Emil Zegadłowicz na stałe wpisał Wadowice do historii literatury polskiej po 1918 roku a wszystko zaczęło się w Warszawie.
Edward Kozikowski wspomina, jak we wrześniu 1920 roku zaszedł do Ministerstwa Kultury, gdzie w Departamencie Literatu-
ry pracował jako referent Emil Zegadłowicz. Tak się poznali i zaprzyjaźnili na długie lata. W stolicy zaczęli wydawać czasopi-
smo „Ponowa” i tam w 1922 roku razem z poetą Janem Nepomucenem Millerem złożyli grupę „Czartak - zbór poetów w Be-
skidzie”. Mimo iż środowisko było metropolitalne, to podstawowym przesłaniem ideowym grupy był regionalizm, w tym przy-
padku beskidzki. Nazwa nawiązywała do ruin XVII wiecznego budynku przy stacji kolejowej w Mucharzu, będącego wg Zega-
dłowicza dawnym zborem arian z okresu kontrreformacji, z czasów emigracji arian na Węgry. Bazą grupy stał się dom Zega-
dłowicza w Gorzeniu Górnym, który odziedziczył po ojcu, nauczycielu wadowickiego gimnazjum. Był to obszerny, piętrowy
dwór kamienny z XVII wieku z zabudowaniami i 50 ha obszaru. Od tamtej pory aż do 2000 roku z przerwami, dwór a po woj-
nie Muzeum Poety - tętnił życiem i był świadkiem wielu artystycznych wydarzeń. Był nieformalną stolicą beskidzkiego regio-
nalizmu, sformułowanego przez Kozikowskiego jako enklawy „ z dala od zgiełku europejskiej i swojskiej dyplomacji/…/
odrębnej charakterem ludności i charakterem przyrody”. Stanowił rodzaj postawy wobec rzeczywistości, polegał na przeka-
zywaniu poprzez twórczość artystyczną umiłowania swoistości i tradycji tej ziemi. Region beskidzki traktowany był jako rów-
noprawny wobec rodzącej się na początku II RP, fascynacji urbanizmem. Jednocześnie regionalizm, co podkreślano, nie był
żadnym partykularyzmem czy separatyzmem lokalnym.
W 1923 roku do Grupy przystąpiła młodziutka poetessa Janina Brzostowska, córka dyrektora Gimnazjum w Wadowicach
J. Dorozińskiego a także profesor tej szkoły, Tadeusz Szantroch - poeta, legionista. W latach 1925—1928 z „Czartakiem”
przejściowo związali się: Jan Wiktor, Zofia Kossak-Szczucka, Józef Birkenmajer i Wiktor Hanys. Z grupą współpracowali za-
kochani w Beskidach plastycy: Julian Fałat, Wojciech Weiss, Zbigniew Pronaszko, Felicjan Konarski, Ludwik Misky, Jan Mro-
ziński, Zbigniew Gedliczka, Wlastimil Hoffman, Ludwik Jach, Edward Porządkowski, Józef Jura, Józef Pieniążek. Wielu z nich
zjeżdżało do Gorzenia w gościnę na wywczasy. Edytorem wielu publikacji Grupy była Franciszek Foltin, właściciel drukarni w
Wadowicach i przyjaciel szkolny Zegadłowicza. Grupa wydała trzy numery almanachu „Czartak. Zbór poetów w Beskidzie”.
(1922, 1925, 191928) i wiele publikacji autorskich.
Na skutek rozejścia się dróg artystycznych, grupa zakończyła działalność w 1929 roku, chociaż akces złożyli Jan Sztaudyn-
ger, Włodzimierz Lewik i Artur Maria Swinarski. Janina Brzostowska wyprowadziła się do Warszawy. Jako uznana poetka
i tłumaczka wydawała w roku 1938 miesięcznik literacki SKAWA, który tylko tytułem nawiązywał do beskidzkiego regionali-
zmu. Zegadłowicz częściej przebywał w tym okresie w Poznaniu, Katowicach, Krakowie. Jeździł z odczytami, pracował
w redakcjach, teatrach, wydawnictwach i radio. Poza Gorzeniem czuł się jak „chłop na saksach”. W 1933 roku młodzi artyści
regionalni, władze państwowe i lokalne, zorganizowali Zegadłowiczowi jubileusz 25 lecia pracy twórczej. Już wtedy dorobek
pisarza obejmował kilkadziesiąt pozycji książkowych. Był tytanem pracy. Oprócz pracy twórczej był tłumaczem i wyjątko-
wym kolekcjonerem. Imponujący dorobek w tak krótkim życiu. Tamten jubileusz zaowocował powstaniem Grupy Plastyczno
-Literackiej CZARTAK II. Jej organizatorem był Wincenty Bałys, rzeźbiarz i Kazimierz Foryś, filolog, poeta, wtedy profesor
wadowickiego gimnazjum. Tworzyli ją nowi, młodsi artyści z Wadowic i okolic m.in. Karol Malczyk, Franciszek Suknarowski,
Roman Brańka, Jakub Sawczak.W Gorzeniu pojawił się wtedy genialny ilustrator powieści Motory, Stefan Żechowski z Książa i Marian Ruzamski z Tarno-
brzega. Bywali tu poeci Związku Literatów Ludowych, bywał Jędrzej Wowro lansowany przez Zegadłowicza, redaktorzy
pisma Wieś i jej pieśń -Tadeusz Olcha z Naprawy i Andrzej Kucharczyk z Bugaja k/Brzeźnicy, Stanisław Paleczny, Wilhelm
Bartyzel, Władysław Front i Grupa Literacka GRONIE z Żywca. Jak zawsze dwór tętnił życiem. Żona poety Maria Olimpia,
córka wadowickiego aptekarza Kurowskiego, chociaż sprawnie zarządzała majątkiem, miała problemy z utrzymaniem domu
i wychowaniem dwóch dorosłych córek przy stałej asyście licznych adoratorów i gości.
Po opublikowaniu powieści biograficznej Zmory w 1936 roku, Gorzeń opustoszał. Mimo, że powieść dotyczy czasów au-
striackich, obrazili się dewocyjni parafianie a zwłaszcza ówczesny proboszcz L. Prochownik. Pleban z ambony wyklął poetę
a miejska tłuszcza ruszyła na Gorzeń, by rozprawić się z obrazoburcą. Zegadłowicz rejterował do Mucharza a nawiedzona
gawiedź dała się namówić na zaniechanie pacyfikacji. Z. Pronaszko w krakowskim Dzienniku Polskim pisał wtedy: „Rada
Miejska w Wadowicach uchwaliła odebranie Emilowi Zegadłowiczowi honorowego obywatelstwa i nazwy ulicy jego imienia
za Zmory. Można by przypuszczać, że ten krok służy celom propagandy Wadowic. Jednakże tak nie jest, bo ludzie już dawno
dowiedzieli się o istnieniu tego miasteczka właśnie dzięki Zegadłowiczowi/…/Chciałoby się zapytać, czy nikogo nie było
w sławetnej radzie miejskiej, kto by wytłumaczył biednym prowincjonalnym mózgom, że to nie Zegadłowicza obrażają,
ale że siebie i swoje miasto kompromitują, okrywając śmiesznością wobec ludzi kulturalnych”.
W PRL-u przywrócono ulicę i obywatelstwo, postawiono poecie pomnik przed Liceum, którego jest absolwentem, zadbano
o zbiory, wykupiono i wyremontowano dwór, by nadal było tam Muzeum Poety. Niestety w III RP, nawiedzonej klerykali-
zmem, „biedne, prowincjonalne mózgi” lokalnego samorządu dopuściły do likwidacji istniejącego od 1945 roku Muzeum.
Na niechęci Wadowic do Emila Zegadłowicza zaciążyła opinia zadufanego w sobie proboszcza, ale i poczynania wnuka po-
ety Adama Rudla, który chyba dla pognębienia dziadka zmienił nazwisko na Zegadłowicz. Wielu nieświadomych mieszkań-
ców kojarzyło go jako syna poety a nawet jako samego Emila. - To Zegadłowicz? Ten Zegadłowicz o którym ksiądz mówił ? -
szło szeptem wśród prostego ludu, gdy Adam z fantazją kupował jabcok w sklepie, rej wodził na dancingu czy komentował
głośno rzeczywistość zataczając się na postoju taksówek. Mimo jego choroby alkoholowej, był to jedyny członek licznej
familii, któremu w chwilach trzeźwości naprawdę zależało na Muzeum w Gorzeniu. Wszak było to jego życie.
Kiedyś wadowickie gimnazjum i liceum było kuźnią intelektu. Można zaryzykować twierdzenie, że w zasadzie każdy wa-
dowicki gimnazjalista, w tym Karol Wojtyła, swoją artystyczną osobowość kształcił w kręgu regionalizmu kulturowego Emila
Zegadłowicza. Jako Jan Paweł II, jeszcze kilka lat przed śmiercią cytował z pamięci utwory ulubionego Poety.
Piewca Beskidów decydując się na stworzenie w rodzinnym Gorzeniu enklawy artystycznej, budował nie tylko zaplecze dla
swojej literackiej twórczości, ale także warunki dla rozwoju kultury regionalnej. Dwór w niedalekim od Wadowic Gorzeniu
był w latach 1922-1939 emanującym na kulturalną Polskę ośrodkiem, który tworzyli głównie twórcy związani z regionem.
Po wojnie, w latach sześćdziesiątych, Muzeum Poety pod opieką PTTK stało się naturalnym zapleczem dla ekspansji
artystycznej kolejnego pokolenia wychowanków regionalizmu Zegadłowicza, uczniów Liceum gdzie dyrektorował K. Foryś
(Wiesław Bieniasz, Zbigniew Jurczak, Adam Rudel, Eugeniusz Kamiński).
W konsekwencji, w oparciu o beskidzki regionalizm Zegadłowicza, powstał Klub Pracy Twórczej BBESKIDNICY z którego
wyłoniła się Grupa Literacka NADSKAWIE.Kliknij stronę, aby powiększyć. Pełna jakość w pliku PDF.

