989 r. usunęła. Stoi sobie teraz (mam
nadzieję spokojnie) na Cmentarzu Wojskowym.
Wróćmy jednak do pomnika sprzed koszar. W czasach pierw−
szej Solidarności przywrócenie go stało się jednym z zamie−
rzeń opozycji. Byłem w składzie sześcioosobowej grupy, która
w listopadzie 1981 roku zadanie wykonała. Dzisiaj pomnik,
jak pomnik, służy bardziej władzy niż tym, których winna
reprezentować.
Za koszarami ulica Krótka i w zasadzie jeden, pietrowy
dom chorążego Andrzeja Jakimka, postawiony dla zawodo−
wych pooficerów. Mieszkali tu sierżanci 12 pp. Znakomity
muzyk Józef Maćkowiak, żołnierz września i II Korpusu, Jan
Grabowski, powstaniec wielkopolski, chorąży Armii Krajowej,
Leon Klaja, żołnierz obu wojen światowych, po wojnie prezes
Związku Ogródków Działkowych.
W następnym za gmachem koszar domu mieszkał także
sierżant 12 pp Edward Bruzda. Domek obok zajmowali Han−
kusowie i Szczepanikowie. Potem był domek Graców, gdzie
mieszkali Krausowie i Majtczakowie. Ostatni parterowy do−
mek (56) należał kiedyś do wybitnego prawnika, sędziego Sądu
Najwyższego i Trybunału Narodowego, profesora Józefa Ze−
mbatego (1901–1989), ojca artysty Macieja Zembatego.
Małe osiedle wojskowe powstało w 1955 r. dla kadry18 pu−
łku piechoty. Przed nim pawilon handlowy „Eldomu” i zaraz
137
Wadowice_10.pm6 137 11-11-19, 00:55za nim dawna Wytwórnia Wód Gazowanych „Zdrój” Francisz−
ka Woźniaka, handlowca i restauratora, działająca w latach
1956–1994. Nie było chyba nikogo w powojennym pokoleniu
wadowiczan, kto nie pił krachli od Franusia albo nie bywał
u niego na „Granicy”. Tu mieszkała po wojnie rodzina jego
siostry Zofii Chrząszcz, więźniarki Auschwitz. Jej mąż, Lu−
dwik Chrząszcz, ostatni właściciel dóbr ziemskich w Grabo−
szycach i Rudzach, został zamordowany przez rozwydrzone
chłopstwo w 1957 roku. Obecnie jest tu mini market.
Za domem Woźniaków stoi nowoczesny biurowiec firmy
Madix a za nim dom nr 72 Stanisława Surmy−Nowakowskie−
go (1902–1976) sierżanta 12 pp., żołnierza września i podzie−
mia. Słynna była jego ucieczka w 1942 r. z aresztu w Wadowi−
cach. Stąd pochodzi dr Andrzej Nowakowski – historyk regionu.
Tu mieszkał ppłk Franciszek Sękara (1893–1973) legionista
I Brygady, żołnierz obu wojen i jeniec oflagu.
Dalej, aż do skrzyżowania z ul. J. Putka, w dawnych ogród−
kach i ogrodach, nowe obiekty handlowe. Między nimi mała
willa z owalnym wejściem należąca do Władysławy i Tadeusza
Hanusiaków, nauczycieli gimnazjalnych, współwłaścicieli
MAFO, następnie zabudowania gospodarstwa Byrskich i ogrod−
nictwo Studnickich (nr 82). Jan Studnicki, działacz młodzieżo−
wy, był długoletnim dyrektorem szkoły przy ul. Sienkiewicza.
Na obecnym rondzie do 1985 r. był strzeżony przejazd
kolejowy.
Skrzyżowanie z ulicą Putka zabudowano z lewej strony
obiektami Zakładów Cukierniczych „Skawa” a z prawej blo−
kiem z supermarketem. Dawne MAFO a obecne ZC „Skawa”
przeniosły się tutaj z ulicy Kolejowej w 1970 roku za kadencji
Tadeusza Mleczki, dyrektora lubianego i akceptowanego. Od
ronda w prawo idzie ulica na Błonia, Gotowiznę i na Mikołaj.
Restauracja Dwór Mikołaj to klasycystyczny dworek z pocz.
XIX w. z eliptycznym salonem o czterech nyżach na osi. Na
obwodzie elipsy kolumny dźwigają belkowanie nad którym jest
kolorowy plafon.
Miasto w XV wieku sprzedało ten teren Piotrowi Komorow−
skiemu herbu Korczak, właścicielowi siedmiu zamków na
Orawie i Liptowie, od 1474 roku „wójtowi wadowskiemu”, który
wcielił go do starostwa barwałdzkiego.
Wójt był wtedy reprezentantem właściciela – czyli księcia
zatorskiego a potem króla.
Komorowski postawił w tym miejscu pierwsze drewniane
zabudowania. Po nim wójtostwo otrzymał Jan Komorowski, też
starosta barwałdzki, kasztelan połaniecki i oświęcimski, pan
138
Wadowice_10.pm6 138 11-11-19, 00:55na dobrach żywieckich a następnie Krzysztof Komorowski, który
kasztelanię oświęcimską i dobra suskie przekazał synowi Pio−
trowi a dobra żywieckie i barwałdzkie z wójtostwem przejął
Mikołaj Komorowski (1578–1633). Od niego pochodzi nazwa
majątku i dworu. Szlachcic był porywczy, warchoł i awanturnik
znany z rozrzutności i okrucieństwa. Całkowicie zniszczył kil−
kupokoleniowy dorobek Komorowskich, zastawił za długi do−
bra żywieckie z zamkiem i rozpuścił majątek na Orawie i Pod−
halu. Jego syn Krzysztof (1618–1647) był ostatnim w linii
męskiej właścicielem „Mikołaja” i starostwa barwałdzkiego,
które otrzymał po ojcu. Po stryju Piotrze dostał dobra suskie
i oświęcimską kasztelanię. Nosił tytuł, jak i jego protoplaści,
hrabiego na Orawie i Liptowie, starosty oświęcimskiego i bar−
wałdzkiego. Zmarł po upadku z konia w wieku 29 lat. Potem
wójtostwo posiadali Wierzbowscy, kolejno Szembekowie.
Z początkiem XVIII w. właścicielem została Waleria z Szem−
beków Branicka, znana z wielkiej życzliwości i pomocy dla
poddanych. Administrowała starostwem i wójtostwem ener−
gicznie, mądrze i sprawiedliwie. W 1751 roku wójtostwo nabył
Damian Starowieyski a starostwo barwałdzkie przejął syn
Branickiej Ksawery, znany targowiczanin. Odstąpił je póź−
niej Janowi Bibersteinowi−Starowieyskiemu, który kupił także
„Mikołaj”. Jan Starowieyski, wójt wadowicki, jeden z przy−
wódców konfederacji barskiej w księstwie zatorsko−oświęcim−
skim, potem poplecznik „targowicy”, miał majątek większy
niż dobra księstwa zatorskiego. Był bezkompromisowy w wy−
korzystywaniu poddanych, rugował ich z ziemi fałszując do−
kumenty, narzucał podatki i kontrybucje a miasto nieustan−
nie się z nim procesowało.
Po zaborze w 1772 roku Austria wystawiła dobra państwo−
we – czyli wójtostwo – na licytację. Kupił je oczywiście Staro−
wieyski i sprzedał Fischerom, którzy trzymali dobra przez wiek
XIX. Najpierw Mikołaj potem Maciej i Jan Franciszek Fischer,
fundator w 1878 roku kaplicy na Dzwonku. Krewnym Fische−
rów był generał Stanisław Fischer, adiutant T. Kościuszki,
patron koszar 12 pp a także Stanisław Fischer, filolog kla−
syczny i historyk, działacz niepodległościowy.
Do majątku należały młyny, tartak, gorzelnia a od 1827 r.
także fabryka papieru, którą kierował Austriak Christian Ke−
iss a po nim jego syn Alojzy Keiss. Do napędu urządzeń służył
głównie potok Dabrówka. Na Mikołaju w 1820 r. urodził się
Ignacy Krieger, jeden z pionierów fotografii. W 1845 roku cały
majątek z dworem i parkiem, od Skawy aż po Zawadkę, został
włączony w obręb miasta.
139
Wadowice_10.pm6 139 11-11-19, 00:55Po Franciszku Fischerze dobra przejął jego zięć, dr praw
Henryk Krobicki (1831–1912), c.k. adwokat krajowy, wice−
burmistrz Wadowic, a po nim jego syn Kazimierz Krobicki
(1893–1945) filolog i profesor gimnazjum. W czasie okupacji
urzędowali tu Niemcy. Po 1945 r. majątki dworskie – powyżej
50 hektarów – przejęło państwo lokując w nich spółdzielnie
i państwowe gospodarstwa rolne. W ten sposób naiwni Pola−
cy sukcesywnie zniszczyli ślady Polski gospodarnej. Ostatnie
spichlerze, stajnie i magazyny Mikołaja, zdewastowała oko−
liczna ludność zrzeszona w gminną spółdzielczość. Jedynie
dwór, w którym od trzydziestu lat jest restauracja, przypomi−
na dawne dzieje wadowickiego wójtostwa.
Na starych terenach dworskich, między ul. J. Putka a Polną,
powstała w latach sześćdziesiątych baza magazynowa PZGS.
Za Dworkiem Mikołaja na błoniach służących od XIX w. woj−
sku do ćwiczeń było boisko piłkarskie, głównie dla młodzieży
z Gotowizny. I może dlatego najlepsi zawodnicy wadowickich
klubów wywodzili się stąd lub z Zaskawia? Tu swoje mecze
rozgrywał jeden z najlepszych klubów piłkarskich w historii
miasta. Założony w 1918 r. jako „Czarni” potem „Polonia” działał
do 1928 r. Prezesem klubu był J. Prezentkiewicz i krawiec
T. Kęcki a drużynę tworzyli głównie zawodnicy odbywający służbę
wojskową w 12 pp. Byli nimi m.in.: K. Piwowarczyk, F. Mis,
J. Grudniewicz, J. Gawlik, K. Stopa, J. Banaś, J. Hatka,
S. Cholerek, E. Kęcki, Z. Kęcki, J. Sadlik, F. Jurczak, F. Mady−
da, bracia Westwalewiczowie i inni. Siedzibą klubu była jadło−
dajnia Banasiów na ul.Kościelnej. W latach sześćdziesiątych
kontynuatorem tradycji „Polonii” był wojskowy klub sportowy
„Podhalanin”. W 1977 roku oddano do użytku wykonany czy−
nem społecznym, nowy stadion KS „Skawa” – klubu z ponad
100−letnią tradycją, który nijak do tradycji nawiązać nie może.
Niestety, nie ta klasa ludzi. Stadion nosi imię Czesława Pan−
czakiewicza (1901–1958) nauczyciela sportu, działacza tury−
stycznego, instruktora harcerskiego, współtwórcy schroniska
na Leskowcu, prezesa PTT (PTTK) i TUMWiO.
Na Błoniach wzdłuż Skawy, były dwa kąpieliska zbudowa−
ne przez Niemców – jedno dla nich, drugie dla Polaków; zasi−
lane były przepływowo Skawą, wyposażone w drewniane po−
mosty a nawet szatnie. Korzystaliśmy z tych kąpielisk jeszcze
w latach pięćdziesiątych. Niestety, miejscowi pomosty i szat−
nie rozkradli a powodzie dokończyły zniszczenia.
Wróćmy do ulicy Lwowskiej. Z dawnej zabudowy stoi jeszcze
przed mostem parterowy dom Huppertów (nr 90) w którym
w XIX w. był zajazd Dihma. Przed wojną funkcjonowała tu
140
Wadowice_10.pm6 140 11-11-19, 00:55stolarnia Stanisława Piecka, chorążego 12 pp, zawodnika i spor−
towca oraz siedziba Związku Strzeleckiego, którego Piecek był
aktywnym działaczem. Dobudował z tyłu drewnianą werandę
i małą strzelnicę. Odbywały się w niej spotkania i festyny tej
paramilitarnej organizacji. Działała przy niej sekcja bokser−
ska Stefana Harmaty z Romualdem Czapikiem, Bronisławem
Cieślakiem, Janem Dudzikiem i innymi. W czasie wojny była
tu wartowania i szlabany graniczne. Syn Piecka, Franciszek
był po wojnie znanym zawodnikiem i długoletnim prezesem
klubu Skawa. Naprzeciwko było gospodarstwo Sękowskich, po
wojnie Gregorarzów a w głębi jest zakład kamieniarski An−
drzeja Brańki, fundatora i realizatora wielu tablic pamiątko−
wych TMZW, życzliwego człowieka i dobrego rzemieślnika. Jego
ojciec, Roman Brańka, artysta rzeźbiarz z kręgu Zegadłowicza,
był w grupie „Czartak II”.
Na Skawie most z lat siedemdziesiątych. Poprzednie znisz−
czyły powodzie i dwukrotnie ostatnia wojna. Skawa była czę−
sto rzeką graniczną. I tak w wiekach średnich między Koroną
a Śląskiem, w czasie okupacji między Rzeszą a Generalną
Gubernią.
Za mostem zaczyna się ulica Konstytucji 3 Maja czyli Za−
skawie, zwane Miejskim lub Wenecją, obszar przynależny do
miasta już w XVI w. Teren po prawej stronie od połowy XIX w.
zajmował duży zajazd z wozownią, kuźnią, własną lodownią,
kręgielnią i kortami tenisowymi w ogrodzie. Była to własność
miasta a dzierżawił zajazd od 1920 r. Fryderyk Gelber. Pozo−
stałość zajazdu to przyziemie i parter tego dużego obecnie
budynku. Cały ten kompleks stanowił zaplecze dla niedziel−
nego, letniego wypoczynku nad Skawą. W zimie na kortach
urządzano lodowisko. Po wojnie był tu duży sklep, potem baza
komunalna, hotel turystyczny i wreszcie miasto po 1995 roku
obiekt sprzedało. Wcześniej na terenie dawnego ogrodu po−
wstała baza wadowickiego PKS−u, który zatrudniał kilkuset
ludzi. Dzisiaj po tamtych firmach nie ma śladu a dawne tere−
ny transportu i melioracji zajęły teraz hotele i restauracje.
Obok, w 1971 roku postawiono stylowy budynek restauracji
„Wenecja”. Po wojnie na Miejskim odbywały się festyny przed
maleńką remizą, na które jako dzieciak jeździłem z rodzica−
mi. Z Zaskawia pochodzą rodziny Brańków, Świerkoszów,
Kowalskich, Miarków, Nowotarskich, Śliżewskich, Korzeniow−
skich, Byrskich. Tu była fabryka narzędzi stolarskich Broni−
sława Nowotarskiego, tu mieszkał kierownik Urzędu Stanu
Cywilnego, chorąży Józef Golonka, uczestnik walk o Tobruk
i Monte Cassino. W stronę Kopca, po lewej stronie, mieszka
141
Wadowice_10.pm6 141 11-11-19, 00:55i prowadzi prywatne Muzeum Przyjaźni Polsko−Amerykańskiej
Zygmunt Kraus, kolekcjoner, historyk i dokumentalista. W la−
tach sześćdziesiątych zlokalizowano na Zaskawiu wiele przed−
siębiorstw, które nadały dzielnicy charakter przemysłowy.
Ulica od 1981 roku nosi nazwę Konstytucji 3 Maja.
Zaskawie zamyka od wschodu zespół budynków oo. Pallo−
tynów w Kleczy, powstały w 1911 r. jako drugi klasztor ma−
cierzysty na ziemiach polskich.
142
Wadowice_10.pm6 142 11-11-19, 00:55W stronę stacji kolejowej
Ulica Legionów
Pierwotnie ulica Młyńska, wytyczona z początkiem XIX
wieku. Nazwę zawdzięczała istniejącym na jej końcu,
w okolicach Skawy, kilku młynom wodnym. Posiadała w po−
łowie XIX w. utwardzoną nawierzchnię z uwagi na transport
do tych młynów i tartaku. Po 1900 roku nazwano ją Kolejo−
wa a około 1930 roku nadano jej imię Legionów. W czasie
wojny nazwana Strasse der SA, po wojnie nosiła imię Felik−
sa Dzierżyńskiego; w 1989 r. przywrócono jej jedną z histo−
rycznych już nazw. Do końca lat osiemdziesiątych ulica da−
wała zatrudnienie tysiącom mieszkańców, bo przy niej był
skupiony prawie cały ówczesny przemysł terenowy. W okre−
sie letnim, lat temu kilkadziesiąt, pełna była wozów kon−
nych, tabunów bydła (całe zaopatrzenie i zbyt szły koleją!)
ale także cygańskich taborów. Wszak prowadziła nad Ska−
wę, ulubione miejsce ich pobytu.
Jeszcze do 1960 roku wjazd z ul. Lwowskiej był do połowy
zabudowany. Całą prawą stronę ulicy, aż do linii kolejowej,
zajmowały do 1918 roku stajnie, tabory, magazyny i warszta−
ty wojskowe.
Na początku ulicy, z lewej strony, nowy gmach Wadowickiej
Biblioteki Publicznej. Biblioteka mieściła się kiedyś w domu
kultury a kierował nią od 1946 r. Jan Andryszczak (1913–
1970) potem m.in. Amalia Kuzia (1895–1989), córka prezesa
143
Wadowice_10.pm6 143 11-11-19, 00:55TUMWiO, znany poeta Adam Ryszard Fajfer i do 1990 r. Jan
Sobota. Nosiła do niedawna imię dr. Józefa Putka...
Za biblioteką stoi dom nr 5 – Mikołaja Glanowskiego (1894–
1948), mistrza stolarskiego, radnego, cechmistrza, działacza
rzemieślniczego. Jego córka Zofia to długoletnia nauczycielka
wadowickich szkół a zięć, Eugeniusz Las (1922–1979) był or−
ganizatorem i prezesem Spółdzielni Kominiarzy, działaczem
ludowym i sportowym. Druga córka wyszła za porucznika
Władysława Sirko. Po drugiej stronie ulicy, był dawny teren
ćwiczeń austriackiego pułku kawalerii z ulicy Lwowskiej. Zaj−
mował go klasztor, elektrownia i zakład Góreckiego. W drew−
nianym budynku, nazywanym barakiem, działała tu w la−
tach 1904–1942, męska szkoła powszechna im. S. Jachowicza.
Potem w baraku przez rok był warsztat pracy dla Żydów. Po
wojnie, do 1948 roku, była tu Wadowicka Wytwórnia Win Brań−
ki a następnie teren przejął tabor konny i PZGS.
W latach 1905–1914 powstała pod nr 16, na terenie daw−
nych stajni wojskowych, prywatna elektrownia produkująca prąd
głównie do oświetlenia ulic. W 1907 r. miała już ponad 100
odbiorców. Prąd produkowały dynamomaszyny napędzane dwo−
ma lokomobilami na węgiel. Większość produkowanej energii
zasilała po 1934 roku pompy zbiornika wodociągów w parku.
W 1940 roku Niemcy doprowadzili do miasta prąd z Sierszy,
a placówka tej elektrowni była tu do lat sześćdziesiątych. Póź−
niej budynki zajmowało przedsiębiorstwo kolportażowe „Ruch”.
Kolejne powojskowe obiekty, to po wojnie baza Powiatowego
Związku Gminnych Spółdzielni – z taborem konnym, potem sa−
mochodowym – później zaś Spółdzielnia Transportu Wiejskiego.
Tu powstał i miał siedzibę Teatr Lalkowy PZGS, „Alladyn”,
prowadzony przez Kazimierza Porawskiego, Czesława Lemparta
i Jana Cacha w latach 1951–1959. Teatrzyk miał swój auto−
bus, którym dojeżdżał do dzieciarni w każdej wiosce powiatu.
Budynki nr 20 należały do Wadowickiego Przedsiębiorstwa
Budowlanego. WPB zbudowało w latach 1960–1990 tysiące
mieszkań, wiele osiedli Wadowic, Suchej, Kalwarii, Andry−
chowa oraz wiele fabryk a także szpital w Suchej i Wadowi−
cach. Firma miała bazę sprzętu na końcu ulicy (później Trans−
bud), na Zaskawiu i w Andrychowie. Prowadziła swoją szkołę
zawodową z internatem (popularna budowlanka na ul.Sło−
wackiego). Firmę stworzył i prowadził długie lata, inżynier
Eugeniusz Hrdina (1917–1988), Czech z pochodzenia, wybit−
ny specjalista i dobrze wspominany menadżer. Ostatnim dy−
rektorem był Józef Mlost z Wysokiej. Z firmą związani byli
przez długie lata znakomici fachowcy:
144
Wadowice_10.pm6 144 11-11-19, 00:55Jan Dihm, Rafał Tatka, Stanisław i Aleksander Krupnikowie,
Stanisław Petek, Stanisław Pena, Józef i Władysław Lurkowie,
Jan Dziedzic, Krzysztof Antos, Ryszard Czechowicz i inni.
Na piętrze w świetlicy był jeden z pierwszych dostępnych
telewizorów. Chodziło się około 1959 roku oglądać za 50 gro−
szy to cudo z jednym programem w wersji czarno−białej na
14−calowym ekranie.
Narożny, piętrowy budynek nr 13 należał do nauczycielskiej
rodziny Usiekniewiczów. Mieszkała tu rodzina Gertnerów, Oszu−
stowiczów i liczna familia Gustkiewiczów. Jej protoplasta, Jó−
zef Gustkiewicz był w II połowie XVIII w. cenionym przez miesz−
czan burmistrzem a z rodziny Gertnerów pochodzi znana
kompozytorka Katarzyna Gertner. Kazimierz Usiekniewicz
(1858–1921), był nauczycielem i od 1890 roku naczelnikiem
TG Sokół. Córka Zofia była nauczycielką muzyki, prowadziła
świetny chór gimnazjalny i nauczycielski. W 1973 r. spadko−
biercy Kazimierza, ofiarowali budynek na siedzibę szkoły mu−
zycznej, którą założył w 1970 r. Mieczysław Fryc. W lewo od−
chodzi uliczka S.Żeromskiego, gdzie mieszkali m.in. Gawędowie,
Laskowie, Malczykowie, Piątkowie, Handzlikowie, Wiercima−
kowie a do 1939 roku Izydor Synowiec, ck urzędnik kolejowy.
Pod nr 15 żył Samuel Ebel, przed wojną właściciel zakładu
wyrobów papierowych w domu Hupperta (nr 17,19). Po woj−
nie mieszkał tu długoletni dyrektor gimnazjum, Kazimierz
Foryś (1906–1982), literat z kręgu E. Zegadłowicza, nauczy−
ciel K. Wojtyły.
Pod nr 17 zamieszkiwał Leopold Russek (1907–1990), ruszni−
karz i strzelec wyborowy, reprezentant Polski w strzelectwie,
a także Stanisław Góra (1896–1974), żołnierz I Brygady Legio−
nów, sierżant 12 pp, referent Starostwa Powiatowego. W tym
podwójnym budynku były po wojnie biura i magazyny PZGS.
Mieszkali tu m.in. Rułowie, Chraplowie, Porębscy, krawiec
Łagosz a za czasów galicyjskich była fabryka wódek i wyrobów
papierowych Israela Hupperta (1853–1917) propinatora, jedne−
go z najbogatszych mieszczan, prezesa gminy żydowskiej i rad−
nego. Do lat siedemdziesiątych z tyłu budynków, od osiedla, stał
jeszcze pokaźnej wysokości komin do maszyn parowych.
W lewo, do osiedla XX lecia, idzie uliczka Niecała, stoją
przy niej tylko dwa domki. W piętrowym Wojciecha Brańki
wychował się Edward Walusiak (1937–2005) nauczyciel
i trener siatkarzy Beskidu Andrychów i Unii Tarnów. Z tego
domu pochodził Wiesław Bieniasz, poeta i jego brat Zbigniew,
pedagog, publicysta i muzyk – synowie Mariana Bieniasza,
kolegi szkolnego Karola Wojtyły.
145
Wadowice_10.pm6 145 11-11-19, 00:55W latach dwudziestych powstała fabryka siatki i drutu
Władysława Góreckiego tzw. „druciarnia”, po wojnie zakład
zbrojeniowy „Bumar Łabędy ” aktualnie w likwidacji. W daw−
nym biurowcu fabryki ma teraz siedzibę Urząd Skarbowy. Na
tym terenie mieszkał Bruno Kwiatkowski (1896–1955) oficer
I Brygady Legionów, major artylerii WP. W okolicy mieszkały
rodziny Bizoniów, Baczyńskich, Gaborów, Peszlów, Piwowar−
czyków, Żytomskich, Łagoszów, Bielów. Stąd pochodził wresz−
cie ksiądz Adam Biela, proboszcz w Gronkowie i Franciszek
Bizoń, dyrektor Seminarium Nauczycielskiego we Lwowie.
W miejscu ulicy Fabrycznej, istniejącej od lat siedemdzie−
siątych, była ścieżka wzdłuż Faburni, pośród płotów i małych
domków, wychodząca na Lwowską. W kamienicy nr 27 (na−
przeciwko Urzędu Skarbowego) istniała ok. 1906 r. wytwór−
nia likierów Dawida Scharfera, prowadzącego też elegancką
restaurację dworcową, a potem skład kęckiej Fabryki Wyro−
bów Wełnianych. W czasach monarchii mieszkał tu wach−
mistrz ck żandarmerii i obrony krajowej, Józef Barszczewski
Budowa linii kolejowej z końcem XIX wieku wpłynęła na
szybkie uprzemysłowienie ulicy. W 1905 r, przybył do miasta
Feliks Romaszkan (1857–1932) inżynier, przemysłowiec, wy−
bitna osobowość, dobroczyńca ubogich i młodzieży. Razem ze
swoimi kuzynami, Jakubem i Janem zbudowali fabrykę tek−
tury, popularną papiernię, która w 1907 r. zatrudniała 90 osób.
Po śmierci ociemniałego założyciela fabryki, zakład przez parę
lat prowadził Zygmunt Romaszkan (1885–1947) wcześniej
dyrektor papierni w Jeziornie i we Włocławku. Czynnie wspo−
magał społeczne przedsięwzięcia, w 1931 roku finansował
pierwszą pracownią rentgenologiczną w powiecie, którą zało−
żyła i kierowała do końca lat sześćdziesiątych jego żona, Bro−
nisława Romaszkan (1884–1970), dr medycyny i radiolog.
Po nim zakład prowadził krewny Romaszkanów, doktor praw
i adwokat z Samboru, Zygmunt Rauch. Jego syn Zbigniew był
długoletnim lekarzem wadowickiej przychodni (52 lata pracy)
a wnuk, dr Jan Rauch jest stomatologiem.
Papiernia produkowała początkowo papier pakowy i toreb−
ki. Produkcję kartonu rozpoczęto w 1920 roku; zakład zatrud−
niał wtedy 120 pracowników. Po wojnie fabrykę przejęło pań−
stwo, a jej kondycja finansowa jest taka jak i obecnego
właściciela. W latach powojennych, długoletnim dyrektorem,
wspominanym z sympatią, był Stanisław Rodziński.
Na końcu ulicy, za papiernią, była betoniarnia Goldsber−
ga, działająca do niedawna jako spółdzielnia „Zelbet”. Dzi−
siaj tereny te zajmują obiekty Maspexu. W połowie XIX wie−
146
Wadowice_10.pm6 146 11-11-19, 00:55ku, na Ispach – bo tak teren nazywano – były młyny, zasila−
ne wodą Dabrówki od Mikołaja. Obok miał swoją bazę miejski
hycel czyli rakarz. Po wojnie teren zajęła baza transportowa.
W latach 1960–1996, za wałem przeciwpowodziowym, było
miejskie wysypisko śmieci.
Za stacją, prostopadle do ul. Legionów, w prawo odchodzi
ulica Chopina. Po wojnie powstała przy ulicy stolarnia, ślu−
sarnia, Przedsiębiorstwo Budownictwa Rolniczego i Spółdziel−
nia Ogrodnicza prowadzona przez Ferdynanda Kasperkiewi−
cza. Ten drobny przemysł terenowy, dający zatrudnienie
i utrzymanie tysiącom ludzi, skupiał się wokół stacji kolejo−
wej i na Zaskawiu. Po 1990 roku, w czasach wolnego rynku
przemysł terenowy, beznadziejnie zarządzany, zaczął upadać
– chociaż nie powinien. Były to małe, więc łatwe do prze−
kształcenia własnościowego zakłady. Część z nich szybko
sprywatyzowano, reszta powoli dogorywała.
Lokalny samorząd jakoś nie widział potrzeby ratowania ryn−
ku pracy dla swoich podatników i może dlatego jest dzisiaj
największym pracodawcą w mieście? A wystarczyło urucho−
mić dobre, sensowne doradztwo mało gramotnym dyrektorom,
prezesom i związkowcom.
W lewo, wzdłuż stacyjnych bocznic, odchodzi obecna ulica
Młyńska (Muhlstrasse). Przy tej prawostronnie zabudowanej
uliczce miał swoją pracownie i wytwórnię kafli Józef Jura
(1889–1978), artysta rzeźbiarz, uczeń K. Laszczki, członek
Czartaka II.
Tu mieszkał major 12 pp, Michał Siwiec, komendant po−
wiatowy PW oraz Antoni Pochopień, żołnierz wojny 1920 r.,
kampanii wrześniowej i włoskiej a także Józef Targosz (1899–
1990), legionista I Brygady. Stąd pochodzi rodzina Aleksan−
dra Stanka. Była tu rozlewnia piwa i wody sodowej Władysła−
wa Brańki, piłkarza „Skawy”, działacza i komendanta OSP.
Naprzeciwko, przy bocznicy kolejowej, był skład drzewa
Jakuba Badera, składy opału, spedycja Zweiga i rampy
wyładowcze. Po wojnie powstało przy ulicy kilka zakadów m.in.
Ceramiki Rezystorowej (obecnie ZPC Skawa), Centrala Na−
sienna a także miejska ciepłownia, oczyszczalnia ścieków
i zakład wodociągowy.
Budynek stacyjny przy ulicy Kolejowej (Banhofstrasse)
powstał w 1899 r. Odrestaurowany pieczołowicie kilka lat
temu, jest przykładem typowej, galicyjskiej architektury użyt−
kowej. Trzeba przypomnieć, że w ck monarchii kolej żelazna
należała do tych instytucji, które budowały prestiż cesarstwa.
147
Wadowice_10.pm6 147 11-11-19, 00:55Ze stacji do miasta wędrowało się samotną, ocienioną aleją
wśród pól, mijając dwie stodoły. Dzisiaj alei towarzyszy osie−
dle XX−lecia powstałe w latach sześćdziesiątych.
Dworcowa restauracja, prowadzona przez Franciszka Wa−
ligórę (1892–1962), cieszyła się także po wojnie wysokim uzna−
niem wadowiczan i podróżnych (piwiarnia w podziemiu, chłód
i bufet czynny całą dobę !!) W małym nieistniejącym już dom−
ku z czerwonej cegły mieszkała kolejarska familia Mutków
i rodzina naczelnika stacji, Siłkowskiego. Senior Mutka wal−
czył w wojnie polsko−bolszewickiej, jego syn Zbyszek Mutka
(1934–1991) był nauczycielem rosyjskiego i zajęć technicz−
nych w moich latach szkolnych.
Naprzeciwko stacji stoją zabudowania dawnych zakładów
cukierniczych Jaremkiewicza i Mirochy. Początki obecnych
ZPC „Skawa” sięgają roku 1909, kiedy w wynajętym domu nr
22 na dzisiejszej ul. Legionów rozpoczął produkcję opłatków
zakład Jana Niewidowskiego, parafialnego organisty, radne−
go i prezesa Czytelni Mieszczańskiej. Po dwóch latach zaku−
pił on teren naprzeciwko stacji PKP i tu od 1912 roku ruszyła
produkcja. W 1921 r. Niewidowski założył z Józefem Jarem−
kiewiczem i Wojciechem Mirochą MAFO – Małopolską Fabry−
kę Opłatków. W 1925 r. Mirocha zbudował obok osobny za−
kład. Córka Józefa Jaremkiewicza, Władysława, nauczycielka,
była żoną Tadeusza Hanusiaka profesora gimnazjum. Druga
córka Maria wyszła za mąż za Kazimierza Łazarskiego (1899–
1973), legionistę i prawnika, który był starostą w Łasku i Sie−
radzu. Obie córki były do 1951 r. właścicielami jednego za−
kładu, zaś drugiego rodzina Mirochów. Po nacjonalizacji oba
połączono i tak powstały Zakłady Przemysłu Cukierniczego
„Skawa”. Po 1990 roku spadkobiercy byłych właścicieli odzy−
skali obecne obiekty.
Obok budynków MAFO stoi mały dom rodziny Kroków. Ta−
deusz Krok (1896–1982), porucznik, urzędnik wojskowy, był
po wojnie organizatorem i działaczem PTTK.
Naprzeciwko stacji PKP powstał w latach dziewięćdziesią−
tych dworzec autobusowy, przeniesiony tu z placu Kościuszki.
Dzisiaj przemysłowy charakter okolic stacji kolejowej, zdo−
minował holding Maspexu. Nowa ulica Piłsudskiego z przeci−
nającą ją ulicą Legionów jest obecnie jedną z głównych arte−
rii komunikacyjnych i podatkowych miasta. Wszak tu ma
siedzibę skarbowy urząd.
Nie słychać już co prawda porannych syren fabrycznych,
ale kolejne pokolenie nowych wadowiczan, już nie tak liczne,
znajdują tu pracę.
148
Wadowice_10.pm6 148 11-11-19, 00:55Aleja Matki Bożej Fatimskiej
Do 1995 roku była to ulica Emila Zegadłowicza. Została
wytyczona z końcem XVII wieku na trasie drogi do Jaroszowic.
Do czasów austriackich nie istniało połączenie z ulicą Lwowską,
do miasta szło się Spadzistą. Ulica zaczynała się małym pla−
cem Rybnym u podnóża ulicy Spadzistej i biegła obecnym trak−
tem. Z początkiem XIX w. wyburzono domy i połączono ją z ulicą
Lwowską. Tak powstał bity gościniec, trakt handlowy i jar−
marczny. Wędrowali nim górale od Nowego Targu i Jordanowa
na rozprawy do wadowickiego sądu albo do służby wojskowej,
jeździły furmanki na targi, bryczki i kolaski po gości na stację,
szli ludzie z okolicy do urzędów.
Po uruchomieniu cmentarza w 1822 roku nazywano ją
Cmentarną, choć oficjalnie nosiła nazwę Nowotarskiej – zwarta
zabudowa kończyła się przy ulicy Cichej. Później były poje−
dyncze, parterowe domki z ogródkami i pola. W końcu XIX w.
zmieniono nazwę na Tatrzańską. W 1933 roku, z okazji jubi−
leuszu poety, nadano jej imię Emila Zegadłowicza, ale tylko
do 1936 roku, ponieważ po wydaniu „Zmór”, obrażone władze
wróciły do nazwy Tatrzańska (Tatra Strasse).
W 1946 r. przywrócono ulicy imię Zegadłowicza. W 1995
roku odcinek do nowego kościoła nazwano Aleją Matki Bożej
Fatimskiej – potem, do granic miasta, patronuje ulicy Emil
Zegadłowicz, który poświęcił jej wiele miejsca w swojej twór−
czości. Tu, w domu nr 54, mieszkała jego matka z rodzicami.
Charakter ulicy określał cmentarz. „...odmianą wyczeki−
waną i z upragnieniem wyglądaną były liczne (...) pogrzeby.
Wypatrywano klepsydr jak depesz ze świata. (...) Dla tych po−
grzebów warto było żyć i nie umierać przy ulicy Tatrzańskiej.”
(ZMORY).
149
Wadowice_10.pm6 149 11-11-19, 00:55Familia Kaiszarów pochodziła z Czech. Matka Zegadłowi−
cza, Elżbieta Kaiszar była córką artysty, nauczyciela muzyki
i organisty.
Tatrzańska zabudowana małymi, parterowymi domkami,
zamieszkiwana była przez rzemieślników – głównie powroźni−
ków, szewców, kamieniarzy i garncarzy.
Domy (nr 2 i 4) na początku ulicy były pod koniec XIX w.
własnością rodziny Tiebergerów. Baruch Tieberger vel Tie−
berg, powstaniec styczniowy, był pierwszym osadnikiem
żydowskim w mieście. Jego syn Adolf miał tu piekarnię, którą
od 1920 r. prowadziła jego żona Regina, prezes żydowskiego
Stowarzyszenia Pań. Dom Tiebergów był miejscem spotkań
postępowych Żydów. Po wojnie mieszkała tu rodzina Sadków,
później Boroniów, zaś sama piekarnia działała do lat dzie−
więćdziesiątych.
Pod nr 4 – u Jakuba i Racheli Langerów był kiedyś prywat−
ny dom modlitwy i szkoła talmudu dla dziewcząt. Od lat dwu−
dziestych był tu wyszynk prowadzony przez Elżbietę Liszniew
a po 1945 roku przez Sikorę i Kasperka („U Kasperka”). Po
upaństwowieniu i przejęciu jej przez spółdzielnię inwalidów,
znana jako „U Kalików”. Z początkiem lat sześćdziesiątych
upadajaca mordownię przejął PSS, rozbudował i przekształcił
w elegancką restaurację „Tatrzańska”, która funkcjonowała
do 1989 roku.
Naprzeciwko (nr 3) biurowiec PSS z 1962 roku. Powszech−
na Spółdzielnia Spożywców powstała w Wadowicach w 1950 r.,
jako odpowiedź kupców i rzemieślników na obowiązkową na−
cjonalizację handlu. Tworzyli ją m.in. Zbigniew Karpiński,
Józef Janus, Władysław Sadowski, Barbara Jabłońska, Sta−
nisław Hardek, Kazimierz Pamuła.
Dom nr 5 jest siedzibą partii ludowych, w przeszłości sil−
nego ruchu politycznego na Ziemi Wadowickiej. Budowali go
tacy działacze, jak ksiądz Stanisław Stojałowski, Jan Stapiń−
ski, poseł Antoni Styła z Choczni, Franciszek Świadek z Zygo−
dowic a przede wszystkim dr Józef Putek – bo Chocznia była
w latach 1920–1939 wiodącym ośrodkiem ruchu ludowego
w Małopolsce.
Obok dom nr 7. Przed wojna był w nim sklep Maksa Bro−
nera a z początku okupacji jedyny dla ludności żydowskiej.
Od 1946 r. własność Kłaputów, tu nieprzerwanie funkcjono−
wał ich sklep, który nie poddał się po wojnie upaństwowie−
niu. Naprzeciwko ul. Spadzista, na niej do lat siedemdziesią−
tych była stolarnia i karawan Zembatego, reklamująca usługi
małą trumienką na elewacji. Powyżej był przed wojną zakład
150
Wadowice_10.pm6 150 11-11-19, 00:55masarza Glucksmanna, potem Ogiegło a w narożnym domu
zakład dekarski Stanisława, potem Jerzego Mąki (1947–1998)
– nauczyciela.
W lewo odchodzi do Lwowskiej ul. Cicha ( Stillegasse).
Na niej, po prawej, przed pubem „U Bogdana” mającym
ambicję być czymś więcej niż pijalnią piwa, stał do 1960 roku
domek szewca Wojciecha Kublina. Za nim był zakład Karola
Babińskiego, ślusarza, mechanika i rusznikarza, po wojnie
prowadzony przez jego syna Bolesława. Istniał od 1895 roku;
do 1964 roku były w nim warsztaty szkoły zawodowej. Ten
interesujący obiekt historii wadowickiego rzemiosła został
niestety zlikwidowany. Szkoda, że nie powstało tam małe
muzeum rzemiosła, które z Jurkiem Babińskim planowali−
śmy zrobić. Teraz jest tu popularny, niedrogi „Bar pod klu−
czem”.
Na końcu ulicy Cichej stoi Skład Tytoniu; wtedy – za Au−
strii – z posterunkiem celnym i opieką akcyzową sąsiadują−
cej Izby Skarbowej. Naczelnikiem c.k. Magazynu Sprzedaży
Tytoniu od 1904 r. był mieszkający obok Szymon Zając. Jego
trzej synowie, absolwenci gimnazjum, zostali wojskowymi.
Najstarszy Józef (1891–1963), dr filozofii, legionista, pilot i ge−
nerał dywizji na stanowiskach dowódczych przed wojną, był
m.in. dowódcą Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie zaś po
wojnie wykładowcą uniwersytetu w Edynburgu. Rok młodszy
Bolesław był majorem WP, zginął w Katyniu. Trzeci, Stefan
Zając był podpułkownikiem WP, w 1939 r. dowodził 32 pp
w Warszawie.
Ulice Spadzista i Cicha, obok Polnej, Gotowizny i Niwy,
należą do najstarszych przecznic ulicy Tatrzańskiej.
Kamieniczka nr 6 należała do Tomasza Hatłasa (1864–1943)
– karawaniarza, jednego z oryginalnych bohaterów „Zmór”
E. Zegadłowicza, ojca dwóch pięknych córek, których urodę
jeszcze w 2000 r. wspominano. Teraz jest tutaj trafika i fry−
zjerstwo – do niedawna Jana Korusa z Podstawia, obecnie
Wiesława Kreczmera.
W narożnym domu (nr 11) kupca Blumela od 1906 r. mieści−
ła się masarnia Jana Jellonka, działacza straży pożarnej po−
tem „jatka mięsna” Zalmana i – do lat powojennych – sklep
spożywczy Cieciaka. Naprzeciwko narożna, piętrowa kamieni−
ca z 1918 roku, własność Józefa Zemlika. Po wojnie był tu
zakład introligatorski Mariana Głogowskiego (1932–1990). Te−
raz jest piwiarnia. Obok był sklep rodziny Polaszków. Na pię−
trze mieszkała rodzina Zychowiczów, prowadząca od lat stan−
cje uczniowską. Z tej rodziny pochodził długoletni proboszcz
151
Wadowice_10.pm6 151 11-11-19, 00:55w Wieprzu i dziekan zatorski, ksiądz Paweł Zychowicz (1690–
1765). Pod koniec XIX wieku mieszkał tu jakiś czas Aleksan−
der Średniawski, działacz ludowy i poseł chłopski, legionista.
Przed wojną żył tutaj kapitan Stanisław Banaś z 12 pp. Syn
kapitana, kolega szkolny Karola Wojtyły, podchorąży pancer−
niak, walczył w kampanii wrześniowej, później we Francji.
Duża kamienica nr 8 należała do Wachsmannów. Izaak
Wachsmann był pierwszym żydowskim adwokatem a jego syn
Jerzy pracował w Ministerstwie Łączności, potem w europej−
skiej telekomunikacji w Genewie. Tu mieszkała też rodzina
ślusarza Babińskiego.
Za ową okazałą kamienicą, w głębi, na wzniesieniu stał
drewniany dom szewca Tomasza Stanka, później jego syna
Jana (1828–1922). Trochę dalej piętrowy dom ostatniej mo−
dystki, eleganckiej pani Ireny Brańki, obecnie własność za−
konu żeńskiego.
Po drugiej stronie ulicy mieszkali bracia Gancarzowie: Stefan
porucznik saperów i ppłk, Stanisław (1887–1939) oficer 4 pp.
Legionów. W 1939 roku był w Armii Karpaty. Naoczni świad−
kowie opowiadali, że we wrześniu pozostał we Lwowie i z bal−
konu reprezentacyjnego hotelu Grand, w galowym mundurze
i przy szabli, przyjmował defiladę wkraczających oddziałów
Armii Czerwonej. Taką miał Gancarz fantazję.
W tym domu żył też porucznik Stanisław Miga z 12 pp, mąż
siostry Gancarzów, Aleksandry. Druga – obie nauczycielki –
była żoną Jana Sławińskiego z Kołomyi, leśnika, żołnierza
września i ruchu oporu.
Dalej z jednej i drugiej strony ulicy stały małe, parterowe
domki. Pod nr 14 był piekarz Szebor, obok Sikorowie, rodzina
Pyków i Adamczyków. W domu nr 24 mieszkał Witold Linsen−
barth (1901–1985) ułan, szwoleżer, pułkownik kawalerii WP.
Obok mieszkała rodzina krawca Wójcika. Jego syn Jacek, na−
uczyciel, był organizatorem i instruktorem tenisa stołowego.
Pod nr 25 zamieszkali Fijałkowie. Tadeusz Fijałek, był kapi−
tanem 12 pp, walczył pod Tobrukiem i Monte Cassino. Prze−
śladowany po powrocie do kraju zmarł w 1958 roku. Jego
syn, profesor Jan Fijałek (1926–1997), historyk i regionali−
sta, był kierownikiem katedry na Akademii Medycznej w Łodzi.
Tu mieszkał z liczną rodziną Władysław Tenschert, sierżant
c.k. 56 pp i 12 pp, żołnierz obu wojen światowych.
Naprzeciwko ulicy Poprzecznej mieszkała rodzina kupiec−
ka Góralczyków a z tyłu stoi jeszcze dom nr 38 rodziny szew−
ca Antoniego Firczyka. Jego syn Antoni Firczyk junior (1903–
1965) major WP, był w 1939 roku dowódcą pociągu pancernego.
152
Wadowice_10.pm6 152 11-11-19, 00:55Jego brat Leon (1908–1981) pułkownik WP, uczestnik kam−
panii włoskiej, był m.in. dowódcą pod Monte Cassino a po
wojnie mieszkał w Wlk. Brytanii. Trzeci z braci, Eugeniusz,
był kupcem.
Następny, wysoki, parterowy dom należał do Antoniego
Szydłowskiego, fotografa. Za nim mieszkał i miał swój za−
kład, rymarz Jan Graca, długoletni prezes i opiekun klubu
„Skawa”.
Na rogu ul. Poprzecznej (przed wojną ulica Teofila Kluka)
mieścił się skład budowlany Chiela Bałamutha i stacja pa−
liw, potem do lat pięćdziesiątych skład budowlany Świętka.
Na drugim rogu, od osiedla, stał do 1980 r. dom właściciela
cegielni, inżyniera Jana Madeyskiego. Mieszkał tu do wojny
Izydor Karpiński (1871–1942) z rodziną, długoletni nauczy−
ciel i kierownik szkoły męskiej oraz Bruno Zając (1887–1954),
kierownik szkoły w Tomicach, działacz niepodległościowy, so−
cjalista, współzałożyciel Związku Strzeleckiego.
W 1938 roku między ulicą a koszarami przy Lwowskiej wy−
budowano nowoczesny stadion sportowy, który służył wado−
wickiej „Skawie” aż do lat siedemdziesiątych. Powstał dzięki
Stefanowi Brandszteterowi, Tadeuszowi Zembatemu, Józefo−
wi Kubiczkowi i Stefanowi Cholerkowi. Z okazji otwarcia sta−
dionu odbył się mecz z drużyną „Arie” (Lwy) żydowskiego związ−
ku sportowego „Makkabi”. Wynik remisowy 5:5 był takim
sportowym odniesieniem do współegzystencji dwóch nacji
w Wadowicach. Godzi się, dla uszanowania pamięci naszych
poprzedników nad Skawą, przypomnieć tamtych zawodników.
Najlepszym był znany później fotograf, kapitan drużyny Ze−
non Janik z Podstawia oraz Mieczysław Żak, Józef Skowro−
nek, Jan i Stefan Górowie, Roman i Tadeusz Brańkowie, Wła−
dysław Brańka, Karol Pindel, Zbigniew Siłkowski, Jan Banaś,
Marian Pióro, Franciszek Styła, Józef Sikora, Leon Matyasik,
Zych, Fijałkowski, Stefan Gancarz i inni. Szatnia mieściła
się w domu Wajdy, później Góry. Stadion był świadkiem naj−
większych sukcesów klubu, imprez międzynarodowych, pasji
wielu pokoleń kibiców. W 1960 roku, po meczu o awans do III
ligi, kibice skandowali: Feldy, Maślanka, Mazanek – oto strzelcy
naszych bramek! Tamtą drużynę tworzyli jeszcze Adam Gaw−
lik, Tadeusz i Wincenty Kowalczykowie, Ryszard Kanik, Adam
Handzlik, bracia Kuziowie, Edek Buda, Kazimierz Krajewski,
Fijałkowski „Pikośka”, Maciej Chmura, Józef Ogiegło, Maciej
Gałuszka, Marian Żak, Jan Gajda i inni.
W czasie wojny na stadionie działała szkoła tresury psów
dla straży granicznej.
153
Wadowice_10.pm6 153 11-11-19, 00:55Pod numerem 56 mieszkała rodzina Panczakiewiczów. Se−
nior Andrzej Panczakiewicz (1870–1933) był nauczycielem
i urzędnikiem. Jego żona, Antonina pochodziła z familii Za−
górskich herbu Ostoja, właścicieli Zawadki. Ich syn Czesław
Antoni, jest patronem obecnego stadionu sportowego „Ska−
wy” na Błoniach.
W nieistniejącym już domu nr 58 mieszkał i miał swoją
pracownię artysta rzeźbiarz Franciszek Suknarowski. Za nim
był zakład kamieniarski Wojciecha Filka (później Czesława
Gawrona) i domek Blumowskiego, gdzie mieszkał Adam Kra−
wiec, działacz polityczny i powojenny organizator przemysłu
chemicznego. Do dzisiaj zachował się jedynie klasycystyczny
dom (nr 66) byłego właściciela cegielni i kaflarni – Bylicy.
Tuż przed cmentarzem (obecnie hurtownia) stała od ok. 1820
roku cegielnia. Najpierw Dworaka, później kolejno Jana Ma−
dejskiego i Bylicy. Po wojnie upaństwowioną cegielnią zarzą−
dzał były burmistrz Władysław Sadowski.
Już 190 lat ulica odprowadza na miejsce wiecznego spo−
czynku kolejne pokolenia wadowiczan a cmentarz parafialny
stał się najbardziej dostępnym dla mieszkańców obiektem dzie−
jów. Tu, poprzez epitafia i nagrobki widoczny jest austriacki
rodowód miasta, jego historyczna wielokulturowość i wielona−
rodowość. Dekret cesarski z początku XIX w. nakazywał samo−
rządom wyprowadzenie cmentarzy poza tereny zabudowane.
Wiązało się to z zagrożeniem częstymi wtedy epidemiami cho−
rób zakaźnych, tzw. morowym powietrzem. Na odległym wów−
czas od miasta o około 800 metrów terenie pochowano latem
1822 roku ekshumowane szczątki ze starego cmentarza przy
kościele.
Brama cmentarna jest przykładem typowego, klasycystycz−
nego budownictwa. Elewacja podzielona na trzy pola flanko−
wane kolumnami doryckimi. U góry belkowanie z fryzem, nad
nim szczyt z parzystymi pilastrami, po bokach attyka a w par−
terze boczne kaplice.
Wadowicką nekropolię opisał w monografii „Cmentarz para−
fialny w Wadowicach” dr Gustaw Studnicki (1935–1999) hi−
storyk i badacz naszych dziejów. Długoletnim gospodarzem
cmentarza był Antoni Korzeń (1882–1963), którego syn, Fran−
ciszek (1910–1966), prawnik, został sędzią Sądu Najwyższego.
Po drugiej stronie ulicy, wtedy wśród pól, stały w małych
zagrodach domki stolarza Sikory, Malczyków, Gawronów,
zbrojmistrza Jankowskiego, Świętków. W domu nr 89 miesz−
kał Józef Targosz, sierżant 12 pp i chorąży Polskich Sił Zbroj−
nych na Zachodzie.
154
Wadowice_10.pm6 154 11-11-19, 00:55Od lat sześćdziesiątych, kiedy w miejscu niemieckich bara−
ków Arbeitsdings z czasów okupacji powstał obecny Zespół Szkół
Mechanicznych a na polach dworskich baza magazynowa PZGS,
ulica nabrała znaczenia. Na terenie boiska Skawy oraz przyle−
głych polach wybudowano osiedle im. Mikołaja Kopernika. Póź−
niej, w latach siedemdziesiątych, wyburzono prawą stronę Gro−
bli i posadowiono osiedle Pod Skarpą. Tak powstały współczesne
Wadowice, których widocznym elementem jest zespół bazyliki
p.w. św. Piotra Apostoła, budowany przez ks. Michała Pioska
(1944–1993) wg projektu Przemysława Szafera, Jacka i Ewy
Gyurkovichów a konsekrowany osobiście przez Jana Pawła II
w czasie jego wizyty w 1991 roku.
Za kościołem teren wznosi się ku skarpie Alei Wolności.
Przy małej uliczce Podgórskiej mieszkał Franciszek Jarosz,
zawodnik „Skawy”, więzień łagrów, sierżant II Korpusu, uczest−
nik kampanii włoskiej, rodzina Jankowskich, Wajdzików
a także Stanisław Olszanecki, długoletni pracownik służby
zdrowia, lekarz w Stryszowie.
Naprzeciwko kościoła p.w. Piotra Apostoła stoi pawilon Spół−
dzielni Mieszkaniowej, a w nim zasłużony dla kultury miasta
Klub „Garsoniera” działający od 1977 roku. Jego głównym
animatorem była Halina Kostka−Kulbacka, działacz społecz−
ny i harcerski. Obok biegnie ulica dr. Józefa Putka, powstała
w latach siedemdziesiątych jako przedłużenie ul. Składowej.
Za bazą magazynową ulica Polna prowadzi na obecną Go−
towiznę i Mikołaj.
Dzielnica Gotowizna to był teren przygotowany do zasiedle−
nia przez pracowników majątku Mikołaj, do którego częściowo
należał. W XVIII w. po długotrwałym procesie z Janem Biber−
steinem−Starowiejskim, miasto odzyskało Błonie i Niwy, za−
garnięte na podstawie sfałszowanych dokumentów przez Sta−
rowieyskiego. Do końca XIX w. Gotowizna rozciągała się od
obecnego stadionu Skawy, wzdłuż potoku Dąbrówka aż po ron−
do na Niwach. Niski teren przecinała podniesiona nad poziom
– jak grobla – obecna ulica Zegadłowicza. Na Gotowiźnie
w XIX w. był młyn, tartak, gorzelnia, papiernia, kuźnie i sto−
larnie. Dzielnica jest tłem powieści E. Zegadłowicza „Martwe
morze”. Z Gotowizny pochodzą familie Janików, Palmirskich,
Ćwięków, Woźniaków, Moskałów, Niewidoków, Skowronków,
Magów, Baranów, Górów, Banasiów, Grzybczyków. Z tych ro−
dzin wywodzili się w większości zawodnicy wadowickich klu−
bów sportowych. Jednym z nich był długoletni pracownik ma−
gistratu Feliks Skowronek, sportowiec i plutonowy żandarmerii
wojskowej, jeniec oflagu. Stąd pochodzi fotografik i architekt,
155
Wadowice_10.pm6 155 11-11-19, 00:55Janusz Sobala, prezes TMZW oraz adwokat Idzi Ćwięk, kiedyś
piłkarz, potem działacz i sędzia piłkarski.
Jeszcze do lat sześćdziesiątych ulica Zegadłowicza kończy−
ła swoją zabudowę za cmentarzem. Dalej były już pola, kilka
małych domków a na dawnej resztówce Mikołaja stała kuź−
nia i warsztat Piotra Byrskiego (1902–1982). W piętrowej ka−
mienicy mieszka jego córka, Maria Koman, rzeźbiarka w gru−
pie „Beskidnicy”.
W willi, obok kapliczki i ulicy W. Bałysa, tuż przed „Skarpą”,
w czasie wojny mieściła się placówka makowskiego oddziału
gestapo. Obok mieszkała nauczycielska rodzina Komanów.
Senior – Józef był wychowawcą Karola Wojtyły w I klasie szkoły
powszechnej. Franciszek Koman (1902–1976), popularny Naf−
tek, był profesorem chemii w moich licealnych latach. W domu
familii listonosza Paździory żył Zygmunt Kułaga (1914–1974)
piłkarz „Skawy”, działacz i sędzia sportowy. W domku obok,
kiedyś nr 108, mieszkał budowniczy Jan Petek (1910–1988),
więzień Auschwitz. Jego wnuk Krzysztof Petek jest znanym
pisarzem, autorem książek dla młodzieży.
Stąd zaczynała się kiedyś dzielnica Na Groblach. Teren
poza miastem, pozostały po dawnych stawach dworskich Mi−
kołaja, zamieszkiwany był do II połowy XIX w. przez ludność
żydowską, która z powodu zakazu osiedlania się w mieście
tworzyła liczne enklawy wokół Wadowic.
W tamtych latach właścicielem papierni na Mikołaju, czę−
ści Gotowizny, Grobli i Gorzenia Górnego był Herschel Hup−
pert. Jego wnuk Izaak był kupcem z hurtownią zboża i mły−
nem na Mikołaju i w Gorzeniu. Od niego kupił ok. 1870 r.
część Gorzenia Górnego z dworem, profesor gimnazjum, Ty−
tus Zegadłowicz (1822–1899), ojciec Emila.
Na Groble, po nauce, praktyce i egzaminach we Wiedniu
przybył pieszo w 1880 roku Józef Koniar. Wybudował tu pie−
karnię i sklep. Piekarnia pracowała do wojny, potem ją roze−
brano. Sklep prowadziła córka Koniara – Kruczyńska a po
wojnie mąż jej bratanicy, Józefy – Zbigniew Karpiński (1915–
2008), więzień obozów zagłady, organizator wadowickiej spół−
dzielczości. Obecnie sklep „Na Groblach” prowadzi trzecie
pokolenie piekarza Koniara zaś dom jest ostatnim śladem ist−
nienia dzielnicy. Obok był mały dom Wincentego Pawlika, sier−
żanta 12 pp, żołnierza września i ruchu oporu. Żona sierżan−
ta była znaną akuszerką czyli sprywatyzowaną położną. Drugi
domek z małym ogródkiem należał do Niewidoków. Prawą stro−
nę ulicy, gdzie dzisiaj parkingi, zajmował zwarty szpaler ma−
łych, rachitycznych domków pośród których wyróżniała się
156
Wadowice_10.pm6 156 11-11-19, 00:55popularna w niedzielne spacery restauracja Wallnera. Ko−
niec ulicy zajmowały małe domki Stanków, Mirosławskich,
Klaczaków, Molendowiczów, Jończyków a wśród nich okazały
dom skupu jaj i wylęgarni piskląt czyli „jajczarni” w dawnej
„walnerówce”. Tak było jeszcze do lat siedemdziesiątych...
Obiekty Zespołu Szkół Mechanicznych powstały w latach
1958–1960 na miejscu obozu pracy z czasów okupacji. Szkoła
kontynuuje tradycję szkoły przemysłowej z czasów galicyjskich,
później szkoły zawodowej sprzed wojny. Dyrektorami jej byli
m.in. Józef Łaszcz, Józef Maszlanka, Franciszek Zięba, Jan
Pamuła a po wojnie Marian Żmuda i pochodzący z sąsiedztwa
Włodzimierz Śliwa. Szkoła wykształciła kilka tysięcy mechani−
ków, ślusarzy, tokarzy. Popularna metalówka znana była za−
wsze z wysokiego poziomu zajęć sportowych prowadzonych przez
takich nauczycieli, jak Zenon Kęcki, Bronisław Czapik, Mie−
czysław Putek czy Piotr Lasek. Dumą szkoły była także orkie−
stra dęta, której opiekunem i organizatorem był Jan Mydlarz.
Naprzeciwko szkoły powstało w latach siedemdziesiątych
osiedle Gorzeń. Mieszkał tu m.in. Leonard Filary, sierżant 12
pp., uczestnik wojen 1918–1922 i kampanii wrześniowej, Teo−
dor Żuk, żołnierz AK i Karol Boczek, nauczyciel muzyki, ka−
pelmistrz szkolnej orkiestry dętej.
Zaraz za „politechniką gorzeńską” stoi parterowy dom za
którym do czasów wojny była tzw. „kościarnia” czyli zakład
produkujący sztuczny nawóz, własność Jakubowiczów
Była to bardzo zacna i zasłużona dla miasta rodzina. Se−
nior, Maciej (1873–1943) był przemysłowcem, właścicielem
fabryk nawozów w Wadowicach i Mucharzu, prezesem gminy
wyznaniowej, radnym. Jego najstarszy syn Dawid (1902–1992)
dr praw, był adwokatem a po wojnie – w Izraelu – organizato−
rem i przewodniczącym ziomkostwa wadowickich Żydów. Jego
brat Meir (1919–1979) porucznik 12 pp. w kampanii wrze−
śniowej, po wojnie był długoletnim prezesem Kongregacji Wy−
znania Mojżeszowego w Krakowie. Jego starania uratowały
wadowicki kirkut od zniszczenia.
Zamieszkali na Groblach i Mikołaju Żydzi zajmowali się
głównie rzemiosłem, handlem i rolnictwem. Jednym z nich
był późniejszy założyciel gminy żydowskiej, Mordechaj Gru−
szow u którego mieścił się pierwszy dom modlitwy. Za zakła−
dem Jakubowiczów, pod Dzwonkiem, powstał w 1830 r. dom
modlitwy należący do wybitnego talmudysty Szypera Sini,
późniejszego rabina z Ulanowa. Po 1890 roku był tu zajazd,
który spłonął – jak wtedy często bywało – od lampy naftowej.
157
Wadowice_10.pm6 157 11-11-19, 00:55Dorobiono legendę, że biesiadujący w karczmie nie uszano−
wali księdza jadącego z sakramentami do umierającego, dla−
tego dom się zapadł, jedynie dwa słupy fundamentów ster−
czały jeszcze trzydzieści lat temu z powstałego w tym miejscu
stawu.
Ulica kończy się pod górą Goryczkowiec czyli popularnym
Dzwonkiem, terenem pierwszych, szkolnych wycieczek wszyst−
kich małych wadowiczan. W połowie drogi na górę jest wyro−
bisko zwane Taliańską Dziurą, ślad po pobycie włoskich jeń−
ców. Stąd „italiańcy” około 1890 roku roku transportowali
kamień do budowy linii kolejowej. Inżynierem budowy „żela−
znej drogi” był dziadek Ludwika Miskiego, malarza z kręgu
„Czartaka”. Na Dzwonku mieszkał radiowiec Jerzy Jamróz,
który w 1957 roku skonstruował pierwszy odbiornik telewi−
zyjny. I to była sensacja w Wadowicach. Na okrągłym kine−
skopie o średnicy 18 cm oglądałem wtedy program z Ostrawy.
Na wzgórzu stoi kaplica ufundowana w 1899 r. przez
Fischerów, właścicieli majątku Mikołaj. Były przed nią do
niedawna rzeźby wykonane przez włoskich jeńców z Carrary
w 1900 roku.
158
Wadowice_10.pm6 158 11-11-19, 00:55Ulice wadowiczan
Ulica rodziny Nowobilskich znajduje się na Osiedlu Łąki.
Honoruje pamięć bohaterskiej rodziny nauczyciela Jana No−
wobilskiego, od 1924 roku kierownika czteroklasowej szkoły
na Dzwonku. 26 stycznia1945 r. Jan Nowobilski własnym cia−
łem ratował swoich uczniów przed wybuchem granatu wrzu−
conym do piwnicy szkoły. Ciężko rannego przewiozły dzieci na
sankach do szpitala. Niestety nie udało się go uratować. Trzej
jego synowie i córka walczyli w czasie wojny z okupantem.
Mieczysław Nowobilski, kolega gimnazjalny Karola Wojtyły,
po klęsce wrześniowej dwukrotnie uciekał z niewoli i wracał
na Dzwonek. Walczył potem w Brygadzie Strzelców Karpac−
kich i zginął w 1941 roku pod Tobrukiem. Jego brat Zbigniew,
oficer łącznikowy ZWZ−AK został aresztowany w 1941 roku
w Bielsku i stracony w Auschwitz. Trzeci syn, Tadeusz, wal−
czył w ruchu oporu a po wojnie był długoletnim kierownikiem
szkoły w Nowej Białej. Ich siostra, Jadwiga Nowobilska,
łączniczka ZWZ−AK, była nauczycielką wadowickich szkół.
Ulica Ady Sari znajduje się na powstałym po 1970 roku Osie−
dlu Łąki. Honoruje pamięć znakomitej śpiewaczki operowej,
urodzonej w Wadowicach w 1886 r. Była córką adwokata dok−
tora praw, Edwarda Szayera, działacza „Sokoła”. Szayerowie
mieszkali zaraz na początku ulicy Lwowskiej i przeprowadzili
się w 1890 roku do Starego Sącza gdzie E. Szayer był kilkana−
ście lat burmistrzem. Ada Sari należała do najlepszych sopra−
159
Wadowice_10.pm6 159 11-11-19, 00:55nów koloraturowych. Śpiewała w największych salach koncer−
towych świata a po wojnie uczyła śpiewu w krakowskim i war−
szawskim Konserwatorium. Zmarła w 1968 roku.
Ulica Janiny Brzostowskiej znajduje się na Łazówce. Janina
Brzostowska (1897–1986) była córką dyrektora Gimnazjum, Jana
Dorozinskiego. Jako poetka debiutowała w piśmie gimnazjalnym
„Nasz Łan”. Była członkiem grupy literackiej „Czartak”, autorką
wielu tomików poezji, powieściopisarką i tłumaczem literatury.
Od 1929 roku mieszkała w Warszawie, gdzie przez dwa lata re−
dagowała i wydawała pismo literackie „Skawa”.
Ulica Wincentego Bałysa jest przecznicą ul. Zegadłowicza
przed osiedlem Pod Skarpą. Wincenty Bałys z Podstawia (1906–
1939) był artystą rzeźbiarzem i malarzem, uczniem X. Duni−
kowskiego, członkiem grupy „Czartak”, przyjacielem Karola
Wojtyły. Za organizowanie ruchu oporu został rozstrzelany
w grudniu 1939 roku w Krakowie. Był autorem rzeźby św.
Józefa w Domu Katolickim i na frontonie Karmelu a także
grobowca rodziny Hommów na cmentarzu parafialnym. Jego
rzeźby są w Muzeum E. Zegadłowicza w Gorzeniu.
Ulica Władysława Nikliborca znajduje się na Osiedlu Łąki,
niedaleko domu rodzinnego Nikliborców przy ul.Batorego. Pro−
fesor Władysław Nikliborc (1899–1948) był wybitnym mate−
matykiem i filozofem, autorem wielu prac naukowych i pod−
ręczników do szkół średnich. Był wykładowcą Politechniki
Lwowskiej i Warszawskiej oraz Uniwersytetu Warszawskiego,
członkiem Polskiej Akademii Umiejętności.
Ulica Bruno Olbrychta biegnie wzdłuż Choczenki na Osiedlu
Łąki. Olbrychtowie mieszkali na ul. Mickiewicza 14. Generał
Bruno Olbrycht(1895–1951) jako uczeń Gimnazjum był organi−
zatorem skautingu. Później walczył w Legionach, był przed wojną
dowódcą pułków i komendantem Centrum Wyszkolenia Piecho−
ty w Rembertowie. W 1938 roku, jako dowódca dywizji, był koor−
dynatorem akcji polonizacyjnej wschodnich terenów Rzeczpo−
spolitej, wymierzonej de facto w prawosławie. W 1939 roku
dowódził 39 dywizją piechoty a w czasie okupacji Grupą Ope−
racyjną AK „Śląsk Cieszyński”. Po wojnie był do 1951 roku do−
wódcą Warszawskiego Okręgu Wojskowego.
Ulica Jędrzeja Wowry znajduje się na osiedlu Gorzeń pod Dzwon−
kiem. Wowro pochodził z Gorzenia, imał się różnych zawodów
160
Wadowice_10.pm6 160 11-11-19, 00:55a jego samorodny talent rzeźbiarski odkrył E. Zegadłowicz, któ−
ry pisząc „Balladę o Jędrzeju Wowrze, snycerzu beskidzkim”
rozsławił jego twórczość w Polsce. Świątki Wowry i „piecątki” są
dziś rzadkością i osiągają wśród kolekcjonerów wysoką cenę.
Można je oglądać w Muzeum E. Zegadłowicza czy Muzeum Et−
nograficznym w Krakowie. Wowro zmarł w 1937 roku.
Ulica i Osiedle Marcina Wadowity honoruje pamięć wybitnego
teologa, wieloletniego rektora Akademii Krakowskiej. Wadowita
żył w latach 1567–1638. Nazywał się Marcin Kępka (Campius)
i jak głosi legenda, jako dziecko pasał świnie i gęsi nad Cho−
czenką. Uciekł do Krakowa i tam, mając kilkanaście lat, został
żakiem czyli studentem Akademii Krakowskiej. Utrzymywał się
sam a że był zdolny i pracowity doszedł do najwyższych godności.
Był doktorem teologii, autorem wielu prac naukowych, popular−
nym i wybieranym przez studentow rektorem Akademii. Ufundo−
wał w Wadowicach szpital dla ubogich. Od 1925 roku jest patro−
nem wadowickiego liceum, od 1918 roku ulicy a od 1962 r. osiedla.
Ulica 12 pułku piechoty znajduje się na na osiedlu Gorzeń.
W 1918 r., na bazie austriackiego 56 pp w którym służyli Polacy,
kpt. Franciszek Alter i mjr Śmiałowski zorganizowali 12 pułk
piechoty Ziemi Wadowickiej, który wyruszył na wschodni front
wojny polsko−bolszewickiej a także pod Cieszyn przeciw Czechom.
Pułk walczył w wojnie polsko−bolszewickiej, w kampanii wrze−
śniowej i w czasie okupacji jako skadrowana formacja AK. Środo−
wisko wojskowe 12 pp brylowało w dwudziestoleciu międzywo−
jennym i miało istotny wpływ na życie mieszkańców i miasta.
Ulica dr. Józefa Putka przypomina wybitną postać Ziemi Wa−
dowickiej. Józef Putek (1892–1974) doktor praw, był adwoka−
tem, politykiem, historykiem, twórcą ruchu ludowego i 27 lat
wójtem Choczni. Był zięciem pierwszego chłopskiego posła do
Sejmu Krajowego, Antoniego Styły. Przez 10 lat wydawał w Chocz−
ni tygodnik „Chłopski Sztandar”. Jako poseł był jednym z oskar−
żonych przywódców w procesie brzeskim. W czasie pobytu
w więzieniu napisał kilka książek historycznych m.in. „Mroki
średniowiecza”, „O zbójnickich zamkach, heretyckich zborach
i oświęcimskiej Jerozolimie”, które są źródłowymi dla dziejów
Nadskawia. Był fantastycznym sejmowym mówcą i oratorem.
Doskonały publicysta. W 1928 roku za jego antyklerykalne po−
glądy Kościół rzucił na niego karę interdyktu. W 1939 roku aresz−
towany przez Niemców, był więźniem Oświęcimia i Mauthausen.
Po powrocie do Choczni, zajął się organizowaniem ruchu ludo−
161
Wadowice_10.pm6 161 11-11-19, 00:55wego w nowej rzeczywistości. Został posłem, prezesem Rady Na−
czelnej Stronnictwa Ludowego i od 1946 roku ministrem Poczt
i Telegrafów. To dzięki niemu ukazało się kilka znaczków autor−
stwa artystów z kręgu „Czartaka”. Nadal był aktywnym adwo−
katem dla każdego chłopskiego problemu. W 1951 roku został
na ul. Mickiewicza aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa.
Wyszedł z więzienia po trzech latach. Zmarł w Choczni. Ulica
zabudowana jest głównie bazą magazynową dawnego PZGS, któ−
rego prezesem był przez długie lata Stanisław Lasek.
Ulica Emila Zegadłowicza, wybitnego poety, pisarza i kolekcjo−
nera, jednego z pierwszych regionalistów. Żył tylko 53 lata (1888–
1941) a jego bogaty dorobek artystyczny kształtował nie tylko
twórczość regionalną ale pokolenia rozumnych wadowiczan i do
dzisiaj budzi emocje w dewocyjnych Wołkowicach. Był synem
intelektualnej miłości emerytowanego profesora gimnazjum Ty−
tusa Zegadłowicza, właściciela majątku w Gorzeniu, do młod−
szej o ponad trzydzieści lat Elżbiety Kaiszar z ulicy Tatrzań−
skiej. Urodził się w Białej Krakowskiej, bo tam ojciec wynajął
mieszkanie aby dziecko mogło przyjść na świat poza atmosferą
klerykalnych Wadowic. W 1915 roku Emil poślubił córkę apte−
karza, Marię Olimpię Kurowską. Przez całe życie utrzymywał
liczną rodzinę a kolekcja sztuki którą zgromadził do dzisiaj gwa−
rantuje byt kolejnym pokoleniom spadkobierców. Był człowie−
kiem wyjątkowo pracowitym i zapamiętałym w swojej twórczo−
ści. Jego imponujący dorobek nie został dotychczas całościowo
opracowany. Część zbiorów, która się jeszcze zachowała, można
zobaczyć w Muzeum w Gorzeniu Górnym.
Rondo generała Waleriana Czumy znajduje się na trasie pół−
nocnej obwodnicy miasta. Przypomina postać legionisty, gene−
rała brygady WP, komendanta Głównej Straży Granicznej, do−
wódcę obrony Warszawy w 1939 roku żyjącego w latach
1890–1962. Czumowie mieszkali na końcu ulicy Krasińskiego.
Wiadukt majora Władysława Nowaka jest na trasie obwodnicy
przy granicy z Chocznią, na Zawalu, skąd major pochodził. W.
Nowak urodził się w 1918 roku, absolwent gimnazjum i szkoły
lotnictwa w Dęblinie. Po klęsce wrześniowej walczył w bitwie o
Anglię. Był dowódcą eskadry 306 dywizjonu. W 1941 roku został
zestrzelony i ciężko ranny. Po rekonwalescencji pełnił wiele funk−
cji wojskowych był też przez rok adiutantem prezydenta RP
W.Raczkiewicza. Po wojnie pozostał w Anglii. Koło Sheffield pro−
wadził mały sklepik i kawiarenkę. Zmarł w 1985 roku.
162
Wadowice_10.pm6 162 11-11-19, 00:55POSŁOWIE
List do naczelnego „Nad Skawą”
pisany z Ponitgny w 1998 roku.
Witaj Przyjacielu.
Chciałbym w tej pisanej (...) formie, kontynuować naszą nocną
rozmowę z końca października. Degustując „starostówkę”, tro−
chę czytaliśmy zafascynowani starodrukami i w miarę upływu
czasu w butelce, dyskutowaliśmy zawzięcie. O historii także.
(...) Historia pełna jest fałszu i każdy dzień na nowo historię
fałszuje. Z tego musimy zdawać sobie sprawę. Historia to wbrew
pozorom nauka bardzo żywa. To nie powtarzanie w kolejnych
publikacjach, tego co zebrali lub zaopiniowali poprzednicy bez
jeszcze jednego zanalizowania.
Zbieranie danych historycznych, poglądów już publikowa−
nych, sumowanie tego i ogłaszanie wszem jak czyni to wielu
(np. Nowakowski) jest pracą pożyteczną lecz wiedzy naszej nie
poszerzy. Historyk musi także wnikać w zdarzenia przeszłe,
w postacie, w sytuacje, wydarzenia, analizować je, wczuwać
się w motywacje, uwarunkowania by jego hipotetyczna pier−
wotnie interpretacja dziejów, stawała się prawdą historyczną.
To uwaga pierwsza.
Druga dotyczy stałego uświadamiania sobie, że myśmy
w równej nam Europie kiedyś już byli. Cezurę naszych obec−
nych uwarunkowań narodowych stanowi okres reformacji. Ten
czas zaliczyliśmy wspólnie z innymi krajami Europy. Okres re−
formacji pozostawił trwałe ślady w kulturze Europy, która jawi
się nam niczym Olimp i do której zmierzamy. Największe żniwo
w cywilizowanej Europie, zebrała kontrreformacja w Polsce. Od
tamtej chwili nie podnieśliśmy się dosłownie z klęczek. Całko−
wite zmonopolizowanie ducha narodu przez jedną instytucję
ideologiczną, podporządkowanie jej władzy świeckiej, stworzyło
przepaść między nami a Europą, trudną do odrobienia. Okazu−
je się, że wzorem dobrej gospodarki, dobrych społecznych sto−
sunków, wysokiej, europejskiej kultury, są zachodnie tereny
naszego województwa, Ziemia Cieszyńska, gdzie zrządzeniem
historii ostały się idee reformacyjne.
Czyli pamiętaj, w Europie już byliśmy. To druga uwaga. Trze−
cia to komentarz S. Noworyty ze znanej ci publikacji „Demony
Lechistanu”.
Autor pisze o zaprogramowaniu narodu poprzez taką a nie
163
Wadowice_10.pm6 163 11-11-19, 00:55inną interpretację historii na wrogość wobec sąsiadów. To od
czasów kontrreformacji katolicka Polska ma niemal naturalnego
wroga w protestanckich Niemcach czy prawosławnej Rosji (unia
brzeska). Historia, ta obecna, szkolna przede wszystkim, pro−
gramuje następne pokolenia Polaków w tym i Wadowiczan, na
„kantuj Niemca”, „Ruska hołota”, „Pepiki tchórze”, „bronić ko−
ścioła przed Żydami”, „Polska Chrystusem Narodów”, „nikt nam
naszej WOLNOŚCI nie zabierze” i tym podobne dyrdymały na−
wijane od ambony po katedrę.
Tyle uwag. Ad rem.
Dotychczasowi historycy Wadowic, początki miasta utożsa−
miają z pierwszą zachowaną wzmianką o Wadowicach jako
mieście. Próby zgłębienia przyczyn i początków osady czynił
jedynie najlepszy jak dotąd historyk tych terenów, Józef Putek
z Choczni. Były to próby. Jedyną sensowną jak dotąd tezą
tłumaczącą początki Wadowic, jest moja praca z 1987 r., którą
szeroko przywołujesz (...).
Wadowice, powstawały w czasach świeckiej walki o władzę.
Czas był gorący a przecież chodziło o pieniądze. W II połowie XIII
w., z mocy Krzywoustego testamentu i dalszych rozdrobnień, Pol−
ska przypominała nasze rolnictwo okoliczne. Poszatkowane tery−
torium na księstwa, państewka wielkości niejednej obecnej gmi−
ny. Jeżeli dawna dzielnica Śląska zaczęła popierać własne, należne
starania o seniorat czyli Kraków, naturalnym była jedność w inte−
resach. W tym zespołowym interesie piastów śląskich, każdy z nich
pamiętał przede wszystkim o sobie. Nie sądzę, aby w tamtym
okresie znaczyło coś pojęcie Polska, ojczyzna itp., jeżeli dzisiaj
trudno znaleźć pierwszeństwo dobra publicznego przed prywatą
np., u posłów. Dlatego powstanie osady Wadowice, podyktowane
było potrzebami militarnymi (komunikacja, łączność) a nobilitowa−
nie osady do rangi miasta miało wymierne, finansowe uzasadnie−
nie. Wszak inna jest ranga finansowa i polityczna księstwa mają−
cego niewiele terenu ale aż 5 miast.
A może zaliczenie już wtedy Wadowic do miast podyktowa−
ne było ustrojem. Przecież nie była to wieś prywatna, dobro
kościelne czy siedziba pana.
Może jedyne umocowanie w niewdzięcznym i niebezpiecz−
nym terenie Wada jako osadnika a jednocześnie wojownika,
czyli człeka jak na owe czasy światłego i wolnego mogło mieścić
się w formule prawnej miasta?
Interesującą hipotezę pochodzenia nazwy miasta daje J. Raj−
man w „Studiach z dziejów miasta” (Wadowice 1997). Czy za−
164
Wadowice_10.pm6 164 11-11-19, 00:55leżny, zniewolony poddany, niewolnik będzie dobrze wykony−
wał polecone zadanie utrzymania szlaku granicznego i obrony
granicy? Pierwszym osadnikiem musiał więc być wojownik, może
były, człowiek wierny księciu ale nie zniewolony. Taki mógł
gwarantować sensowność powołania osady. Jedyną formą utrzy−
mania tej granicznej placówki, było prawo samorządowe, miej−
skie. Uczynił to zapewne samodzielny już książę oświęcimski,
Władysław.
Czym są miasta nadgraniczne, chyba wiesz. To zawsze w
historii najlepszy rozwój cywilizacyjny notowały miasta portowe
i graniczne. Bo stąd wiodła droga w świat i tędy świat przycho−
dził. Nie inaczej było z Wadowicami. Cały czas jesteśmy w bli−
skości granicy. Nawet za Austrii, skorzystaliśmy na tym, gdyż
z tego powodu św. Rafał Kalinowski założył tu zakon. Byliśmy
najbliższym za granicą Rosji miastem posiadającym gimnazjum.
Także i dzisiaj, łatwiej mi jechać do Cieszyna czy na Słowację po
wino i spirytus, niż Polakom z np. kieleckiego.
I ta bliskość granicy kształtowała osadnictwo. Stąd do dzi−
siaj zapożyczenia w potocznej mowie z niemieckiego i czeskie−
go. Widać to np. w tradycji i etnografii mieszkańców okolic An−
drychowa.
A ileż to mieszanych małżeństw powstało li tylko z faktu zlo−
kalizowania w Wadowicach 56 austriackiego pułku. Miasteczko
było małe, biedne i łupione co jakiś czas przez księcia lub jego
wrogów. Jedyną obroną była uległość. Ludność żyła z rolnictwa
i hodowli, bez względu na urodzaj, warunki, klęski, wójtostwo
Mikołaj pobierało należny; niemały podatek na rzecz zamku
w Oświęcimiu a później Zatorze. Dochodziły do tego podwody,
obowiązki nagonki, robót itp. Każdy, któremu książę był coś wi−
nien, mógł bezkarnie złupić miasto. Mieszczan nikt nie bronił.
Wobec nadanego administracji księcia, wobec każdego właści−
ciela ziemskiego, byli niczym. Mieli lepszy nieco statut od niewol−
nych chłopów czy zagrodników. Dlatego nie ma się co dziwić,
jedyną nadzieją i ostoją sprawiedliwości, był majestat króla. Po
inkorporacji księstwa do Korony, zatwierdzone zostały przywile−
je, dodane nowe, a znaczące jak na owe czasy miasteczko czy to
z radości, że już nie ma księcia, czy też z zapobiegliwego włazi−
dupstwa, znaczyło się miasteczkiem JKM. W tym przełomowym
okresie żyje i działa pierwszy ze znanych wadowiczan, Marcin
z Wadowic Wadowita. Słusznie zauważasz, że przydomek Cam−
pius bliższy jest twojej interpretacji niż pochodzący od nazwiska
Kępka. Zresztą w posiadanym przeze mnie wykazie mieszczan
z 1599 r., takie coś nie występuje. Miasto wtedy to ruchliwy już
ośrodek, skrzyżowanie traktów handlowych. Na jarmarki przy−
165
Wadowice_10.pm6 165 11-11-19, 00:55bywają kupcy z Czech, Niemiec czy egzotycznego wschodu. Ak−
tywizuje się konkurencyjny dla wiślanego szlak podgórski. Do
stolicy dzień drogi. To tak jak Grójec pod Warszawą. Nie dziwo−
ta, że ambitny, ciekawy świata, samodzielny Marcin zwiewa,
czyli „ucieka z roli” do Krakowa a jedynym dostępnym w Aka−
demii kierunkiem jest święta teologia. Dostępnym obyczajowo
i ekonomicznie. Dochodząc do zaszczytów nie zapomniał o swo−
jej drodze a jego starania szły w kierunku dbałości o dobro żaków.
Dlatego był tak popularny i przez studentów obierany na rektora
kilkanaście razy. I okazuje się, że ten wybitny teolog, funkcjona−
riusz kościoła był jednocześnie człowiekiem wysokiej tolerancji,
pacyfistą, księdzem z poczuciem humoru co dzisiaj jest rzadko−
ścią. W czasach szalejącej kontrreformacji, pogromu arian, kal−
winów, luteran, w czasach fanatyzmu katolickiego jedynie on
z hierarchów kościoła bronił innowierców przed linczem katolic−
kiego tłumu.
Sztandarowa postać do głoszonego przez jego krajana eku−
menizmu. Czy ten rys osobowości Wadowity ukształtowały jego
kontakty naukowe z innowiercami czy może dzieciństwo, wy−
chowanie w przygranicznym miasteczku, pełnym różnych wpły−
wów. Trudno powiedzieć.
W okresie reformacji bliskie Wadowicom parafie opanowane
były przez kalwinizm i arianizm. Po prostu właściciele dóbr re−
zygnowali z katolicyzmu przechodząc wraz z poddanymi do
innych wyznań. Dyktowane to było i wyższym poziomem wia−
ry, wiedzy ale przede wszystkim likwidacją finansowych i ma−
terialnych zobowiązań. Znaczne musiały być podatki i zobo−
wiązania na rzecz kościoła katolickiego, że tak gromadnie wiara
uciekała do innych wyznań. Wadowice w owym czasie były
filią parafii Woźniki (jakiś czas Mucharz) i możliwe, że miesz−
kańcom tak dotkliwie zobowiązania kościelne nie dokuczały.
Kontrreformacja silną ręką przywraca monolit kościoła. Z ruin
niegdysiejszego zamku barwałdzkiego, jako pokutne wotum
buduje Zebrzydowski na górze Żar kościół Ukrzyżowania a póź−
niej całą Kalwarię. Wadowice mocno zbliżają się do Krakowa
stając się prawie przedmieściem stolicy. Coraz mniejsza jest
motywacja osiedlania się w mieście, nawiedzanym przez klę−
ski, choroby i przejezdny tłum. Jak poczekalnia, czasowy po−
byt a kto odważniejszy i ambitniejszy, ucieka z miasta. Bli−
skość potężnego Krakowa z jego ofertą dla ludzi, powoduje, że
Wadowice nie są konkurencją i nie potrafią zatrzymać nikogo.
Rozwój znaczenia politycznego szlachty (wolność, rozdrobnie−
nie itp.), miast pomóc mieszczanom, powoduje jedynie kłopoty.
XVII wiek, to początek pasma klęsk, rozbojów, kontrybucji wo−
166
Wadowice_10.pm6 166 11-11-19, 00:55jennych (wojny szwedzkie, z Moskwą, Turcją, Ukrainą) i nie−
udolności rady. Kto wartościowszy uciekał z tej mieściny. Dobi−
ja miasto ekonomicznie udział w konfederacji barskiej (1768),
której głównym celem, o paradoksie, była obrona wiary.
Zauważ Edku, to taka dygresja, że traciliśmy zawsze wol−
ność i samostanowienie z przyczyn własnych. Nieudolności, sła−
bości militarnej, ekonomicznej, kłótliwości, zawiści i zaprzeda−
nia. Oczywiście nie bez wpływu były interesy wrogów, to one
dominowały ale pomagaliśmy im jak tylko można było. W sytu−
acji odwrotnej, odzyskania samostanowienia, wolności – to za−
wsze działo się za przyczyną międzynarodowych układów.
Tak się kształtowała nasza „walka” o niepodległość od XVIII
wieku.
Na nic się zdały zrywy i powstania, jak przyszło do stano−
wienia to inni decydowali. Tak było za Napoleona, Królestwa
Kongresowego, po I wojnie i po II wojnie światowej.
Przyjęło się, że rok 1772, pierwszy rozbiór Polski, to począ−
tek okresu niewoli, germanizacji, okupacji, nieszczęść itp. A prze−
cież, gdyby nie panowanie Austrii, to nie byłoby obecnych Wa−
dowic. W najlepszym przypadku bylibyśmy takim Zatorem albo
przemysłowym Andrychowem. Zauważ, że wszystko co obno−
simy z bufonadą jako naszą, wadowicką tradycję, to pokłosie
austriackiego panowania i CK Galicji. Martyrologia narodu two−
rzyła się głównie pod zaborem rosyjskim.
Literatura romantyczna skutecznie ukształtowała obecną eg−
zaltację narodową okresem zaborów. To do tej pory wciska się
młodzieży niezrozumiałe „Dziady” i inne dziadostwa. Nałóż na
to wojnę polsko−bolszewicką, podlej 1 i 17. września, Katyniem
i „krwawą”, komunistyczną okupacją po 45 roku, i będziesz
miał egzystencjalny sens całego, prawicowego fundamentalizmu
narodowego, który o dobry Boże znajduje oparcie i poparcie
w Kościele. Czyż to nie paranoja i paradoks dziejowy?
Miasto już w 1772 roku złożyło cesarzowej Austrii przysięgę
hołdowniczą, ale nie był to wyraz poniżenia i poddaństwa tylko
zapobiegliwości dyktowanej strachem. To samo co 200 lat wcze−
śniej z powołaniem „miasteczka JKM”. Nasi protoplaści nie mie−
li innego wyjścia, ich jedyną obroną majątku, nędznego żywota
i jakiej takiej wolności – było poddaństwo.
Te same motywacje rządzą dzisiaj zachowaniem rajców miej−
skich. Też poddaństwo jest ich formą zachowawczą. Co zmie−
niała się opcja polityczna – Wadowice składały akty poddań−
stwa. A to księciu, królowi, konfederatom, cesarzowi kilkakrotnie,
prezydentom, naczelnikom, generałom, sekretarzom, biskupom
i kogo tam historia na drodze postawiła.
167
Wadowice_10.pm6 167 11-11-19, 00:55Tego typu zachowanie mieszczan stało się nawykiem, nikt
od nich celebry hołdowniczej nie oczekiwał ani nikt do takiego
zachowania miasta nie zmuszał. Zawsze znalazło się kilku ka−
cyków władzy samorządowej, którzy wykazywali w tej materii
wyjątkową nadgorliwość. Nie inaczej jest i dzisiaj. Dla mnie
dmuchane pojęcie „papieskie miasto Wadowice” ma takie samo
znaczenie i motywację jak niegdysiejsze „królewskie”. Wtedy
dodawało się jeszcze „wolne” aby nie było wątpliwości. Jest to
narodowa cecha Polaków, czyli cała para w gwizdek. Łatwiej
jest zmienić herb, flagę, napisać manifest do króla, powitać god−
nie biskupa czy rozpowszechnić okazjonalnie dobro magistrac−
kie niż zająć się istotnymi sprawami polepszającymi kondycję
miasta i jego obywateli. Łatwiej uprawiać propagandę czyli cały
potencjał wcisnąć w gwizdek bo słychać i widać.
I taki sposób samorządy miasto w przeważających okresach
prowadziły.
Pierwszą inwestycją Austrii (trudno mi pisać o zaborcy, który
inwestuje), był gościniec cesarski. Niedaleka Lanckorona, mia−
steczko ówcześnie większe od Wadowic, nie wyraziło zgody
(czyli mogło stanowić) na prowadzenie gościńca przez jego te−
ren. I to był główny powód upadku miasta, dzięki czemu zacho−
wało się jako XIX. wieczny skansen. Cesarski gościniec, nie
tylko połączył Wiedeń z Krakowem i Lwowem, nie tylko miał
znaczenie strategiczne ale pomógł małym jak Wadowice mia−
steczkom.
Ruszył handel i komunikacja. Miasto zaczęło się otwierać na
zewnątrz, jak niegdyś w czasach pogranicza. Obywatele, pod−
dani cesarza, po raz pierwszy od kilkuset lat poczuli się bez−
pieczni w swoim mieście. Oczywiście, że wprowadzono austriacki
ordung, ale skończyło się bezhołowie tworzone przez braci Po−
laków. Ludzie mieli świeżo w pamięci wojnę 1768–1772, kon−
trybucje i napady. Nikt im nic nie zabierał (jak to nic, a wol−
ność? – a cóż znaczyło pojęcie wolność dla ówczesnych), nikt
nic nie likwidował, wręcz przeciwnie, miastu zaczęło przyby−
wać a mieszkańcy otrzymali pracę (choćby gościniec). Na to
wszystko ten niedobry zaborca i okupant potwierdza wszyst−
kie przywileje miasta. Tu jest Austria a gdzieś tam, za kordo−
nem istnieje Polska i Warszawa. Bliżej przekonują się o tym
Wadowice w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Ale generalnie
jesteśmy na uboczu wielkich wydarzeń historycznych przełomu
wieku XIX., dziejących się na terenie Polski. Tu wdrażane są
reformy austriackie, m.in. wprowadzono obowiązek podatko−
wy także dla szlachty i kleru. Reforma józefińska ogranicza
ekonomicznie i politycznie Kościół, rozwój tolerancji religijnej
168
Wadowice_10.pm6 168 11-11-19, 00:55wytrzebionej przez kontrreformację, objęto nauczaniem podsta−
wowym wszystkich chłopców obowiązkowo. Czyż tak czyni
zaborca?
Po kongresie wiedeńskim powstaje Rzeczpospolita Krakow−
ska a rok 1819 przynosi dla Wadowic diametralną zmianę sy−
tuacji miasta. Rok ten, pomijany przez dotychczasowych histo−
ryków wadowickich, jest w/g mnie datą fundamentalną dla
współczesnych Wadowic. Niby sprawa prozaiczna, administra−
cja cesarska przenosi siedzibę cyrkułu (obszar województwa)
z Myślenic do Wadowic. Dlaczego pozbawiono Myślenice statu−
su miasta cyrkularnego, mimo dobrego, komunikacyjnego poło−
żenia i postanowiono inwestować w małą, liczącą ok. 1000 dusz
mieścinę? Stolica cyrkułu to jak dzisiaj stolica województwa.
Centrum administracji, sądownictwa, szkolnictwa itp. Co było
przyczyną przeniesienia siedziby do Wadowic? Przewertowa−
łem dostępne źródła, oczekiwałem wytłumaczenia w tzw. stu−
diach prowadzonych przez Nowakowskiego. Nic. Możliwe, że
zachowały się dokumenty w CK archiwum w Wiedniu lub gali−
cyjskim we Lwowie. Wydaje się jednak, że decyzja przeniesie−
nia siedziby do Wadowic była powodowana m.in. także inter−
wencją jednego z poddanych dworu wiedeńskiego.
I tu dochodzimy do jednej z niewyjaśnionych dotąd zagadek
z historii Wadowic. Jeszcze w II Rzeczpospolitej, naprzeciw wa−
dowickiego gimnazjum, w tzw. ogródku sądowym, stał pomnik,
popiersie jednego z najbardziej zasłużonych wadowiczan, czło−
wieka, który w/g mnie stworzył obecne Wadowice, barona Jó−
zefa von Bauma.
Jakże cholerne fobie o nacjonalistycznym podłożu noszą od
pokoleń wadowiczanie (zresztą nie tylko), że wyrzucili z miesz−
czańskiej pamięci tę sylwetkę, i to podejrzewam z powodu nie−
mieckojęzycznego nazwiska.
Bo, albo wróg, albo, nie daj Boże Żyd. Jego ojciec Antoni
Baum austriak ożeniony z Duninówną, był cenionym urzędni−
kiem administracji austriackiej i to jego starania doprowadziły
do przeniesienia w 1918 roku siedziby cyrkułu z Myślenic do
Wadowic.
Pod koniec XVIII wieku Antoni Baum zakupuje Kopytówkę
i osiedla się na Ziemi Wadowickiej. Nie jest to odosobniony przy−
padek. Od tamtych czasów zaczyna się wielkie „mieszanie”
ludnościowe.
Jak już Edku wspomniałem, miasto u austriackich począt−
ków było tak wyniszczone przez „patriotyczne” zrywy, że ode−
brano miastu prawa, zaliczając je do osady targowej, najpierw
w powiecie zatorskim, a po kilku latach w cyrkule myślenickim.
169
Wadowice_10.pm6 169 11-11-19, 00:55Dobijają miasto i okolice wojny napoleońskie. Na marginesie, to
z tego okresu pochodzi „legenda” o pobycie księcia „Pepi” Po−
niatowskiego w majątku w Zawadce, o wnuku, płk. Zagórskim
i jego epizodzie w czasie puczu Piłsudskiego zwanego przewro−
tem majowym. I jak taka targowa osada, bez perspektyw, za−
plecza, gospodarki, zamieszkała przez kilkadziesiąt rodzin,
w zdecydowanej większości analfabetów, mogła zostać stolicą
cyrkułu o powierzchni prawie równej obecnemu województwu.
Z początkiem XIX wieku jedyny budynek murowany to obecne
prezbiterium kościoła w Rynku czyli ten kawałek, gdzie jest
główny ołtarz bez zakrystii i naw. Dopiero w pierwszych latach
XIX wieku zaczęto budować klasycystyczne domy przy ul. Ko−
ścielnej 4 i 6. A naokoło drewniane lepianki między kałużami
i błotem, z całym dobytkiem na zewnątrz. Smród, totalne dzia−
dostwo, ubóstwo materialne i umysłowe. Owszem, dobre poło−
żenie, jak podkreślają lokalni historycy, na skrzyżowaniu waż−
nych traktów, legło u podstaw awansu miasta. Owszem,
gościniec cesarski z Wiednia do Lwowa miał pierwszorzędne
znaczenie, ale przebiegał też przez Myślenice. Trakt południo−
wy, na Maków, udrożnił dopiero pierwszy od 1834 roku staro−
sta wadowicki, Loserth. Toż to w Myślenicach było korzystne
i strategiczne położenie. Inna sytuacja zachodzi na wadowic−
kiej wsi. Tam wprost przeciwnie. Rosną i rozwijają się nowe
majątki i fortuny. Dawne dobra narodowe (królewskie), majątki
klasztorne, Austria po przejęciu sprzedaje szukając kasy. Ku−
puje, kto ma forsę. Nabywcami stają się nuworysze, kupcy,
mieszczanie i Żydzi. Rodowa szlachta zostaje zdominowana
przez nowobogackich. Okres niejako analogiczny do obecnego.
Lata wojen to koniunktura dla producentów zboża i trzody.
I znowu kasa. Dochodzi do tego, że najmniejszy, okoliczny
szlachciura, mający kilka hektarów i świadomość rodowodu,
mógł z powodu indolencji mieszczan trzymać „za pysk” całe
Wadowice. Jak ta historia lubi się powtarzać.
Wybranowski wspomina, że na przełomie wieku wizytował
Galicję następca tronu wiedeńskiego, syn Leopolda II, później−
szy cesarz Franciszek II. Spotkał się on w Myślenicach ze
szlachtą, m.in. księstwa zatorskiego. I tu, na tym spotkaniu,
honoru dobrze urodzonych analfabetów, bronił spolszczony Au−
striak, dwudziestokilkuletni Antoni Baum. I może następnym
etapem usamodzielnienia tej targowej osady, było wykupienie
w 1802 roku od właścicielki M. Hulanickiej przez miasto praw
własności, tzw. praw dominikalnych. Była to jedyna przeszko−
da dla pełnego samostanowienia. Okres był fatalny, uwikłana
Austria w wojny z Francją, reformy józefińskie, policyjna polity−
170
Wadowice_10.pm6 170 11-11-19, 00:55ka cesarza, kryzys powojenny i na to wszystko reformy jedne−
go z najlepszych ekonomistów, Metternicha. Wśród wielu zna−
czących decyzji, była ta jedna istotna dla przyszłości Wadowic.
Ile w niej było świadomej polityki administracyjnej państwa
a ile wpływu Antoniego von Bauma, trudno dzisiaj powiedzieć.
Faktem jest, że od spotkania szlachty księstwa zatorskiego z na−
stępcą tronu, coraz bardziej rosło znaczenie rodziny Baumów,
zaufanych wiedeńskiego dworu i lokalnej szlachty. Antoni von
Baum został mianowany przez cesarza C.K. Radcą Dworu, jed−
nym z najmłodszych, a syn Antoniego, Józef pełnił wiele zna−
czących funkcji, był m.in. posłem reprezentującym Polaków, i co
ważniejsze, długie lata był prezesem Koła Polskiego w wiedeń−
skim sejmie. On, Austriak. Antoni i Józef leżą pochowani w gro−
bowcu przed kościołem w Marcyporębie. Dobrze, że miejscowi
parafianie dbają o jedyny obecnie ślad bytności na naszej zie−
mi familii, tak zasłużonej dla Wadowic. Może kiedyś, mądre
Wadowice uhonorują ponownie Bauma. Ale czy Wadowice będą
kiedyś działać rozumem a nie bezmyślną emocją. Austriackie
gadanie.
Tamten okres, budowy współczesnych Wadowic, był rozum−
ny i może być wzorem dla współczesnych. Po 1819 roku miasto
zaczęło gwałtownie się rozwijać. Po zlokalizowaniu podstawo−
wych urzędów, sprowadzono austriackich urzędników: Cze−
chów, Węgrów, Austriaków, Polaków i innych. Dominowało woj−
sko, koszary dla potężnego terytorium rekruta, urząd cyrkularny,
skarbowy, celny, podatkowy i 300 osobowa straż graniczna.
Z Wadowic zawiaduje się całym obwodem. Powstają obiek−
ty, służące do dzisiaj administracji. Gdybyś tak spokojnie się
zastanowił i popatrzył na miasto w jego historycznym układzie,
to do dzisiaj 90 % budynków publicznych służących współcze−
snym, wybudowała Austria.
No wiadomo Polacy, ale administrowani przez Austriaków.
My stworzeni jesteśmy przez Boga czy naturę raczej do burze−
nia. A może tak nas zaprogramowano przez 1000 lat „państwa
i wiary”?
W 1848 roku pozwolono wreszcie osiedlać się Żydom w mie−
ście. Czekali ze swoim kapitałem w okolicznych dworach i karcz−
mach. Tytus Zegadłowicz kupił od Hupperta Gorzeń, a Huppert
wybudował w Wadowicach papiernię. Jak kilka lat temu w Mu−
charzu, oszołomione chłopstwo brało odszkodowania od zapo−
ry za gospodarstwa, by w większości kapitał skonsumować,
tak wtedy, wadowiczanie sprzedawali swoje małe poletka i dom−
ki w rynku żydowskim handlowcom. Ci łączyli je w duże parce−
le i budowali Wadowice. Te obecne. Tak powstał cały Rynek
171
Wadowice_10.pm6 171 11-11-19, 00:55i centrum. Inwestycjom sprzyjał potężny kryzys żywnościowy
w połowie XIX wieku, spowodowany m.in. powtarzającymi się
epidemiami cholery. Okres tzw. rabacji, kiedy Austria wypuści−
ła chłopów na patriotyczną szlachtę, był dla nas spokojny. Znisz−
czono parę dworów ale dzięki mądrości burmistrza Stankiewi−
cza (a grobowiec na cmentarzu się sypie) nie doszło
w Wadowicach do samosądu. Ziemia Wadowicka z uwagi na
bliskość granicy z Rosją była terenem azylu dla popowstanio−
wych emigracji jak i bazą dla ruchów w Księstwie a później
Królestwie Kongresowym.
I tak, powstaniec Gostkowski, właściciel dóbr tomickich mu−
siał eskortować przyjaciela powstańca, pierwszego osadnika
żydowskiego w Wadowicach. Jak współcześnie w Izraelu. Po
„styczniowym” zjawił się tu młody Kurowski i wielu innych. Po−
wstało gimnazjum i przybyło światłych ludzi. Miasto uzyskało
linie kolejowe a zza kordonu, z Czernej przybył Rafał Kalinow−
ski ze swoimi studentami. Później przybyli pallotyni i siostry
nazaretanki. W międzyczasie I wojna światowa załatwiła nam
niepodległość i zaczęliśmy się sami rządzić. Na efekty trzeba
było niewiele czekać. Prawie 150 lat bezpaństwowości a jed−
nak w trzech zaborach katolicyzmu, doprowadziło do takich
paradoksów, że mój dziadek Ludwik, feldfebel austriacki wal−
czył na froncie przeciw dziadkowi mojej żony Basi, jako podda−
ny rosyjski. Obaj katolicy i Polacy. A teraz co się dzieje. Czy to
nie środowiska prawicowo−katolickie znowu dążą do skłócenia
ludzi?
Przecież kretyński wniosek uznania PRL−u za okupację, PRL−
u w którym zdobywali wiedzę, to analogia z wypuszczaniem
Polaków na siebie przez zaborców, wrogów. I gdzie ta mądrość
po szkodzie. A Kościół jak zwykle milczy.
Na początku niepodległości, po tych 150. latach, zastrzelili−
śmy pierwszego, demokratycznego, wybranego przez nas pre−
zydenta, profesora politechniki w Zurychu, który zostawił uczel−
nię dla „kochanej” Ojczyzny. Zdążył jeszcze zaprojektować
pierwszą zaporę wodną w Porąbce. Zastrzelił go fundamentali−
sta katolicki.
Jak zauważyłeś prawicowe środowiska często powołują się
na tradycje II Rzeczpospolitej, tej z lat 1918–1939. Obecna wła−
dza przede wszystkim. Tak ugruntowuje się legenda nie mają−
ca wiele wspólnego z rzeczywistością.
A nasza narodowa rzeczywistość, to totalna głupota i naiw−
ność.
Mądry Polak po szkodzie.
G.... prawda. Po szkodzie, tak samo głupi.
172
Wadowice_10.pm6 172 11-11-19, 00:55Otóż ta nasza niepodległość w 1918 roku, Piłsudski i cała
legenda Legionów, to kolejny przykład wykorzystania nas przez
jednego z wrogów przeciw drugiemu. Tak było za Napoleona, to
samo myśmy czynili z Ukraińcami. W tym roku kolejna rocznica
niepodległości. Odzyskania, utraconej w wyniku narodowej głu−
poty epoki saskiej niepodległości, odzyskania dzięki międzyna−
rodowej sytuacji, staraniom prywatnym kilkunastu Polaków na
emigracji a nie czynowi zbrojnemu. Bo trudno legendę Legio−
nów, czyli naiwność Polaków wykorzystanych przeciw Rosji,
zaliczyć do czynu decydującego o niepodległości. Jeżeli począt−
ki polityczne II Rzeczpospolitej były fatalne, to militarnie, byli−
śmy potęgą. Do dzisiaj karmimy się bajeczkami o wojnie pol−
sko−bolszewickiej jako reakcji na całe poddaństwo wobec
Sowietów. „Cud nad Wisłą” należy bardziej zawdzięczać jesz−
cze tępszym Rosjanom niż naszej bojowości.
Tylko sześć lat, od 1920 (po wojnie) do 1926 roku uczyliśmy
się demokracji. Niełatwej, bo obcej naszym narodowym przy−
warom. Zirytowany Piłsudski pogodził wszystkich, wziął za
mordę całą demokrację i stworzył specyficzny rodzaj dyktatu−
ry, za którą tęskni chyba większość Polaków.
Przewrót majowy to kilkaset zabitych w obronie demokracji,
bo rządy tzw. sanacji trudno zaliczyć do demokratycznych.
Okres po 1989 roku przypomina nieco ten po I wojnie. Brakuje
tylko autorytetu, jakim był Dziadek, a prostactwo, ta ponoć
światła tkanka, poszedłby jak w dym za dyktaturą, rezygnując
z demokracji. Takie symptomy spotykamy codziennie. Niby każ−
dy elektorat w miarę wykształcony, ma wolną wolę, rozum
a wzorem stada idzie na lep emocji. Legend, obiecanek caca−
nek i tzw. autorytetów podpieranych Panem Bogiem, bo to naj−
trwalsze w Narodzie. A później szara rzeczywistość dopiero daje
lekcję, wszyscy szukają winnych nie widząc ich w sobie, we
własnej głupocie i naiwności. Swoje winy lokują gdzie się tylko
da. Od wielu lat, bardzo dobry dziennikarz i publicysta, bezna−
dziejny i cyniczny niegdyś rzecznik komunistycznego rządu,
Jerzy Urban – uczy, czym jest demokracja, otwartość publicz−
nego życia i polityki. Obnaża ciemnotę, nieudolność, złodziej−
stwo i bandytyzm różnych ekip i instytucji. I co z tego. Straty
w miliardach złotych pokrywane z naszych podatków. Urbana
wszyscy znają, lecz nikt się do niego nie przyznaje. Twierdzę,
że kiedyś historia doceni Urbana. Jego bezkompromisowość,
która pozwoliła Polakom otworzyć oczy na wiele zjawisk. Doce−
ni historia to, że w okresie najistotniejszych przemian, poprzez
stałe, drastyczne uświadamianie, daje ciągle lekcje demokra−
cji, wyręczając ponoć apolityczną szkołę, telewizję itp. Doceni
173
Wadowice_10.pm6 173 11-11-19, 00:55jako inicjatora normalności o ile my kiedykolwiek do standar−
dowej, europejskiej normalności dojdziemy. Nikt nie trawi praw−
dy, która w oczy kole, a w tygodniku „NIE” prawda kole nasze
pseudowartości, nasze narodowe orientacje, przywary i opinie.
Naszą mentalność, hodowaną przez setki lat na potrzeby ide−
ologii dogmatów.
Lat temu kilka, prawica przy każdej opinii podpierała się
Jerzym Giedroyciem, wybitnym intelektualistą emigracyjnym.
A dzisiaj, Giedroyć dla prawicy niewygodny, bo miał czelność
mieć własne opinie, jakże inne od oczekiwań fanatycznej pra−
wicy.
Przepraszam, że tak cholernie nadaję wiecznie poirytowany
ale trudno mi być obojętnym na to, co dzieje się współcześnie.
Zastanawiam się, dlaczego, mimo otwarcia Polski na świat,
mimo anten satelitarnych, mądrych i światłych publicystów, ru−
chu bezwizowego, nadal poklask zyskuje prawicowo−fundamen−
talny populizm. Ile w tym wszystkim z jednej strony zakłama−
nia, cwaniactwa, polityki, celebry i hochsztaplerstwa, a z drugiej
prymitywnej naiwności ludu w środku Europy.
Ja swoją teorię mam i jeżdżąc od lat siedemdziesiątych na
saksy w Europę, mogłem poznać normalność dosyć szybko i po−
znać przyczynę naszej siermiężności. Przez prawie pół wieku
realny socjalizm sowiecki edukował społeczeństwo poprzez swoją
filozofię. Wcześniej, byliśmy edukowani pod potrzeby każdej
władzy: pana, plebana, dziedzica, zaborcy, okupanta itp. Zmie−
niały się doraźne ideologie a surogatem nadziei normalności
był zawsze Kościół. I to jeden, dominujący czyli monopolista.
Oczywiście, zaraz powiesz, że tylko dzięki wierze, Kościoło−
wi, księżom, Naród zachował swoją substancję i jest taki.
NO WŁAŚNIE – dlatego jest TAKI.
Niezbędnym warunkiem wejścia Polski do cywilizacji, do kręgu
krajów demokratycznych, jest oddzielenie materii od ducha,
pieniądza od uczucia czyli co cesarskie (czytaj państwowe) to
cesarzowi a co boskie to Bogu. Kościół jako instytucja musi się
ucywilizować. Tego wymaga od nas Europa, do której ponoć
dążymy. Taki rozdział był w XIX wieku niezbędny, aby zachód
nie stanął w miejscu. Ciągle podkreślamy nasz katolicyzm, ob−
nosimy się jak papugi z naszą wiarą i tą wiarą podpieramy co
się tylko da. Doszło do tego, że całość naszego doświadczenia
życiowego, zdobywana jest na wiarę albo przez wiarę. Nawet
jeżeli dotyczy to wiary, to ciężko nam sięgnąć po Pismo Święte,
coś zrozumieć, pojąć, by mieć WIEDZĘ. Wiedzę własnej wiary.
A tak, to na wiarę przyjmujemy wszelkie informacje jedna pani
drugiej pani, a w telewizorze mówili, a słyszałam, a podobno
174
Wadowice_10.pm6 174 11-11-19, 00:55komuniści to a socjaliści tamto, a tamta urzęduje z tym a ten
nakradł i się śmieje, tam kupuj bo tanio albo lepsze, tego nie
używaj bo to grzech itd, itd. Wiara dominuje przy zakupach,
decyzjach życiowych i w społecznym życiu.
Urasta to wszystko do rangi narodowego uniwersytetu, gdzie
wiodącym wydziałem jest ambona.
Różnie klasyfikowano społeczeństwo, zależnie od potrzeb bu−
dowano podziały i tworzono kategorie. Na własny użytek, pod
szeroko rozumianą filozofię bytu, można podzielić nas na dwie
podstawowe kategorie. Pierwsza, która w drodze poznania kie−
ruje się ROZUMEM I WIEDZĄ i druga kategoria, która kieruje się
WIARĄ. A ponieważ wśród Polaków od zarania dziejów wiedza
nie cieszyła się sympatią, co w ostatnich kilku latach dało się
wyraźnie zauważyć, stąd kierowanie się w decyzjach życiowych
i społecznych wiarą. W nasze lenistwo, niechęć do wiedzy, sku−
tecznie weszły wszelkie instytucje bazujące na niewiedzy, naiw−
ności i wierze. Stąd wiele politycznych karier, zbudowanych na−
iwną wiarą ślepego, biednego bo głupiego elektoratu. A jak już ta
wiara wylansuje jako swojego reprezentanta wykształconą oso−
bistość, to i tak stopień nawiedzenia przysłania całkowicie sto−
pień inteligencji nie mówiąc o stopniu naukowym.
„A Pon Bócek sie ino śmieje...”.
Tak jak w tej Legendzie o ostatnim powsinodze beskidzkim:
“Jo se tak myśle, że Pon Bóg już odpuścił to naucanie
tego ludu znad Wisły i Skawy. Może w Jego planach, musi
być na Zimi taki przykład dlo inszych, jak wyglondo głu−
pota, cimnota i do cego moze doprowadzić.
Nawet w Jego imiyniu”...
175
Wadowice_10.pm6 175 11-11-19, 00:55176 Wadowice_10.pm6 176 11-11-19, 00:55
WYKAZ WAŻNIEJSZYCH OPRACOWAŃ
Bieniasz Z., Jurczak Z. „Wadowice Karola Wojtyły”. TMZW,
Wadowice1983
Gajczak R. „Wadowice, miasto rodzinne Jana Pawła II”. No−
wum, Warszawa 1986
„NADSKAWIE – almanach kulturalny”. TMZW, Wadowice lata
1984–1989
Nowakowski A. „Z dziejów miasta i parafii Wadowice”. PTT,
Kraków 1985
Putek J. „O zbójnickich zamkach, heretyckich zborach
i oświęcimskiej Jerozolimie”. LSW, Warszawa 1964
Studnicki G. „Wadowice – karty z przeszłości”. TMZW, Wado−
wice 1992
Studnicki G. „Kto był kim w Wadowicach”. WCK, Wadowice
2004
„WADOWIANA.Przegląd Historyczno−Kulturalny”.WCK, Wa−
dowice, lata 1998–2011
„Wadowice – Kartki z rodzinnego albumu”. Grafikon, Wado−
wice 2008
„Wadowickie ślady historii”. Oprac. Jurczak Z., TMZW, Wa−
dowice 1987
Wyroba E. „Wadowice. Moje miasto". NS. Wadowice 2003
177
Wadowice_10.pm6 177 11-11-19, 00:55Spis treści
WSTĘP ......................................................................... 3
Krótki kurs historii Wadowic… ...................................... 9
Rynek – Plac Jana Pawla II ......................................... 25
Plac Tadeusza Kościuszki ........................................... 51
W stronę parku ........................................................... 55
Wokół Sądu ................................................................ 65
Ulica Adama Mickiewicza ............................................ 73
Plac Bohaterów Getta .................................................. 83
Ulica Zatorska ............................................................ 89
W stronę Choczenki .................................................. 103
Ulica Krakowska ....................................................... 111
Wokól plant .............................................................. 115
Ulica Lwowska .......................................................... 125
W stronę stacji kolejowej ........................................... 143
Aleja Matki Bożej Fatimskiej ..................................... 149
Ulice wadowiczan ...................................................... 159
POSŁOWIE ............................................................... 163
Bibliografia ............................................................... 177
178
Wadowice_10.pm6 178 11-11-19, 00:55Kliknij stronę, aby powiększyć. Pełna jakość w pliku PDF.

















































































































































































