Archiwum CyfroweZiemia Wadowicka
Archiwum Cyfrowe › Publikacje › dokument

Wadowic drogi do wolnosci konferencja

16 stron · PDF 384 kB · tekst wyszukiwalny

Treść dokumentu — tekst odczytany z pliku, do czytania i wyszukiwania

Strona 1

KONFERENCJA HISTORYCZNA




   WADOWICE, ULICA KRAKOWSKA 8



MATERIAŁY

Strona 2

PROGRAM

11,00   Otwarcie spotkania, powitanie Gości, prezentacja
        programu
11,15   Temat I: Harcerstwo u progu Rzeczpospolitej
        - prezentuje dr hab. Janusz Wojtycza /Kraków/
11,45   dyskusja
12,15   Temat II: Transformacja ustrojowa w 1989
        - prezentuje de inż. Radosław Kapłan/Kraków/
13,00   dyskusja
13,30   przerwa obiadowa
16,00   Otwarcie wystawy historycznej
        pt. Obrona Lwowa w 1918 roku.
16,30   Temat III: U progu Niepodległości. Rok 1918.
        - prezentuje prof. Stanisław S. Nicieja /Opole/

Strona 3

Dr hab. Janusz WOJTYCZA
  Akademia Krakowska
  HARCERSTWO U PROGU RZECZPOSPOLITEJ
Polsce skauci aktywnie uczestniczyli w czasie I wojny światowej
w walkach o niepodległość; ich udział szacuje się na około 9 tys.
Osób. O udziale skautów wadowickich w działaniach wojennych i pra-
cy w czasie wojny posiadamy niewiele informacji.
Można jednak stwierdzić, że losy wadowickich skautów potoczyły się
w sposób dość typowy dla patriotycznie wychowanej młodzieży, która
wybuch wojny między zaborcami potraktowała jako szansę na odzy-
skanie niepodległości przez Polskę. Referat powstał w oparciu o publi-
kacje Konrada Meusa Wadowicka Drużyna Skautowa imienia Stanisła-
wa Żółkiewskiego w latach 1911-1918. W stulecie skautingu i harcer-
stwa w Wadowicach, „Wadoviana” nr 13, harcmistrza Józefa Gondka
Rola harcerstwa w szkole powszechnej (na podstawie własnej pracy
zawodowej i harcerskiej) i Rafała Tatki : Siedemdziesiąt lat wadowic-
kiego harcerstwa,
Na początku pierwszej wojny światowej wadowiccy skauci weszli
w skład pierwszej kompanii batalionu „Sokołów” wraz z profesorami
gimnazjalnymi: Władysławem Kilińskim, Józefem Heriadinem i Janem
Stokłosą, dowodzonej przez skauta Bruno Olbrychta. Kompania ta w
składzie batalionu Sokołów wyruszyła w dniu 9 września 1914 roku
z Wadowic do Bochni, by dzielić losy 3 pułku piechoty Legionów.
Odpływ kadry instruktorskiej znacznie osłabił żywotność drużyn.
   Potwierdza to Konrad Meus pisząc: „W latach kolejnych wojna świa-
towa stała się przyczyną kilkuletniego zawieszenia działalności skau-
tingu męskiego w Wadowicach, dlatego też źródło to (kronika pierw-
szej Wadowickiej Drużyny Skautowej) nie posiada żadnych adnotacji
za lata 1914–1917.
Jak z tego wynika w okresie wojny w pracy skautowej drużyn męskich
nastąpiła prawie trzyletnia przerwa. Istniała jednak w latach 1914–
1918 drużyna żeńska. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że jak

Strona 4

wiadomo, dziewczęta nie podlegały mobilizacji, a istnienie drużyny
żeńskiej w warunkach wojny było praktyczną realizacją założeń skau-
tingu żeńskiego. Niestety nie udało się znaleźć bardziej szczegółowych
wiadomości o jej pracy w pierwszych trzech latach wojny.
W Kalendarium z dziejów harcerstwa krakowskiego 1910–1950 B. Le-
onharda znajdujemy informację, że w marcu 1917 roku działały druży-
ny skautek w Nowym Sączu, w Przemyślu, Rzeszowie, Tarnowie, Wa-
dowicach, Nowym Targu i Zakopanem. W tymże Kalendarium… znala-
zła się również informacja, że 8 grudnia 1917 roku Naczelna Komenda
Skautowa mianowała w Wadowicach: prof. Alfreda Beera – komen-
dantem dzielnicowym i członkiem Związkowego Naczelnictwa Skauto-
wego. Oczywiście powołanie komendanta świadczyło o istnieniu pew-
nej liczby jednostek skautowych. Było wtedy w Wadowicach ponad
100 skautów, a w 1918 roku 10 zastępów. Warto wspomnieć, że
w październiku 1918 roku wstąpił do I Drużyny Skautów w Wadowi-
cach Eugeniusz Fik, późniejszy trzykrotny komendant chorągwi kra-
kowskiej. Na nowo ożywił działalność drużyny gimnazjalnej prof. Al-
fred Beer (który był równocześnie członkiem Naczelnictwa Związkowe-
go i lustratorem drużyny gimnazjalnej w Myślenicach), a na wysoki
poziom podniósł ją jego zastępca i przyboczny Marian Ćwiertniak.
Drużyna składała się jak już , z 10 zastępów i liczyła ponad 100 człon-
ków. W ciągu roku szkolnego 1918/19 zastępy odbyły łącznie 350
zbiórek, 10 ćwiczeń i 50 wycieczek. Ponadto od czasu do czasu odby-
wały się również zbiórki całej drużyny. Na większą uwagę zasługuje
przeprowadzenie ponad tygodniowej wycieczki do Krakowa, podczas
której druhowie J. Maszlanka i M. Ćwiertniak odbyli przeszkolenie
i złożyli egzamin kartograficzno- geoplastyczny, a J. Dihm, A. Bednar-
ski, St. Romaszkan i F. Zacharasiewicz ukończyli kurs zastępowych.
Na rozpoczęcie roku szkolnego 1918/19 wydany został rozkaz, które-
go treść brzmiała: W poniedziałek dnia 9 września 1918 rozpoczęliśmy
pracę skautową, pracę dla dobra narodu, pracę nad sobą, która ma
nas uczynić dobrymi synami Ojczyzny. Rozpowszechniło się w Druży

Strona 5

nie naszej mniemanie, że z organizacji skautowej można się bez skru-
pułu wypisać. Jest to mniemanie błędne, które należy wykorzenić.
Przykładajcie się do tej pracy skautowej z całym swym młodzieńczym
zapałem, bo bądźcie pewni, że bez zapału, bez żelaznej wytrwałości
nie obejmiecie całokształtu pracy skautowej. Uczęszczajcie na zbiórki
regularnie, bo każda opuszczona zbiórka będzie przeszkodą w dalszej
pracy” napisano w Kronice pierwszej Harcerskiej Drużyny Wadowickiej
imienia Stanisława Żółkiewskiego.
Kiedy analizujemy program działania drużyn męskich z okresu 1916–
1918, nie zauważamy poważniejszych zmian w charakterze ich pracy
w stosunku do okresu przedwojennego. Dlaczego sytuacja wojenna
nie spowodowała zasadniczych zmian w programie drużyn męskich,
a przeciwnie funkcjonowały one podobnie jak przed wojną, co jest
wyraźnie widoczne na tle drużyn żeńskich? Być może zawinił tu brak
przygotowania do tego typu pracy – skauci byli przygotowywani do
walki, podczas gdy skautki właśnie do służby na tyłach. Może z powo-
du braku kadry i stałego odpływu starszych skautów nie miał kto
przetransponować ogólnych zasad zawartych w prawie skautowym na
przydatne w tej sytuacji zadania. Sami członkowie drużyn uważali za
główny cel oddziaływanie w duchu narodowym.
Podobnie pisze o tym okresie R. Tatka: „Zreformowano w tym czasie
metody pracy skautowej. Mniej przywiązywano wagi do musztry i ćwi-
czeń polowych, a więcej czasu poświęcano na wychowanie ideowe
i samokształcenie. Założono nawet podręczną bibliotekę skautową,
złożoną z 200 książek o treści beletrystycznej, historycznej, społecz-
nej, fi-lozoficznej i przyrodniczej. Aktywność «hetmańskiej» drużyny
promieniowała na teren poprzez zamiejscowych uczniów gimnazjal-
nych, którzy w swoich miejscowościach budzili z letargu przedwojenne
organizacje skautowe, bądź też zakładali próbne zastępy i drużyny”.
Józef Gondek wspominał, że, „W roku 1920 miejscowe harcerstwo
zasila szeregi armii ochotniczej, by podtrzymać nadal piękną tradycję
i służyć wytkniętemu celowi, tj. pracy ku odrodzeniu Polski”.

Strona 6

Dr inż. Radosław KAPŁAN
 Akademia Górniczo-Hutnicza

 TRANSFORMACJA USTROJOWA 1989
Obchodzimy nad podziw hucznie 100 lecie Niepodległości czy też,
w świetle aktualnej, rządowej polityki historycznej raczej 100 lecie od-
zyskania Niepodległości, bo przecież III RP nie uznaje Polskiej Rzecz-
pospolitej Ludowej za byt niepodległy. Odruchowo narzuca się dygre-
sja. Jeśli było odzyskanie to musiała być jakaś utrata, upadek, zabór
tej niepodległości. Oczywiście wiemy doskonale, że spowodowały to
zabory. Interesujący się historią Polski wiedzą, że nie obyło się to bez
naszego udziału, przyczyniliśmy się do tego charakterem naszej polity-
ki, specyficznym uprawianiem „szlacheckiej” demokracji, której do-
świadczamy i dzisiaj. Zgodnie z dewizą - mądry Polak po szkodzie, na-
tychmiast rozpoczęliśmy walkę o wolność, przeważnie na rzecz innych
nacji. Taką formą były też Legiony Piłsudskiego. Konferencja Paryska
po I wojnie, stworzyła współczesną mapę Europy. W jej wyniku po-
wstały niepodległe państwa w tym i Polska, która poszerzając strefę
wpływów, kształtowała w latach 1919-1922 swoją politykę, swoje
miejsce w Europie, ale i politykę wewnętrzną. I RP skończyła się roz-
biorami, II RP wojną z Niemcami. Wyrosła na emocjonalnym roman-
tyźmie mentalność rodaków, pozwalała ugrupowaniom wszelkiej ma-
ści na uprawianie swoistej polityki chwili, populizmu na bieżące po-
trzeby, bez przewidywalnych konsekwencji. Lata 1945-1947 były pró-
bą powrotu do mechanizmów demokracji II RP, ale o losie Polski, jak
po I wojnie, zadecydowali inni, tym razem w Jałcie wpędzając pół Eu-
ropy w utopijną, jak każda, ideologię. Żelazna kurtyna - dzieląc Euro-
pę zainicjowała wyścig zbrojeń, lecz mimo tego, oprócz Bałkanów,
żyjemy w pokoju niespotykanie długi jak na kontynent okres czasu.
Niemała w tym zasługa polityków pokojowej transformacji ustroju
w Polsce. O tym się jednak zapomina.
Potępianie PRL-u uprawiane oficjalnie przez III RP, zaciążyło na

Strona 7

ś wi adom oś ci   h i s t o r y c zn e j       ws pół czesn ych   Polaków.
Potwierdza się dzisiaj konstatacja, że po wydarzeniach w Polsce i na
Węgrzech w 1956 roku, od kryzysu kubańskiego w 1962, Zachód po-
stawił na odśrodkowy demontaż systemu sowieckiego. Wybór Polski
na podstawowe narzędzie nie był przypadkowy. Byliśmy drugim pań-
stwem w bloku wschodnim i jedynym, gdzie prywatna własność
(rolnictwo i rzemiosło) miała gospodarcze znaczenie a jednowyznanio-
wość z egzaltowanym romantyzmem, była fundamentem narodowej
świadomości. Od 1964 roku notujemy znaczący rozwój polskiej sekcji
Radia Wolna Europa. Po izolacjonizmie gospodarczym Gomułki przy-
chodzi dekada Gierka, sekretarza o zachodniej proweniencji, mimo
wielu moskiewskich konkurentów. Polska wpuszcza do krajów RWPG
powiew liberalnej gospodarki, wolnej kultury i wymiany naukowej.
Przy partyjnym centraliźmie, gospodarka musiała dostać zadyszki
a podsycane wszelkim konsumpcjonizmem społeczne oczekiwania
szybko rosły. Był ten okres, jak wcześniej w sztuce, realnym socjali-
zmem. Tak to nazywam. Uliczne nazywanie tamtego systemu komuni-
zmem, jest propagandowym chwytem. Nazywanie przez ludzi świa-
tłych, w publikacjach – świadczy o poziomie wiedzy lub charakteru, bo
jakże nazwać ówczesny system w Związku Radzieckim, w NRD czy
Czechosłowacji           skoro             u     nas    był   komunizm?
Zapewne wybór w 1978 roku Karola Wojtyły na papieża nie leżał pier-
wotnie w planach Zachodu – sugeruje to zadziwiająco krótki elektorat
JPI, ale postawienie Polaka na czele Kościoła, poruszyło lawinę naro-
dowych emocji, która społeczne oczekiwania skumulowała w 10 milio-
nowym ruchu Solidarności. To pospolite ruszenie było formą odreago-
wania bardziej na polityczny system niż na poziom socjalny bytu, co
obecna rzeczywistość potwierdza. Jednocześnie poruszyło niespotyka-
ne od II wojny, podziały w społeczeństwie. Ówczesne wydarzenia,
przy dogmatyzmie PZPR, prowadziły do wewnętrznego konfliktu i były
zagrożeniem dla wschodniego bloku. Kontyngent wojsk radzieckich
był wystarczający do spacyfikowania nastrojów, groziło to starciem

Strona 8

wojsk Układu Warszawskiego i wojną w środku Europy, jaka ogarnęła
w chwilę potem Bałkany. Dla Czechów interwencja w Polsce byłaby
formą rewanżu za 1938 i 1968 rok. Rozwiązanie jakie w tej patowej
sytuacji zastosował Jaruzelski, było jedynym. Zgoda Kremla na gwa-
rancje jakie dawał Jaruzelski na pewno uchroniła nas od wojny domo-
wej. Wiemy czym skończył się w 1926 roku etap budowy systemu de-
mokratycznego u zarania II RP. Bezkrwawy okres stanu wojennego
i tak dał wystarczającą pożywką dla wszystkich malowanych komba-
tantów i jest do dzisiaj wygodnym pretekstem podziałów społecznych.
Prowincjonalne Wadowice w czasie tych historycznych dla Polski decy-
zji, stały na uboczu. Jak prawie każda prowincja liczyły na przeczeka-
nie i zajmowały się zmianami nazewnictwa ulic. Niewiele jest zatem
publikacji dotykających tamtych wydarzeń a jeśli już są, to raczej słu-
żą tworzeniu mitologii a nie dokumentowaniu dziejów.
Tematem „Wadowickich dróg do wolności” , zajmowali się dotychczas
lokalni historycy. Głównie Michał Siwiec – Cielebon i Andrzej Nowa-
kowski, a jednostkowo K. Koźbiał, T. Graff, P. Wyrobiec, T. Gajczak,
J. Zeman, M. Witkowski i inni. Zarówno M.Siwiec-Cielebon jak
i A.Nowakowski, w swoich licznych publikacjach nie są zbyt obiektyw-
ni. Przez bogatą, dominującą formę warsztatu naukowego, który czę-
sto przysłania autorskie konkluzje, przebija się emocjami podbity ten-
dencyjny aprioryzm. Jeśli wiarygodnym wydaje się opis mobilizacji w
1918 roku dla obrony Lwowa /Vadowiana/ to w publikacjach dotyczą-
cych lat 1981-1989 /Vadowiana nr 11/2008/ Cielebon dokonując inter-
pretacji wydarzeń, tworzy raczej opozycyjny rodowód dla głównych
funkcyjnych ówczesnego samorządu. Sugeruje to także ówczesne za-
wodowe umocowanie autora. Jeszcze dalej poszedł A. Nowakowski.
Jego praca „Wadowice w latach 1945-1990” na którą oczekiwano
z zainteresowaniem, okazała się bardziej wizytówką narcyzmu autora
niż naukową publikacją. Książka zawiera 8 rozdziałów, z czego połowa
(150 stron) dotyczy lat 1945-1979 a kolejne 150 stron ( IV rozdziały)
lat 1980-1990. Prawie 60% treści dotyczy wydarzeń i spraw ogólno-
krajowych czy światowych. Ten obszerny dla dziejów Wadowic kon-
tekst, całkowicie przysłania zasadniczy temat. IV rozdziały dotyczą
dekady wadowickiej Solidarności, której autor był działaczem i pra-
cownikiem. Publikacja dowodzi, że był też bohaterem.

Strona 9

Rozbudowana forma warsztatowa stwarza pozory naukowości przy
treściach, które nie są ani wiarygodnym ani obiektywnym źródłem.
Dużo tu informacji potocznej, domysłów, pospolitych plotek i tenden-
cyjnych interpretacji.
Osnową części pierwszej jest walka Kościoła z „komunistami” zakoń-
czona wyborem papieża, części drugiej – walka Solidarności
z „komunistami” zakończona wolnymi wyborami. W pierwszej bohate-
rem jest ksiądz proboszcz L. Prochownik, w drugiej Autor. Zaletą
pracy jest jednak na pewno kwerenda źródeł, które są załączone.
    Droga do wolności w okresie transformacji ustrojowej 1989 roku
miała w konsekwencji charakter podobny do wydarzeń 1945 roku.
Realną władzę przejęli nie ci co o wolność Wadowic walczyli. W 1945
roku dotyczyło to ruchu oporu na Ziemi Wadowickiej, w 1989 roku –
lokalnej opozycji. W 1980 roku, kiedy powstawały spontanicznie za-
kładowe struktury Solidarności, wszystkie należały do Regionu Mało-
polska, bo decyzją Krajowej Komisji w Gdańsku, działało 17 regionów
a nie 49 jak liczba ówczesnych województw. Powołano w Wadowicach
Międzyzakładową Komisję Koordynacyjną (MKK), której przewodniczył
J. Zeman. Komisja zajmowała się regulowaniem postulatów załóg,
korelacją i kooperacja działań. 11 listopada 1980 Komisja zobowiązała
się do przeniesienia pomnika żołnierza 12 pp z powrotem na ulicę
Lwowską. W kwietniu 1981 Komisja zorganizowała w domu kultury
koncert dla zakładów pracy pn. Kultura bez cenzury oraz wystarała się
o lokal dla działalności związkowej przy Rynku 12 .
    W zimie 1981 mocne organizacyjnie strajki w Bielsku, zmusiły Ko-
misję Krajową do uznania regionu Podbeskidzie (wcześniej uznano
Zachodniopomorskie), który m.in. obietnicą uruchomienia delegatury
w Wadowicach, przekonał zakładowe komisje do zasilenia Podbeski-
dzia. W Regionie Małopolska została nauczycielska Solidarność
(przewodniczący J.Zeman) służby zdrowia (przewodnicząca A. Kiernic-
ka), krakowskich filii zakładów i Komisja Spółdz. Mieszkaniowej - którą
kierował Z. Jurczak, członek Zarządu MKK, organizator biura, wtedy
viceprezes TMZW. Jego relacje dowodzą, że działalność opozycji i Soli-
darności została wykorzystana w celu przejęcia władzy w 1989 przez
grupę koleżeńską jednego wydziału zakładów zbrojeniowych –Łabędy.
   Członkiem MKK w 1981 był ówczesny pracownik Urzędu Miasta,
prawnik A. Nowakowski, który redagował pisma do magistratu a póź-
niej, z polecenia pracodawcy – odpowiadał Komisji. Przy powołaniu
delegatury (od 1 lipca 1981) A. Nowakowski był jedynym chętnym do

Strona 10

zatrudnienia, gdyż dla działaczy zakładowych nie była to pewna
i korzystna oferta. Został etatowym przewodniczącym jednak z począt-
kiem grudnia go odwołano z powodu braku jakichkolwiek zdolności
organizacyjnych (m.in. do administracji zatrudnił osobę ze środowiska
komitetu PZPR).
    Najważniejszym osiągnięciem wadowickiej Solidarności było prze-
niesienie pomnika 12 pp na ulicę Lwowską. Realizowała to ekipa Mało-
polska przy wydatnym wsparciu (zezwolenia, konserwator, zbiórka
funduszy, wykonanie rzeźby) Towarzystwa Miłośników Ziemi Wado-
wickiej, bo ono miało umocowanie formalno-prawne. Także wizyta
L. Wałęsy w Wadowicach w październiku 1981 była zorganizowana
przez Małopolskę. Po 13 grudnia internowaniu podlegli działacze
związani z Podbeskidziem, bo taki wykaz miała SB z Bielska. Interno-
wanie J. Zemana związanego z Małopolską odbyło się dodatkowo,
prawdopodobnie na zlecenie osoby, której nazwiska można się jedynie
domyślać. Analogicznie postąpiono w Tarnowie, gdzie na zlecenie ów-
czesnego wojewody internowano wadowiczanina, Adama Jurczaka,
redaktora naczelnego partyjnego tygodnika TeMI. Wadowiczaninem
najdłużej, bo do grudnia 1982 internowanym, o którym ani Nowa-
kowski, ani lokalni historycy nie wspominają, był Michał Mąsior, czło-
nek Sekcji Górnictwa Krajowej Komisji w Gdańsku.
    W 1982 roku, jesienią, TMZW zorganizowało oficjalną wystawę
historyczną poświeconą 12 pp (zbiory M.Cielebona). Od tamtej chwili,
wokół Towarzystwa skupiła się grupa opozycjonistów na czele z Józe-
fem Zemanem, który został sekretarzem Towarzystwa. Działalność
polegała na utrzymywaniu kontaktów i pomocy materialnej potrzebu-
jącym. W 1982 za kolportowanie ulotek w zakładzie w Kętach (filia
Wadowic) na podstawie kilku oficjalnych donosów jego kolegi współ-
pracownika, został aresztowany Zdzisław Szczur. Po pierwszym
Z. Szczur był informowany i ostrzeżony - jak zeznał były szef wado-
wickiego SB Marian Ramenda - o konsekwencjach wynikających
z ustawy o stanie wojennym. Trzecie oficjalne zgłoszenie (donos)
współpracownika o dalszym kolportowaniu, musiało się skończyć
aresztowaniem, bo „…nasi musieli wreszcie reagować, bo by wylecieli
z roboty’ – jak spuentował to Ramenda.
      W 1986 roku powstało w klasztorze oo. Karmelitów, przy życzli-
wości ówczesnego przeora, Duszpasterstwo Ludzi Pracy. Skupiła się
tam wadowicka opozycja a comiesięczne msze za ojczyznę, były oka-
zją do wykładów, spotkań tematycznych i organizowaniu imprez pa-
triotycznych, które pozwalały odreagować uczestnikom tej formy bier-
nego oporu. Organizatorem tych spotkań byli głównie działacze

Strona 11

z Fabryki Elementów Obrabiarkowych i Instytutu Odlewnictwa. Bumar
Łabędy, gdzie istniała wcześniej duża organizacja, był w stanie wojen-
nym zakładem zmilitaryzowanym i żaden z członków „S” nie ryzykował
uczestnictwem a co dopiero działalnością. Po uchyleniu stanu wojen-
nego i powołaniu w kraju Komitetów Obywatelskich desygnowanych
do organizowania i przejmowania władzy, działając formalnie w lokalu
Towarzystwa Miłośników, Komitet Obywatelski, któremu przewodni-
czył Witold Rozmanith, był od początku miejscem burzliwego ściera-
nia się różnych koncepcji oraz walki o potencjalną władzę. Obok kilku-
nastu działaczy stanu wojennego, pojawili się nowi aktywiści a przede
wszystkim uaktywniła się Solidarność „bumaru Łabędy”. Akcje propa-
gandową wolnych wyborów w 1989 roku (ulotki, afisze) prowadziła
grupa z Łabęd skupiona wokół Ewy Filipiak. I to oni przejęli po wybo-
rach inicjatywę w Komitecie Obywatelskim eliminując z niego dotych-
czasowych działaczy. Konsekwencją było obsadzenie w 1990 roku
głównych stanowisk w lokalnej administracji przez działaczy z tego
zakładu. Kierownikiem Urzędu Rejonowego (odpowiednik powiatu)
został Józef Wiktor, przewodniczącym Rady Miasta Jerzy Ochman,
obaj z Łabęd. Zarząd Miasta, zdominowany przez działaczy z Łabęd,
w wyniku interwencji Ponaru (Wiesław Wójtowicz i inni), wybrał na
burmistrza Kazimierza Malczyka, działacza z zewnątrz, jednak kierow-
nikiem podstawowego Wydziału Inwestycyjno - Organizacyjnego
Urzędu Miasta uczynił E. Filipiak, głównego animatora przejęcia wła-
dzy przez grupę z Łabędy. Co prawda K. Malczyk zwolnił z pracy Ewę
Filipiak, ale było to pół roku przed upływem kadencji. W tym czasie
E. Filipiak miała już całkowicie opanowaną sytuację polityczną w mie-
ście. Bez problemu wygrała wybory w 1994 roku, a po powstaniu po-
wiatów w 1998 roku, pod dyktando jej ugrupowania, które opanowało
struktury lokalne AWS a potem PiS i PO, prowadzono politykę kadro-
wą także w Starostwie Powiatowym. Dopiero wybory w 2014 roku
pozbawiły E. Filipiak stanowiska burmistrza, jednak nie pozbawiły re-
alnych wpływów. Od 2015 jest posłem PiS i formalnym liderem poli-
tycznym prawicy, co ma wpływ na samorządność , opartą - jak prawie
w całej Polsce - bardziej o świadomość wyznaniową niż obywatelską.

Strona 12

Prof.. Stanisław Sławomir NICIEJA
    Uniwersytet Opolski

    U PROGU NIEPODLEGŁOŚCI. Obrona Lwowa w 1918.

1 listopada 1918 roku o godzinie 3,30 nad ranem oddziały ukraińskie
rozpoczęły zajmowanie miasta. Akcja przebiegała sprawnie. Ukraińcy
obsadzili bez trudności gmach Namiestnictwa, magistrat, koszary
(internując żołnierzy Polaków), Cytadelę, Wysoki Zamek z kopcem
Unii Lubelskiej, gmach Policji, Pocztę Główną, dworce kolejowe i ro-
gatki miasta. Na rynku i głównych placach ustawiono posterunki
z karabinami maszynowymi. Śpiesząca rano na cmentarze ludność
polska - był wszak 1 listopada, a więc obchodzone niemal powszech-
nie święto zmarłych - doznała konsternacji. Ruch tramwajowy był
wstrzymany, ulice patrolowali liczni uzbrojeni żołnierze ukraińscy, na
gmachach publicznych wisiały ukraińskie flagi. Dla Polaków, którzy po
błogim śnie obudzili się nagle w „ukraińskim Lwowie” był to absolutny
szok.
Proces dojrzewania zbrojnego konfliktu polsko - ukraińskiego trwał
długo i sięgał lat osiemdziesiątych XIX wieku. Wiązał się z krystaliza-
cją aspiracji niepodległościowych Ukraińców zamieszkujących monar-
chię habsburską, a konkretnie Galicje Wschodnią, nazywaną przez Po-
laków Małopolską Wschodnią. Ukraińcy galicyjscy, nazywani Rusinami,
dążyli do własnego, niepodległego państwa między Sanem a Zbru-
czem.
Według austriackiego    spisu z 1910 roku, obszar ten zamieszkiwało
5 337 000 osób, spośród których 71% stanowili Ukraińcy (Rusini),
14,5% - Polacy, 12,5% - Żydzi. Charakterystyczne było, iż ludność
miejska w Galicji Wschodniej, stanowiła około 18 % a wiejska aż
82 %, z tym że większość w miastach stanowili Polacy i Żydzi. Lwów
zajmował pozycję wyjątkową. Przez cały XIX wiek około 50% miesz-
kańców miasta było wyznania rzymskokatolickiego, około 13% grecko
-

Strona 13

katolickiego i około 30% mojżeszowego. W 1910 roku na ogólną licz-
bę 206 000 mieszkańców miasta 175 560 osób jako język ojczysty po-
dało polski, 21 780 - ruski (ukraiński). Dane te pozwalają jednoznacz-
nie stwierdzić, iż Lwów był wówczas miastem polskim i rządzonym
przez Polaków.
W wielopokoleniowych     bojach Polaków o      niepodległość, trzytygo-
dniowe walki o Lwów od 1 do 22 listopada w 1918 roku to krótki,
barwny epizod. Weszły one do historii Polski i mitologii narodowej pod
nazwą Obrona Lwowa. U zarania II Rzeczypospolitej, gdy Lwów był
wielkim centrum kultury polskiej i przez Polaków administrowanym,
termin „obrona” był oczywisty. Jego sens rozumiało każde dziecko.
Dziś, gdy na mocy układów jałtańskich i poczdamskich Lwów nie jest
już miastem polskim, termin ten wymaga pewnych wyjaśnień.
Jako Polacy mamy prawo mówić o obronie Lwowa w listopadzie 1918-
r., gdyż nasi rodacy wystąpili wówczas przeciw ukraińskiemu wojsko-
wemu zamachowi stanu. To nie oni zaatakowali, ale zostali zmuszeni
do obrony. Nie sięgali po cudzą własność, lecz bronili swej ojcowizny,
swych domów, ulic, szkół, uczelni, fabryk i warsztatów. Początkowo
bronili się samotnie, bez pomocy z zewnątrz, której Polska, po latach
niewoli dopiero odradzająca się jako państwo, dać nie mogła. Zanu-
rzeni w mrokach długich listopadowych nocy, okrążeni, pozbawieni
światła, wody i żywności, wykazywali częstokroć krańcową despera-
cję. Wśród obrońców byli robotnicy i urzędnicy, księża i batiarzy -
słynni lwowscy ulicznicy, kobiety, dzieci i starcy oraz ci najbardziej
ofiarni - gimnazjaliści i studenci. Im to właśnie nadano dumny przy-
domek „Orlęta Lwowskie”. Setki spośród nich padło, broniąc ojcowizny
i torując drogę odsieczy z głębi Polski. Legli później pospołu na cmen-
tarzu, który był jedną z największych świętości Polski i jedną z osobli-
wości w świecie. Czyn Lwowskich Orląt stał się z dnia na dzień po-
wszechnie znany w całej Polsce. Wszedł do podręczników szkolnych
jako wzorzec postawy patriotycznej. Pobudzał wyobraźnię twórców,
skupiał uwagę cudzoziemców.

Strona 14

Legenda Lwowskich Orląt i obrona miasta Semper Fidelis w listopadzie
1918 roku należy do polskich mitów patriotycznych. W mitologii naro-
dowej czyn gimnazjalistów i studentów broniących kresowej strażnicy
funkcjonuje podobnie jak obrona Częstochowy przed Szwedami
w 1655 roku, zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 roku,
brawurowa szarża szwoleżerów Kozietulskiego pod Somosierrą w 1808
roku, czyn Legionów Piłsudskiego w latach 1914-1917, Bitwa War-
szawska zwana Cudem nad Wisłą w sierpniu 1920 roku, obrona We-
sterplatte we wrześniu 1939 roku, Powstanie Warszawskie w sierpniu
1944 roku.
Fenomen legendy Orląt Lwowskich przejawiał się w fakcie, iż mimo
upływu tylu dziesięcioleci polscy turyści we Lwowie nadal uparcie po-
szukiwali Cmentarza Orląt, który był wówczas wysypiskiem śmieci
i pomstowali nad profanacją tego miejsca. Nieważne było, że mieli
dość mgliste pojęcie, kiedy i w jakich okolicznościach padli ci, którym
wzniesiono tak niezwykły panteon chwały.
Legenda Lwowskich Orląt mimo niesprzyjających okoliczności prze-
trwała w rodzinach, nie tylko lwowiaków, głównie dzięki przekazom
ustnym.

Lwowskie Orlęta pełniły w międzywojennej Polsce rolę kamieni na
szaniec, jaka w ćwierć wieku później przypadła chłopcom z „Zośki” i
„Parasola”./…/ Legenda Orląt, tak jak i ta o chłopcach spod
„Parasola”, nie jest sztucznie wyolbrzymiana, czego się nie da powie-
dzieć o wielu innych legendach - zwłaszcza tych, co mają urzędowy
stempel. Lwów rzeczywiście obroniły wyrostki. Nawet dzieci miały
udział w zwycięstwie.

Strona 15

AUTORZY REFERATÓW:

profesor Stanisław Sławomir NICIEJA
wybitny znawca tematyki kresowej, autor kilkudziesięciu
książek w tym serii Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia
miast kresowych, autor wielu filmów dokumentalnych, hi-
storyk i eseista, długoletni rektor Uniwersytetu Opolskiego,
senator RP V kadencji, orędownik i współtwórca renowacji
Cmentarza Orląt na Łyczakowie.




Dr hab. Janusz WOJTYCZA -
Historyk, harcmistrz ZHP, długoletni adiunkt Uniwersytetu
Pedagogicznego obecnie Kierownik Katedry Historii Współ-
czesnej Akademii Krakowskiej, autor cyklu wydawniczego
historii ZHP.




Dr inż. Radosław KAPŁAN
pracownik naukowy AGH. Z racji pochodzenia (Sucha Be-
skidzka), zajmuje się pozazawodowo najnowszymi dziejami
Nadskawia w tym Ziemi Wadowickiej.

Strona 16

Towarzystwo Miłośników Ziemi Wadowickiej
       Wadowice, ul. Krakowska 8

Skan dokumentu

Kliknij stronę, aby powiększyć. Pełna jakość w pliku PDF.

Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 1
strona 1 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 2
strona 2 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 3
strona 3 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 4
strona 4 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 5
strona 5 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 6
strona 6 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 7
strona 7 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 8
strona 8 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 9
strona 9 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 10
strona 10 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 11
strona 11 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 12
strona 12 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 13
strona 13 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 14
strona 14 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 15
strona 15 z 16
Wadowic drogi do wolnosci konferencja — strona 16
strona 16 z 16

← Wróć do działu Publikacje

↗