WINCENTY BAŁYS 1906 - 1939 1
Opracowanie wystawy i katalogu - Zbigniew Jurczak
Za zgodą Autorów wykorzystano fragmenty
publikacji:
Marta Burghardt: „Nieznany przyjaciel Karola Wojtyły”.
Wydawnictwo św. Stanisława BM , Kraków 2007
Jan I. Korzeniowski: „Wincenty Stanisław Bałys.
Artysta, rzeźbiarz, malarz”. Fundacja Czartak 1998.
Fotografie z archiwum Elżbiety i Kamila Suknarowskich
Towarzystwo Miłośników Ziemi Wadowickiej
październik 2015
WYSTAWA DOKUMENTALNA.
Wadowice, Czytelnia Mieszczańska TMZW,
ul. Krakowska 8
2„Jak najwięcej polotu i fantazji
w twórczości artystycznej życzy
z głębi serca
WBałys”
3Wincenty Bałys swoją artystyczną osobowość
kształcił w kręgu regionalizmu kulturowego Emila
Zegadłowicza. Piewca Beskidów, decydując się
na stworzenie w rodzinnym Gorzeniu enklawy
artystycznej, budował nie tylko zaplecze dla swojej
literackiej twórczości, ale także warunki dla rozwoju
kultury regionalnej. Dwór w niedalekim od Wadowic
Gorzeniu był w latach 1922-1939 emanującym na
kulturalną Polskę ośrodkiem, który głównie tworzyli
związani z regionem twórcy. Wincenty Bałys był w tej
kompanii artystą znaczącym, rzeźbiarzem wybitnym,
pracowitym i wykształconym. Talentem wyjątkowym
w pospolitym życiu i może dlatego mało znanym i mało
cenionym. Z ułamków relacji, dokumentów i wspomnień
współczesnych; z zachowanych ale rozproszonych prac,
jawi sie nam postać człowieka o wielkiej wrażliwości nie
tylko artystycznej, ale i społecznej. Sensacją lat ostatnich
było odkrycie przez dr Martę Burghardt tak bliskich
ideowo związków Bałysa z Mieczysławem Kotlarczykiem
i Karolem Wojtyłą. Wspólnota artystycznego
posłannictwa z filozoficznym pojmowaniem roli sztuki
w teistycznym ujęciu świata, połączyła braterstwem
intelektu ludzi o tak różnym pochodzeniu, wykształceniu
i różnicy wieku.
4Ten fakt zdecydowanie poszerza naszą wiedzę
o Wincentym Bałysie.
Droga rozwoju jego talentu wiodła przez zakład
kamieniarski Józefa Jury. Był absolwentem ASP i miał
już za sobą znaczne sukcesy w rzeźbie sakralnej kiedy
około 1924 roku osiedlił się w Wadowicach i otworzył
zakład kamieniarski przy ulicy Młyńskiej. Z familijnych
przekazów wiemy, że mały Wicek Bałys lubił czytać,
rysować, rzeźbić. To był świat kształcenia jego
wyobraźni. Nie dziwią więc fatalne wyniki w nauce
i notoryczna absencja w szkole na rzecz realizowania
własnych marzeń. Osiemnastoletni Wicek u pierwszego
mistrza, który był promotorem jego artystycznej kariery,
znalazł wymarzoną przystań i pracę. To przez Jurę Bałys
trafił do kręgu artystycznego Emila Zegadłowicza i to
Jura utwierdził go w podjęciu studiów na krakowskiej
Akademii. Wiedział, że niespotykany talent i pracowita,
chłopska natura gwarantują powodzenie. Józef Jura
wykonał później, wbrew swojej stylistyce i klasycznemu
kanonowi sztuki, dynamiczne popiersie Bałysa
w manierze ekspresjonizmu. Może był to swoisty ukłon
w stronę najlepszego ucznia jakiego pracownia Jury
wychowała?
5W czasach „terminowania w kamieniarstwie”
zawiązała się też przyjaźń między Wickiem, a młodszym
o lat sześć Franciszkiem Suknarowskim. Franuś był
stałym bywalcem zakładu kamieniarskiego, bo jego
starsze siostry tu pracowały. Kancelistka Aniela będzie
w kilka lat później żoną Jury, a Franciszek szwagrem.
Rodzice Suknarowskich byli od około 1910 roku
związani zawodowo z „Jagiellonką” Stefana Kotlarczyka.
Tak więc środowisko teatralne szybko nawiązało
kontakty z plastykami „bractwa kamieniarskiego”
(Bałys, Suknarowski, Brańka). Franciszek, dopingowany
przyjaźnią i pomocą starszych, pójdzie drogą Bałysa
w „objęcia” charyzmy Zegadłowicza, a potem na
Akademię Sztuk Pięknych. To samo zrobi i Roman
Brańka.
Jako student, Wicek utrzymuje ścisłe kontakty z Frankiem
i firmą Jury, gdzie nadal pracuje przy realizacji wielu
zamówień.
Przyszedł istotny dla życia artystów rok 1933. Wadowice,
te urzędowe i prywatne, zorganizowały obchody
jubileuszu 25-lecia pracy literackiej Zegadłowicza.
6List Wicka do Franka z 1933 roku.
Były fety, odczyty, spotkania, wizyty i pierwsza
w mieście, duża wystawa malarstwa i rzeźby. Ton
uroczystościom nadawało młode pokolenie artystów
z gorzeńskiego kręgu Bałys, Suknarowski, Foryś, Stożek,
Brańka, Malczyk, zafascynowanych nie tyle twórczością
Zegadłowicza, jak jego osobowością: imponującą
erudycją, otwartością, etyką i filozofią życia.
7Wincenty Bałys organizując wystawę w sali
„Sokoła”, dał początek działalności grupie nazwanej
Czartak II, w odróżnieniu od Czartaka - Zboru
Poetów w Beskidzie z 1922 roku. Był już wtedy Bałys
ukształtowanym warsztatowo rzeźbiarzem, o silnej,
wyrazistej ekspresyjnie twórczości.
W.Bałys i jego prace na wystawie w 1933 w sali „Sokoła”.
Ojciec artysty Jan Kanty Bałys, pochodził z Zygodowic,
które w owych czasach stanowiły obok Choczni matecznik
ruchu ludowego w Zachodniej Galicji. Włościanie byli
światli i świadomi, a aktywność społeczna i kulturalna
wsi zdecydowanie ją wyróżniała pośród innych
miejscowości. Miało to zapewne wpływ na pozytywny
stosunek Jana Kantego rolnika, do artystycznych ambicji
syna.
8Z najbliższą rodziną przed domem na Podstawiu.
Sprzyjająca atmosfera domu rodzinnego, a potem
zakładu Józefa Jury wykształciły otwarty, życzliwy innym
charakter Wicka, jego sposób bycia i duże poczucie
humoru. Nie był osobnikiem zamkniętym w artystycznym
egoizmie. Jako plastyk pomagał wszystkim chętnym;
robił plakaty, scenografie, projekty. Był animatorem
wielu przedsięwzięć (Grupa Plastyków Beskidzkich,
Czartak II, Biuro Pośrednictwa Handlu, Związek Artystów
Plastyków, świetlica w Gimnazjum). Jego energiczna,
otwarta życzliwość do ludzi, zjednywała mu popularność
i sympatię. Rekompensowało to zapewne brak urody,
bo urodziwy Wicek nie był.
9Patrona i mecenasa znalazł Bałys w Emilu Zegadłowiczu
i to w jego kolekcji najwięcej się prac artysty znajdowało.
Przed dworem Zegadłowicza, 1933 rok.
Z prawej Wicek z Frankiem.
Od 1937 roku kontakty z Gorzeniem nieco osłabły;
w mieście trwała obyczajowa nagonka na Emila, który
rzadko teraz bywał w domu. Nowa pracownia Bałysa, vis
a vis Parku Miejskiego - podobnie jak ta na Zatorskiej,
którą dzielił z Franiem Suknarowskim - była często
odwiedzana. Obok artystów z gorzeńskiego kręgu
wśród znajomych Wicka była liczna grupa młodych
nauczycieli (m.in.: Jan Sarnicki, Ludwik Jach, Tomasz
Sokalski, Kazimierz Foryś, bracia Tadeusz i Mieczysław
Kotlarczykowie), a także młodzieży m.in.: Stefan
Boryczka, Stefan Węgrzyn, Karol Pustelnik.
10Szczególna przyjaźń łączyła go z Karolem Wojtyłą. Odnosi
się wrażenie, jakby Wicek swoją odwagą artystyczną
przyciągał do siebie młodą inteligencję twórczą.
W parku 1938 rok, od prawej:
J.Sarnicki, W.Bałys, J.Wąsik, J. Haj
Jako rzeźbiarz łamał kanony klasyki zmieniając tym
względne pojęcie piękna. Był jak na owe czasy artystą
awangardowym, a fakt, że w jego kręgu byli nie tylko
artyści świadczy o szerokich zainteresowaniach grupy,
ale i dużej aktywności Wicka jako animatora. Wszyscy
razem tworzyli postępowe, odważne intelektualnie
środowisko kulturalne. Mam przeświadczenie, że
ta społeczna aktywność po 1937 roku, zaciążyła na
tragicznym finale życia Wicka i innych.
11Pracownia jak i park były miejscem wiosenno - jesiennych spotkań fermentu intelektualnego młodzieży, a Wicek naturalnym gospodarzem. Dla pozostałych w mieście po wrześniu 1939 roku sympatyków tego „bractwa beskidzkiego mesjanizmu” Wicek został naturalnym przywódcą rodzącego się ruchu oporu, którego finał był tragiczny. Wśród rozstrzelanych byli też inni znajomi Karola Wojtyły: Józek Wąsik z Zawadki - kolega z klasy maturalnej, Stefan Boryczka - młodszy kolega z Gimnazjum, Mojżesz Melman - sąsiad z domu przy Kościelnej 7. Czy organizacja „Biały Orzeł” była niemiecką prowokacją czy też odruchem romantycznego patriotyzmu łatwym do zadenuncjowania przez obywatelską „życzliwość”? - Tego niestety nie wiemy. Na mocy prawa wojennego majątek aresztowanych został zajęty i wystawiony w magistracie do publicznej sprzedaży. Z tej licytacji pochodzi kilka prac prezentowanych po raz pierwszy publicznie na wystawie. Mimo krótkiego okresu pracy twórczej (1928-1939) dorobek rzeźbiarski Wincentego Bałysa jest znaczący. Na zamówienie prywatne i instytucji cywilnych, wykonał kilkadziesiąt rzeźb; tylko jedną wykonał na zamówienie kościelne, chociaż ta instytucja jest do dzisiaj dla rzeźbiarzy głównym rynkiem zbytu. Świadczy to o wysokim poziomie zainteresowań kulturalnych ówczesnej inteligencji, czego już później Wadowice nie 12
doświadczyły. Bałys był też bardzo dobrym malarzem.
Do dzisiaj zachowało się w zbiorach prywatnych,
w Muzeum Zegadłowicza w Gorzeniu, w Muzeum
Miejskim czy TMZW kilkadziesiąt jego obrazów olejnych,
lekkich, uroczych akwarel i grafik.
Frament listu Wicka do Frania Suknarowskiego z 1935 roku.
13Marta Burghardt: „Nieznany przyjaciel Karola
Wojtyły” - fragmenty.
W Sonecie XVII z wiosny 1939 roku Karola
Wojtyły podmiot liryczny pisze o trzech strzelistych
kolumnach stojących na ruinach antycznego forum,
zbratanych bólem zniszczenia, wznoszących się nad
zdeptaną miłością, sięgających ponad posągi wolności,
wpatrzonych w Boży profil i oczekujących na święte
ziszczenie się mesjańskiego mitu. Ten sonet-manifest
stanowi zapowiedź twórczości przepojonej duchem
słowiańskim i ewangelicznym, opartej na fundamencie
klasycznym /.../ Te nieco patetyczne wersy, z symboliczną
trójcą, pozostawiają czytelnikowi dowolną interpretację.
Ale już przy zestawieniu z cytatem pochodzącym
z komentarza Do sonetów zdają się nabierać konkretnych
kształtów, odniesień do realnych osób /.../. Bardzo
dużo zostało powiedziane na temat związków Karola
Wojtyły z Mieczysławem Kotlarczykiem i o wpływie, jaki
ten ostatni wywarł na kształtowanie się osobowości
i talentu poetycko-dramatyczno-aktorskiego młodszego
kolegi/.../ Znacznie trudniej jest mówić o trzecim
przyjacielu, kim był, czym się zajmował, czym sobie
zasłużył na szlachetne miano jednej z trzech kolumn
wznoszących się ponad zgliszczami/.../ Nie wspominał
o nim nigdy Jan Paweł II/.../ Dopiero wraz z ukazaniem
się książki O Teatrze Rapsodycznym zawierającej
14pełną korespondencję Karola Wojtyły do Mieczysława
Kotlarczyka „ten trzeci” z Sonetu XVII i z komentarza
Do sonetów zdaje się konkretyzować w osobie Wicka.
Nie pada jednak jego nazwisko/.../ Wśród tej bezcennej
korespondencji z okresu wojny i okupacji, zachowało
się dziewięć listów/.../
Płomienny list opatrzony datą 2 listopada 1939
roku, mówiący o męczeństwie Polski, snujący plany
o przyszłości teatru narodowego, o ewangelicznej
nadziei młodych artystów, dobrze charakteryzuje
dążenia i postawę jego twórców/.../ Z zakończenia tegoż
listu wynika, że Wicek, z niewyjaśnionych przyczyn,
nie odpowiadał na korespondencję, „nie spisywał”
się tak jak Mieczysław. I tutaj po raz pierwszy padają
znamienite słowa, konkretnie wskazujące na trzech
przyjaciół: Karola, Mieczysława i Wincentego: A Wicek
dostanie coś, jak się „spisze” jak Ty. Łączmy się - Trzy
stęsknione kolumny.
Potwierdzenia tej tezy można się dopatrywać w dalszej
korespondencji, np. z listu z 14 listopada 1939 roku/.../
Z tegoż listu dowiadujemy się, iż Wicek: był powiernikiem
„spraw duszy i serca” młodego poety oraz, że dobrze znał
jego twórczość poetycką/.../ Nadawca nade wszystko
podkreśla, że ich przyjaźń winna wzajemnie ich krzepić
i przygotowywać do wielkich zadań. Jasno precyzuje, że
łączy ich wspólnota ideału.
15Szczerą i oddaną przyjaźń Wojtyła zamiennie nazywa miłością braterską/.../ Także w liście z dnia 28 grudnia 1939 roku Karol dwukrotnie nazywa Mieczysława bratem. Zakończenie tegoż listu nawiązuje do przykrych wojennych przeżyć. Prawdopodobnie do młodego Wojtyły dotarła spóźniona wiadomość o aresztowaniu Wicka/.../ Podobne wzmianki o Wicku zawiera list pisany w okresie Wielkanocy 1940 roku: O Wicku pamiętam zawsze. Ostatni list przywołujący wspomnienie o uwięzionym przyjacielu datowany przypuszczalnie na kwiecień lub lato 1940 roku, odnosi się do wydarzeń/.../ związanych z uwięzieniem i wywiezieniem Tadeusza Kotlarczyka/.../: Wiem, Mieciu, że dotknęło Was nieszczęście/.../ Zawsze jesteście w modlitwach naszych.- O Wicku naturalnie - ani słychu. Boże! Żebyśmy się jeszcze razem spotkać mogli - wszyscy - jak dawniej - daj Boże! Jak wolno wnioskować z przytoczonych fragmentów korespondencji, wspólny przyjaciel Karola i Mieczysława został aresztowany przez Niemców na początku wojny. Wadowiczanie nie wiedzieli ani gdzie był więziony, ani nie znali jego dalszych losów. Jacek Popiel, zastanawiając się nad tożsamością Wicka/.../ sugeruje, że najprawdopodobniej chodzi o brata Zofii Kotlarczykowej p - Wincentego Opidowicza. Takiej hipotezie stanowczo sprzeciwił się 16
Janusz Kotlarczyk, skłaniający się do uznania Wicka za
pseudonim kogoś bliżej niezidentyfikowanego.
Zatem jedyną osobą, która mogła przyjść z pomocą
w rozwiązaniu tejże zagadki był sam papież Jan Paweł
II. W odpowiedzi na list z sierpnia 2003 roku nadeszła
upragniona informacja od Ojca Świętego, spisana ręką
kardynała Stanisława Dziwisza:
„Bałys znany rzeźbiarz zamordowany na pocz. wojny”.
Lata młodości dla Karola Wojtyły, Mieczysława
Kotlarczyka i Wincentego Bałysa przypadły w wyjątkowo
trudnym okresie historycznym. Dla nich młodość była
ciężką próbą. Projekty własnego życia ugruntowali na
ideałach religijnych, patriotycznych i artystycznych./…/
Wybuch drugiej wojny światowej wycisnął piętno
zwłaszcza na młodym pokoleniu, odbierając mu
młodość./…/Wielu Polaków próbowało ratować się
ucieczką, inni chwytali za broń. Wojtyła wraz z ojcem
szukał schronienia podążając w kierunku wschodnim./…/
Podobnie Mieczysław, po krótkiej tułaczce wrócił do
Wadowic. Nieustraszony Wicek natomiast nie zamierzał
opuszczać rodzinnego miasta. To właśnie z tego
okresu pochodzi bezcenna korespondencja Karola do
Mieczysława,/…/ Do jednego z tych listów, na ostatniej
stronie, został dopisany list do Wicka. Tylko dzięki
17temu, szczęśliwie przetrwał do dziś i stanowi wyjątkowe dla nas źródło świadczące o ich wspólnej i głębokiej przyjaźni./…/To Wicek, wrażliwy na piękno natury, od którego emanowała radość połączona z zachwytem nad urokami ziemi rodzinnej, uczył młodego Karola dostrzegać wyjątkowość i piękno otaczającego ich świata. To z myślą o Wicku wiosną 1940 roku /Karol/ pisał: Przyjaciele moi! Cośmy razem z tej jednej winnicy. Kędy żeś, Bracie mój? – Coś mię świtów uczył tajemnicy, coś mi piękno tej ziemi na oczy kładł jak pasma anielskich włosów. – Kędy żeś? – Nie wiem ponoć. – Jeno to wiem, żeś w cierpieniu jest. Jeno to wiem. 18
19
W Krakowie 1936 rok.: W. Bałys, M. Zientkiewiczowa,
F. Suknarowski i R. Brańka
Jan I. Korzeniowski : „Wincenty Stanisław
Bałys” - fragmenty.
Wincenty Bałys był studentem nadzwyczajnym Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie w latach 1927/28 do
1931/32. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ASP miała
uprawnienia do przyjmowania na studia uzdolnioną
młodzież, nie mającą pełnego średniego wykształcenia,
ale tylko jako studentów nadzwyczajnych.
Przez trzy semestry kształcił się pod kierunkiem
znakomitych polskich rzeźbiarzy: Konstantego Laszczki,
a następnie Xawerego Dunikowskiego.
20Ukończył zatem pełny, pięcioletni cykl studiów. Przez
cały ten okres był studentem nadzwyczajnym, gdyż jak
wiemy nie legitymował się ukończeniem szkoły średniej.
I tak, z wiejskiego chłopca z kozikiem w ręku, wyrasta
w pełni ukształtowany, zdecydowany, zafascynowany
swoim zawodem, wierzący w swój talent, artysta
rzeźbiarz. Lata studiów musiały być ciężkie dla młodego
adepta sztuki rzeźbiarskiej. Szczęśliwie w domu
rodzinnym znajduje zrozumienie i pomoc w postaci
żywności i drobnych kwot pieniężnych.
Nie wystarczało to jednak na opłacenie studiów
i utrzymanie się w drogim Krakowie. Zarobkował zatem
jak mógł: sprzątał, pielęgnował ogródki, malował
i sprzedawał obrazki. /…/ w 1932 roku kończy studia
i/…/ wraca do Wadowic, do matki, ojca i brata Jana.
21Wincenty wynajmuje w Wadowicach, u Prażmowskich przy ulicy Zatorskiej 14 pokój i zakłada pracownię (wspólnie z F. Suknarowskim). Prosty pokój, bez wyszukanych mebli, pod oknem gramofon, budzący zdumienie wśród odwiedzających go dzieci. „Wystawa regionalna obrazów i rzeźb ku uczczeniu twórczości literackiej Emila Zegadłowicza 1908- 1933” w budynku „Sokoła” to początek działalności grupy Czartak II, do której należeli wychowankowie ASP w Krakowie: Józef Jura, Roman Brańka, Ludwik Jach, Michał Kręcioch, Karol Malczyk i Franciszek Suknarowski./…/ W latach 1934 i 35 W. Bałys wystawia swoje prace w Towarzystwie Sztuk Pięknych w Krakowie. Wystawa w 1934 na imieniny Marszałka, W 1936 i 1937 roku realizacja wspólnie z F. Suknarowskim rzeźb plenerowych w Wiśle, udział w wystawie malarzy śląskich, wystawa w Kalwarii na Targach Meblowych. Po zajęciu Wadowic przez wojska hitlerowskie/…/ wraca do Wadowic, do swojej pracowni, i na swój sposób podejmuje walkę z okupantem./…/ Zbliża się 11 listopada/…/ konspiracyjna grupa oporu patriotycznego działająca w ramach organizacji „Biały Orzeł” planuje większą akcję. Niestety! Rano, 11 listopada 1939 roku następują pierwsze aresztowania. W łapy gestapo dostają się: Wincenty Bałys, Stefan Boryczko, Jan Dudoń, Mojżesz Melman, Józef Wąsik i Stefan Węgrzyn. 22
Więźniów przewieziono do Krakowa. W czasie transportu,
w Izdebniku Bałys próbuje ucieczki. Szczegółowo
w „Z rodzinnej kroniki” opisuje to tragiczne wydarzenie
Tadeusz Bałys:
Uzbrojeni konwojenci posadzili aresztowanych na
podłodze skrzyni, sami zaś oparci o burty śledzili
powierzone im ofiary. Ciężarówka z aresztowanymi,
pod silną strażą wolno przetoczyła się przez miasto,
minęła Kalwarię, kiedy rozpoczęła wspinaczkę na
stromym odcinku wyboistej drogi przez las w Izdebniku,
Wincenty Bałys poczuł, ze kajdanki ma rozpięte. Wtedy
wykorzystując zwolnienie pojazdu w momencie zmiany
biegu odbił się od skrzyni ciężarówki i znalazł się za
jej burtą./…/ konwojent rzucił się w pogoń/…/ Strzały
i krzyki policjantów nie powstrzymały uciekiniera.
I kiedy wydawało się, że ucieczka się powiedzie, a las
udzieli schronienia, wyrósł nagle przed nim w zaroślach
23nieznajomy mężczyzna. Rzucił się na niego, obezwładnił i oddał w ręce nadbiegających policjantów. Skatowanego na oczach przyjaciół zawinięto w koc i dostarczono na Montelupich. Egzekucja przez rozstrzelanie odbyła się 22 grudnia w pobliżu Kopca Kościuszki, w Przegorzałach na terenie zwanym Glinnik. Razem z nim zginęli: Stefan Boryczko, Jan Dudoń, Mojżesz Melman, Józef Wąsik i Stefan Węgrzyn. 24
Posłowie
Po wojnie pamięć o Bałysie przetrwała jedynie
w kontekście twórczości Emila Zegadłowicza, głównie
dzięki wspomnieniom E. Kozikowskiego. W latach
sześćdziesiątych Franciszek Suknarowski reaktywował
na krótki okres dwóch wystaw, grupę Czartak II.
Z tej okazji miasto dedykowało pamięci Wicka ulicę
Jana Bałysa (!). Jako uczeń, chodziłem na prywatne
lekcje fortepianu pod park. Pamiętam jak straszyły mnie
resztki rzeźb zalegające wąwóz obok, nad cmentarzem.
Bielał gips rozbitych biustów, popiersi, fragmentów
postaci - nikt tego nie ratował. Dopiero w liceum
nabrałem świadomości co to było, czyje szczątki
talentu walały się na na tyłach pracowni. Wtedy też,
w późnym liceum, miałem już kontakt z Gorzeniem,
z rodziną Zegadłowicza; głównie z Adamem R., którego
fascynacja trunkami zwana uzależnieniem, była ogólnie
znana. Gdzieś w połowie lat 80. znowu zobaczyłem
rzeźbę Bałysa wdeptaną w błoto, tym razem w piwnicy
domu Adama. Był to jeden z gorzeńskich Diabłów,
ten melancholijny, którego zniszczyli robotnicy, przy
wyjątkowej abnegacji wnuka - „kustosza”. Organizując
Muzeum E. Zegadłowicza w 1994 roku, za zgodą
„ostatniego z Czartaka”, Franciszka Suknarowskiego,
pokryłem akrylową polichromią Diabła zbuntowanego,
25aby zabezpieczyć kruchy materiał gipsu przed
przypadkowym uszkodzeniem.
Wystaw twórczości Bałysa było zaledwie kilka.
Organizowałem tę w 1976 roku w domu kultury,
w „Garsonierze” w 1983 i w 1989 w Galerii Sztuki na
Kościelnej. Andrzej Buś, inicjator pamięci o Bałysie
w Tomicach, zrobił tam wystawę w 1998 roku.
Największą prezentację dorobku artysty zorganizowało
w 2006 roku Wadowickie Centrum Kultury i Muzeum
Miejskie. Kilka obrazów obecnych jest w udostępnianej
kolekcji muzealnej Zygmunta Krausa na Zaskawiu
oraz w Towarzystwie Miłośników Ziemi Wadowickiej.
W 1998 roku ukazały się dwie publikacje dotyczące
artysty. Biograficzna Jana Izydora Korzeniowskiego
i wspomnieniowa Karola Pustelnika. W 2007 roku
pojawiła się książka Marty Burgahardt, która nie tylko
„odkryła” dotychczas nieznanego Bałysa, ale jest jego
najpełniejszą biografią.
Najwięcej prac artysty znajdowało się w zbiorach
E. Zegadłowicza. W jakim stanie jest obecnie kolekcja
pisarza - trudno powiedzieć, ponieważ Muzeum
w Gorzeniu jest w połowie prywatne i rzadko otwierane.
Przypomnę, że spadkobiercy Zegadłowicza sprzedali
państwu majątek za cenę około 10 mln złotych.
Muzeum Okręgowe w Bielsku Białej remontowało
26obiekty i odrestaurowało całą kolekcję: malarstwo,
grafikę, rzeźbę, meble, bibeloty. W 1993 roku rodzina
założyła Fundację, na rzecz której zrzekła się praw do
zbiorów. Takie rozwiązanie było warunkiem powrotu
kolekcji z Bielska do Wadowic, a jednocześnie dawało
szansę społecznego nadzoru nad majątkiem, który
dla spadkobierców był zawsze głównym źródłem
utrzymania. Komisja MKiSz poszukująca w Europie
rzeźb Wowry i księgozbioru - podobno zabranych przez
Niemców, nie natrafiła na najmniejszy ich ślad. Trudno
więc dać wiarę wersji o niemieckich zniszczeniach.
Zbiory są kapitałem Fundacji w sensie
ekonomicznym, a nie artystycznym czy historycznym.
Do tego wymagany jest rejestr państwowy, który
w jakiś sposób zabezpiecza zbiór przed finansową
utylizacją. Niestety rodzina broniła się przed wpisaniem
kolekcji do rejestru Ministerstwa Kultury, bo to
w jakiś sposób ograniczało ich prawo właścicielskie.
Muzeum w Gorzeniu mieści się w budynkach Skarbu
Państwa, ale eksponaty stanowią własność Fundacji,
w której spadkobiercy Zegadłowicza tworzą Radę
Fundatorów o szerokich kompetencjach. Kapitałem
Fundacji - jak już zaznaczono - są zbiory wg spisu
protokołu przekazania ich przez Muzeum Okręgowe
w Bielsku Białej. Protokół odbioru w imieniu Fundacji
podpisali w 1994 roku Zbigniew Jurczak, Józef Zeman
27i Franciszek Suknarowski, osoby które dla administracji
państwowej były gwarancją bezpieczeństwa uratowanej
od zniszczenia kolekcji i ograniczenia praw byłych
właścicieli. Po intensywnych pracach otwarliśmy
Muzeum. Zaangażowane organizacyjnie Towarzystwo
przekazało Muzeum m.in. rzeźbę Portret Jana K. Bałysa.
W Gorzeniu powstał ośrodek kultury regionalnej.
Niestety w 1997 roku, za namową ówczesnych władz
samorządowych reprezentujących Skarb Państwa, Rada
Fundatorów odwołała Zarząd Fundacji, który tworzyli
m.in. F. Suknarowski, J. Zeman, A. Buś, M. Kręcioch, J.
Sobala, J. Zając, S. Ocetkiewicz, E. Rzycki, E.Kotowiecki,
J. Bąk i niżej podpisany. Od tej pory rodzina odzyskała
całkowity wpływ na rozporządzanie majątkiem. Biorąc
pod uwagę czas, obecne warunki przechowywania
i udostępniania zbiorów, jestem pełen uzasadnionych
obaw o stan kolekcji Zegadłowicza. Pamiętam dobrze
przestrogę mojego Mistrza Franciszka: pilnuj Gorzenia,
bo najwięcej szkody Zegadłowiczowi zrobiła jego
rodzina.
Prace Bałysa znajdują się w wielu prywatnych
domach i tam pamięć o nim jest w ten sposób obecna.
Większe zbiory posiada Muzeum Miejskie, nasze
Towarzystwo i kilku kolekcjonerów. Pamiętają o nim
w rodzinnych Tomicach. Oficjalna strona Urzędu Gminy
prezentuje jego życiorys, a tamtejszy Gminny Ośrodek
28Kultury od 1998 roku nosi jego imię. Lat temu kilka
powstała też w Tomicach prywatna Galeria Sztuki,
która przyjęła nazwę BAŁYSÓWKA. Utworzona przez
plastyków prowadzi bogatą działalność artystyczną
i jest aktywną formą honorowania pamięci wybitnego
rzeźbiarza.
W Wadowicach inaczej. Nie ma śladu pamięci
po czasach i ludziach z najlepszego okresu kulturalnej
aktywności miasta. Nie ma na stronach Urzędu
i podległych mu placówek kulturalnych łącznie
z Muzeum. Wszystko przykrył Jan Paweł II tak, jakby
jego młodość czyli Karol Wojtyła wychował się na
pustyni, a nie w wyjątkowym w skali kraju środowisku
małego miasteczka. Może w swoich samorządowych
poczynaniach miasto zauważy wreszcie dokonania
społeczne: artystyczne i naukowe wadowiczan, którzy
budowali i współtworzyli kulturę narodową. Może
wreszcie uhonorujemy pamięć ludzi którzy munduru nie
nosili, a ich zasługą nie jest tylko irracjonalna śmierć,
urastająca do rangi bohaterstwa.
Przyzwoitość i kultura nakazuje współczesnym:
- poprawienie nazwy ulicy Bałysa, bo jest Jana a nie
Wincentego,
- wykonanie odlewu gipsowych rzeźb Bałysa, bo to jest
szansa trwałego zachowania dorobku artystycznego,
29- zmianę profilu Muzeum Miejskiego w kierunku
dokumentowania i eksponowania dziejów Wadowic
i okolicy poprzez TWÓRCZE dokonania wadowiczan; te
indywidualne i te zbiorowe.
Zbigniew Jurczak
Na wystawie prezentujemy po raz pierwszy
niedokończone prace W. Bałysa z 1939 roku z kolekcji
Stanisława i Przemysława Kulig.
30Organizatorzy dziękują za udostępnienie
eksponatów:
Elżbiecie i Kamilowi Suknarowskim, Marcie Wysogląd,
Muzeum Miejskiemu oraz Stanisławowi i Przemysławowi Kulig
- właścicielom zbioru „Pamiątka z Wadowic Dawnych”.
Organizacja wystawy:
Robert Graca, Eugeniusz Kamiński, Stanisław Kulig,
Bogusław Wajdzik
Kurator wystawy:
Grzegorz Pacut
Projekt dofinansowany przez Gminę Wadowice w ramach realizacji
zadania publicznego na rzecz mieszkańców.
31zapomniany artysta z Wadowic 32
Kliknij stronę, aby powiększyć. Pełna jakość w pliku PDF.































