Archiwum CyfroweZiemia Wadowicka
Archiwum Cyfrowe › Publikacje › dokument

Rodowod wladzy. 2010.

2 strony · PDF 28 kB · tekst wyszukiwalny

Treść dokumentu — tekst odczytany z pliku, do czytania i wyszukiwania

Strona 1

Pospolity rodowód Rzeczy .

Mówiła mi mama, bym się nie bał chama, bo cham to jest cham i boi się sam - śpiewał na
koncercie Solidarności w 1981 roku Jan Tadeusz Stanisławski, niezapomniany profesor
mniemanologii stosowanej. W tym czterowierszu ujął dosadnie charakter ówczesnej władzy,
wywodzącej się bądź co bądź z klasy robotniczo-chłopskiej. Śpiewał ten tekst dla członków
związku, którzy rodowód też mieli chłopsko-robotniczy czyli chamski.
       W czasach demokracji szlacheckiej, w I Rzeczpospolitej do której odwołuje się nasza
Konstytucja, poddany czyli chłop, włościanin - nie miał prawa wyborczego. Dotyczyło ono
jedynie szlachty a nie chamstwa, bo tak nazywała poddanych ta uprzywilejowana
własnością grupa społeczna. Cham charakteryzował się przede wszystkim poddaństwem i
posłuszeństwem. Mimo wewnętrznego buntu - wymuszoną spolegliwością. Cham był z
gruntu leniwy, niezaradny, tępy, podatny na pijaństwo i oporny wobec samokształcenia. Był
za to gorliwym katolikiem. W austriackim zaborze, po 1772 roku nadal funkcjonował podział
na chamów i panów a relacje między tymi stanami odpowiadały celnej diagnozie Mikołaja
Reja z XVI wieku. Wiek XIX zaczął zmieniać stosunki na wsi.
    Zniesienie pańszczyzny i autonomia dała większe możliwości chłopstwu. Rozwój
przemysłu i komunikacji poszatkował szlachtę, przeniósł ją do miast i dał szansę
społecznego awansu chamom, jak ich nadal protekcyjnie nowe mieszczaństwo nazywało.
 Nadal szansą kariery dla zdolnych dzieci chłopskich była sutanna lub mundur wojskowy, ale
już pojawili się na wsiach majętni włościanie, przejmujący, jak i Żydzi, upadające obszary
dworskie. Rosła świadomość społeczna.
      Wielka wojna światowa, która zlikwidowała mocarstwa i dawne stosunki społeczne
dając wojskowy awans wielu chłopom - dała też II Rzeczpospolitą.
Niepodległość i demokracja zaczęła się od wojny między chamami a panami o Polskę, która
doprowadziła do zabójstwa pierwszego prezydenta. O gospodarce z rozpędu decydowała
jednak wykształcona na dobrych, europejskich uczelniach elita, głównie potomkowie
dawnych panów i mieszczan.
    W 1926 roku Piłsudski spacyfikował demokrację panów i chamów zastępując ją
wojskową dyktaturą. Wykształcone służbą i wojną potomstwo chamów, szybko awansowało
na wojskowe kadry, zachowując kształcony przez pokolenia nawyk koniunkturalnego
poddaństwa. Formalna edukacja w szkołach i kasynach oficerskich, zapewniła im w II
Rzeczpospolitej rajskie życie na koszt podatników. Ich przydatność i poziom zawodowych
umiejętności zweryfikował wrzesień 1939 roku.
     Po 1945 roku Polska została oddana przez Stalina kolejnemu pokoleniu chamów, które
podpierając to ideologią stworzyło sojusz robotniczo-chłopski czyli jedność, bo przenosząc
wieś się do miasta awansowała chłopa na robotnika.
    Polityka społeczna skasowała panów. Rozdając hektary poddanym chamom dała jednak
możliwość nieograniczonej edukacji ambitnym i pracowitym. Postawiono na szkolnictwo, by
wiedza zamiast wiary stała się narzędziem poznawania rzeczywistości. Braki obyczajowe
próbowano niwelować finansowaniem łatwo dostępnej kultury: prasy, filmu, teatrów, galerii,
bibliotek itp.itp. Dzisiaj widać, że niewiele to dało.
     Obecna Rzeczpospolita kontynuuje w jakiś sposób tradycje polskiego chamstwa. Mamy
europejski poziom konsumpcyjny, materialny dobrobyt i nowych "właścicieli"
Rzeczpospolitej. Zdecydowana większość społeczeństwa ma chamski czyli chłopski rodowód,
i takie zachowali obyczaje. To bezrefleksyjne poddaństwo wobec pana i plebana, ten tępy
nawyk wiary bez szacunku dla wiedzy stworzył jedyną w Europie państwowość opartą o
ambonę, o wyznanie. Polak w większości decydującej to katolik, wierny wyznawca
autorytarnego systemu Kościoła a daleko później dopiero Obywatel państwa, dla którego
demokracja ogranicza się do procedur i narzędzi stosowanych przez kolejne ekipy
Rzeczpospolitej. / Z.Jurczak/

Strona 2

Ten egzystencjalny dylemat Polaków: wiara czy wiedza, Kościół czy Demokracja,
wylansował nową klasę politycznych panów wyrosłą, a jakże - z chamów. Bez tej
nieodzownej dawnym elitom kindersztuby; wiedzy i obyczaju. Polityk partii rządzącej, jak
przyzwoity cham - jest egoistą, ksenofobem, chciwym i pazernym tupeciarzem. Słabszego
zmusi do poddaństwa, silniejszemu będzie usłużnie czapkował.
    W IV RP władza chamów i plebanów spacyfikowała klasę średnią i inteligencję. Kupiła
strachem wyznaniowym i budżetowym socjałem posłuszeństwo tępego pospólstwa.
Cham boi się sam - puentował J.T.Stanisławski. Myślę, że na chama potrzeba bata
społecznego oporu i krytyki. W przeciwnym wypadku czeka Rzeczpospolitą los poprzednich.
Tej pierwszej i tej drugiej.

Skan dokumentu

Kliknij stronę, aby powiększyć. Pełna jakość w pliku PDF.

Rodowod wladzy. 2010. — strona 1
strona 1 z 2
Rodowod wladzy. 2010. — strona 2
strona 2 z 2

← Wróć do działu Publikacje

↗