Archiwum CyfroweZiemia Wadowicka
Archiwum Cyfrowe › Postacie › dokument

A. Mistrz

2 strony · PDF 57 kB · tekst wyszukiwalny

Treść dokumentu — tekst odczytany z pliku, do czytania i wyszukiwania

Strona 1

Artystą, który przeniósł tradycje regionalizmu Zegadłowicza w lata powojenne, był Franciszek
Suknarowski (1912-1998), swoisty depozytariusz kultury, atmosfery i obyczajów literackiego
Czartaka. Miał osiemnaście lat, gdy poprzez starszego o sześć lat Wincentego Bałysa, trafł do
kręgu młodych skupionych wokół E.Zegadłowicza. W 1918 roku zmarł ojciec
F.Suknarowskiego, wychowywaniem zajmowały się siostry. Najstarsza w nich pracowała jako
kancelistka u artysty rzeźbiarza Józefa Jury (została później jego zoną). W pracowni
kamieniarskiej przy ulicy Młyńskiej, gdzie spędzał większość wolnego czasu, kształtowała się
przyszłość pod opieka mistrza Jury a przede wszystkim W. Bałysa, który u Jury dorywczo
dorabiał. Tam też F.Suknarowski, wychowywany przez wrażliwe kobiety i środowisko
artystyczne (mama była garderobianą w teatrze "Jagiellonki") był dla wszystkich Franusiem.
Tak o nim mówili i do niego się zwracali przyjaciele i znajomi także w latach powojennych.
Był moim Mistrzem i miałem zaszczyt być później jego przyjacielem.
Debiutował jako student ASP na wystawie zorganizowanej przez Bałysa w 25-lecie twórczości
Zegadłowicza w 1933 roku, która zapoczątkowała działalność grupy CzartakII(Ludwik Jach,
Wncenty Bałys, F.Suknarowski, Roman Brańka, Józef Stożek, Kazimierz Foryś, Jakub
Sawczak). Ze swoim przyjacielem Bałysem stanowili artystyczny tandem. Jak mi nieraz
opowiadał, Wicek imponował niespotykanym talentem i pracowitością. Gonił go do pracy i
nauki a Franek miał naturę spokojną. Bałys jako dobry organizator i przedsiębiorca zdobywał
zlecenia które realizowali, od portretów ofcjeli po rzeźby plenerowe do uzdrowiska w Wiśle.
W artystycznym środowisku skupionym wokół Zegadłowicza, byli z Romanem Brańką
najmłodszymi adeptami.
Twórczość F.Suknarowskiego ma przede wszystkim znaczenie regionalne. Jest autorem
plenerowych rzeźb: pomnika E.Zegadlowicza przed liceum w Wadowicach, posągu św.Jozef
Jezusem na elewacji klasztoru oo.Karmelitów i rzeżby Macierzyństwo w Bielsku Białej. W
2021 roku wadowiczanie zniszczyli jego duży pomnik żołnierzy radzieckich z 1976 roku. W
malarstwie zyskał dużą popularność, jako autor pejzaży oddających niepowtarzalny i
oryginalny nastrój Beskidów. Zachowało się wiele prac kameralnych i medali w zbiorach
rodzinnych i prywatnych a także w muzach w Bielsku, Wadowicach, Wrocławiu, Gorzeniu w
zbiorach prywatnych a przede wszystkim w utworzonej przez jego syna Kamila, Galerii
Autorskiej przy ulicy Karmelickiej w Wadowicach. Niewiele poświecono uwagi największym
według mnie dokonaniom Mistrza, jakim było przeniesienie do współczesności tradycji
środowiska artystycznego, skupionego wokół E.Zegadlowicza. F.Suknarowski, ten "Ostatni z
Czartaka" swoją powojenna działalnością pedagogiczną w Wadowicach i Bielsku Białej,
potrafł zjednać sobie życzliwość całego pokolenia artystów i przekazać im idee beskidzkiego
regionalizmu. Organizował powojenne środowisko plastyczne w Bielsku, gdzie do emerytury
był dyrektorem Ogniska Plastycznego i dojeżdżał codziennie do pracy. Od 1976 roku był
formalnym opiekunem grupy "Beskidnicy", podporą wszelkich działań artystycznych.
Ceniliśmy zawsze jego wiedzę a przede wszystkim tolerancje wobec naszej twórczości.
Swoim sceptycyzmem wobec społecznej rzeczywistości, artystyczną elegancją i erudycją,
poczuciem humoru - uczył nas bycia twórczym. Opublikował kilka wierszy. Jego osobowość
ujęto w kilkanaście opracowań i publikacji, poświęcono mu album i flm dokumentalny w
reżyserii S.Szlachtycza. Był długoletnim prezesem Towarzystwa Miłośników Ziemi
Wadowickiej. Dzięki jego staraniom zaistniała Galeria Sztuki BWA na Kościelnej 4,
przewodniczył też pierwszemu zarządowi Fundacji Czartak, która w 1994 roku uruchomiła
Muzeum E.Zegadlowicza w Gorzeniu. Po wojnie kontynuował w swoim domu przy ulicy
Zegadlowicza 54 tradycje spotkań górzeńskich, które prowadziłem później w Klubie

Strona 2

Garsoniera, Galerii BWA i w Muzeum E.Zegadłowicza do 1998 roku. W latach 2007-2017
byłem organizatorem powiatowych plenerów imienia F. Suknarowskiego, które były formą
współpracy wszystkich gmin Nadskawia. (Zbyszek Jurczak)


uzupełnienie rytu biografcznego Franciszka.

To Wicek Bałys był nauczycielem F. Suknarowskiego. Pracował w zakładzie kamieniarskim
bardzo dobrego rzeźbiarza Józefa Jury a że Franek często tam zachodził, zaraził go rzeźbą .
Jest 1927 rok, Jura ma zlecenie na żołnierza 12pp, Bałys na studiach, dojeżdża dorywczo,
Franek ma 15 lat – zachodzi do pracującej jako kancelistka siostry (zostanie ona później żoną
Jury), pomaga i coś tam dłubie w glinie pod okiem Jury i Wicka. Po odsłonięciu pomnika i po
ogólnych splendorach (Wicek robi projekt świetlicy 12pp), syci artyści myślą o jubileuszu
Zegadłowicza, bo dzięki niemu Polska coś wie o Wadowicach. Znają Mistrza przez Jurę.
Wicek bywa w Gorzeniu i jako adept ASP jest już zauważany. Franek wychowuje się de facto
w pracowni u starszego o wiele i zamożnego szwagra, bo ojciec zmarł w 1918 roku. Oni go
posyłają na studia w 1931, które pod opieką Wicka realizuje, w większości dojeżdżając kilka
razy w tygodniu do Krakowa. Był inny system studiów artystycznych, oparty o pracownie a
nie wykłady. Na wystawie w 1933 Franek już jako pełną gębą artysta student, poznaje wielu
ludzi z kręgu Zegadłowicza. Ma 21 lat i jak to w tym wieku, sztuka służy raczej imponowaniu.
Taki jest de facto okres młodzieńczy Suknarowskiego. W 1939 roku ma 27 lat, udział w
środowisku lokalnym obok Wicka Bałysa. I ta młodość, świat kobiet i reszta. Dojrzały artysta
Suknarowski narodzi się dopiero po wojnie, w latach sześćdziesiątych. Dzięki tamtej
młodości, Suknarowski zrobił więcej dla popularyzacji tradycji regionalizmu artystycznego
Zegadłowicza, niż rodzina Emila, ale nie przesadzajmy. W Czartaku Franiu był tylko
czeladnikiem sztuki. Mistrzem został po wojnie. Był według mnie o wiele lepszym malarzem
niż rzeźbiarzem. Jako "ostatni z Czartaka", miał duży wpływ na kształt artystyczny
Beskidników. W połowie lat siedemdziesiątych przyjął moje zaproszenie do grupy (także
F.Świtalska i L.Jach-Kotuś). W Klubie znalazł atmosferę artystycznego fermentu i uczniów, bo
uczył nas i wymagał. W latach 1978-1987 Beskidnicy tworzyli główne środowisko artystyczne
miasta, co zaowocowało założeniem stałej Galerii BWA. Na moją prośbę zgodził się - z
zastrzeżeniem, że papierów nie lubi - zostać prezesem TMZW w roku 1986. Uczył mnie
niuansów technik malarskich. Wspólne plenery, działalność w TMZW a później w Fundacji
Czartak, związały nas serdecznymi więzami. Miałem zaszczyt być jego przyjacielem i
powiernikiem wielu spraw. Uważam, że największym sukcesem Franka nie były nagrody,
wystawy, pomniki tylko przeniesienie w powojenne środowisko tych elementów kultury i
artystycznych postaw, które wyniósł w młodości z otoczenia E. Zegadłowicza. Był Franiu
niezbędnym ogniwem łączącym tradycję Czartaka z działalnością KPT Beskidnicy. /Zbyszek
Jurczak/

Skan dokumentu

Kliknij stronę, aby powiększyć. Pełna jakość w pliku PDF.

A. Mistrz — strona 1
strona 1 z 2
A. Mistrz — strona 2
strona 2 z 2

← Wróć do działu Postacie

↗