Archiwum CyfroweZiemia Wadowicka
Archiwum Cyfrowe › Publikacje › dokument

Chocznianie. 2020

2 strony · PDF 37 kB · tekst wyszukiwalny

Treść dokumentu — tekst odczytany z pliku, do czytania i wyszukiwania

Strona 1

O Choczni w 2020 roku.

Jestem po lekturze tomiku wierszy poety z Choczni, Krzysztofa Płonki. Jedynego
tomiku, bo Autor zmarł w nie wyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach 42 lata temu
będąc studentem AGH. Ten niewielki wybór autentycznego talentu wrażliwości
wyszedł staraniem pani Marii Biel-Pająkowej i kilku zaprzyjaźnionych osób. Lektura
tomiku dała powód do kilku refleksji o dawnym fenomenie Choczni, wsi od zarania
państwowej - jakbyśmy to dzisiaj określili.

Stanowiła część starostwa barwałdzkiego po zachodniej stronie Skawy. Ta
królewszczyzna była zobowiązana w czasach I RP m.in. do takich świadczeń jak
zimowe leże dla zaciężnych wojsk króla. Władzę wykonawczą pełnił wójt (sołtys) i
rada wsi. Ta uprzywilejowana pozycja włościan wobec sąsiadujących prywatnych wsi
dworskich, była źródłem postępu i wczesnego rozjaśniania galicyjskiej ciemnoty.
Stojałowski, Styła, Stapiński, Bielenin, Putek to nazwiska symbole, którym ta
największa gromada zawdzięczała oświecenie. Co z tych czasów potęgi umysłowej
Chocznia przeniosła do współczesności? Kiedyś drugie po Wierzchosławicach centrum
ruchu ludowego w Galicji i Polsce, mocne świadomością swoich mieszkańców, którzy
stanowili siłę polityczną ale i oświatową. Gmina Chocznia pierwsza zlikwidowała
analfabetyzm, uruchomiła bibliotekę, założyła Kółko Rolnicze i Kasę, postawiła
większą niż miały Wadowice szkołę, którą uratował niedawno konserwator zabytków.
Chocznia jako jedyna zbudowała ok.1910 roku gmach Sokoła (Dom Ludowy) a obok
gromadzką mleczarnię. Miała swoje wydawnictwo, pocztówki i przez 10 lat
postępowy tygodnik ludowców "Chłopski Sztandar". Wadowice w II RP niewiele
znaczyły na mapie Polski. Politycznie były koło Choczni Putka, w literaturze koło
Gorzenia Zegadłowicza a w gospodarce i turystyce koło Andrychowa. Twórcą tamtej
pozycji społecznej wsi było środowisko światłych gospodarzy. Stąd był pierwszy
chłopski poseł do Sejmu Krajowego we Lwowie Józefa Styła, którego asystentem był
Józef Putek. Ten wybitny działacz był współtwórcą lewicowego ruchu ludowego jako
konsekwencji oświecenia ciemnej, dewocyjnej wsi. Chłop przestał się bać księdza i
bajek o wiecznym potępieniu. Mimo przewagi prostactwa o wsi decydowali światli
włościanie, noszący swoją chłopską godność pod kapeluszem i w obowiązkowej
kamizelce. Takich jeszcze pamiętam z PRL-u, przy niedzielnej lekturze "Zielonego
Sztandaru" czy "Gromady-Rolnik Polski". Chocznia świadoma swojej przewagi była
nadal wsią trzymającą poziom kulturalny. Jeszcze w latach siedemdziesiątych XX w.
działał prężnie Dom Ludowy, teatr amatorski, biblioteka i Klub Rolnika. Była też
orkiestra dęta w dostępnej ofercie kulturalnej.

Po 1995 roku Wadowice świadome siły politycznej Choczni kupiły jej spolegliwość
inwestując głównie w ochotniczą straż. To ona brylowała i przoduje w powiecie,
Małopolsce i nawet Polsce a jej wizytówką jest orkiestra, która koncertowała na
całym świecie. Nie dziwota, Chocznia to wieś muzykalna i co trzeci dom związany
jest z orkiestrą. Synonimem samorządności jest dla wsi radny Józef Ch. Znam go od

Strona 2

lat, podziwiałem jego operatywność i przebojowość, która zjednała mu wielu
sympatyków. Taki swój chłop. Bez niego - jak wieść gminna niesie - żadna OSP nie
podziała. - Panie, on z Pawlakiem jest na ty - mówią. Stał się dla wielu mężem
opatrznościowym wsi. Wylansowanie Józka Ch. który pełni od wielu kadencji
znaczące funkcje w Radzie i rządzi, było świadomym zabiegiem. Niewielkim
nakładem środków na atrakcyjne klamoty, burmistrz zyskała poparcie wsi i strażaków
nawet w powiecie, kiedy wybierali swojego posła z AWS. Szkoda jednak, że będąc
fanem dętego grania zostawili na zmarnowanie tradycje wsi. Może nie były dla
radnych z Choczni wartością, ale mieli wykształconego dyrektora szkoły, Daniela M.,
udziałowca tego samego układu władzy, który mógł ich oświecić. Nie reagowali,
kiedy usuwano z Wadowickiej Biblioteki Publicznej patronat dr J. Putka, kiedy
sprzedawano budynek Sokoła czy Mleczarni, godzili się na wyburzenie szkoły pod
planowany basen. Czy chocznianie nie pojmują siły tradycji? Światłych dokonań
swoich przodków? Czy z powrotem mają dewocyjne uprzedzenie do wszystkiego co
nie kościelne? Skoro pozbyli się obiektów świadczących o tamtym pokoleniu, to jaką
pamięć zostawią potomnym? Parking przy kościele? Nagrania orkiestry? Remizę i
kaplicę w górze? Wysypisko? Czy wzorem mniejszych sołectw, mniej zasłużonych dla
regionu nie można było w Domu Ludowym zorganizować ekspozycji dziejów wsi i
parafii? Pokazać historię ruchu ludowego, przypomnieć postacie od posła Styły po
biskupa Guzdka a także dzieje orkiestry, której Putek kiedyś kupował instrumenty?
Uratować pamięć dawnej Choczni, póki jeszcze był czas i żyli ludzie? Niestety,
skutecznie wieś uciszono.

Pamięć zapominanych wartości kulturowych Choczni znajduję jedynie w prywatnej
działalności Marii Biel - Pająkowej. Niedawno przypomniała o czasach II wojny
reprintem pamiętnika sołtysa W. Świętka pt. "Śmierć i wygnanie" w publikacji pt.
Chocznia 1939-1945. Wydała także album o twórcach pt. Dotknięci iskrą Bożą. Teraz
publikacją wierszy pod znamiennym tytułem Powrót, przypomniała wcześnie
zmarłego Krzysztofa Płonkę. Tak się składa, że proboszczem jest kolega klasowy
poety. Obaj chodzili do ZST w Andrychowie kiedy tam pracowałem. Sądzę, że przez
pamięć lat młodości i w skutek edukacji, życzliwy proboszcz przypomni parafianom
ich poetę, Krzysztofa Płonkę. /Z.Jurczak/

Skan dokumentu

Kliknij stronę, aby powiększyć. Pełna jakość w pliku PDF.

Chocznianie. 2020 — strona 1
strona 1 z 2
Chocznianie. 2020 — strona 2
strona 2 z 2

← Wróć do działu Publikacje

↗